ałunit - Kamień ałunowy, minerał. Zasadowy siarczan potasu i glinu. Biały, szary lub żółtawy. Kruchy. Produkt procesów hydrotermalnych. Stanowi ważne źródło ałunu potasowego, który wykorzystuje się w przemyśle w farbiarstwie i do wyrobu pigmentów. Znajduje także zastosowanie w medycynie i kosmetyce jako środek ściągający, stosowany do tamowania krwi ze skaleczonych naczyń krwionośnych. Występuje na obszarach wulkanicznych lub w skałach osadowych.
W języku algonkińskim nazywany był Wapeih, co znaczy "biały". W 1588 roku Hariot wspomina, że "przez tubylców nazywany był urodzonym z Ziemi".
William Strachey pisał natomiast o indiańskich "kopalniach ałunu i miedzi".
Stosowany był przez Indian dla celów leczniczych w przypadku skaleczeń i zranień. Zranienia Indianie Chickasaw leczyli mieszaniną ałunu z ziołami. Indianie Houma mieszali ałun z winną latoroślą i używali takiego płynu do płukania obolałego gardła.
ałycz - (Prunus species); cierniste drzewo lub krzew, odmiana śliwy domowej. Indianie Mohawk nazywali je erihko:wa. Uprawiana dla małych, żółtych, czerwonych lub czarnych, jadalnych owoców. Rośnie na Kaukazie, Krymie w Azji Środkowej i na Bałkanach. W Polsce uprawiana jest głównie na podkładki, np. pod śliwy i jako roślina żywopłotowa. Niektóre jej gatunki występujące w Ameryce Północnej to Prunus serotina i Prunus virginiana.
Anglojęzyczna nazwa P. serotina - Ehr. to wild black cherry.
"Nie ma bardziej popularnej kory tubylczego drzewa, poza sassafrasem, znanego bardziej w domowym lecznictwie" - napisał John Lloyd o ałyczu.
Gorąca nalewka z kory P. serotina dawana była kobietom Indian Cherokee w pierwszych bólach porodowych. Indianie Ojibwa używali wewnętrznej kory tych gatunków (gotowanej, tłuczonej lub przeżutej) zewnętrznie na bolące miejsca. Nalewkę z kory wewnętrznej podawano czasami w celu łagodzenia bólów i dolegliwości w klatce piersiowej. Dawniej sproszkowana kora używana była jako okład po amputacji odmrożonych członków. Indianie Ponca leczyli biegunkę albo wywarem z kory, albo też nalewką z wysuszonych i sproszkowanych owoców. Indianie Penobscot moczyli korę P. virginiana na biegunkę a korę P. serotina na kaszel. Moczone owoce ostatniego gatunku używane też były jako mocny środek wzmacniający. Indianie Menominee używali moczonej kory wewnętrznej lub gotowanych jagód tego drzewa na biegunkę a tłuczonej kory wewnętrznej na okłady na zranienia. Indianie Ojibwa robili z kory herbatkę podawaną na kaszel i przeziębienie oraz używali P. virginiana na choroby płuc. Indianie Potawatomi używali natomiast kory obydwu gatunków do obmywanie oczu a z jagód sporządzali środek wzmacniający. To samo plemię używało też kory wewnętrznej P. serotina jako dodatku do innych leków. Indianie Meskwaki robili herbatkę z kory korzenia na pozyskanie środka uspakajającego i na lek na żołądek.
Ze względu na swoje właściwości ściągające, kora gotowana też była w celu pozyskania płynu do leczenia hemoroidów.
Indianie Mohegan wkładali owoce P. serotina w butle i pozwalali im fermentować w swoim własnym sosie przez około rok czasu, po czym uważano to za wyśmienity lek na dyzenterię. Na przeziębienie zaś moczyli to razem ze sadźcem.
Amacacora Iquito
Amachenge Machiguenga
Amaguaje - Indianie z Kolumbii, Ekwadoru i Peru.
Amahuaca - Indianie z Peru i Brazylii, znad górnych dopływów Ukajali. Zaliczani do rodziny językowej pomo. Utrzymywali się głównie z uprawy manioku i bananów. Myślistwo i rybołówstwo odgrywało rolę uzupełniającą. Mieszkali w domach z zasady jednorodzinnych budowanych na bazie pali krytych liśćmi. Stosowali zwyczaj deformowania czaszek niemowlętom za pomocą dwóch poduszek i bandaża. Tworzyli kulturę o charakterze monogamicznym. Praktykowali egzogamię lokalną. Występowały wśród nich małżeństwa awunkularne. Wzięli udział w powstaniu Indian Campa w 1915 roku. Jeszcze w połowie XX wieku raczej unikali kontaktu z Białymi.
Amanage - Indianie brazylijscy.
Amani - Indianie kolumbijscy. Występował wśród nich patrylokalizm, egzogamia, lewirat, transwertyzm i poliginia sororalna.
Amaona - Indianie peruwiańscy.
amarant - (Amaranthus); szarłat. Nazwa anglojęzyczna - amaranth. Roślina zielna z rodziny szarłatowatych, o pojedynczych, całobrzegich liściach i drobnych kwiatach zebranych w kłosowate kwiatostany. Występuje w około 50 gatunkach w strefie umiarkowanej i międzyzwrotnikowej. Niektóre gatunki uprawiane są jako rośliny ozdobne.
A. caudatus - amarant zwisły.
A. paniculatus - amarant wiechowaty.
Roślina ta pojawia się w kronikach hiszpańskich z czasów kolonialnych bądź jako amarant, bądź też pod nazwą bledo. Występuje zarówno na południu Ameryki Północnej jak i w Andach. Jest to jedna z najdawniej uprawianych w Ameryce roślin, np. w dolinie Missisipi znana była wcześniej niż kukurydza. Amarant uprawia się nie tylko w Ameryce, ale i w Indiach oraz w całej monsunowej strefie Azji i dlatego stanowi on ważny argument dla zwolenników teorii przedkolumbijskich kontaktów między Starym a Nowym Światem.
Hiszpańskich zdobywców i towarzyszące im duchowieństwo ogarnęło nawet przerażenie, gdy ujrzeli w Meksyku tańce ku czci świętego nasienia amarantu. Zdawały się one im urągać największym świętością ich religii, toteż nazywali je "dalszym ciągiem grzechu pierworodnego" i potwornym naigrywaniem się z komunii. Biali nazywali też go "zbożem diabła", gdyż nawet ochrzczeni Indianie robili sobie różańce z kulek ulepionych z mączki nasion amarantu.
Nazwa amarantu w języku Indian Quechua znaczy "zboże Inków" a u Indian Mexica - buauhtli, czyli "święta roślina". Uprawiali go i po dziś dzień uprawiają Indianie od północnych granic Meksyku aż po Argentynę. Czerwono złote kwiaty amarantu i białe lub ciemne kiście z nasionami odgrywały w życiu Indian od dawna wyjątkową rolę. W Andach przed panowaniem Inków od zamierzchłych czasów uprawiali go Indianie Huanka.
"Planowe wysiewanie pożądanych roślin - stwierdza Safford - oznacza początek niezmiernie doniosłej epoki w historii danego środka żywnościowego: epoki przejściowej od stadium przedrolniczego do stadium uprawy roli i hodowli roślin. Nie ulega więc wątpliwości, że tak właśnie było w zachodnim Meksyku z dostarczającym ziarna amarantem, który rośnie tam zarówno dziko, jak i pod uprawą." Nie jest wykluczone, że amarant był w ogóle najstarszą rośliną uprawną w Ameryce, jeszcze przed kukurydzą i fasolą - w każdym bądź razie przemawia za tym wiele okoliczności.
Z zasady dzikie plony amarantu zbierano w wielkich ilościach i służyły one za pożywienie Indianom uprawiającym ziemię. Amarant zbierany był na pewno przez Indian Paiute. Indianie Mexica spożywali placki wyrabiane z roztartych ziaren szarłatu.
Roczny haracz, który pobierał Montezuma od meksykańskiego szczepu Pueblo, składał się z 18 spichrzy amarantu, z których każdy zawierał 9 tysięcy buszli (1 buszel amerykański = 35,24 litra).
Pieczone placki z nasion amarantu sprzedaje się dziś jeszcze w Meksyku, podczas uroczystości kościelnych, a mąka z nich odgrywała tam kiedyś taką samą rolę, jaką dziś na północy Meksyku u współczesnych Indian Pueblo spełnia święta mąka kukurydziana. Na podobieństwo kadzidła i wody święconej towarzyszy ona wszystkim obrzędom w życiu człowieka od przyjścia na świt aż do pogrzebu.
Amariba - Indianie z Gujany Brytyjskiej.
Amarizana - Indianie kolumbijscy.
Amaro - lub Amaru; inkaski bóg deszczu i płodności. Utożsamiano go z tęczą i wyobrażano pod postacią uskrzydlonego węża, lub węża dwugłowego, od którego mieli pochodzić Inkowie; miał swoją świątynię w Cuzco. On to, za sprawą Huallallo Caruincho (boga pasterzy) stanął do walki z Pariacaką (bogiem-opiekunem Indian Yauyan). Pariacaca, ujrzawszy go, w wielkim gniewie przebił go w środku grzbietu swą złotą laską, po czym Amaro zastygł i zmienił się w kamień. Zastygłe ciało węża wyraźnie jest widoczne wzdłuż skał na drodze, którą nazwano Anac Caquiyuca. Ludzie z Cuzco i okolic rozbijają kamieniami ową skałę, a uzyskane w ten sposób odpryski z "ciała" węża używają do swych lekarstw, które chronić ich mają przez wszelkimi chorobami. Amaro to też częste imię osobiste.
Amasifuin - Indianie peruwiańscy.
amazonit - Amazonit - znany niekiedy pod nazwą kamienia amazońskiego - jest ozdobną, zieloną lub niebieskozieloną, odmianą minerału mikroklinu. Ładne jego okazy szlifowane są jako kamienie ozdobne.
Występuje m.in. w Meksyku. W USA znaleziony został w batolicie Pikes Peak w Kolorado, w Black Hills w Dakocie i w Amelia w Wirginii. Atrakcyjne okazy amazonitu pochodzą też ze znanych złóż kanadyjskich w Renfew County (Ontario). Mają one postać zbitą i podobne są do amazonitów brazylijskich. Mimo że amazonit występuje w Brazylii nie znaleziono go nad Amazonką, od której to wziął swoją nazwę. W Polsce spotyka się go z rzadka w pegmatytach masywu strzegomskiego.
amazonka - Przedstawicielka grupy tępo ogonowych papug średniej wielkości, obejmującej koło 100 gatunków zbliżonych do siebie pokrojem, barwnością upierzenia i trybem życia. Papugi tego rodzaju zamieszkują lasy Ameryki Południowej i Antyli. Często są hodowane ze względu na zdolność naśladowania ludzkiej mowy.
Amazonki - Prawdopodobnie faktycznie istniejący szczep złożony wyłącznie z samych kobiet, zamieszkujący początkowo Wyspy Dziewicze a później brzegi Amazonki i brzegi Jamunda. Wspominał o nich sam Kolumb w 1517 roku. Pisał o nich też F. de Cordoba.
Ambalo - Indianie kolumbijscy.
amblygonit - Amblygonit jest bardzo rzadkim minerałem a jego okazy o jakości gemmologicznej są wysoko cenione przez zbieraczy. W większości ma barwę białą lub żółtawą, zdarzają się jednak okazy niebieskie, różowe, zielone lub bezbarwne.
Po raz pierwszy opisany został w 1817 roku.
Największy na świecie oszlifowany okaz amblygonotu pochodzi z Brazylii a obecnie można go oglądać w kolekcji Smithsonian Institution w Waszyngtonie. Ma on intensywnie żółtawą barwę i waży 65,5 karata. Inne, duże okazy, znalezione w Brazylii posiadają muzealne kolekcje w Kanadzie. The Devonian Group z Calgary szczyci się 47-karatowym amblygonitem a Królewskie Muzeum Ontario z Toronto posiada zbiór amblygonitów o dużej gamie barw, z których największy waży 15,6 karata.
Ładne okazy amblygonitu znaleźć można i w Pala (Kalifornia) oraz w Black Hills (Południowa Dakota).
Ambore Aimbore
ambrowiec - (Liquidambar); drzewo z rodziny oczarowatych, o wysokości 50 metrów, rosnące w wilgotnych lasach Ameryki Północnej i Środkowej oraz w Azji Mniejszej. Nazwy angielskie; sweet gum, copal albo American storax.
Monardes opisuje tę roślinę jako kadzidło Indian Mexica, które było również używane w lecznictwie. Określając ambrowca nazwą "płynny bursztyn" pisał on o nim:
"Żywicę pobiera się nacinając niektóre drzewa... a Indianie nazywają ją Ococal... Używana jest ona w lecznictwie na wiele chorób i jest wielce ceniona przy leczeniu przeziębień oraz wyśmienicie leczy wszystko, na co tylko zostanie przyłożona."
Gumowy wyciąg identyfikowany jako produkt L. styraciflua aplikowano też przez Indian Mexica na gorąco, na policzki, w przypadku bólu zębów. Również i Indianie Mexica z żywicy L. styraciflus wyrabiali napój mieszany z zielem zwanym tabaco.
Mark Catesby porównywał L. styracifula do balsamu peruwiańskiego zauważając przy tym, że roślina ta była żuta przez Indian, którzy cenili ją za to, że chroniła ich zęby.
Zaobserwowano również przypadki samo leczenia się zranionych zwierząt, które swe rany pocierały o drzewo z którego wypływał leczniczy balsam.
Stearns zanotował, że Indianie używali żywicy ambrowca do leczenia gorączki i zranień a w 1795 roku André Michaux opowiadał jak to:
Francuz, który handlował wśród dzikich Cheroquisów, wyleczył sam sobie świerzba, pijąc przez 10 dni wywar z wiórów drzewa nazywanego Copalm a którym naprawdę jest ambrowiec.
Indianie Choctaw znad Mississippi gotowali liście przykładają je na rany cięte lub kąpiąc w nich obolałe stopy. Natomiast Indianie Choctaw z Bayou Lacomb gotowali korzenie i inne części tego drzewa w wodzie, w której były już gotowane korzenie tojeścia używając taką miksturę na kompresy na zranienia i zacięcia. Indianie Houma gotowali korzenie na herbatkę podawaną do leczenia bolących miejsc na skórze. "Słodka guma" była również lekiem Indian Catawba, lecz nie ustalono na jakie choroby.
Dziś ambrowiec dostarcza balsamów i olejków eterycznych stosowanych w lecznictwie i przemyśle perfumeryjnym.
W Polsce roślina ta hodowana jest jako drzewo ozdobne.
ambystoma meksykańska - (Ambystoma mexicanum); płaz ogoniasty z rodziny poprzecznozębnych. Żyje w stojących wodach Ameryki Północnej.
ambystoma tygrysia - (Ambystoma tigrinum); największy płaz lądowy (do 33 cm długości) występujący w wodach Ameryki Północnej i Meksyku.
Amegua Mbegua
Amekoes - Grupa Indian Nipissing. Jej zwierzem totemicznym był bóbr.
Amenguaca Amahuaca
ametyst - Przezroczysta odmiana kwarcu. Występuje w wielu kolorach - od ciemnej purpury po jasny błękit, a nieraz jest i bezbarwny. Przybiera postać regularnych kryształów tworzących skorupy a czasami długie złoża liniowe, przecinające skały wulkaniczne. Jest poszukiwanym kamieniem jubilerskim.
Biskupi i kardynałowie kościoła katolickiego noszą pierścienie z ametystu jako pamiątkę Męki Pańskiej oraz jako symbol wstrzemięźliwości, uduchowienia i czystości.
Starożytni Grecy uważali sproszkowany ametyst za niezawodny środek zapobiegający upiciu się a także za lek na porannego kaca. Barwa ametystu spowodowana jest zawartością żelaza, które wzmacnia mięśnie, oczyszcza krew i wzmaga siły odpornościowe organizmu. Ametyst występuje na wszystkich kontynentach Ziemi a najsłynniejsze jego złoża występują w Rio Grande de Sul w Brazylii, gdzie znaleziona została w 1990 roku największa geoda ametystowa mierząca 10 x 5 x 3 m., a jej całkowita masa wynosiła 7 ton. Duże złoża ametystu znajdują się również i w Urugwaju oraz Meksyku.
W Polsce niewielkie złoża delikatnie zabarwionych ametystów można obecnie spotkać w niektórych żyłach kwarcowych i w pustkach skał wulkanicznych na Dolnym Śląsku.
Ametyst Obrabiali już Olmecy.
Kamień ten przynosi szczęście osobą urodzonym w znaku Ryb. Ametysty z łatwością przystosowują się do każdej sytuacji i bez trudu nawiązują kontakty z innymi ludźmi. Są bystre, myślą szybko i potrafią przenikać innych ludzi. Są też kochliwe i lubią romansować.
Według Białych wróżbitów, ametyst powinni nosić przy sobie wszystkie osoby urodzone w lutym, co przyniesie im korzyści i ochroni od trosk i szkody.
Ametyst symbolizuje poczucie sprawiedliwości, prawość i odwagę. Jest to kamień, który wycisza i uspokaja pokojowo oraz niweluje dyskryminację. Chroni przed działaniem czarnej magii i przynosi ulgę podczas burzy gradowej albo też w stanach upojenia narkotycznego. Może być pomocny zarówno w osiąganiu duchowej harmonii jak i też równowagi pomiędzy strefą fizyczną i duchową. Pomóc nam może w zrozumieniu przyczyn gniewu a także wyeliminować jego samego. Pomaga również w wyciszaniu i czyszczeniu snów. Ametyst jest kamieniem który równoważy szlachetność i czystość, jeśli tylko do nich dążymy.
Jest to również kamień będący symbolem jednego z 18 miesięcy kalendarzowego roku Indian Maja. Miesiąc ten, noszący nazwę Kayab, trwał od 21 grudnia do 9 stycznia. Rządził nim Bóg-Słońce. Najbardziej znanym symbolicznym wizerunkiem tego boga jest złoty dysk przypominający słoneczną tarczę, ozdobiony na brzegach antropomorficznymi rzeźbami, jaki oglądać można w starożytnym mieście Indian Maja, Palenque.
Bóg-Słońce był jednym z najdawniejszych bogów tego narodu - był patronem jasności dnia oraz myślistwa i muzyki. Składano mu ofiary zarówno ludzkie jak i zwierzęce. Odprawiano na jego cześć modły w świątyniach oraz przed domowymi ołtarzykami. Boską małżonka Słońca była bogini Księżyc - pani nocy, opiekunka kobiet i macierzyństwa.
Miesiąc Kayab symbolizowany był w kręgu 18 klejnotów właśnie przez ametyst, fioletowy kamień, uchodzący w wierzeniach Indian Maja i Mexica za talizman pomocny w wielu życiowych okolicznościach, przynosił szczęście w grach hazardowych i w handlu.
Kapłani Indian Maja twierdzili, że ludzie urodzeni w miesiącu Kayab odznaczają się mądrością i zdrowym rozsądkiem oraz, że są ambitni i energiczni; w swych działaniach nieco powolni, ale rozważni i dokładni. Lubią każdą rzecz przemyśleć i zastanowić się nad nią ze wszystkich stron. Mają wiele cech zapewniający życiowy sukces - są pracowici, wiedzą czego chcą, potrafią trafnie oceniać ludzi i sytuacje. Ametysty prawie nigdy nie działają nagle, nie gorączkują się, potrafią czekać na właściwy moment.
Są bardzo konkretni, nie rzucają słów na wiatr, nie lubią obiecywać ani też mamić ludzi mirażami nie spełnianych obietnic. Raczej małomówni niż rozmowni, wzbudzają swym spokojnym sposobem życia zaufanie do samego siebie.
Wadą Ametystów jest występujący czasem u ludzi urodzonych w okresie trwania tego znaku despotyzm i skłonność do tyranizowania otoczenia. Ametysty chętnie co prawda pomagają innym, ale w zamian za to oczekują podziwu i podporządkowania się ich woli. Lubią gdy bliskie im osoby dają im wolną rękę we wspólnych sprawach gdyż nie znoszą dzielenia się władzą.
Są na ogół dość skryci, nieskłonni do zwierzeń, rzadko kiedy opowiadają o swoich przeżyciach i planach. Nie szukają w niczym cudzej pomocy, są zdania, że powinni liczyć tylko na siebie i na własne siły.
Wobec innych Ametystów bywają zazwyczaj pełne rezerwy, znajomych przeważnie trzymają na dystans, maja niewielu przyjaciół a są nimi osoby starannie dobrane. Przyjaźń Ametystów jest wierna i trwała.
W sprawach uczuć Ametysty nie wykazują szczególnego sentymentalizmu ani temperamentu. Ich związki z płcią przeciwną nawiązują się wolno a zanim dokonują ostatecznego wyboru, długo obserwują kandydata na stałego partnera. Cenią sobie wysoko zalety charakteru drugiej strony, pewną wagę przywiązują też do statusu społecznego wybrańca, znacznie mniej zależy im na urodzie a nawet na majątku.
Tak mężczyźni jak i kobiety urodzone w miesiącu Kayab chcieliby być rzeczywistymi głowami rodziny; nie mają zwykle ochoty zasięgać rady co do zarządzania domowymi finansami czy wychowywania potomstwa. Jeśli druga strona nie uzna - zwykle zresztą dość rozsądnych racji - domy Ametystów są miejscem częstych kłótni i sprzeczek.
Ametysty prawie zawsze radzą sobie dobrze w sprawach profesji, jako podwładni wzorowo wywiązują się ze swych obowiązków, jako zwierzchnicy cieszą się autorytetem. Najlepiej odpowiadają im wszelkie zawody, do których wykonania potrzebna jest dokładność, koncentracja duchowa, staranność. Niekiedy mają też zmysł do handlu czy też do przeprowadzania korzystnych operacji finansowych. Rzadko kiedy robią szybkie i błyskotliwe kariery zawodowe - zwykle dość mozolnie, chociaż uparcie, wspinają się po szczeblach awansów, aby odnieść sukces w późniejszym wieku.
W sprawach materialnych są ostrożni i rozważni. Nie lubią zbyt dużo wydawać zarówno na siebie jak i na innych. Nie bywają przesadnie hojni, lubią mieć coś odłożonego na czarną godzinę.
Kobiety-Ametysty są wyjątkowo praktyczne i gospodarne. Dla wielu z nich najważniejszą sprawą jest dom i wszystko co się z tym wiąże. Kapłani Indian Maja uważali, że dziewczęta urodzone w miesiącu Kayab są najlepszymi paniami domu i najtroskliwszymi matkami.
Panie te nie są ani zalotne ani kokieterne, rzadko też okazują partnerom większą czułość. Ich podejście do spraw uczuciowych jest dość chłodne; gorące wyznania miłosne nie są w ich stylu, natomiast dużą zaletą tych kobiet jest stałość przywiązań i wierność.
Dzieci-Ametysty rozwijają się dość dobrze i nie zadziwiają otoczenia szybką umiejętnością mówienia czy chodzenia, a w latach późniejszych, kiedy już zaczynają się uczyć, nie są szczególnie błyskotliwe ani też nie przyswajają sobie szybko wiedzy, natomiast nauczyciele często chwalą je za pilność i uwagę.
Dzieci te są zaradne i praktyczne - nieraz wykazują dużą zręczność manualną, łatwo jest też nauczyć ich prostszych prac domowych, dbania o czystość i porządek.
Współcześni znawcy energii i wibracji kamieni i minerałów twierdzą, że kryształ ametystu leczy bezsenność, histerie, migreny, niepokój oraz stany lękowe. Usuwa wszelkie nieczystości skóry, w tym celu kamień należy zwilżyć i potrzeć nim chore miejsce. Wkładając kamień do czystej wody na noc, uzyskujemy "wodę ametystową", która po wypiciu wzmacnia trzustkę i chroni przed alkoholizmem. Fioletowa barwa ametystu działa oczyszczająco na nasze żyły, oddala niskie wibracje, które niekorzystnie wpływają na krew. W postaci biżuterii zaleca się noszenie kryształu możliwie najbliżej serca. Darując zaś komuś ametyst, powinno się czynić to z jak najbardziej możliwie czystymi myślami.
Skłania też on nas ponoć ku duchowemu i twórczemu myśleniu, uspokaja nasze myśli (dobry kamień do medytacji). Budzi w nas pokorę i miłość bliźniego. Wnosi światło w niejasne problemy i w ten sposób pomaga w duchowej przemianie. Ametyst działa kojąco na "zatwardziałe" umysły i wyzwala łagodność z jej harmonijnymi wibracjami. Poprawia jakość naszych snów i daruje spokojny, głęboki sen.
Ameyao - Indianie z Jamajki.
Amho Ivitorocai
amia - (Amia calva), lub mękławka; drapieżna ryba z rzędu kostnołuskich mogąca oddychać tlenem atmosferycznym. Zamieszkuje zarosłe, muliste rzeki oraz zbiorniki Ameryki Północnej, z wyjątkiem Jeziora Górnego.
Amicuana -Indianie brazylijscy.
Amikwa - Od amik, bóbr; plemię zaliczone w XVII wieku do grupy nazwanej ogólnie Indianami Algonquin. Francuzi natknęli się na Indian Amikwa na północnym brzegu jeziora Huron, naprzeciw wyspy Manitoulin, gdzie, według "Relacji Jezuitów", zamieszkiwali w różnych okresach od 1672 roku. Bacqueville de la Potherie zauważył, że wraz z Indianami Nipissing zamieszkiwali niegdyś brzegi jeziora Nipissing, że mieli się za panów wszystkich innych narodów z tego rejonu dopóki choroby nie dokonały pośród nich spustoszenia. W 1740 roku ich resztki powróciły na wyspę Manitoulin. W 1673 roku uważali się za sojuszników Indian Nipissing.
Amiranha Jacunda
Amishgo Amusgo
Amniape - Indianie brazylijscy.
Amniara Amniape
AMNSIS - Stowarzyszenie Metysów i Niestatutowych Indian z Saskatchewan.
Amo - Indianie boliwijscy.
Amoipira - Indianie brazylijscy.
Amoruna - Indianie kolumbijscy.
Amotape - Kultura peruwiańskiego Wybrzeża Dalekiej Północy, rozwijająca się w latach 9500-6000 p.n.e., czyli w tak zwanej epoce przedceramicznej. Charakteryzuje się odnalezionymi w latach 1972-73 sezonowymi obozowiskami łowieckimi. Ludność tej kultury zajmowała się też zbieractwem mięczaków.
Amuesha - Indianie zamieszkujący dopływy rzeki Colorado o języku izolowanym, lub należącym do rodziny arawak. W latach 1742-54 brali udział w powstaniu kierowanym przez Juana Santosa Atahualpę skierowanym początkowo przeciw francuskim misjonarzom działającym na ich terenie a później przeciw wojsku wicekrólestwa.
Amuexa - Indianie peruwiańscy.
Amuguegue Amaguaje
Amulala Matara
Amusgo - Indianie meksykańscy.
Ana (1) - Klan Tytoniu Indian Zuni.
Ana (2) - Wioska zamieszkiwana w 1865 roku przez 70 Indian Papago, leżąca prawdopodobnie w Pima południowej Arizony.
Anabali Anibali
Anacoana - Siostra Behecho, przywódcy indiańskiej krainy Xaragua na Haiti na przełomie XV i XVI wieku, która po śmierci brata objęła funkcję przywódcy. Początkowo odnosiła się przyjaźnie do Hiszpanów przybyłych w 1492 roku na Haiti. Jednak w wyniku krwawej rozprawy Hiszpanów z Indianami poprowadziła swój lud do walki. Zdradziecko pojmana pod pretekstem rokowań, została powieszona na rozkaz Rodriga Mexia de Trilla (inne źródła mówią, że rozkaz powieszenia wydał gubernator wyspy - Abonso de Ojeda).
Anadarko - Anadaca, Anadacao, Anadahcoe, Nadako, czyli "Ci, którzy jedzą miód szerszeni"; Indianie ze wschodniego Teksasu. Należą do kaddoańskiej grupy językowej. Pierwotnie mieszkali w domach krytych strzechą lub skórą. Utrzymywali się z hodowli roślin i myślistwa.
Pierwszym Białym, który nawiązał z nimi kontakt w 1541 roku był De Soto. Zapisał wtedy ich nazwę jako Anondacoa. Pierwsze obserwacja Francuzów z 1763 roku łączyły ich z Indianami Caddo. Ich liczba została zredukowana znacznie przez konflikty i choroby a w 1835 roku przeniesieni zostali mocą Trakt Caddo na zachód, do rzeki Brazos. Mocą zaś Traktatu Council Springs zawartego 15 maja 1846 roku, liczący wtedy 450 osób Indianie Anadarko zaakceptowali Stany Zjednoczone jako swego opiekuna. W roku 1854 osiedli w rezerwacie koło Fort Belknap w Teksasie, gdzie ich liczbę szacowano na 202 osoby. W roku 1858 wybuchły walki między nimi a Białymi osadnikami w wyniku czego przeniesieni zostali na Terytorium Indiańskie, gdzie dotarli 1 sierpnia 1859 roku i osiedli na wydzierżawionych ziemiach Indian Choctaw w okręgu Washita. W 1861 roku rozpoczęła się Wojna Secesyjna a wódz Jose Maria podpisał mający przynieść Indianom pewne korzyści traktat z Konfederatami. Ataki ze strony plemion sympatyzujących z Unią zmusiły niektórych Indian Anadarko do przeniesienia się jeszcze przed zakończeniem wojny na północ, do okręgu Caddo w stanie Kansas. Do okręgu Washita powrócili do 1867 roku a do roku 1901 zostali włączeni do rezerwatu Wichita-Caddo. W 1950 roku naliczono 449 Indian Anadarko pozostających wśród Indian Caddo, a w roku 1985 całkowitą liczbę Indian Anadarko żyjących w Agencji Anadarko w Oklahomie szacowano na 1218 osób.
anakonda - (Eunectes murinus); największy spośród współcześnie żyjących węży, zamieszkujący nizinne lasy w dorzeczu Amazonki i Orinoko. Jest wężem wodny z rodziny dusicieli. U starych osobników długość może przekraczać 10 m, a ciężar 250 kg. Ma barwę jasnooliwkową z biegnącymi wzdłuż ciała rzędami brązowych plam. Prowadzi ziemnowodny tryb życia, czatując przy wodopoju na duże zwierzęta. Łowi najczęściej kapibary i inne duże gryzonie, czasem także zwierzęta domowe. Żyje w pobliżu wód Ameryki Południowej.
analcym - Minerał, który z powodu piękna swych kryształów jest wysoko ceniony przez kolekcjonerów.
Znaleźć go można w wielu krajach.
Duże złoża analcymu występują m.in. w USA i w Kanadzie.
Anambe - Indianie brazylijscy.
Anana Uanana
ananas - Nazwa pochodzi z języka Indian Caribe. Południowoamerykański rodzaj tej rośliny (Ananas adans) należy do rodziny zapylcowatych z klasy jednoliściennych. Uprawiany jest tylko jeden gatunek - ananas jadalny (A. comosus) w tropikach wszystkich części świata. Około 75 % światowej produkcji pochodzi z Wysp Hawajskich.
Dojrzewanie owocostanu trwa od roku do 3 lat, licząc od posadzenia ananasa.
Ananas rozmnaża się za pomocą wierzchołków owocostanów z pękiem zielonych liści, pędów bocznych (u podstawy rośliny), pączków podziemnych (odrostów) lub z pieńków pozostałych po zbiorze owocostanów, a w rzadkich przypadkach - z nasion.
Za ojczyznę ananasa uważa się Brazylię, gdzie znajdują się dziko rosnące formy. Irena Gumowska w książce "Od ananasa do ziemniaka" napisała:
"Ananasy pochodzą z Ameryki Południowej, prawdopodobnie z Brazylii. Do dziś w tropikalnej Brazylii i w Paragwaju można napotkać dzikie ananasy. W miejscu ich pochodzenia nazywano je, nana, co po karaibsku znaczy 'perfumy', 'zapach', 'aromat'. Jeden z odkrywców Ameryki, Fernandez de Ovideo, w swojej książce "Historia Indian" zmienił nazwę nana na 'ana-ana', czyli 'zapach zapachów', pisząc, że owoc ten przypomina melona, poziomki, maliny i jabłka. Pierwszy raz Europejczycy poznali smak ananasa w 1492 roku na Gwadelupie.
(Tu coś mi kiedyś zżarło trochę tekstu - przyjdzie czas to go odnajdę i dopiszę):
oprócz hiszpańskiego, gdzie ananasa zwie się 'pina de america' i angielskiego, który przerobił ananasa na 'pinaple'.
Pierwszy ananas zaowocował w Europie w 1672 roku w Anglii, oczywiście wyhodowany w szklarni."
Indianie Waika przy pomocy włókien ananasa mocowali grotu do strzał.
Tepache - to popularny w Meksyku sfermentowany napój przyrządzany przeważnie z trzciny cukrowej lub ananasa. Stanowi on często rekwizyt miejscowych znachorów i czarowników. Podobnie Indianie Miskito z gotowanych korzeni kassawy, soku trzciny cukrowej i ananasów (lub innych owoców) wyrabiali alkoholowy napój zwany miszla. Pod wpływem wysokiej temperatury powietrza zacier taki zaczynał dość szybko fermentować. Niejednokrotnie fermentację przyspieszano żuciem przez kobiety trzciny cukrowej lub owoców i wypluwaniem przeżutej papki do garnka.
Antoni Słomiński, polski poeta i publicysta, podróżując w 1924 roku po Brazylii napisał 24 listopada:
"Kupiłem sobie abacaxi, czyli rodzaj ananasa. Jest to gatunek tak delikatny, że nie eksportuje się go do Europy. Jest znacznie większy od zwykłego ananasa; smak tego złotego olbrzyma jest tak boski, że zjadłem, a raczej wypiłem cały ten soczysty owoc jednym tchem po, czym błędnym wzrokiem rozglądałem się za łupinami, które tylko dlatego nie zjadłem, że je przedtem wyrzuciłem za okno."
Dziś ananasy spożywa się na surowo i w postaci konserw. Sporządza się z nich napoje, wino, poncze, likiery, konfitury, dżemy i alkohol. Sok ananasowy zawiera bromelinę - mieszaninę enzymów zbliżonych do pepsyny i papainy, działających przeciwzapalnie i likwidujących obrzęki. Sok zalecany jest w schorzeniach żołądkowo-jelitowych, chorobach wątroby, układu sercowo-naczyniowego i nerek oraz niedokrwistość, w celu poprawy trawienia (spożycie należy jednak ograniczyć przy chorobach żołądka i jego nieżytach ze zwiększoną kwasowością soku żołądkowego). Sok ananasa jest też środkiem przeciwszkorbutowym. W homeopatii ananas przepisywany jest przy funkcjonalnych rozstrojach nerwowych.
anaphalis margaritacea - (Anaphalis margaritacea [L.] B.&H.); byliny z koszyczkowatymi kwiatostanami małych, papierowych kwiatów. Zimotrwałe. Nazwa anglojęzyczna - pearly everlasting.
Indianie Chippewa nazywali to wa'bigwun ("kwiaty") i używali do leczenia paraliżu.
Anapuru - Indianie brazylijscy.
Anasazi - lub Wypalacze Koszów. Ich początki sięgają 700 r. p.n.e. i lokalizowane są na terenie Arizony. Posługiwali się do dziś nie sprecyzowanym językiem. Żyli w małych grupach, w ciasnych, naturalnych jaskiniach lub prymitywnych ziemiankach. Gotowali potrawy w plecionych koszach, wrzucając do nich gorące kamienie. Spożywali głównie ziemniaki i kukurydzę. Byli też myśliwymi. Grali na fletach. Wynaleźli łuk i strzały. Wznosili zwarte, tarasowe zespoły architektoniczno-urbanistyczne. Ich spadkobiercami są być może Indianie Pueblo.
Po raz pierwsi opisani zostali w 1894 roku przez Richarda Wetherilla. Systematyczne badania naukowe podjęto nad tą kulturą w roku 1906.
W 1927 roku, na konferencji w Pecos, podzielono ich kulturę na Wypalaczy Koszów I, Wypalaczy Koszów II i Wypalaczy Koszów III.
Wypalacze Koszów III po 450 roku n.e. rozwinęli garncarstwo, a nieco później pojawił się wśród nich atlatl a także fasola.
Najnowsza kwalifikacja dzieli ich na Wypalaczy Koszów i na Zmodyfikowanych Wypalaczy Koszów.
anata - Annatto lub anatto; pomarańczowo-czerwony proszek z miazgi tropikalnego owocu, używany do zabarwiania żywności. Nazwa wywodzi się z języka Indian Caribe, którzy określali nią pewne drzewo owocowe.
anataz - Anataz jest jednym z trzech odmiennych minerałów składających się z dwutlenku tytanu. Może być żółty, niebieski, brunatny i czarny. Jego kryształy przypominają zwykle postać podwójnej piramidy i wyróżniają się silnym połyskiem. Najczęściej występuje w druzach skał metamorficznych i żyłach hydrotermalnych.
Wielkie jego wystąpienie znajduje się w brazylijskim stanie Bahia i Minas Gerais. W USA znaleźć go można w Somerville (stan Massachusetts) oraz w Beaver Creek (stan Kolorado). W Polsce rzadkie kryształy anatazu występują w krysztale górskim w Jegłowej.
Anauqua Nahucua
Ancacha Ancax
Ancash Ancax
Ancax - Indianie peruwiańscy.
Ancerma - Indianie kolumbijscy.
ancistokaktus - (Ancistrocactus Br. et R.); kaktus pochodzący z północnego Meksyku i z Teksasu. Przybiera kształt od kulistego do niskocylindrycznego. Jeden z środkowych cierni jest zawsze haczykowaty. Opisano 4 gatunki tego rodzaju.
Anco Allo - Indianie południowoamerykańscy.
Ancon - Kultura peruwiańska odkryta w miejscowości Ancon. Prezentuje ją cmentarzysko, w chwili odkrycia mocno już ograbione. Zmarłych grzebano w dużych naczyniach glinianych, zawierających prawdopodobnie chichę. Inne zwłoki pokryto skorupami grubych naczyń. Zmarłych chowano też w pozycji kucznej jak i na wznak, owijając ich tkaninami, skórami zwierzęcymi, matami i liśćmi. Metalowych przedmiotów znaleziono mało, były one ze srebra, miedzi, rzadziej ze złota. Oprócz naczyń używano też dyni, często zdobionej nacinanymi lub wypalanymi wzorami.
Andacui - Indianie kolumbijscy.
Andahuayla Chanca
andaluzyt - Ceniony minerał, wydobywany dla potrzeb przemysłu. Kryształy chiastolitu (odmiany andaluzytu) zawierają ciemne, węgliste wrostki rozmieszczone wzdłuż prostokątnych osi w ten sposób, że w przekroju układają się one w barwny krzyż. Inne odmiany andaluzytu tworzą kryształy o pokroju słupkowym, często wydłużonym, podobnym do łodyg. Po wypolerowaniu i oszlifowaniu jest także cennym kamieniem ozdobnym.
Można go znaleźć m.in. w Brazylii, Kanadzie oraz w USA (Kalifornia). Odmiany pochodzące z Brazylii mają zastosowanie jako kamienie ozdobne.
Andamadana - Indianie paragwajscy.
Andaqui - Indianie kolumbijscy.
Ande - Indianie peruwiańscy.
andezyt - Zasadowa skała magmowa. W jej bardzo drobnoziarnistej masie podstawowej, składającej się z plagioklazów, apatytu, cyrkonu, tytanu, magnetytu, oliwinu i szkliwa wulkanicznego, występują struktury porfirowe z plagioklazów, biotytu, piroksenów oraz amfiboli. Ma zabarwienie szare, brunatno-szare do czarnego.
Andezytowe "hacha", czyli topory obrzędowe, wykonywali Totonacy. Indianie Mexica stworzyli z tego materiału szereg rzeźb. Artyści kultury Teotihuacan wykonywali z andezytu figurki swoich bóstw.
Pewne źródła podają, że znane, olbrzymie głowy olmeckie wykonane są właśnie z andezytu, choć inne mówią, że materiałem służącym do ich wykonania był bazalt. Podaje się także, że z bloku andezytu wyrzeźbiono niemniej słynną Bramę Słońca z Tiahuanaco mierzącą 3 na 3,8 metrów i ważącej 9 - 12 ton.
Andira Maue
Andoa - Indianie z Peru i Ekwadoru.
Andoque - Indianie z południowej części Kolumbii i północnej części stanu Iquitos w Peru. Zostali poważnie zdziesiątkowani w czasie gorączki kauczukowej przez przedstawicieli Peruvian-Amazon Company.
Andres - Kultura rozwijająca się w okolicach Santo Domingo (Dominikana) między X a XV wiekiem n.e.
andropogon farcatus - (Andropogon furcatus Muhl); nazwa anglojęzyczna - bluestem. Indianie Chippewa nazywali to muckode'kenes ("mała preria") i stosowali do leczenia niestrawności.
Anetine - Indianie boliwijscy.
Angaite - Indianie paragwajscy z obszaru Puerto Casado, znad rzeki Paragway. Należą do rodziny językowej mascoy.
Angara - Indianie peruwiańscy.
angielskie zieleŽ arnika
anglezyt - Anglezyt jest rzadkim, miękkim i kruchym minerałem. Jest to ruda ołowiu. Można go znaleźć w USA.
Angneco-ches - Indianie południowoamerykańscy.
Angutera Encabellado
anhydryt - Minerał skałotwórczy, siarczan wapnia. Chemicznie zbliżony jest do gipsu. Zazwyczaj występuje w barwie białej lub jest bezbarwny. Stosowany jest m.in. do wyrobu materiałów budowlanych.
Znaleźć go można w wapieniach i dolomitach. Występuje zwykle w postaci zbitej, a łupliwość wykazuje tylko w określonych kierunkach.
Występuje m.in. w Bancroft (Ontario, Kanada) i USA (Luizjana, Nowy Jork, Kansas, New Jersey, Nowy Meksyk, Dakota Południowa i Teksas).
W Polsce występuje na Podkarpaciu (Wieliczka), w Sudetach i na Kujawach.
Anibali - Indianie kolumbijscy.
Animas - Przypuszczalnie była to jedna z grup Indian Apache.
Aniporspi - Jedna z nazw Indian Nez Perce.
ANIS - Asociación Nacional Indios de Salvador; Narodowe Stowarzyszenie Indian Salwadoru. W 1983 roku skarbnikiem Stowarzyszenia był Fermin Garcio ze społeczności Indian Nahuatl.
Anishinabe Ojibway
Anitakwa - Tak Indianie Cherokee nazywali Indian Catawba.
ankeryt - Minerał wykazujący podobieństwo do dolomitu. Jest zazwyczaj biały, żółty lub żółtobrunatny.
Ładne okazy ankerytu znaleziono wśród minerałów płonnych w kopalni Homestake w Lead, Południowa Dakota (USA). W Polsce znany jest m.in. z żył kruszconośnych okolic Wałbrzycha.
Ankwa - Nazwa własna Indian Umpqua.
Anmissoukanti - Odłam Indian Abnaki.
anoplopoma - (Anoplopoma fimbria), lub dorszyk czarny; ryba północnego Pacyfiku, Morza Beringa i wybrzeży Alaski.
Anquet - Indianie brazylijscy.
Anserma - Indianie żyjący w kolumbijskim departamencie Caldas, w dolinie rzeki Cauca. Należą do rodziny językowej czibcza. Stosowali poliginię.
Anta (1) - Indianie podbici przez państwo Inków i przesiedleni przez nich do prowincji Vilcas i Sora.
Anta (2) - Indianie brazylijscy.
Antaniri - Indianie peruwiańscy.
Antanque Atanque
Anta Walla - Indianie peruwiańscy.
Anti - lub Anta; mało sprecyzowana nazwa określająca w zasadzie najbardziej prymitywne plemiona. Nazwę tę używano już w czasach preinkaskich, dla określenia niektórych grup indiańskich żyjących w okolicy Cusco. Być może była to wtedy ogólna nazwa ludów Pano. W późniejszym czasie nazwą tą określano między innymi Indian Campa.
Antioquia - Indianie kolumbijscy.
Antipa - Indianie z Ekwadoru i Peru.
antleryt - Zasadowy siarczan miedzi. Odkryty został w kopalni Antler w Arizonie (USA), od której wziął swoją nazwę. Za samodzielny minerał uznany został w 1889 roku. Występuje głównie w strefie wietrzenia siarczkowych złóż miedzi i odgrywa niekiedy rolę jako ruda miedzi. Najważniejsze miejsca jego występowania obejmują Chuquicamatę (Chile), Coahuilę (Meksyk) oraz Alaskę i Arizonę (USA).
antracyt - Odmiana węgla kopalnego, zawierająca 96% pierwiastka węgla.
Wysokogatunkowe paliwo. Używany jest także do wyrobu elektrod.
Peruwiańskie kultury Cupisnique i Chavin wyrabiały z antracytu małe lustra.
anturium - (Anthurium); zwane też kitnia. Jest to bylina z rodziny obrazkowatych o ciemnozielonych liściach i kolbowatym kwiatostanie, objętym u podstawy czerwoną pochwą. U kilku gatunków pochwa podkwiatostanowa (spatha) jest jaskrawo wybarwiona, dzięki czemu rośliny te są uprawiane jako ozdobne. Występuje w Ameryce tropikalnej. Rodzaj ANTURIUM obejmuje około 600 gatunków. Najbardziej znane są:
anturium Scherzera (Anthurium scherzeranum) z Ameryki Środkowej,
anturium Andre'go (Anthurium andraeanum) z Kolumbii,
A. splendidum z Kolumbii.
A. cristallinum - gatunek pochodzący z Peru. Ma ozdobne, aksamitne, ciemnozielone liście o białym unerwieniu.
antylopa widłoroga - (Antilocopra americana); Indianie Cheyenne nazywali ją vó'kaa'e. Stanowi wśród pustorogich jedyny gatunek z rozwidlonymi rogami, które są regularnie, co roku odrzucane i odnawiane w okresie czterech miesięcy. Antylopa ta, trochę większa od europejskiej sarny, posiada mocny tułów długi do 1,5 m, bardzo smukłe i dość wysokie nogi. Ogon podobny więcej do szczątkowego ogona niektórych jeleniowatych. Pokryta jest gęstym futrem z długich włosów, tworzącym na karku krótką grzywę - na grzbiecie brunatno żółtym, a na bokach i spodzie tułowia, na części łba podobnego do owczego oraz na dwóch łatach na spodzie szyi i na dużym lustrze na zadzie - białym. Antylopa widłoroga występowała wyłącznie na Wielkich Równinach Wewnętrznych w Ameryce Północnej, mniej więcej od 52 stopnia szerokości północnej aż do Meksyku.
antymon - Minerał, metaliczny pierwiastek o jasnoszarej lub srebrzystej barwie i silnym połysku.
Uczeni zdawali sobie sprawę z istnienia antymonu już co najmniej od XV wieku. Jako nowy pierwiastek został odkryty w roku 1707.
Antymon rodzimy występuje w utworach hydrotermicznych krystalizujących z gorących roztworów wodnych. Znaleźć go można m.in. w Nowym Brunszwiku i Quebeku (Kanada), oraz w Chile i w Kalifornii (USA).
antymonit stibnit
anu nasturcja bulwiasta
Anunze - Indianie brazylijscy.
Anyaya - Indianie z Jamajki.
Anyonola Nonuya
Ao'nukun'k Inaguen
Aorikenk - Grupa Indian Tehuelche.
Apacachodegodegi - Indianie z Peru i Brazylii.
Apache - Grupa plemion indiańskich tworzących najdalej na południe wysuniętą ludność atabaskańskiej rodziny językowej. Ich nazwa wywodzi się prawdopodobnie od słowa apachu będącego nazwą Indian Zuni stosowaną wobec Indian Navajo a znaczącą tyle, co "wrogowie". Hiszpanie, którzy przybyli do Nowego Meksyku określali ich mianem Apaches de Nabaju. Inne wyjaśnienie sugeruje, iż nazwa ta wzięła się stąd, iż niektórzy Hiszpanie wymawiali słowo "apache" zamiast słowa "mapache", oznaczającego szopa, czego powodem miały być charakterystyczne białe kreski malowane na twarzach wojowników. Wyjaśnienie to, jakkolwiek ciekawe, wydaje się jednak mało wiarygodne. Samą nazwą "Apache" określano też obce im plemiona Javapai i Juma. Sami Indianie Apacze nazywali siebie N'de, Dinë, Tinde oraz Inde, czyli "Ludzie". Indianie Seri nazywali ich Hapats lub Ziix Haamxö Quihit.
Indianie Apache styczeń nazywali Czasem Latających Mrówek; kwiecień - Księżycem Dużych Liści; maj - Porą Gdy Liście Są Zielone; lipiec - Księżycem Koni lub Czasem Dojrzewania, a październik - Czasem Gdy Zbiera Się Kukurydzę.
Indianie Apache pojawili się w X wieku jako zorganizowane plemię przybyłe z Alaski.
Struktura społeczna Indian Apache nie różniła się w zasadniczy sposób od większości innych plemion. Zbiorowość ich była znacznie rozproszona i składała się ze stosunkowo niewielkich grup zamieszkujących całe terytorium plemienne. Życie w trudnych, surowych warunkach nie sprzyjało budowie bardziej rozbudowanej struktury społecznej, przez co spoistość plemienna była niewielka. Brakowało centralnego przywództwa, a poszczególne grupy łączyła przede wszystkim wspólna kultura - zwyczaje, język czy ubiór. Wśród członków określonej zbiorowości istniało jednocześnie pewne poczucie odrębności grupowej - mieli własne łowiska, rozpoznawali swój dialekt od innych oraz identyfikowali się z grupą, w której przyszli na świat, w późniejszych latach swego życia. Każda grupa była jednak odrębnie dowodzona i rzadko dochodziło do wspólnych działań na większą skalę.
W praktyce największą spotykaną jednostką był lokalna grupa, w przypadku którego możemy mówić o zalążkach władzy centralnej, własnej organizacji społecznej, wspólnej polityce gospodarczej (terytoria łowieckie), prowadzeniu działań wojennych oraz wspólnym odbywaniu ceremonii religijnych. Mało przyjazne środowisko, które utrudniało rozwój struktury społecznej na poziomie plemienia, służyło umacnianiu jedności w ramach szczepu. Silne więzi między jego członkami wynikały z częstego pokrewieństwa i były budowane poprzez nowo zawierane małżeństwa. Indianie Apache gromadzili się u boku starszego wiekiem mężczyzny, przemawiającego do zebranych, dzięki któremu grupa mogła zdobyć rozgłos.
Żadne ugrupowanie indiańskie nie przyniosło badaczom tyle kłopotów związanych z ich podziałem ile przysporzyli Indianie Apache, a to z tej racji, że popularne nazwy ich poszczególnych grup pochodziły od miejsc przez nie zamieszkiwanych, od sposobu ich życia, czy też od pewnych innych cech zaobserwowanych przez Hiszpanów. Stąd też niektóre takie same nazwy poszczególnych grup Indian Apache mogą dotyczyć całkiem różnych i niemających takiej samej historii odłamów. Ponadto nazwa użyta przez jednych badaczy może w większym lub mniejszym stopniu podpadać pod nazwę użytą przez innych. Stąd też nie należy się dziwić, jeśli ktoś dociekliwy zauważy nagle, że jakaś opisywana grupa Indian Apache nie powinna być tu i w tym momencie historii, gdyż może akurat chodzić o inną grupę posiadającą akurat tę samą nazwę.
Powszechnie przyjęte na początku XX wieku nazwy grup Indian Apache to Querecho albo Vaquero (dzielący się na Mescalero, Jicarilla, Faraon, Llanero i chyba Lipan), Chiricahua, Pinaleno, Coyotero (obejmujący Indian Apache White Mountain oraz Pinal), Arivaipa, Apache Gila wraz z Gileno, Mimbreno i Mogollon, Tonto.
Plemiona lub grupy, które uważa się za Indian Apache lub przypuszcza się, że nimi są (choć nie jest to stwierdzone jednoznacznie) to: Alacranes, Animas, Bissarhar, Chafalote, Cocoyes, Colina, Doestoe, Goolkizzen, Janos, Jocames, Tejna, Tremblers i Zillgaw.
Indianie Apache dzielili się dodatkowo na liczne klany, które nie były jednak totemiczne i brały swe nazwy zazwyczaj od naturalnych cech środowiska a nigdy od zwierząt. Poprzez klany różne grupy Indian Apache ustalały istniejące między nimi powiązania. Klan Jałowca odkryty przez Bourke'a wśród Indian White Mountain Apache z Agencji San Carlos i Fort Apache, zwany przez nich Iogoyekayden, pojawia się jako Chokonni pośród Indian Chiricahua Apache, a jako Iagoyecayn wśród Pinal Coyotero. Indianie White Mountain mają też klan zwany Destchin (Czerwone Malowidło), który odpowiada klanowi Chie u Indian Chiricahua. Kloka dakaydn, klan Indian Carrizo z Agencji San Carlos i Fort Apache to Klugaducyn (Strzała i Trzcina) u Pinal Coyotero. Tutzose, klan Wody u Pinal Coyotero można odszukać wśród Indian White Mountain Apache, których klan Orzecha, zwany Chiltneyadnaye odpowiada temu samemu u Pinal Coyotero o nazwie Chisnedinadinaye. Natootzuzm (Miejsce na Górze), klan z Agencji San Carlos odpowiada klanowi Pinal Coyotero o nazwie Nagasugu. Wiele podobnych powiązań można odnaleźć u różnych odłamów Indian Apache.
Dowództwo nad szczepem było przykładem najbardziej rozległego sprawowania rządów. Od przywódcy szczepu oczekiwano, aby wykazywał męstwo w walce, interesował się potrzebami współplemieńców oraz potrafił poruszać istotne problemy podczas wystąpień publicznych. Czyniono go również odpowiedzialnym za kontakt ze świętymi siłami i, jako osobie posiadającej stosowną wiedzę i cieszącej się autorytetem, powierzano organizowanie głównych ceremonii religijnych. Podobnie jak w przypadku Indian Równin, apaccy przywódcy nie posiadali faktycznej władzy i nie rozkazywali swoim ludziom, ale mieli na nich duży wpływ poprzez popularyzowanie i propagowanie idei, jakie w ich odczuciu miały służyć wspólnemu dobru. Ich rolą było utrzymywanie harmonii, konsultowanie się z członkami innych rodzin oraz rozstrzyganie sporów, jakie niekiedy pojawiały się wśród krewkich współplemieńców. Popularny mówca, który udowodnił, że jest przedsiębiorczą osobą, stawał na czele szczepu, zaś starego przywódcę uprzejmie proszono o ustąpienie ze stanowiska i zapraszano, aby zasiadał w radzie. Rzadko się zdarzało, aby przywódcą była nieodpowiednia osoba - Indianie Apache zbyt dobrze znali się nawzajem. Dowództwo nie było dziedziczne, jednak w praktyce często syn przejmował pozycję ojca, który przez lata wyposażał go w odpowiednią wiedzę.
Szczep składał się z maksymalnie trzydziestu "rozszerzonych" rodzin. W skład pełnej takiej rodziny wchodził mężczyzna i jego żona, ich nie ożenione dzieci oraz zamężne córki z własnymi mężami i dziećmi z tych małżeństw. Rodziny te tworzyły podstawę klanów rodzinnych, a każde nowe małżeństwo zamieszkiwało w oddzielnym szałasie. W obrębie zamieszkiwanego obszaru, służącego Indianom Apache jako teren obronny, schronienie, miejsce zaopatrywania się w żywność i wodę oraz teren wypasu zwierząt, mieściło się swoiste centrum życia szczepu. Spotykały się tutaj głowy rodzin, aby omawiać sprawy związane z życiem mieszkańców. Każda "rozszerzona" rodzina prowadziła własną gospodarkę, sama przydzielała określone zadania poszczególnym jej członkom i była w dużym stopniu samowystarczalna. Często opuszczała teren szczepu w poszukiwaniu żywności, po czym wracała ze zbiorami czy upolowaną zwierzyną.
Indianie Apache fizycznym wyglądem różnili się znacznie między sobą, lecz raczej byli powyżej przeciętnego wzrostu.
Będąc koczowniczym i myśliwskim narodem, Indianie Apache w niewielkim stopniu zajmowali się uprawą ziemi. Utrzymywali się głównie z polowania i zbierania korzeni (głównie maguey) oraz jagód. Mimo obfitości w ich kraju ryb i niedźwiedzi, plemienne tabu zabraniało ich spożywania. Rzemiosło nie było zbyt rozwinięte, choć kobiety osiągnęły wysoki kunszt wyplatania koszyków. Kobiety też łatwo i umiejętnie wznosiły szałasy z gałęzi bardzo dobrze przystosowane do ich pustynnego środowiska i nieustannych wędrówek.
Chłopcy Indian Apache wychowywani byli przez swych ojców i dziadków, którzy wcześnie zaczynali uczyć ich liczyć, biegać po równej ziemi, a następnie pod górę i na dół, odłamywać gałęzie z drzew, skakać do zimnej wody, urządzać wyścigi, przy czym cały trening zmierzał do tego, aby chłopców uczynić zręcznymi, silnymi i nieustraszonymi. Dziewczynki szkolone były przez matki, głównie jednak przez babki. Nauka rozpoczynała się wówczas, kiedy tylko dzieci zdolne były do kontrolowania swoich ruchów, nigdy jednak nie była w jakiś sposób uregulowana ani też rygorystyczna. Nauka polega na wczesnym wstawaniu, noszeniu wody, gotowaniu i pilnowaniu młodszych dzieci.
Indianie Apache organizowali specjalne wyprawy po sól, o czym to wspomina sam słynny ich wódz w książce zatytułowanej "Geronima żywot własny":
"Sól czerpaliśmy z pewnego jeziorka w górach Gila. Jest to maleńkie jeziorko o bardzo czystej i płytkiej wodzie, z małą wystającą z wody wypukłością pośrodku. Woda jest zbyt słona do picia, a dno jeziorka pokrywa brunatna skorupa. Gdy tę skorupę odłamać, obrasta ona grudkami soli, które można wypłukać do czysta, ale tylko w tym jeziorku, gdyż w każdej innej wodzie się rozpuszczają.
Gdyśmy się wyprawiali po sól nad jeziorko, nie wolno nam było atakować nieprzyjaciół ani nawet zabijać zwierzyny. Każda żywa istota mogła się do nas zbliżyć i oddalić nie niepokojona".
Po raz pierwszy o tych ludziach, jako o Indianach Apache, wspomniał w 1598 roku Onate.
Większość Indian Apache była wrogo nastawiona do Białych od chwili, gdy ukazali się na kartach historii.
Już w 1600 roku Indianie Apache stanowili poważne zagrożenie dla rozpoczętej przez Hiszpanów kolonizacji. Pierwszy ich opis pochodzi z lat 1806-1807, kiedy to przebywał wśród nich oficer i podróżnik, Zebula Montgomery Pike.
Większość wojowników Indian Apache uzbrojona była jedynie w łuki i strzały, zrobione z trzciny długiej na trzy stopy i zakończone trzema lotkami z ptasich pór z grotem z jednocalowego trójkątnego, oszlifowanego kwarcu. Grot nabijany był na strzałę, a nie przywiązywany kawałkiem rzemienia, więc strzała taka wymagał delikatnego obchodzenia się z nią, lecz gdy dosięgła celu, zagłębiała się w nim z rozdzierającą siłą podobną do siły nabojów muszkietowych.
Indianie Apache, wzorem Hiszpanów, zaczęli chronić swe konie skórzanymi pancerzami.
Wczesną jesienią 1800 roku Indianie Skidi przekroczyli północną granicę Nowego Meksyku wraz z Indianami Kiowa i Północnymi Indianami Apache w łącznej sile blisko siedmiuset wojowników i stadem dwóch tysięcy koni. Nie była to z pewnością zwykła wyprawa wojenna. Niemniej wypuszczając się ze swej bazy u podnóża Gór Skalistych, narobili wystarczająco dużo szkód w okolicy Abiquiu, aby rozwścieczyć Indian Jicarilla i Ute. Ci ostatni przybyli ze skargą do władz hiszpańskich proponując wspólną wyprawę przeciw intruzom. Zanim jednak genizaros i hiszpańscy żołnierze odkryli ich obóz, najeźdźcy zdążyli w spokoju odejść na północ. Indianie Comanche podejrzewali, że najeźdźców z północy prowadził ich jeniec z plemienia Indian Skidi, którego wychowywali od dzieciństwa, a który przy pierwszej okazji wydał w ręce Indian Skidi sześciu wojowników Indian Comanche i uciekł do swoich. Mieszkańcy Nowego Meksyku i ich indiańscy sprzymierzeńcy zachodzili w głowę, kiedy narody północy znów uderzą i przygotowywali się na najgorsze.
Indianie Apache w sztuce wykradania koni uważani byli za nie lada jakich mistrzów. Pewnego ranka konie Pierwszego Pułku Kawalerii Kalifornii prowadzono w okolice San Xavier del Bac, aby je podleczyć i dać im wypocząć. Podpułkownik Ferguson miał znakomitego wierzchowca i podczas marszu nie pozwalał wiązać go razem z innymi końmi w obawie, że mógłby nabawić się jakiegoś urazu. Dlatego też uwiązał go na noc w pewnej odległości od innych wierzchowców. Nikt nie słyszał w nocy żadnego dźwięku, lecz rankiem koń zniknął i został po nim tylko kawałek sznura.
Około roku 1850 kultura Indian Apache znajdowała się pod wpływem kultur innych plemion - Równin, Wielkiego Dorzecza oraz Południowego Zachodu, zwłaszcza Pueblo, a z upływem czasu - także pod wpływem osadników hiszpańskich i amerykańskich. Duży wpływ na poszczególne plemiona miało ich miejsce pobytu, a także czas i kierunek wcześniejszych migracji, co implikowało ich kontakty z innymi kulturami.
W 1851 roku zabili łącznie około 200 obywateli stanu Sonora. W 1858 roku Meksykanie zabili matkę, żonę i dzieci Geronima, stwarzając tym samym powód do jego dalszych poczynań. W 1861 roku rozpoczęła się wojna ze Stanozjednocznikami, prowadzona przez wodza Cochise'a. W 1863 roku zginął zwabiony podstępnie w pułapkę i potem zamordowany Mangas Coloradas. W tym też roku złożył broń Victorio, wraz ze swymi Indianami Mescalero. Indianie Apache Jicarilla poddali się dopiero w roku 1868.
W 1868 roku wodzem Indian Apache Tonto był Deshlay. Był on mocno zbudowanym mężczyzną o szerokich ramionach. W jednym uchu nosił srebrny kolczyk, twarz jego miała dziki wraz i poruszał się prawie biegiem, jakby ciągle gdzieś się spieszył. Już w 1868 roku Delshay obiecał dopilnować, aby jego ludzie dochowali warunków pokoju, i zgodził się na korzystanie z agencji w Camp McDowell na zachodnim brzegu Rio Verde. Delshay jednak przekonał się, że żołnierze w niebieskich mundurach są nadzwyczaj zdradliwi. Pewnego razu jeden z oficerów strzelił mu w plecy grubym śrutem bez żadnych powodów, nie mówiąc o tym, że lekarz woskowy bez wątpienia chciał go otruł. Po tych wypadkach Delshay trzymał się z daleka od Camp McDowell.
W 1870 roku Indianie Apache poznali religię skupiającą się wokół pejotlu.
Eskiminzin ze swą małą grupą stu pięćdziesięciu osób żył nad strumieniem Aravaipa, od którego to też grupa ta wzięła swą nazwę. Znajdowali się oni na północ od wioski Cochise'a, między San Pedro i Galiuro Mountains. Eskiminzin był silnie zbudowanym Indianinem, z lekko krzywymi nogami i przystojną twarzą przypominającą buldoga. Na ogół niefrasobliwy, potrafił być jednak porywczy. Pewnego dnia, w lutym 1871 roku, udał się do Camp Grant, małej placówki położonej w miejscu połączenia strumieni Aravaipa i San Pedro. Słyszał on, że porucznik Royal E. Whitman jest przyjaźnie nastawiony do Indian, więc chciał się z nim spotkać.
Esliminzin powiedział Whitmanowi, że jego ludzie stracili swe domy i nie mógł zbudować nowych, gdyż Niebieskie Kurtki ciągle ich ścigają i strzelają do nich bez żadnego innego powodu poza tym, że są India-nami Apache. Chciał zawrzeć pokój, aby jego ludzie mogli osiedlić się wzdłuż strumienia Aravaipa i tam uprawiać ziemię.
Whitman zapytał Eskominzina dlaczego nie udał się w góry White, gdzie rząd wyznaczył rezerwat.
- To nie jest nasz kraj - odpowiedział wódz. - Ci, którzy tam mieszkaj, to nie nasi ludzie. Zawarliśmy z nimi [Indianami Coyotero] pokój, lecz nigdy z nimi nie żyliśmy. Nasi ojcowie, tak jak poprzednio ojcowie naszych ojców, żyli w tych górach i uprawiali kukurydzę w tej dolinie. Umiemy robić meskal, nasz podstawowy produkt żywnościowy, i w naszym kraju nigdy go jeszcze nie zabrało ani w lecie, ani w zimie. Góry White go nie dostarczają, a bez niego będziemy chorować. Niektórzy spośród mych ludzi przebywało krótko w górach White, lecz nie podobało im się tam i mówili: "Wróćmy nad strumień Aravaipa, zawrzyjmy ostateczny pokój, którego nigdy nie złamiemy".
Porucznik Whitman powiedział Eskiminzinowi, że nie jest upoważniony do zawarcia pokoju z jego grupą, lecz jeżeli złożą broń, pozwoli im pozostać w pobliżu fortu jako jeńcom wojennym do czasu otrzymania dalszych instrukcji od swych zwierzchników. Eskiminzin zgodził się na to i wszyscy Indianie Aravaipa przybyli w małych grupach oddając karabiny, a niektórzy także łuki i strzały. Zbudowali oni wioskę, kilka mil w górę strumienia, posiali kukurydzę i przystąpili do przygotowywani maskalu. Ich organizacja życia obozowego wywarła na Whitmanie tak dobre wrażenie, że zatrudnił ich przy zborze siana dla koni woskowych, znajdujących się w obozie, dając im w ten sposób możliwość zarobienie pieniędzy, za które mogli kupować żywność. Niektórzy Indianie zostali zatrudnieni na pobliskich ranczach. Eksperyment z pracą Indian u Białych dawał tak dobre wyniki, że do połowy marca ponad stu innych Indian Apache, wśród nich niektórzy z grupy Pina, dołączyli do ludzi Eskiminzina i liczba ich zwiększała się nieomal z każdym dniem.
Tymczasem Whitman wysłał raport do swych zwierzchników wyjaśniając sytuację prosząc o dalsze instrukcje. Pod koniec kwietnia raport jego został zwrócony, ponieważ nie był napisany na odpowiednim, oficjalnym formularzu.
Zdając sobie sprawę, że ponosi odpowiedzialność za poczynania ludzi Eskiminzina, Whitman był nie-spokojny i dokładnie ich obserwował.
W kwietniu 1871 roku dziesięciu Indian Apache napadło na osadę San Xavier na południe od Tuscon, uprowadzając bydło i konie, a 13 kwietnia czterech Stanozjednoczników zostało zabitych podczas napadu, który miał miejsce niedaleko San Pedro, na wschód od Tuscon.
Tuscon w 1871 roku było oazą dla trzech tysięcy hazardzistów, właścicieli barów, handlarzy, przewoźników, poszukiwaczy bogactw mineralnych i kilku dostawców, którzy zdobyli fortuny podczas wojny secesyjnej, a obecnie mieli nadzieję je pomnażać na wojnach z Indianami. Ci ludzie z marginesu społecznego zorganizowali Komitet Bezpieczeństwa Publicznego w celu ochrony przed Indianami Apache, lecz ponieważ żaden Indianin nie pojawił się w pobliżu miasta, sami często najeżdżali na pobliskie osady jakoby w pościgu za Indianami Apache. Po dwóch napadach zorganizowanych w kwietniu Komitet oświadczył, że dokonane one były przez ludzi z wioski Indian Aravaipa znajdującej się w pobliżu Camp Grant. Chociaż odległość od Camp Grant wynosiła 55 mil i było mało prawdopodobne, aby Indianie Aravaipa udali się tak daleko w celu dokonania napadu, oświadczenie to zostało skwapliwie zaakceptowane przez mieszkańców Tuscon. Ogólnie biorąc, byli oni przeciwni agencjom, w których Indianie Apache pracowali i żyli w pokoju, gdyż sytuacja tka prowadziłaby do redukcji sił wojskowych i zmniejszała szans łatwego dorobienia się, możliwego jedynie w czasie wojny.
W ciągu ostatnich tygodni kwietnia weteran walk z Indianami, William S. Oury, rozpoczął organizowanie ekspedycji w celu zaatakowania uzbrojonych Indian Aravaipa żyjących w pobliżu Camp Grant. Gotowość do udziału w wyprawie zgłosiło sześćdziesięciu Stanozjednoczników i czterdziestu dwóch Meksykanów, lecz Oury uważał, że to zbyt mała siła, aby być pewnym powodzenia. Dlatego też zwerbował dodatkowo 92 przekupnych Indian Papago, którzy dużo wcześniej zostali podbici przez wojska hiszpańskie i schrystianizowani przez hiszpańskich księży. 28 kwietnia ta silna grupa 140 dobrze uzbrojonych mężczyzn była gotowa do napaści.
Pierwsza wiadomość o wyprawie, którą otrzymał porucznik Whtman w Camp Grant, nadeszła z małego garnizonu wojskowego w Tuscon. Donoszono, że duża grupa zbrojnych opuściła miasto 28 kwietnia w celu zabicia wszystkich Indian znajdujących się w pobliżu Camp Grant. Whitman otrzymał ten meldunek od konnego posłańca 30 kwietnia o godzinie 730 rano.
- Natychmiast wysłałem konno dwóch tłumaczy do obozu Indian - meldował później Whitman - z rozkazem dokładnego poinformowania wodzów o zaistniałej sytuacji i zawiadomienia ich, że mogą przyprowadzić wszystkich swych ludzi do obozu wojskowego. Wysłańcy moi powrócili w ciągu godziny z wiadomością, że nie zastali ani jednego żywego Indianina.
Niecałe trzy godziny przedtem, nim Whitman otrzymał ostrzeżenie, ekspedycja uformowała front wzdłuż urwistych brzegów strumienia i piaszczystych ścieżek prowadzących do wioski Indian Aravaipa. Mężczyźni znajdujący się na niżej położonym terenie otworzyli gień na domy, a gdy Indianie wybiegli na otwartą przestrzeń, zostali skoszeni ogniem karabinów umieszczonych na urwistych brzegach strumienia. W ciągu pół godziny wszyscy mieszkańcy wioski albo ciekli, albo zostali wzięci do niewoli, albo zginęli. Do niewoli dostało się tylko 27 dzieci pojmanych przez Indian Papago, którzy chcieli sprzedać je w Meksyku jako niewolników.
Gdy Whitman dotarł do wioski, zastał dymiące jeszcze zgliszcza i cały teren zasłany okaleczonymi cia-łami kobiet i dzieci;
- Zauważyłem, że wiele kobiet zostało zastrzelonych podczas snu, gdy leżały obok wiązek zebranego siana, które miały rano dostarczyć do obozu. Ranne, które nie były w stanie móc uciekać, miały głowy rozbite pałkami lub kamieniami, a niektóre były naszpikowane strzałami mimo wcześniej odniesionych śmiertelnych ran. Wszystkie ciała odarto z odzieży.
Lekarz wojskowy, C. B. Biesly, który towarzyszył Whitmanowi, oświadczył, że w przypadku dwóch kobiet "pozycja, w jakiej leżały, oraz wygląd organów płciowych i odniesionych ran nie pozostawały żadnych wątpliwości co do tego, że najpierw zostały zgwałcone, a następnie zabito... Jedno dziecko w wieku około dziesięciu miesięcy, dwukrotnie trafione kulą karabinów, miało jedną nogę niemal odciętą"
Whitman obawiał się, że ci, którym udało się ujść w góry, obarczą go odpowiedzialnością za to, że nie udało mu się zapewnić bezpieczeństwa;
- Sądziłem, że zajęcie się zwłokami zabitych będzie wyrazem naszego współczucia, i miałem rację, ponieważ gdy grzebaliśmy zmarłych, wielu z tych, którym udało się ujść, powróciło do wioski, a żal ich był zbyt dziki i straszliwy, abym mógł go opisać... Wśród pochowanych (około stu osób) były zwłoki jednego starca i jednego starszego chłopca - resztę stanowiły wyłącznie kobiety i dzieci.
Ci, którzy zginęli w wyniku odniesionych ran, oraz ci, których ciała zaginęły w górach, zwiększyli ogólną liczbę zabitych do 144 osób. Eskiminzin nie wrócił do wioski i niektórzy z jego współplemieńców sądzili, że wejdzie on na ścieżkę wojenną, aby pomścić masakrę.
- Moje kobiety i dzieci zostały zabite na moich oczach - jeden z mężczyzn powiedział Whitmanowi - a ja nie byłem w stanie ich obronić. Większość Indian na moim miejscu wzięłoby nóż i poderżnęła sobie gardło.
Lecz po tym, jak porucznik zaręczył swym słowem, że nie spocznie, dopóki sprawiedliwości nie stanie się zadość, pogrążeni w żalu Indianie Aravaipa zgodzili się odbudować wioskę i rozpocząć życie od nowa.
Nieustające wysiłki Whitmana doprowadziły w końcu do tego, że mordercy z Tucson stanęli przed sądem. Obrona dowodziła, że mieszkańcy Tucson podążyli śladem morderstw popełnionych przez Indian Apache, który wiódł wprost do wioski Indian Aravaipa. Oscar Huton, strażnik z Camp Grant, wystąpił jako świadek oskarżenia:
- Zgodnie ze swym sumieniem oświadczam, że Indianie z tej wioski nigdy nie napadli na Białych.
F. L. Austin, handlarz z faktorii, Miles L. Wood, dostawca wołowiny, oraz William Kness, który przewoził pocztę pomiędzy Camp Grant i Tucson, złożyli podobne oświadczenia. Rozprawa trwała pięć dni. Po dziewiętnastominutowych obradach ławy przysięgłych zapadł wyrok uniewinniający morderców z Tucson.
Masakra w Camp Grant zwróciła jednak uwagę Waszyngtonu na Indian Apache. Prezydent Grant określił atak jako "morderstwo" i rozkazał wojsku oraz przedstawicielom Biura do Spraw Indian podjęcie energicznych kroków w celu przywrócenia pokoju na południowym zachodzie.
W czerwcu 1871 roku generał George Crook przybył do Tuson, aby objąć dowództwo sił zbrojnych Arizony. Kilka tygodni później przybył do Camp Grant Vincent Colyer, specjalny wysłannik Biura do Spraw Indian. Obaj byli żywo zainteresowani w zorganizowaniu spotkania z ważniejszymi wodzami Indian Apache, a w szczególności z Cochisem.
Najpierw Colyer spotkał się z Eskiminzinem w nadziei sprowadzenia go z powrotem na drogę pokoju. Eskminzin przybył z gór i oświadczył, że z chęcią porozmawia o pokoju z komisarzem Colyerem.
- Komisarz prawdopodobnie sądził, że zobaczy wielkiego wojownika - wspomniał Eskiminzin - a zobaczył jedynie bardzo biednego człowieka, który w niczym nie przypominał wojownika. Miałem niegdyś wielu ludzi, lecz większość zginęła w masakrze. Teraz mam tylko kilku. Od czasu gdy opuściłem to miejsce, zawsze byłem w pobliżu. Wiedziałem, że mam tutaj przyjaciół, lecz obawiałem się powrócić. Nigdy nie mówiłem dużo, lecz mogę powiedzieć, że lubię to miejsce. Powiedziałem wszystko, co powinienem był powiedzieć od czasu, gdy została mi tylko garstka ludzi, w imieniu której przemawiam. Gdyby nie masakra, byłoby nas teraz znacznie więcej, lecz któż mógł ją przerwać? Gdy zawarłem pokój z porucznikiem Whtmanem, moje serce było wielkie i szczęśliwe. Ludzie z Tucson i San Xavier musieli być szaleni. Działali tak, jakby nie mieli ni głowy, ani serca... Ci ludzie z Tucson piszą do gazet opowiadając swoją własną historię. Indianie Apache nie maj nikogo, komu mogliby opowiedzieć swoją.
Colyer obiecał, że opowie historię tak, jak usłyszał ją od Eskiminzina, Wielkiemu Ojcu i innym Białym, którzy nigdy jej nie słyszeli.
- Myślę, że to albo Bóg dał ci dobre serce, że przyszedłeś zobaczyć się z nami, albo musiałeś mieć do-brego ojca i matkę, którzy uczynili cię tak dobrym - powiedział Eskiminzin.
- To Bóg - oświadczył Colyer.
- To prawda - rzekł Eskiminzin, lecz obecni przy tym Biali nie byli pewni, słuchając tłumaczenia jego słów, czy to pytanie, czy potwierdzenie.
Następnym wodzem na liście Colyera był Delshay z grupy Tonto.
Komisarz Colyer przybył do Camp McDowell pod koniec września 1871 roku. Miał ze sobą pełnomocnictwo do skorzystania z pomocy wojska w celu nawiązania kontaktu z Deshayem. Lecz chociaż kawaleria i piechota używały flag parlamentariuszy, sygnałów dymnych oraz świetlnych, Delshay nie dawał żadnej odpowiedzi, dopóki dokładnie nie zbadał zamiarów Niebieskich Kurtek. Gdy w końcu wyraził zgodę na spotkanie, komisarz Coyer zdążył już wrócić do Waszyngtonu. Na spotkaniu, które odbyło się w Sunflower Valey 31 października, władz rządowe reprezentowane były przez kapitana W. M. Nettervile'a, a sprawozdanie z tego spotkania zostało przesłane Colyerowi do Waszygtonu.
- Nie chcę już nigdy więcej uciekać w góry - powiedział Delshay. - Chcę zawrzeć wielki układ... Zawrę pokój, który będzie trwał. Nie zmienię danego słowa, dopóki kamienie nie zmiękną.
Nie chciał on jednak zabrać Indian Apache Tonto z powrotem do Camp McDowel. Nie było to dobre miejsce (tam między innymi strzelano do niego i próbowano go otruć). Indianie Tonto woleli mieszkać w dolinie Sunflower w pobliżu gór, gdzie można zbierać owoce i polować na dzikie zwierzęta.
- Jeżeli wielki dowódca z Camp McDowell nie otworzy faktorii tam, gdzie chcę - domagał się Delshey - nie mogę zrobić nic więcej, ponieważ Bóg stworzył Białego i Bóg stworzył Indianina Apache i ma on takie samo prawo do ziemi jak Biały. Chcę zawrzeć taki układ, który będzie zawsze przestrzegany, tak żeby obie strony mogły podróżować po kraju bez przeszkód. Gdy tylko układ zostanie zawarty, chcę go mieć na piśmie, tak żebym mógł podróżować po kraju jak Biały. Ze swej strony dołączę do traktatu kamień; jeśli tan kamień zmięknie, oznaczać to będzie, że ład został zerwany. Jeżeli zawrę traktat, spodziewam się, że wielki wódz przybędzie na spotkanie ze mną, kiedykolwiek go wezwę, a ja uczynię to samo, kiedykolwiek on pośle po mnie. Jeżeli traktat zostanie zawarty, a wielki wódz nie będzie dochowywał danych mi obietnic, wykopię dół, włożę tam dokument i zasypię ziemią. Obiecuję, że gdy traktat zostanie zawarty, żołnierze i inni Biali będą mogli zawrócić swe konie i muły i nikt nie będzie ich śledzić. A jeśli kiedykolwiek zwierzęta zostaną skradzione przez Indian Apache, podetnę sobie gardło. Chcę zawrzeć wielki układ i jeśli Stanozjednoczniki go złami, nie chcę więcej kłopotów. Biały może wybrać jedną drogę, a ja mogę wybrać inną... Powiedz wielkiemu wodzowi w Camp McDowell, że w ciągu dwunastu dni przybędę, by się z nim spotkać.
Colyer znalazł się najbliżej kryjówki Cochise'a, gdy przybył do Ca?ada Alamosa, agencji utworzonej przez Biuro do Spraw Indian 42 mile na południowy zachód od Fortu Craig w Nowym Meksyku. Spotkał się tam z dwoma członkami grupy Cochise'a. Dowiedział się od nich, że Indianie Apache Chiricahua są w Meksyku, lecz rząd meksykański oferował 300 dolarów za każdy skalp Indianina Apache i to spowodowało powstanie oddziałów zwiadowców, którzy atakowali ich w górach Sonory. W wyniku tego Indianie rozproszyli się i powrócili do swych starych wiosek w Arizonie. Cochise znajdował się więc gdzieś w gó-rach Dragon.
Wysłano do niego kuriera, lecz gdy dotarł on do Terytorium Arizony, natknął się niespodziewanie na generała Crooka, który nie uznał jego uprawnień. Crook rozkazał kurierowi natychmiastowy powrót do nowego Meksyku.
Generał chciał sam rozprawić się z Cochisem i aby dostać go żywym lub martwym, wysłał pięć kompanii kawalerii, aby przeszukały góry Chiricahua. Indianie Apache nadali generałowi Crookowi imię Szarego Wilka. Cochise uszedł pościgowi Szarego Wilka przekraczając granic Nowego Meksyku. Następnie wysłał posłańców do generała Gordona Grangera w Santa Fe z wiadomością, że chce się z nim spotkać w do Ca?ada Alamosa w celu zawarcia pokoju.
Granger przybył wozem zaprzężonym w sześć mułów z małą eskortą. Cochise już na niego czekał. Rozmowy wstępne trwały krótko. Obaj dążyli do tego samego. Dla Grangera była to okazja do zdobycia sławy człowieka, któremu poddał się wielki Cochise. Dla Cochise'a oznaczało to koniec drogi; miał już prawie 60 lat i był bardzo zmęczony, a w jego długich do ramion włosach przeważało srebro.
Granger wyjaśnił, że pokój jest możliwy, gdy tylko Indianie Chiricahua zgodzą się zamieszkać w rezerwacie.
- Żadnemu Indianinowi nie będzie wolno opuścić rezerwatu bez pisemnej przepustki wystawione przez agenta - powiedział generał- a przepustka nie zostanie nigdy wydana tym, którzy zechcą udać się na ja-kąkolwiek wyprawę za linię graniczną ze Starym Meksykiem.
Cochise, gestykulując minimalnie, powiedział cicho:
- Słońce było bardzo gorące nad moją głową, więc czułem się jak w ogniu, i moja krew była gorąca. Teraz przybyłem do tej doliny, napiłem się tej wody, umyłem się w niej i ona mnie ochłodziła. Przybyłem więc do ciebie z otwartymi rękami, aby żyć z tobą w pokoju. Mówię prawdę i nie chcę oszukiwać ani być oszukanym. Chcę dobrego, mocnego oraz trwałego pokoju. Gdy Bóg stworzył świat, część jedna dał Białemu, a drugą Indianinowi Apache. Dlaczego to się zmieniło? Dlaczego oni się spotkali? Teraz, gdy mogę mówić, Słońce, Księżyc, Ziemia, rzeki, ptaki i zwierzęta, a nawet nie narodzone dzieci ucieszą się z mych słów Biali ludzie długo mnie szukali. Jestem tutaj. Czego oni chcą? Szukali mnie długo - dlaczego przedstawiam taką wartość? Jeżeli jestem wart tak wiele, dlaczego nie zaznacza się miejsc, na którym stawiam swą stopę, i nie patrzy, kiedy pluję? Kojoty przychodzą w nocy, żeby zabijać i rabować. Ja ich nie widzę; nie jestem bogiem. Nie jestem już wodzem wszystkich Indian Apache. Nie jestem już bogaty. Jestem jedynie biednym człowiekiem. Świat nie zawsze był taki, Bóg nie stworzył nas tak jak was. Urodzi-liśmy się w suchej trawie jak zwierzęta; przychodzimy nocą, rabujemy i zabijamy. Gdybym miał to wszystko co wy, nie postępowałbym tak ja postępuję, bo nie potrzebowałbym tak czynić. Są Indianie, którzy ciągle zabijają i rabują, ale ja im nie przewodzę. Gdybym im przewodził, nie czyniliby tego. Moi wojownicy zostali zabici w górach Sonory. Przybyłem tutaj, ponieważ Bóg nakazał mi tak uczynić. Powiedział mi, że dobrze jest żyć w pokoju - przybyłem więc. Przemieszczałem się po świecie jak chmury i powietrz, gdy Bóg przemówił do moich myśli i rozkazał mi przybyć tutaj i zawrzeć z wami pokój. Powiedział, że świat należy do nas wszystkich. Jak to jest?
Gdy byłem młody, wędrowałem przez cały ten kraj na wschód i na zachód i nie spotkałem innych ludzi niż Indianie Apache. Po wielu latach przeszedłem go znowu: zauważyłem, że przybyli ludzie inne rasy, aby go zabrać. Jak to jest? Dlaczego tak się dzieje, że Indianie Apache czekają, aby zginąć - trzymając się życia zaledwie koniuszkami palców. Chodzą po wzgórzach i równinach i czekają, kiedy spadną na nich niebiosa. Indianie Apache byli niegdyś wielkim narodem; teraz jest ich niewielu i dlatego chcą oni umrzeć trzymając się życia zaledwie koniuszkami palców. Wielu zginęło podczas bitwy. Musisz mówić prawdę, tak żeby twe słowa mogły przenikać do naszych serc jak światło Słońca. Powiedz mi, skoro Najświętsza Maria wędrowała przez cały świat, dlaczego nigdy nie weszła do wiosek Indian Apache, dlaczego nigdy jej nie widzieliśmy i nie słyszeliśmy?
Nie mam ojca ani matki; jestem sam na świece. Nikomu nie zależy na Cochise i dlatego mnie nie zależy na życiu. Chciałbym, aby skały posypały się i zasypały mnie. Gdybym miał ojca i matkę, ta jak ty, chciałbym być razem z nimi, a oni ze mną. Gdy wędrowałem, wszyscy pytali o Cochise'a. Teraz on jest tutaj - widzisz go i słyszysz - czy jesteś zadowolony? Jeśli tak, to powiedz. Mówcie, Stanozjednoczniki i Meksykanie, nie chcę taić nic przed wami i nie chcę, żebyście taili coś przede mną. Nie będę wam kłamać, a wy nie kłamcie mnie.
Gdy zaczęto omawiać lokalizację rezerwatu dla Indian Chiricahua, Granger powiedział, że rząd chce przenieść agencję z Canada Alamosa do Fort Tularosa w górach Mogollon. (W Canada Alamosa osiedliło się trzystu Meksykanów, którzy żądali prawa do ziemi).
- Chcę żyć w swych górach - zaprotestował Cochise. - Nie chcę iść do Tularosa. To zbyt daleko stąd. Muchy w tamtych górach wyjadają koniom oczy. Żyją tam złe duchy. Piłem wodę tutaj i ona mnie ochło-dziła. Nie chcę stąd odchodzić.
Granger powiedział, że zrobi wszystko, co będzie w jego mocy, aby przekonać rząd, by pozwolił Indianom Chiricahua pozostać w Ca?ada Alamosa u źródeł czystej, zimnej wody. Cochise obiecał, że utrzyma swych ludzi w pokoju z meksykańskimi sąsiadami, i dotrzymał danego słowa. Jednak kilka miesięcy później rząd rozkazał przenieś wszystkich Indian Apache z Ca?ada Alamosa do Fort Tularosa. Gdy Cochise dowiedział się o tym rozkazie, uszedł razem ze swoimi wojownikami. Podzielili się na małe grypy udając się ponownie do swych suchych i skalistych gór w południowo-wschodniej Arizonie. Tym razem Cochise postanowił, że tam pozostaną. Niech Crook ściga go, jeśli musi; Cochise będzie walczył nawet kamieniami, o ile zajdzie taka potrzeba, a wówczas, jeśli Bóg tego zechce, skały mogą spaść na Cochise'a i go zabić.
We wrześniu 1872 roku Cochise zaczął otrzymywać od swych zwiadowców wiadomości o tym, że niewielka grupa Białych zbliża się do jego wioski. Podróżowali oni małym wozem wojskowym, którego przeznaczeniem był transport rannych. Zwiadowcy meldowali, że jest z nimi Taglito (Czerwona Broda Tom Jeffords); Cochise od dawna go nie widział. Wiedział jednak, że jeśli w grupie przybywającej w góry jest Taglito, celem jej musi być spotkanie się z nim. Wysłał więc swego brata Juana na spotkanie z Białymi, a sam wraz z rodziną czekał w ukryciu, dopóki się nie przekonał, że wszystko jest w porządku. Wtedy to wraz z synem Naiche udał się konno na spotkanie z Białymi. Gdy przybyli na miejsce, wódz zsiadł z konia i objął ramieniem Jeffordsa, który po angielsku powiedział do białobrodego mężczyzny w zakurzonym ubraniu:
- To jest Cochise.
Mężczyzna o białej brodzie, którego prawy rękaw był pusty, wyglądał na starego żołnierz, więc Cochise nie był zdziwiony, gdy Taglito tytułował go generałem. Był to Oliver Otis Howard.
- Buenos dias, senor - powiedział Cochise i uścisnęli sobie dłonie.
Następnie zbliżył się jeden z wojowników z ochrony Cochise'a i wszyscy usiedli półkolem na kocach w celu odbycia narady z jednorękim mężczyzną.
- Czy generał mógłby wyjaśnić cel swojej wizyty? - Zapytał Cochise w języku apache, a Taglito przetłumaczył jego słowa.
- Wielki Ojciec, prezydent Grant, wysłał mnie, abym zawarł pokój między tobą a Białymi - odpowiedział generał Howard.
- Nikt nie chce pokoju bardziej niż ja - zapewnił go Cochise.
- W takim razie - powiedział Howard - możemy go zawrzeć.
Cochise odpowiedział, że Indianie Chiricahua nie zaatakowali żadnego Białego od czasu ucieczki z Canada Alamosa.
- Moje konie są słabe i mam ich niewiele - dodał. - Mógłbym ich zdobyć więcej urządzając napad na drodze do Tucson, lecz nie uczyniłem tego.
Howard sugerował, że Indianie Chiricahua mogliby żyć wygodnie, gdyby zgodzili się przenieść do du-żego rezerwatu nad Rio Grande.
- Byłem tam - powiedział Cochise - i podoba mi się ten kraj. Aby zachować pokój, gotów jestem udać się tam z tymi z moich ludzi, którzy zechcą, lecz przeprowadzka tak rozbiłaby moje plemię. Dlaczego nie dajecie mi Apache Pass? Dajcie mi ją, a ja wam zapewnię bezpieczeństwo na wszystkich drogach. Dopil-nuję, aby niczyja własność nie była zagrabiona przez Indian.
Howard był zdziwiony.
- Być może będziemy mogli to zrobić - powiedział, a następnie przystąpił jednak do opisywani wszyst-kich dodatnich stron życia nad Rio Grande.
Cochise nie interesował się dłużej Rio Grande.
- Dlaczego chcecie zamknąć mnie w rezerwacie? - Zapytał. - Zawrzemy pokój. Będziemy go wiernie dochowywać, lecz pozwólcie na pozostać wolnymi, tak jak są inni Stanozjednoczniki. Pozwólcie nam iść tam, gdzie chcemy.
Howard starał się wytłumaczyć, że kraina Chiricahua nie należy do Indian i że wszyscy Stanozjednoczniki się nią interesują.
- Aby utrzymać pokój - powiedział musimy wytyczyć granice.
Cochise nie mógł zrozumieć, dlaczego granice nie mogły być wytyczone wokół gór Dragon równie dobrze jak nad Rio Grande.
- Jak długo, generale, zamierza pan tu pozostać? - Zapytał. - Czy zaczeka pan na przybycie mych wo-dzów, aby z nimi porozmawiać?
- Przybyłem z Waszyngtonu, aby spotkać się z twymi ludźmi i zawrze pokój - odpowiedział Howard - i pozostanę tak długo, jak to będzie konieczne.
Generał Oliver Otis Howard przebywał w obozie Indian Apache przez 11 dni i został całkowicie zawojowany uprzejmością i prostotą Cochise'a. Oczarowały go również kobiety i dzieci Indian Chiricahua.
- Byłem zmuszony zrezygnować z projektu Alamosa - powiedział później - i przyznać im, tak jak to sugerował Cochise, rezerwat obejmujący część gór Chiricahua oraz przylegające od zachodu doliny łącznie z Big Sulphur Spring oraz ranczem Rogersów.
Pozostała do załatwienia jeszcze jedna sprawa. Zgodnie z prawem, agentem nowego rezerwatu musi być Biały. W przypadku Cochise'a nie stwarzało to problemów. Był tylko jeden Biały, któremu wierzyli wszyscy Indianie Chiricahua, a mianowicie Taglito, czerwonobrody Tom Jeffords. Początkowo Jeffords sprzeciwiał się, nie chciał się zgodzić. Nie miał doświadczenia w tym zakresie, a ponadto wynagrodzenie było niskie. Jednak Cochise nalegał tak długo, ż w końcu Jeffords ustąpił. Ostatecznie to Indianom Chiricahua zawdzięczał życie i dostatek.
W mniej szczęśliwej sytuacji znaleźli się Indianie Tonto Apache pod wodzą Delshaya i Indianie Aravaipa Apache prowadzeni przez Ekiminzina.
Na przedstawioną komendantowi Camp McDowell propozycję Delshaya dotyczącą podpisania traktatu pod warunkiem, że agencja dla Indian Tonto zostanie otwarta w dolinie Sunflower, wódz nie otrzymał odpowiedzi. Delshay przyjął to jako odmowę.
- Bóg stworzył Białego i Bóg stworzył Indianina Apache - powiedział - i Indianin Apache ma takie samo prawo do ziemi jak Biały.
Nie zawarł on traktatu i nie otrzymał papieru pozwalającego mu na poruszanie się po całym kraju, jak to czynili biali, dlatego też on i jego wojownicy podróżowali jak Indianie Apache. Białym nie podobało się to i pod koniec 1872 roku Szary Wilk wysłał żołnierzy, którzy spenetrowali cały teren Tonto Basin szukając Delshaya i jego wojowników. Jednak dopiero w kwietniu 1873 roku żołnierze byli wystarczająco liczni, aby złapać w pułapkę Delshaya i wojowników Indian Tonto. Zostali oni otoczeni i gdy świszczące kule zagroziły kobietom i dzieciom, nie mieli innego wyjścia, jak tylko podnieć białą flagę.
Czarnobrody dowódca, major George M. Randall, poprowadził Indian Tonto do Fort Apache w Rezerwacie White Mountain. W tym czasie Szary Wilk wolał mianować agentami w rezerwacie swych dowódców, a nie osoby cywilne. Zmuszali oni Indian Apache do noszenia metalowych znaczków, takich, jakie zawieszało się psom, na których były numery tak, że nikt nie mógł wymykać się z rezerwatu do Tonto Basin nawet na kilka dni. Delshay i inni bardzo tęsknili za swymi lesistymi górami, których wierzchołki pokryte były śniegiem. W rezerwacie niczego nie było pod dostatkiem - ani jedzenia, ani narzędzi do pracy, a ponadto nie umieli nawet współżyć na jednym terenie z Indianami Coyotero, którzy traktowali ich jak intruzów. Lecz najbardziej unieszczęśliwił ich brak swobody poruszania się po całym kraju.
W lipcu 1873 roku Delshay zdecydował, że nie może już dłużej znieś zamknięcia w rezerwacie White Mountain, i pewnej nocy zorganizował ucieczkę. Aby zapobiec pogoni ze strony Niebieskich Kurtek, poprowadził swych ludzi do rezerwatu nad Rio Verde. Agentem był tu cywil, który obiecał Delshay'owi, że Indianie Tonto mogą osiedlić się w rezerwacie, jeżeli nie będą sprawiać mu kłopotów. Jeśli ponownie uciekną, będą ścigani i zabijani. I tak Delshay wraz ze swymi ludźmi przystąpił do budowy wioski nad rzeką w pobliżu Camp Verde.
Tego lata w agencji w San Carlos wybuchło powstanie, podczas którego został zabity dowódca wojskowy, porucznik Jacob Almy. Wodzom Indian Apache udało się umknąć. Niektórzy z nich przybyli nad Rio Verde i rozbili w pobliżu wioski Delshaya. Gdy Szary wilk dowiedział się o tym, oskarżył Delshaya o udzielenie pomocy uciekinierom i wysłał rozkaz do Camp Verde, by aresztować wodza Indian Tonto. Uprzedzony o tym Delshay zdecydował się na ponowną ucieczkę. nie chciał stracić tej resztki wolności, jaka mu pozostała, i być zakutym w żelaza oraz zamkniętym w szesnastostopowej jamie, którą żołnierze wydrążyli w ścianie kanionu dla jeńców indiańskich. Z kilkoma wiernymi sobie wojownikami umknął więc do Tonto Basin.
Wiedział jednak, że wkrótce zacznie się polowanie na niego i że Szary wilk nie spocznie, dopóki go nie dosięgnie. Przez całe miesiące Delshay ze swymi ludźmi uchodził pogoni. W końcu generał Crook zdecydował, że nie może w nieskończoność pozwalać oddziałom wojska na przeszukiwanie Tonto Basin i że tylko Indianin Apache może odszukać Delshaya. Dlatego też wyznaczył wysoką nagrodę za jego głowę. W lipcu 1874 roku dwóch przekupnych Indian Apache zgłosiło się osobno do głównej kwatery Crooka. Każdy przyniósł głowę, uznaną za głowę Delshaya.
- Zadowolony z tego, że obaj wierzą w to, co mówią - powiedział Crook - oraz że przynieśli dodatkową głowę, obu dałem nagrodę.
Obie głowy, wraz z innymi głowami zabitych Indian Apache, umieszczone zostały na placu defilad w Rio Verde i San Carlos.
Do wiosny 1875 roku większość grup Indian Apache znalazła się albo w zamkniętych rezerwatach, albo w Meksyku.
W 1876 roku zaczęła się wojna Geronima, trwająca do roku 1886.
W roku 1933 bliżej nieznana grupa Indian Apache rozbiła oddział meksykańskich żołnierzy, wypadając z górskich kryjówek Sierra Madre. 16 sierpnia 1934 roku umarł Chato. W połowie XX wieku żyło w Fort Sill około 300 potomków Geronima, a 12000 Indian Apache wegetowało w rezerwatach San Carlos, Camp Verde, White River, Anadarko, Kiowa, i innych, jako rolnicy i hodowcy. W 1970 roku ogólną liczbę Indian Apache szacowano na 22993 osoby.
11 lutego 1978 roku znad brzegów Pacyfiku w Południowej Karolinie wyruszył marsz protestacyjny Indian Navaho, Sioux i Apache.
23 marca 1979 roku, w Window Rock, przywódca Indian Apache, Wendell Chino, domagał się zwrócenia uwagi prezydenta Cartera na nędzę Indian amerykańskich.
W roku 1980 ich liczebność szacowano na 35861 osób a w roku 1990 na 53330.
Apache del Perillo - Grupa Indian Apache.
Apache Mansos - Grupa Indian Apache z Arizony.
Apache Mohave Javapai
Apachicola - lub Apalachee; Indianie zamieszkujący początkowo pogranicze dzisiejszych stanów Floryda i Georgia. W latach 1702-1708 byli systematycznie wyniszczani. Na początku XIX wieku zmieszali się z innymi Indianami, przyczyniając się do utworzenia narodu Indian Seminole.
Apairande - Indianie zamieszkujący tereny między Amazonką a Gujaną Francuską i Holenderską. W drugiej połowie XIX wieku przebywał wśród nich Julis Nicolas Crevaux. Bardziej dokładne ich opisy pochodzą z 1936 roku, a dokonane one zostały przez grupę niemieckich badaczy.
Apalai - Indianie brazylijscy.
Apalaquiri - Mało znane plemię brazylijskie. Utrzymywali się głównie z kopieniactwa i rybołówstwa. Ryby łowili przy pomocy trucizny i łuku. Mieszkali w chatach klanowych.
Apaneca - Indianie meksykańscy.
Apanecra -Indianie brazylijscy.
Apanto Apoto
Apaopa - Jedna z nazw nadanych Indianom Nez Perce.
Apapocuva - Indianie zamieszkujący brazylijską Paranę. Należą do rodziny językowej tupi-guarani.
Aparai Apurui
Aparono - Indianie boliwijscy.
Apatsiltlizhihi - "Czarni (tlizhi) Indianie Apache"; odłam Indian Jicarilla Apache żyjący niegdyś w okręgu Mova w Nowym Meksyku.
apatyt - Jest szeroko rozpowszechniony w skorupie ziemskiej, składa się głównie z wapnia i fosforu. Wchodzi w skład kości i zębów. Może być biały, szary, zielonkawy lub niebieskawy. Występuje w większości skał wulkanicznych, np. w granitach, ale w małych ilościach. Czasem spotykany jest w skałach metamorficznych. Skała osadowa, zwana fosforytową, jest prawie czystym apatytem i wydobywa się ją dla rolnictwa, do produkcji nawozów sztucznych. Apatyty są zwykle zbite, włókniste lub tworzą nieregularne formy nerkowe o barwach w szerokiej gamie odcieni. Ładnie wykształcone kryształy wykorzystuje się jako kamienie ozdobne.
Smithsonian Instytution z Waszyngtonu posiada w swoich zbiorach okaz rzadkiego, fioletowego apatytu o wadze 500 karatów.
Dobrej jakości apatyty znaleźć można w Ontario i Quebeku w Kanadzie oraz w Durango w Meksyku. Natrafić na niego można też i w USA (Floryda, Tennessee), gdzie eksploatowany jest na skalę przemysłową. W Polsce jego złoża występują na obrzeżach Gór Świętokrzyskich.
Apiaca - Indianie brazylijscy, zwani także jako Tapii-tin, czyli Biali Obcokrajowcy. Zaliczani do rodziny językowej tupi-guarani. Zamieszkiwali w Mato Grosso, nad rzeką Arinos. Mieli kulturę o charakterze monogamicznym. Wykazują duże pokrewieństwo z Murzynami.
Apichiqui - Indianie ekwadorscy.
Apigapigtanga - Indianie brazylijscy.
Apinaye - Indianie brazylijscy znad rzeki Rio Yamunda. Zaliczani do rodziny językowej ge. Mają kulturę o charakterze matrylinealnym i matrylokalnym.
Apingui Apiaca
Apiru Yaperu
Apitere Abya
apofyllit - Ten wspaniały, lecz jednocześnie kruchy minerał bardzo rzadko znajduje zastosowanie w zdobnictwie. Tworzy kryształy o pokroju słupkowym, tabliczkowym lub igiełkowym i występuje najczęściej w postaci blaszkowatych skupień o doskonałej łupliwości. Spotykany jest stosunkowo często w pustkach zasadowych skał wylewnych. Zabarwia się na biało, zielonkawo lub różowo. Jest on głównie przedmiotem zainteresowania kolekcjonerów.
Można znaleźć go w kopalniach miedzi rozmieszczonych na wybrzeżach Jeziora Górnego, (Michigan) i w Bergen County (New Jersey), USA, Występuje też w Meksyku oraz w Brazylii, skąd pochodzą szczególnie duże kryształy.
Apolista Lapacho
Aponegicran Apanhecra
Apopocuva Apapocuva
aporokaktus - (Aporocactus flagelliformis); rośnie w górskich rejonach Meksyku, sięgając swym występowaniem do wysokości 2700 metrów. Zwiesza się z drzew lub skał długimi pędami sięgającymi do 1 metra długości. Ciernie ma krótkie, ale gęste. Opisano 5 gatunków tego rodzaju.
Apoto - Indianie brazylijscy.
appaloosa - popularna i bardzo ceniona na Zachodzie rasa koni, początkowo hodowana przez Indian Nez Perce z dzikich mustangów. Nazwa pochodzi od nazwy rzeki Palouse płynącej w stanie Idaho i Washington. Konie tej razy występują niemal we wszystkich maściach, zawsze z charakterystycznymi cętkami. Są wysokości około 160 cm.
W 1938 roku kilka sztuk appaloosa trafiło w ręce zachodnich farmerów, którzy zrzeszyli się w celu odnowienia rasy. Osiągnęli w tym dobre wyniki.
W 1967 roku zarejestrowano 80000 sztuk konie appaloosa. Pod koniec XX wieku liczbę tych koni szacowano na 258000 sztuk.
Appomattoc - Plemię Konfederacji Powhatan. Indianie ci niegdyś żyli w dolnym biegu rzeki Appomattox w Wirginii. W 1608 roku mieli sześćdziesięciu wojowników Ich stolica, nosząca tę samą nazwę, na której miejscu stoi teraz Bermuda Hundred w okręgu Prince George, została spalona przez Anglików w 1611 roku. Pod koniec 1671 roku odgrywali jeszcze pewną rolę, lecz wyginęli w roku 1722.
Nazwą Appomatttox oznaczano również niekiedy Indian Matchotic - połączone niedobitki tej samej konfederacji.
Apsaroka - Ich nazwa, Apsaroka lub Absaroka, tłumaczona jest jako "Dzieci Wielko-Dziobego Ptaka", co wcześni biali handlarze określali jako Ludzie Wrony. Zamieszkiwali Montanę i Wyoming, żyjąc od ujścia rzeki Yellowstone do Gór Czarnych, od szczytu gór Wind River poprzez północno-zachodnią część parku Yellowstone aż do Heleny w Montanie, stamtąd aż do połączenia rzeki Musselback z Missouri. Zaliczani do rodziny językowej sju.
Mężczyźni nosili legginsy sięgające bioder, przepaskę biodrową, mokasyny, wszystko to było wykonane z ze skór łosia, jelenia, antylopy lub bizona. Na co dzień nie noszono koszuli. Kobiety nosiły suknie z jeleniej skóry, które sięgały im połowy łydek; suknie miały rękawy sięgające łokci i były one otwarte pod pachami, a zszyte u nasady; lepsze suknie miały naszyte na przedzie kły łosia. Obcisłe legginsy, zakładane były na łydki jak podkolanówki, a mokasyny ozdobione były kolcami.
Indianie Apsaroka mieszkali w tipi - przenośnej budowli, która składała się z szkieletu wykonanego z jodłowych pali i pokrycia wykonanego ze skór bizonich. Z tyłu, dokładnie za centralnym paleniskiem znajdowało się honorowe miejsce, które zajmowała głowa rodziny lub gość, któremu chciano w ten sposób okazać szacunek.
Życie Indian Apsaroka nie było w wielkiej mierze poświęcone religijnym ceremoniom, a jeśli się takowe obserwowało to brakowało im rytualności, w porównaniu do podobnych obrzędów u sąsiadujących plemion Równin. Głównymi ceremoniami były: Taniec Słońca - ale nie doroczny, Sadzenia Tytoniu - odbywający się każdej wiosny, oraz Taniec Niedźwiedziej Pieśni - obrzęd wypełniania przyrzeczeń.
Indianie Apsaroka, znani w polskojęzycznej literaturze jako Krukowie lub Wrony, przewyższali inne plemiona regionu Rocky Mountian we wzroście i sile, nikt nie był w stanie ich przewyższyć w odwadze i religijnemu oddaniu nadprzyrodzonych sił, które dawały im siłę w walce z nieprzyjaciółmi. Prawa plemienne, surowo przestrzegane zapobiegało małżeństwu osób, które były w najmniejszym stopniu ze sobą spokrewnione, a trudy życia jako łowców eliminowało słabe potomstwo. Ciężar życia uczynił kobiety tak silne jak byli silni mężczyźni; ich kobiety, które były w stanie nieść ćwierć bizona bez najmniejszego wysiłku, jechać na koniu cały dzień i noc wraz z grupą pościgową lub przejść pieszo w ciągu czterech dni i nocy 250 mil poprzez nieznaną górską dzicz, równiny i strumienie, taka kobieta nie była w stanie urodzić słabego potomka.
Przez Indian Dakota nazywani byli Kangitoka.
Byli i są najdumniejszymi z Indian, i pomimo że nieliczni, bardzo rzadko zawierali sojusze z innymi plemionami w celach obronnych. Prawdopodobnie przez 200 lat byli wrogami wobec każdego plemienia, które zbliżyło się na odległość strzału i przez większą część tamtego okresy rzeczywiście byli otoczeni przez wrogie bandy ogólnie nienawidzące tego górskiego plemienia, które siebie porównywało do wilczej watahy.
Wszyscy obserwatorzy, którzy pisali o Indianach Apsaroka twierdzili, że byli oni niezmiernie niedbali moralnie, jednak jeżeli wiele z tych opinii było przesadzonych to wiadomo, że byli ludźmi niespotykanie wrażliwymi.
Rękodzielnictwo Indian Apsaroka oczywiście najpełniej wyrażało się w ozdabianiu ubrań i rzeczach upiększających. Byli dumnymi ludźmi, bogatymi w rzeczy drogie dla dzikich ludów wyżyn, kobiety nie żałowały swych myśli oraz pracy w ozdabianiu ubrań, aby upiększyć siebie w oczach swoich mężczyzn, a także spędzały wiele czasu na ozdabianiu ubioru swoich mężów, pragnąc by żaden nie był ubrany gorzej.
Powszechny zakaz zwracania się lub patrzenia prosto w oczy teściowej był szeroko rozpowszechniony przez Indian Apsaroka, jednak w przypadku teścia zakaz mógł być odroczony przez obopólną zgodę, którą poprzedzało przedstawienie mu liberalnego nadania.
Pocenie jest ścisłą częścią nabożnych ceremonii Indian Apsaroka, praktykowane nie po to by się fizycznie oczyścić, lecz które uczyni ich ciała mile widziane przez duchy.
Indianie Apsaroka składali się z dwóch grup - dominującą byli Wiele Namiotów zwani także Górskimi Wronami. Binesupede bardziej znani jako Rzeczne Wrony, chociaż część tego plemienia nie była tak ściśle związana z główną grupą, byli uznawani przez silnych Wiele Namiotów za ludzi gorszego gatunku. Oni sami (Wiele Namiotów) byli porównywani przez jednego ze swych starszych mężczyzn do stada górskich wilków - wszyscy zgrupowani w silnym stadzie, czuwający z każdej strony, tak że nikt nie był w stanie zwycięsko ich zaatakować, podczas gdy oni mogli ruszyć na nieczujnego wroga w każdym momencie.
Pod koniec XVII wieku przekazali wiele swych cech kulturowych i religijnych Indianom Kiowa. W 1780 roku liczyli około 4000 osób. Pod koniec XVII wieku przyjęli obrzęd fajki pokoju. Jeden z bardziej znanych wodzów tego plemienia nosił imię Długie Włosy. Na początku XIX wieku oddzielili się od nich Indianie Hidatsa, z którymi do tej pory żyli razem. Przebywał też w tym okresie wśród nich George Catlin. Walczyli po stronie Białych w bitwie pod Little Big Horn. W 1868 roku na terenie Indian Cheyenne utworzono w stanie Montana rezerwat dla Indian Crow. Gdy się okazało, że teren ten jest przeludniony, przeniesiono Indian Cheyenne do Oklahomy. W 1937 roku liczyli 2173 osoby a w 1970 - 3779. Obecnie żyją w rezerwacie leżącym w południowo-zachodniej części stanu Montana. Od 1967 roku mają własną flagę.
W 1979 roku znane było nazwisko wykształconego Indianina Apsaroka - Dewitta Dillona.
Apurui - Indianie brazylijscy znad rzeki Jari. W latach 30-tych XX wieku dotarła do nich ekspedycja Candido Mariano de Silva Rondona.
Aquash, Anny Mae - Z powodu całkowitej niemożności porozumienia się z Arlo Looking Cloudem, oskarżonym o zabicie działaczki AIM Anny Mae Aquash w 1975 roku, obrońca z urzędu Tim Rensch poprosił o zwolnienie go z tej funkcji. Z kolei rodzina Looking Clouda zarzuciła adwokatowi, że w ogóle nie kontaktował się z nią i o postępie śledztwa dowiadywała się z prasy.
Vernon Bellecourt, szef biura AIM w Minneapolis, powiedział, że rodzina zwróciła się do AIM z prośbą o obronę Arlo i że kilku adwokatów wyraziło zainteresowanie sprawą. W styczniu tego roku Bellecourt stanowczo zaprzeczył, jakoby on sam i inni liderzy AIM mieli cokolwiek wspólnego ze śmiercią Anny, pomimo publicznych oświadczeń Russella Meansa, innego legendarnego przywódcy AIM i rywala braci Clyde'a i Vernona Bellecourtów.
Aquilpo - Kultura peruwiańska, rozwijająca się w rejonie Callejon de Huaylas, w okresie od 1000 do 14000 r. n.e.
Ara (1) - Indianie panamscy.
ara (2) - Przedstawiciel największych i wspaniale ubarwionych papug, występujących w tropikalnych, wilgotnych lasach i gajach palmowych Ameryki Południowej i Środkowej. U najbardziej okazałych długość ciała może dochodzić do 1 m. Ary mają potężne, wysokie dzioby i bardzo długie ogony. Pokarmem ich są orzechy, nasiona i owoce. Nazwa wywodzi się z języka Indian Guarani.
Arabela - Indianie z Peru (departament Loreto), zamieszkujący okolice rzek Tigre i Corrientes, będących dopływami rzeki Maranon.
Araboiara - Indianie brazylijscy.
Aracaju - Indianie brazylijscy.
Aracaret - Indianie z Gujany Francuskiej.
Aracay - Indianie wenezuelscy.
Arachane Arechane
Araconor - Indianie z Ekwadoru u Peru.
Aracuaju - Indianie brazylijscy.
Aracui Itucal
aragonit - Aragonit i kalcyt są dwoma minerałami o tym samym składzie węglanu wapnia. Rozróżnia te dwa minerały jedynie ich skala twardości. Kryształy aragonitu występują zazwyczaj w skupieniach igiełkowych lub włóknistych. Przybiera barwę białą, szarą z czerwonawymi lub czarnymi odcieniami.
Znajdowany bywa m.in. w Nowym Meksyku i Dakocie Południowej (USA).
Odmiana aragonitu zasobna w ołów, znana jako tarnowskit (aragonit ołowiany), występuje m.in. w Polsce na Górnym Śląsku w okolicy Tarnowskich Gór.
Araguaju Uruaguassu
araguaney - (Tabenia chrysanta); narodowe drzewo Wenezueli. Kwitnie podobno nie dłużej niż trzy dni. Podczas pory deszczowej wypuszcza liście, które następnie wraz z nadejściem suszy giną, drzewo tkwi wtedy pozornie martwe, świecąc z daleka gładkim, dość wysokim pniem i rozłożystymi gałęziami. Pewnego dnia araguaney okrywa się nagle żółtozłotymi kwiatami tworzącymi charakterystyczny całun dokładnie pokrywający drzewo. Każda gałązka ma po kilka pęczków kwiatów złożonych z kilku lub kilkunastu wydłużonych kielichów, drzewo nie ma wtedy ani odrobiny zieleni i całe pyszni się wyłącznie złotem.
ara hiacyntowa - (Anodorhynchus hyacinthinus); papuga odżywiająca się orzechami, owocami i nasionami. Żyje parami. Zamieszkuje podmokłe lasy i gaje palmowe. Występuje w Amazonii. Całe ubarwienie ma kobaltowoniebieskie z wyjątkiem nasady żuchwy i obrączki wokół oczu, które są żółte.
Arahuna Araona
Araibaya - Indianie boliwijscy.
Araicu Uaraicu
aralia - (Aralia species); zwana też dzięgławą. Roślina z rodziny araliowatych o liściach zwykle pierzastych i kwiatach zebranych w baldachogrona, występująca w około 40 gatunkach w formie drzew, krzewów lub roślin zielnych rosnących w Azji, Ameryce Północnej i Australii.
Loskiel zanotował, że Indianie używali wywaru z kory i korzeni aralii (A. spinoza) jako środka oczyszczającego krew, ale nie wiadomo dokładnie czy chodzi mu o Indian Onondaga czy też Delaware.
Cutler nazywa aralię korzeniem aromatycznym, pożywnym i pożytecznym w zasłabnięciach. "Mówi się - zanotował,- że Indianie brali wyciąg z tego na swoje dłuższe wypady wojenne i myśliwskie".
Indianie Iroquois (zgodnie z zapiskami Fentona), używali A. villosa w chorobach związanych z oddychaniem.
W zasadzie to Indianie nie mieszali aralii z innymi ziołami. Kobiety Indian Montagnai i Penobscot rozbijały korzeń i związane rzemieniem łyka przechowywały w swych domach. Indianie Montagnai kisili jagody w wodzie w celu otrzymania wina stosowanego jako Środek wzmacniający. Indianie Penobscot suszyli korzenie, kruszyli je na proszek i moczyli razem z korzeniem tataraku na płyn do leczenia chorych oczu. Indianie Kwakiutl mieszali kawałki korzenia z olejem w celu uzyskania leku podawanego kaszlącym i plującym krwią. Houmańscy informatorzy Speck'a twierdzili, że było siedem rodzajów aralii używanych przez "cztery sezony". Korzenie gotowano w celu otrzymania herbatki podawanej "czującym wysokie ciśnienie krwi" i jako "oczyszczacz krwi". Indianie Catawba gotowali korzeń na herbatkę, którą słodzono cukrem i pito jako środek wzmacniający i napój zdrowotny. Indianie Creek używali korzenia na trudności w oddawaniu moczu, połączone z wydalaniem krwi oraz na bóle w dolnej części brzucha i w plecach. Używano to też na zapalenie opłucnej a Indianie Meskwaki tłukli korzeń w celu robienia gorących okładów na miejsca zapalne i boleśnie chore.
A. racemosa w języku angielskim nosi nazwę spikenard. Indianie Cherokee robili herbatkę z korzenia tej rośliny na bóle w plecach. Peter Smith, "indiański doktor", używał dzięgławy na maść a soku z korzenia do leczenia bólu ucha, twierdząc, że "pomaga to leczyć głuchotę ucha i jest prawdziwym lekiem indiańskim". Indianie Chippewa odmianę tą nazywali o'kadak' lub aya'bidjidji'bikugi'sin (jest to określenie oznaczające przylepianie, lepienie się) i wykorzystywali do leczenia kaszlu oraz dla innych celów użytkowych.
A. nudicaulis L. w języku angielskim nosi nazwę wild sarsaparilla a Indianie Chippewa nazywali ją wabos'udji'bik ("króliczy korzeń") i używali jako "leku na krew" a także aplikowali to na rany oraz wykorzystywali do pewnych celów o znaczeniu magicznym.
Hunter zanotował, że dzięgława była ceniona przez Indian Shawnee za wypędzanie wiatrów w z żołądka, zatrzymanie kaszlu i usunięcie astmy i bólów w klatce piersiowej. Indianie Micmac robili z aralii maść stosowaną na zacięcia i zranienia. Indianie Ojibwa używali korzeni wraz z dzikim imbrem na okłady złamań a Indianie Menominee używali korzenia przy zatruciu krwi, jako okłady na rany i do robienia herbatki podawanej w bólach żołądka. Indianie Potawatomi rozcierali (tłukli) korzeń na miazgę w celu robienia gorących okładów na miejsca ze stanem zapalnym. Matki Indian Meskwaki posypywały sproszkowaną dzięgławą swoje głowy w czasie porodu. Wśród tych samych Indian używano aralii także sezonowo wraz z innymi lekami.
Dzięgława fałszywa, (Smilacina racemosa), używana była przez Indian Mohegan, Ojibwa i leśnych Potawatomi.
Aramagoto - Indianie brazylijscy.
Aramamiseteri - Grupa Indian Yanoama. W czasie, gdy przebywała wśród Indian Yanoama porwana przez nich samych Helena Valero, wśród Indian Aramamiseteri żył mężczyzna o imieniu Szereko.
Aramicho - Indianie z Gujany Francuskiej.
Arana - Indianie brazylijscy.
Aranaua - Indianie brazylijscy.
Aranhi - Indianie brazylijscy.
Araona - Indianie boliwijscy, żyjący nad rzeką Madre de Dios. Zaliczani do rodziny językowej takana. W 1950 roku liczyli 300 osób. Są blisko związani z Indianami Kawina.
Araote Guarau
Arapaho - Lub Arrapahoe; Indianie z algonkińskiej grupy językowej, mieszkający wzdłuż rzeki Platte i Arkansas. Nazwa ich wywodzi się od określania Indian Pawnee - tirapihu (larapihu) - znaczącego "Ci kupcy" lub "Ci handlarze". Sami siebie nazywali Invnaina, czyli "Ludzie Naszego Rodzaju" z powodu ich ścisłego sprzymierzenia się z Indianami Cheyenne, z którymi to też są historycznie stowarzyszeni a którzy z kolei nazywali ich Hitaniwo'iv, czyli Ludzie Chmury.
Indianie Arapaho mają 13 opowieści o zdarzeniach we Wszechświecie i 55 o zwierzętach.
Opowiadali oni między innymi o tym, jak to kiedyś w pobliżu rzeki rozłożono obozowisko w kształcie koła. Wiały wtedy ostre wiatry, a ziemię pokrywał śnieg.
Wtedy to w pewnej rodzinie urodziło się dziecko. Rodzice bardzo kochali nowo narodzonego syna. Zgodnie ze zwyczajem, owinięto go starannie w suszone skrawki bizoniego mięsa, w resztki bizoniej skóry i inne kawałki zwierzęcych skór.
Dziecko rosło szybko, było pulchne, ale czasami bardzo hałasowało; zwłaszcza późnym wieczorem. Oczywiście - rodzice robili wszystko, żeby je uspokoić, ale chłopczyk krzyczał na całe gardło i zasypiał dopiero wtedy, gdy był już całkowicie wyczerpany płaczem.
Wczesnym rankiem, gdy rodzice się obudzili, zobaczyli, że dziecko zwisa do połowy z kołyski, ale nadal smacznie śpi.
- No, no! Dziwię się, że nasze dziecko jest takie żywe. Widzisz? Próbowało się wydostać - powiedziała żona z uśmiechem i zaczęła je rozwijać.
Dziecko w ciągu dnia było łagodne i przeważnie spało. Kiedy nadeszła noc, matka owinęła je w powijaki, jak zawsze to robiła, i ułożyła do snu. Na koniec i rodzice poszli spać, kładąc się po obu stronach chłopczyka.
W nocy dziecko w jakiś sposób wydostało się z kołyski i wyszło na dwór. Powróciło o świcie, nikogo nie budząc. Gdy rankiem obudzili się rodzice, zobaczyli, że chłopczyk znowu zwisa do połowy z kołyski nadal smacznie śpiąc.
- Ach! Moje kochane dziecko jest takie żywe i tak dobrze rośnie. Spójrz no tylko na jego szeroką pierś i na ramiona - powiedziała żona rozpalając ognisko.
- Tak. Jest już dość duży - stwierdził mąż.
Dziecko nadal spało. Obudziło się późnym popołudniem i zaczęło płakać, mocno zaciskając wargi. Kiedy matka odwinęła je, cały czas machało rączkami i nóżkami, patrząc poważnie w przestrzeń przez otwór w tipi. Wieczorem matka znowu starannie owinęła dziecko i położyła je spać. Rodzice jeszcze jakiś czas rozmawiali ze sobą, opowiadając sobie różne historie a potem sami położyli się spać.
Kiedy zasnęli, dziecko wydostało się i wyszło na dwór, a rano znowu rodzice znaleźli je przewieszone do połowy przez kołyskę i pogrążone we śnie. Zanim skończyli jeść śniadanie, usłyszeli w obozie wielki płacz. Okazało się, że rankiem umarł jeszcze jeden wódz.
Od czasu urodzenia się dziecka, zaistniało już wiele nocnych zgonów osób zajmujących wyższe pozycje. Dziwiło to wszystkich i zaczęto już się modlić, aby w końcu zaprzestano opłakiwania zmarłych.
W ciągu dnia dziecko było niezwykle wesołe, lecz przeważnie miało zamknięte usta. Rodzice zaczęli coś tym podejrzewać, tym bardziej, że nadal zwykło ono sypiać długo, nawet wtedy, gdy już wszyscy krzątali się na dworze. Postanowili obserwować je w nocy, lecz jakoś przy tym zasypiali.
I znowu nadszedł wieczór, kiedy matka owinęła dziecko i ułożyła je do snu. Potem razem z mężem położyli się po obu stronach kołyski i postanowili obserwować dziecko. Długo czuwali, przyglądając się synowi, lecz o północy twardo zasnęli. Chłopiec, słysząc, że mocno oddychają, wygramolił się powoli z kołyski i wyszedł na dwór. Gdy rodzice obudzi się rano, dziecko mocno spała z uniesioną głową i zamkniętymi ustami.
Jedząc śniadanie matka od czasu do czasu zerkała na dziecko i zobaczyła, że chłopiec otwiera usta, a w zębach ma świeże kawałki ludzkiego mięsa.
- Mężu! Odwróć się i zauważ kawałki ludzkiego ciała w jego zębach. To on musi być tym, który zabija wodzów. To dziecko wygląda jak człowiek, ale ma w sobie coś dziwnego - powiedziała żona do męża.
Kiedy matka rozwinęła dziecko, zaczęło się ono przeciągać, przez cały czas poruszało rączkami i nóż-kami i co chwila zapadało w sen.
Rodzice postanowili wyspać się w dzień, aby móc zobaczyć w nocy co też porabia wtedy ich dziecko. Gdy nadszedł zmierzch, matka zawinęła mocno chłopca i ułożyła je do snu na środku posłania.
Kiedy wszyscy już posnęli i kiedy pogasły już wszystkie ogniska, rodzice udając, że są senni, położyli się po oby stronach dziecka. Późno w nocy chłopczyk, Straszliwe Dziąsła, obudził się, zaczął się szarpać i krzyczeć, ale rodzice nie reagowali. Chłopiec, przekonawszy się, że rodzice śpią, zrobił to, co zawsze; powoli wydostał się z kołyski. Zerkał jeszcze, czy rodzice oby na pewno śpią, wziął swoje ubranko ze skrawków bizoniej skóry i udał się w kierunku tipi wodza. Był to ostatni pozostały przy życiu wódz plemienia.
Gdy Straszliwe Dziąsła wyszedł z tipi, rodzice zaczęli patrzeć przez dziurki od zapinek tipi dokąd to on idzie.
- Tylko spójrz na niego. Jest jakiś dziwny. Musimy coś zrobić, żeby nie dopuścić do kolejnej śmierci - powiedziała żona ze smutkiem.
- Trzeba się go szybko pozbyć, zanim jeszcze kogoś zabije - odrzekł mąż.
Straszliwe Dziąsła zbliżył się dziarsko do tipi wodza i wszedł do środka. W obozie panowała głęboka ci-sza i nawet psy spały.
Rodzice nadal podglądali chłopca i zobaczyli, jak wychodzi z tipi, niosąc na rękach wodza i kierując się ku rzece.
- Hej! Zobacz! Niesie tak dużego mężczyznę! - Powiedziała żona.
- Tak! Jest naprawdę niesamowity. Patrz uważnie i zobacz co zrobi z tym człowiekiem. - Przykazał mąż.
Straszliwe Dziąsła zjadł wodza i pozostawił tylko kości. Ale nie wiadomym było, w jaki sposób zabija on ludzi. Rodzice zobaczyli tylko, jak wspiął się na pień drzewa bawełnianego o ściętym wierzchołku i jak wrzucił do środka pnia szczątki wodza. Pień ten wydrążony był na całej swojej długości. Straszliwe Dziąsła powrócił do swego tipi. Idąc powoli w stronę posłania, oddychał lekko, by nie zbudzić rodziców, ale oni i tak nie spali.
Gdy zobaczyli co syn zrobił z wodzem, wystraszyli się, że i im może wyrządzić jakąś krzywdę i usnąć już nie mogli. Wstali wraz ze wschodem Słońca, a kobieta rozpaliła ognisko.
- Póki jeszcze śpi, ugotuj dużo mięsa, sprzątnij tipi i rozłóż kilka mat do siedzenia - powiedział mąż do żony.
Żona bardzo się spieszyła i posiłek już wkrótce był gotowy. Straszliwe Dziąsła spał jeszcze, mocno owinięty w powijaki, kiedy do tipi weszli zaproszeni mężczyźni. Zasiedli w dość ponurym nastroju, ponieważ życie stracił kolejny wódz. Zaproszenie zaś potraktowali jako rzecz niezwykłą, ponieważ w obozie panowała żałoba.
- Wojownicy! - Zaczął mówić gospodarz. - Zwołałem was tu dzisiaj, żebyście obmyślili najlepszy sposób pozbycia się tego okrutnego dziecka. To właśnie ono pozbawiło nas wodzów. Nie wiem w jaki sposób zabija. Widzieliśmy jednak w jego zębach kawałki ludzkiego mięsa. Miał zawsze zamknięte usta, ale wczoraj, podczas śniadania żona kazała mi spojrzeć na jego zęby i zobaczyłem, że niedawno musiało jeść ludzkie mięso. Potem spaliśmy z żoną cały dzień, a w nocy zerkaliśmy jak wydostawał się z kołyski i poszedł do tipi wodza. Dokonał tam straszliwego czynu i zaniósł go w stronę rzeki. Gdy doszedł do drzewa bawełnianego, wdrapał się na nie razem się szczątkami wodza i wrzucił je do wydrążonego pnia. Gdy to zobaczyliśmy, zaczęliśmy się bać. Teraz zaś, skoro macie obowiązek usuwania nieporządku i przemocy w naszym plemieniu, chciałbym, abyście zastanowili się nad tym, jak się pozbyć tego dziecka-kanibala.
Dowiedziawszy się o tym wszystkim, wojownicy bardzo się zdziwili i przez pewien czas milczeli. Na koniec postanowili, aby sprawą zajął się sam ojciec i znalazł najlepszy rodzaj kary. Skończywszy zaś jeść, powrócili do swych tipi. Mąż zaś kazał żonie przynieść tłuszczu ze zwierzęcych wnętrzności i rozwinąć z powijaków dziecko. Nie mówiąc za wiele, by dziecko o niczym się nie dowiedziało, natarł je starannie tłuszczem i z całych sił wyrzucił na dwór wołając jednocześnie psy, żeby na nie się rzuciły.
Straszliwe Dziąsła spadając na ziemie przemienił się w młodzieńca odzianego w resztki stroju z bizoniej skóry i zaczął tańczyć wkoło, śpiewając:
- Kościotrup! Kościotrup!
Kiedy członkowie rodzin zmarłych wodzów dowiedzieli się o postępkach Straszliwych Dziąseł i o tym, co uczynił ze szczątkami, udali się pod drzewo bawełniane i ścieli je. Na dnie wydrążonego pnia znaleźli szkielety wodzów. Przekonawszy się, że Straszliwe Dziąsła nie jest zwykłym człowiekiem, a także z powodu żałoby, ludzie zwinęli obóz i opuścili okolicę.
Gdy już nikogo nie było, na miejsce obozowiska przybyła pewna stara kobieta, Biała Sowa.
- Ach! Jak się cieszę, że cię widzę - powiedziała do Straszliwych Dziąseł. - Czy widziałeś, że nadchodzę?
- Tak. - Odpowiedział. - Świetnie się bawię na tym miejscu po obozowisku.
- Zobaczmy kto z nas ma większą moc. - Powiedziała kobieta. - Weźmy prostą łodygę trawy i podpalmy ją od spodu. Jeśli źdźbło upadnie na twoją stronę, będziesz musiał się postarać o dobre jedzenie.
- Zgoda! Chętnie bawię się w różne gry! - Odpowiedział Straszliwe Dziąsła.
Biała Sowa roznieciła więc ogień, ustawiła łodygę trawy i odpaliła ją od spodu. Źdźbło spłonęło i upadło w stronę Straszliwych Dziąseł, który też zaraz wstał, poszedł do opuszczonego obozowiska i przyniósł dobre, suszone mięso z tłuszczem. Dał to Białej Sowie, która mięso zjadła. Zaraz też umieściła inną łodygę koło ogniska i podpaliła ją. Źdźbło spadło w jej stronę. Wstała więc, poszła na teren opuszczonego obozowiska, i przyniosła suszoną polędwicę z grubą warstwą tłuszczu. Dało to Straszliwym Dziąsłom, która zaraz to zjadł. Kobieta znowu ustawiła łodygę przy ognisku i podpaliła ją od spodu. Źdźbło upadło w stronę młodzieńca, który podniósł się, poszedł na opuszczone obozowiska i przyniósł pyszny pemmikan zmieszany z jagodami. Dał go Białej Sowie, która zaraz go zjadła.
- Jesteś dobrym wnukiem - powiedziała.
Jednocześnie zerwała następna łodygę, ustawiła ja i odpaliła od spodu. Upadła w jej stronę.
- No cóż. Nic na to nie poradzę. Trawa spłonęła i przewróciła się w moją stronę. Muszę więc iść po pożywienie.
Udała się na opuszczone obozowiska i wkrótce przyniosła pemmikan z jagodami i podała go Straszliwym Dziąsłom, który zjadł to z wielkim apetytem.
- Teraz, drogi wnuku, zada ci jeszcze kilka pytań. Jeśli zdołasz na nie odpowiedzieć, będę cię uważała za potężnego człowieka obdarzonego mądrością. Po pierwsze więc: co jest artykułem pierwszej potrzeby?
- No, jest tylko jedna rzecz, którą uważam za niezbędną w każdej okoliczności. Są to mokasyny - odrzekł Straszliwe Dziąsła.
- Bardzo dobrze, drogi wnuku.
Straszliwe Dziąsła niecierpliwie czekał na kolejne pytanie, więc kobieta zapytała spiesznie:
- Powiedz, drogi wnuku, co to jest, co nigdy nie męczy się przyzywaniem ludzi?
- Niech no pomyślę. Aha! Do zasłony drzwi tipi, które powiewają przywołując ludzi - powiedział mło-dzieniec i odchrząknął.
- Dobrze! A czy możesz mi powiedzieć, co nigdy się nie męczy w wyprostowanej pozycji i przy każdej okazji nadstawia uszu?
- Nie przychodzi mi tu staruszko nic innego na myśl jak tylko śledzie to tipi. Nigdy je nie nuży nadsłu-chiwanie i zawsze oczekują, że usłyszą coś więcej.
- Dobrze, drogi wnuku! A co to jest, co ma dwie ścieżki?
- Ha, ha! Nos! Nie ma innej rzeczy z dwoma dziurkami!
- A co szybko wędruje? - Zapytała wolno Biała Sowa.
- Myśl wędruje szybko i na wielką odległość - odpowiedział Straszliwa Dziąsła.
- A jakie zwierzę jest nieszkodliwe dla innych?
- Ha! Najmniej szkodliwym stworzeniem jest królik, jego sierść kojarzy się z czystością i jest on uczynny - odpowiedział głośniej Straszliwe dziąsła.
- Która ręka jest użyteczniejsza?
- Niech no się zastanowię... Ach! Oczywiście! Lewa; bo jest nieszkodliwa, czysta i święta - odpowiedział Straszliwe Dziąsła.
- Dobrze wnuku. Z łatwością odpowiedziałeś na moje pytania, więc ten dzień jest dla ciebie dniem peł-nym chluby. Teraz możesz uderzyć mnie w czubek głowy - powiedziała Biała sowa, pochylając się.
Straszliwe Dziąsła uderzył ją w głowę kamiennym młotem i rozbił czaszkę, aż rozprysnął się mózg, a był to śnieg, który stopniowo topniał. Oto dlaczego istnieje pora wzrastania.
Tak powiadali Indianie Arapaho. Jeśli jednak ktoś zapyta mnie, dlaczego istnieje pora wzrastania - od razu odpowiadam, że nie wiem...
W opowieściach Indian Arapaho występował też spryciarz-oszust o imieniu Nihansan. I on to właśnie wędrował sobie po prerii. Po drodze natrafił na Taniec Słońca. Podszedł bliżej słuchając bębna i okrzyków.
- Hej! Pozwólcie mi popatrzeć - powiedział.
Okrzyki dobiegały z wnętrza leżącej na prerii czaszki jelenia wapiti. Nihansan wsunął głowę przez dziurę w czaszce. Bawiące się w środku myszy wystraszyły się i uciekły a głowa Nihansana wyjść nie chciała. Idąc z nią, macał bezradnie rękoma wokół siebie.
- Jakiem jesteś drzewem? - Zapytał to, które namacał.
- Dereniem - padła odpowiedź.
Nihansan szedł dalej, i znowu na coś się natknął.
- Przyjacielu, powiedz, co z ciebie za drzewo?
- Drzewo na łuk.
- Ach tak!
Potem znowu zapytał:
- Przyjacielu! Co z ciebie za drzewo?
- Pawnee.
- A więc jestem coraz bliżej rzeki - powiedział. Przyjacielu! A z ciebie co za drzewo?
- Krzak modlitewny.
- Ach tak!
I szedł dalej wciąż wokół siebie macając.
- Przyjacielu! Co z ciebie za drzewo?
- Drzewo bawełniane - rzekło do niego drzewo.
- No to wreszcie zbliżam się do celu! - Powiedział do siebie Nihansan i poszedł dalej, znowu pytając:
- Przyjacielu! Co z ciebie za drzewo?
- Wierzba - usłyszał w odpowiedzi.
- A więc wreszcie dotarłem na miejsce!
Wszedł na piasek nad brzegiem rzeki i wpadł do wody. Popłynął z prądem. Nieco dalej kąpało się w rzece kilka kobiet. Zbliżywszy się do nich powiedział:
- Uderzcie mnie w środek głowy!
No i uderzyły go i rozłupały czaszkę.
- A to weźmiemy na skrobaczkę - powiedziały odłamując rogi z czaszki. - Nihansan zawsze nam coś przyniesie!
Indianie Arapaho opowiadali też, jak to kiedyś pewien człowiek wędrował sobie brzegiem rzeki w poszukiwaniu grubej zwierzyny. Wspiął się na wzgórze, aby coś wypatrzyć, ale zobaczył, że w lesie jest pełno dymu. Poszedł więc tam i znalazł samotnie stojące tipi.
- Ktoś się zbliża. Ktoś zatrzymuje się pod wejściem. Ktoś odchodzi o