Rabbit, Jacob Indianin Fort Hope Chippewa. 19 lipca 1905 roku podpisał się pod Traktatem nr 9 zawartym między Kanadą a różnymi grupami Indian Cree i Chippewa.
Rabinal - Indianie gwatemalscy.
Rabona - Indianie peruwiańscy.
Racalet Aracaret
Racameca Indianie wchodzący w skład konfederacji Indian Abnaki.
Rache Indianie boliwijscy.
rafia - (Raphia); palma iglasta lub igliszcza. Pochodzi z tropików Afryki i Ameryki. Występuje w kilkunastu gatunkach.
Z liści rafii włóknodajnej (R. ruffia), otrzymuje się włókno także zwane rufią; a z soku pnia rufii winodajnej (R. vinifera), otrzymuje się wino palmowe. Oba gatunki zwie się również palmą bambusową. Mają one niski pień i bardzo duże, pierzaste liście.
Ragu Indianie z Ameryki Południowej, stanowiący grupę Indian Trio.
W latach 1960-tych na tereny zamieszkiwane przez Indian Tarëno przybyli misjonarze. Wtedy też, dla podzielenia pokaźnej ziemi wszystkich grup Indian Tarëno, zaistniała potrzeba podzielenia ich na grupy, nadając niektórym z nich nazwy zamieszkiwanych przez nich terenów. Wśród tych grup znaleźli i Indianie Ragu. Wraz z przybyciem misjonarzy franciszkańskich ze strony brazylijskiej, i protestantów z Surinamu, wszystkie te grupy zostały nazwane w Brazylii Indianami Tiriyó i a w Surinamie Indianami Trio.
Raharaweteri Grupa Indian Yanoama; raha = mityczny wąż.
Rahowacah Inna nazwa Indian Monacan.
Rain In The Face Patrz: Deszcz W Twarzy (Indianin Hunkpapa Teton Lakota Sioux).
Rainy Lake Indianie z Kanady, stanowiący grupę Indian Saulteaux. 3 października 1873 rok podpisali z Kanadą Traktat Nr 3. Dokument podpisał Me-Pie-Sies, Oos-Con-Na-Geith oraz Go-Bay.
Rainy Rivey Indianie z Kanady, stanowiący grupę Indian Saulteaux. 3 października 1873 rok podpisali z Kanadą Traktat Nr 3. Pod dokumentem podpisał się Kek-Ta-Pay-Nais, Kitchi-Gay-Kake, Nawe-Do-Pe-Ness, Papa-Sko-Gin, Kitchi-Ne-Ka-Le-Han, Nee-Sho-Tal oraz Kee-Je-Go-Kay.
Raises The Dust Indianin Ponca. Zachowała się jego fotografia zrobiona w 1898 roku.
Raised Him Indianin Sioux. 25 czerwca 1876 roku był nad Little Big Horn. Jego obecność zanotowano jeszcze w roku 1926.
raja Ryba z rodziny płaszczek. Jej surowa wątroba spalana była jako lek przez Indian Kwakiutl.
rak (1) Nieduży jadalny skorupiak z rodziny o tej samej nazwie. Gnieździ się w wodzie wśród korzeni drzew przybrzeżnych lub pod kamieniami.
Dziadek Rak ofiarował Indianom Osage cztery święte farby (czarną, czerwoną, niebieską i żółtą), wytłumaczył też jak i do czego należy ich używać.
rak (2) Nowotwór złośliwy pochodzenia nabłonkowego atakujący tkanki organizmu ludzkiego lub zwierzęcego, mający skłonność do przerzutów drogami limfatycznymi.
4 listopada 1995 roku w THE EASTERN DOOR, gazecie Indian Mohawk, wydawanej na terenie Kahnawake, ukazał się tekst następującej treści:
"Obecnie używanych jest 217 języków tubylczych. Większość autochtonicznych języków nie posiada słowa odpowiedniego do raka. Określenie raka w kilku tubylczych językach to: choroba na którą nie ma lekarstwa, lub też: choroba, która zjada ciało.
W innych językach istnieje jedno słowo na opisanie epilepsji, trądu i raka i nie można odróżnić, którą to z tych chorób ma się na myśli.
W języku Indian Mohawk słowem określającym raka jest: takwa'ahson ata'karitehtshera, co znaczy: pająk. Cieszymy się z istnienia tego słowa, ponieważ potrzebujemy słów do mówienia i potrzebujemy mówić o raku.
Potrzebujemy mówić o tym jak chronić się przed rakiem, mówić o potrzebie jego wczesnego wykrycia i rozmawiać oraz wspierać tych, których dotknął rak. Nasze określenie tej choroby opisuje do czego ona może być podobna - nasuwa nam na myśl pająka po to by zrozumieć jak to działa i jak z tym postępować.
Dziwią nas takie nazwy jak: choroba, na którą nie ma lekarstwa. Języki zazwyczaj ulegają zmianom i taka nazwa określająca raka nie powinna być już dzisiaj dłużej używana, skoro już tak wielu ludzi przeżyło raka.
Dziwi nas jednakże, że określenie takie wciąż jest powszechne wśród tubylczych Amerykanów.
Jeżeli ludzie będą wierzyć w to, że nie można zrobić nic z rakiem, to nie będą mieli ochoty na pójście do lekarza nawet wtedy, gdy będą podejrzewać, że dzieje się coś złego. Nie pomyślą też nic o tym, jakie znaczenie mają przeprowadzane testy zdrowotne.
Spodziewam się, że mówienie i uczenie o raku zmieni tak punkt widzenia każdej osoby, którą dotknęła ta choroba. Grupa uświadamiania o raku."
rakojady - (Cochlearidae); ptaki z rzędu brodzących. Żyją w lasach w pobliżu brzegów zbiorników wodnych. Prowadzą nocny tryb życia. Gniazda budują na drzewach. Żywią się rybami, rakami, gryzoniami. Występują w Ameryce Środkowej i Południowej.
Rama - Indianie zamieszkujący atlantyckie wybrzeże Nikaragui, między miastem San Juan del Norte a Bluefields Lagoon. Należą do rodziny językowej chibcha. W 1983 roku, nie mieszając się w wewnętrzne rozgrywki lewicy i prawicy rządu nikaraguańskiego, przyłączyli się do kampanii tubylców tego państwa, domagając się prawa do swych tradycyjnych ziem. W listopadzie 1985 roku w Santa Fe odbył się IX Międzyamerykański Kongres Indian, który przyjął rezolucję wzywającą między innymi do uznania i poparcia walki Indian Rama.
Ramarama - Indianie brazylijscy.
rambutan - (Nephelium lappaceum); długowieczne drzewo owocowe uprawiane w Indonezji i Ameryce Środkowej. Należy do rodziny mydleńcowatych. Posiada purpurowe, żółte lub pomarańczowe owalne owoce również zwane rambutan. Owoce te pokryte są miękkimi kolcami i mają jadalny miąższ i nasiona (po upieczeniu).
Ramcocamecra - Indianie brazylijscy.
ramię Staw łączący łopatkę z barkiem wraz z otaczającym go mięśniem. Indianie Shawnee nazywają go ki-neh-ki.
Wśród Indian Charrua zdarzało się, że kobiety po śmierci krewnego raniły sobie ramiona nożami lub włócznią zmarłego.
Ramkókamekra Indianie z Brazylii, stanowiący grupę Indian Canela, zwani też Ramcocamecra.
rancheria Nazwa, jaką w Kalifornii określa się większość istniejących tam rezerwatów indiańskich.
Rancheria Alturas Patrz: rezerwat indiański Rancheria Alturas.
Rancheria Berry Creek Patrz: rezerwat indiański Rancheria Berry Creek.
Rancheria Big Bend Patrz: rezerwat indiański Rancheria Big Bend.
Rancheria Big Lagoon Patrz: rezerwat indiański Rancheria Big Lagoon.
Rancheria Enterprise Patrz: rezerwat indiański Rancheria Enterprise.
Rancho Peludo Stanowisko archeologiczne występujące po zachodniej stronie jeziora Maracaibo w Wenezueli. Zawiera narzędzia kamienne datowane na 12 tys. lat, słabo jednak dotąd rozpoznane.
Randam, John Indianin Creek. 26 maja 1837 roku podpisał się pod traktatem pokojowym, zawartym przez Białych z Indianami Kiowa, Creek, Osage, Ka-ta-ka i Ta-wa-ka-ro.
Rangu Tirio
Rankokamekra Indianie z Brazylii (stan Maranhao). Zaliczeni do rodziny językowej macro-ge i podrodziny ge-kaingang.
Ranquelche - Grupa argentyńskich Indian Araucan, żyjąca w argentyńskiej prowincji Buenos Aires.
Rapid Indians Nazwa Indian Gros Ventre, jaką w 1820 roku określił ich Harmon.
Rappahannock Indianie z USA (Wirginia).
Indianie Rappahannock w swej medycynie brali też garść kory buku z północnej strony drzewa, moczyli w wodzie, do której dosypywali sól i używali takiej namoczki do obmywania chorych miejsc dotkniętych trującym bluszczem. Nasiona i liście datury ścierali i mieszali je z tłuszczem lub szmalcem, w celu zrobienia gorących okładów na miejsca ukąszone przez węża. Używali też gorących liści jako środka na swędzenie stóp i palili je w przypadku "krótkiego oddechu". Dzieci pielęgnowali przypieczoną mąką kukurydzianą. Stosowali też słabą nalewkę z liści psianki do leczenia bezsenności. Sproszkowanej purchawki używali do pielęgnacji niemowląt
Oparzenia pokrzywą leczyli aplikując na chore miejsca mocz lub sól rozpuszczoną w wodzie. Astmę leczyli podając choremu nalewkę robioną między innymi z jagód jałowca wirgińskiego.
Chore oczy dzieci leczyli przez aplikowanie na nie ciepłego mleka z kobiecej piersi. W ten sam sposób leczyli też łuszczące się powieki oraz rozbiegane oczy.
Czerwonej gliny używali w formie gorących okładów do leczenia opuchlizn i zwichnięć.
Rariguara - Indianie brazylijscy.
Raritan - Indianie północnoamerykańscy żyjący nad dolnym Hudsonem, na wyspie Staten Island, oraz na terenach leżących po drugiej stronie cieśniny oddzielającej wyspę od lądu stałego. W 1641 roku Willem Kieft wysłał wojsko na Staten Island, by ukarać Indian Raritan za zniewagi, jakich w rzeczywistości dopuścili s nie oni, lecz osadnicy Białych. Kiedy przy próbach aresztowania Indianie Raritan stawili opór, żołnierze zabili czterech z nich. Indianie odpowiedzieli zabiciem czterech Holendrów, na co Kieft zarządził masakrę dwóch osad indiańskich w czasie, gdy ich mieszkańcy pogrążeni byli we śnie. Holenderscy żołnierze poprzebijali bagnetami mężczyzn, kobiety i dzieci, poćwiartowali ich ciała, a osady podpalili.
Rarnleshare Indianin Republican Pawnee. 20 czerwca 1818 roku podpisał się pod traktatem pokojowym zawartym z Białymi.
Raruta Wioska Indian Coree, położona prawdopodobnie na wybrzeżu w okręgu Carteret, na południe od rzeki Neuse.
Rassawek Wioska Indian Monacan, położona w największym zbliżeniu się do siebie rzeki James i rzeki Rivanna i prawdopodobnie na prawym brzegu rzeki Rivanna, wewnątrz trójkąta formowanego przez dwa strumienie.
Rateat, Julien Indianin Chipewyan. 13 lipca, 1899 roku był w Fort Chipewyan, gdzie podpisał się pod Traktatem nr 8, zawartym z Kanadą przez Indian Beaver, Cree, Chipewyan (i innych)
ratibida Roślina; (łac. Ratibida). Charakteryzuje się żółtym, stożkowatym kwiatem. Pospolicie rośnie na preriach.
Indianie Cheyenne ratibidę R. columnaris nazywali shi(' shi(n o wu(ts' tse- i( yo-, czyli "lek grzechotnika". Nazwa pochodzi od zwrotu shi(' shi(n, czyli "grzechotka", i od shi( shi(n o wu(ts, czyli "grzechotka z ciała". Indianie ci gotowali liście i łodygi ratibidy, robiąc z tego żółty roztwór, który aplikowany zewnętrznie usuwał ból.
Wierzono też, że mogło to zneutralizować truciznę grzechotnika. Ta sama ciecz pomagała też szybko leczyć skutki poparzenia bluszczem.
Rattlesnake Nose Patrz: Nos Grzechotnika (imię)
Rattling Hawk Patrz: Grzechoczący Jastrząb (imię)
Rattling Thunder Indianin Omaha. Zachowała się jego fotografia zrobiona w 1898 roku.
rauwolfia - (Rauwolfia serpentina); roślina zielna, krzew lub drzewko o liściach wiecznie zielonych, kłączach i korzeniach leczniczych (zawiera alkaloid rezerpinę). Należy do rodziny toinowatych. Występuje w około 100 gatunkach.
W lecznictwie wykorzystywana jest jako lek przeciw nadciśnieniu i jako środek uspakajający.
RAVEN'S EYS Niezależny dziennik tubylczy. Ukazał się 14 maja 1997 roku. Jego zadaniem było dotarcie do indiańskich czytelników w Kolumbii Brytyjskiej oraz na Terytorium Yukon.
Ravisher Patrz: Zniewolony (Indianin Comanche)
Ray, Carl - Urodzony w 1943 roku artysta-plastyk z plemienia Cree. Zmarł w roku 1978.
Ray-kay-mass Indianin Nez Perce. 9 czerwca 1863 roku podpisał się pod traktatem zawartym z Białymi, mocą którego Indianie Nez Perce scedowali Białym część swej ziemi.
Rącza Stopa Indianka Brule Teton Lakota Sioux. Córka Cętkowanego Ogona.
W 1865 roku pułkownik Henry Maynader zatrudnił w charakterze pośredników w rozmowach z Indianami Sioux handlarzy, tak zwanych Próżniaków Z Laramie. 16 stycznia 1866 roku posłańcy powrócili wraz z dwiema grupami wynędzniałych Indian Brule Sioux pod wodzą Stojącego Łosia i Szybkiego Niedźwiedzia. Stojący Łoś powiedział, że jego ludzie stracili wiele koni w zamieci śnieżnej i że nie mogli upolować zwierzyny nad rzeką Republican. Najważniejszy wojownik spośród Indian Brule Sioux, Cętkowany Ogon, miał przybyć, gdy tylko jego chora córka, nękana kaszlem, będzie zdolna do odbycia podróży.
Upływały tygodnie. Na początku marca przybył posłaniec od Cętkowanego Ogona, informując pułkownika Maynadiera, że wódz Indian Brule Sioux jest w drodze do fortu, gdzie chce przedyskutować warunki układu. Rącza Stopa, córka Cętkowanego Ogona, była bardzo chora i ociec miał nadzieję, że lekarz wojskowy udzieli jej pomocy. Kilka dni później, gdy Maynadier dowiedział się, że Rącza Stopa umarła w drodze, wyjechał z wojskiem i ambulansem na spotkanie żałobnej procesji. Był zimny dzień, padał deszcz ze śniegiem i krajobraz Wyoming wyglądał ponuro. Strumienie skute były lodem, a brązowe wzgórza pokryte płatami śnieg. Zmarłą dziewczynę zawinięto w jelenie skóry, związano ciasno rzemieniem i zmumifikowano w dymie. Ta przygotowane do dalszej drogi zwłoki zostały zawieszone pomiędzy jej ulubioną parą białych mustangów.
Później ciało Rączej Stopy zostało przeniesione do ambulansu, jej białe konie przywiązano z tyłu i procesja ruszyła dalej w kierunku Fort Laramie. Mynadier rozkazał, aby cały garnizon przyjął z honorami pogrążonych w żałobie Indian.
Pułkownik zarosił Cętkowanego Ogona do swojej kwatery i wyraził współczucie z powodu śmierci Rączej Stopy. Wódz powiedział, że w czasach pokoju z Białymi wiele razy przywoził córkę do Fort Laramie. Podobało jej się tu i Cętkowany Ogon chciał, aby jej grób znalazł się na cmentarzu Białych, na co pułkownik Maynadier natychmiast zezwolił. Był zdziwiony, gdy ujrzał łzy w oczach Cętkowanego Ogona, nie wiedział, że Indianin może płakać.
Następnego dnia Maynadier wyprawił Rączej Stopie pogrzeb wojskowy. Tak więc na krótko przed zachodem Słońca wymaszerowała na cmentarz procesja, na czele której znajdowała się umieszczona na artyleryjskim jaszczu okryta czerwonym kocem trumna. Zgodnie ze zwyczajem Indian Brule, kobiety podniosły trumnę i postawiły ją na specjalnym rusztowaniu, następnie okryły ją świeżą skórą bizona, którą przymocowały rzemieniami. Niebo zasnute było ciężkimi chmurami i zanosiło się na burzę, a o zmierzchu zaczął padać śnieg z deszczem. Na komendę żołnierz oddali trzy salwy, po czym wszyscy wrócili do fortu. Oddział artylerzystów pozostał przy grobie przez całą noc; rozniecili wielkie ognisko z drewna sosnowego i co pół godziny, aż do świtu, oddawali salwy z haubicy.
Rączy Niedźwiedź Indianin Kiowa.
Gdy nadeszła wiosna 1871 roku, generał Grierson wysłał patrole złożone z czarnych żołnierzy, aby strzegli brzegów rzeki Red, lecz wojownicy tęsknili za widokiem bizonów i udawało im się przemykać przez strzeżoną granicę do Teksasu. Gdziekolwiek udawali się tego lata, napotykali coraz więcej ogrodzeń, rancz i myśliwych polujących na bizony, uzbrojonych w mordercze dalekosiężne karabiny niosące zgubę zmniejszającym się gwałtownie stadom.
Tej też wiosny 1871 roku niektóry wodzowie Indian Kiowa i Comanche poprowadzili dużą wyprawę myśliwską w górę północnej odnogi rzeki Red, w nadziei znalezienia bizonów bez konieczności opuszczania rezerwatów. Napotkali tylko kilka zwierząt, gdyż duże stada znajdowały się w Teksasie. Przy ogniskach obozowych znów zaczęły się rozmowy o tym, jak to Biali, a zwłaszcza mieszkańcy Teksasu, starają się zniszczyć Indian. Wkrótce żelazny koń pomknie przez prerie i znikną wszystkie bizony. Wielki szaman, Mamanti Chodzący Po Niebie powiedział, że nadszedł czas, aby udać się do Teksas i rozpocząć wypieranie stamtąd Białych.
Poczyniono przygotowania i w połowie maja wyprawa wojenna, której udało się wyminąć patrole Griersona, przeprawiła się przez rzekę Red wkraczając do Teksas. Satanta, Satank, Wielkie Drzewo i wielu innych wodzów wojennych wzięło w niej udział, lecz ponieważ została ona zaplanowana przez Mamantiego, został on głównym wodzem.
17 maja 1871 roku Mamanti zatrzymał wojowników na wzgórzu, z którego widać było Szlak Butterfield między Fort Richardson i Fort Bellknap. Indianie pozostali na wzgórzu przez noc i aż do południa następnego dnia, kiedy to zobaczyli dyliżans wojskowy w eskorcie konnych żołnierzy jadących na wschód. Niektórzy wojownicy chcieli na niego napaść, lecz Mamanti odmówił wydania sygnału do ataku. Zapewnił ich, że wkrótce napotkają cenniejsze łup, być może karawanę wozów z karabinami i amunicją. Indianie nie wiedzieli, że pasażerem tego pojazdu był generał Sherman, odbywający podróż inspekcyjną placówek wojskowych na południowym zachodzie.
Zgodnie z przewidywaniami Mamantiego kilka godzin później, w polu ich widzenia, znalazła się karawana dziesięciu ładownych wozów. W stosownej chwili dał on znak Satancie, który trzymał trąbkę. Satanta zatrąbił sygnał i wkrótce stok wzgórza zaroił się postaciami wojowników. Woźnice ustawili wozy w koło i próbowali stawić opór, lecz szturm Indian Kiowa i Comanche nie załamał się. Wojownicy dostali się między wozy, zabili siedmiu mężczyzn z ich obsługi i pozwoliwszy pozostałym schronić się w gęstych zaroślach, zaczęli plądrować wozy. Nie znaleźli broni ani amunicji a jedynie kukurydzę. Wyprzęgli muły, przywiązali swych rannych do koni i odjechali na północ w kierunku rzeki Red.
21 maja 1871 roku generał Sherman przybył do Fort Sill. Gdy generał Grierson przedstawił mu Tatuma, Sherman zapytał agenta, czy ktoś z Indian Kiowa i Comanche opuszczał rezerwat w minionym tygodniu. Agent obiecał sprawę zbadać.
Wkrótce po tym przybyło kilku wodzów, by odebrać swe tygodniowe racje żywnościowe. Wśród nich znajdował się Kopiący Ptak, Satank, Wielkie Drzewo, Samotny Wilk i Satanta. Agent Tatum zaprosił wszystkich d swego biura. Z charakterystyczną dla siebie powagą zapytał wodzów, czy słyszeli o ataku na wozy w Teksasie.
Ignorując fakt, że to Mamanti prowadził wyprawę, Satanta powstał natychmiast i oświadczył, że był jej wodzem. Dociekano, dlaczego tak postąpił. Z próżności, chwalił się tylko czy też uważał, że jako główny wódz miał on obowiązek wziąć na siebie odpowiedzialność? W każdym razie wykorzystał tę okazję, aby zganić Tatuma za sposób, w jaki Indianie są traktowani:
- Wielokrotnie prosiłem cię o broń i amunicję, której nie dostarczyłeś, raz o inne rzeczy, których nie otrzymaliśmy. Nie słuchasz mnie, gdy mówię. Biali chcą wybudować kolej przez nasz kraj, na co nie pozwalam. Kilka lat temu za włosy zaciągnięto nas w pobliże Teksasu, gdzie musieliśmy walczyć. Generał Custer był tutaj dwa czy trzy lata temu, zaaresztował mnie i trzymał w więzieniu przez kilka dni. Lecz aresztowanie Indian już się skończyło i więcej się nie powtórzy. Ze względu na te stare żale zebrałem niedawno około stu moich wojowników, wraz z wodzem Satankiem, Orlim Sercem, Wielkim Drzewem, Wielkim Łukiem i Rączym Niedźwiedziem. Udaliśmy się do teksasu, gdzie niedaleko Fort Richardson zdobyliśmy wozy. Gdyby jakikolwiek inny Indianin przybył tutaj twierdząc, że to on przewodził tej wyprawie, będzie to kłamstwo, bowiem ja sam to uczyniłem.
Rda-in-yan-ka Indianin Santee Dakota Sioux. Zięć Wabasha. 26 grudnia 1862 roku został powieszony za dział w powstaniu Indian w Minnesocie mimo, że był wśród tych, którzy od początku próbowali powstrzymać wojnę. Później jednak dołączył do Małej Wrony. Gdy Mała Wrona i jego ludzie udawali się do Dakoty, Wabasha namówił Rda-in-yan-ka do pozostania.
Na krótko przed egzekucją Rda-in-yan-ka podyktował pożegnalny list do swego wodza:
"Wabasha, oszukałeś mnie. Powiedziałeś mi, że jeśli będziemy postępować zgodnie z radą generała Sibleya i poddamy się Białym, wszystko będzie dobrze; żadnemu niewinnemu człowiekowi nie stanie się krzywda. Nie zabijałem i nie zraniłem żołnierzy ani innych Białych. Nie brałem udziału w plądrowaniu ich dobytku, a mimo wszystko dzisiaj jestem wśród tych, którzy oczekują egzekucji, i muszą umrzeć za parę dni, gdy ci, którzy są winni, pozostaną w więzieniu. Moja żona jest twą córką, moje dzieci są twymi wnukami. Zostawiam ich wszystkich pod twoją opieką. Nie pozwól, aby cierpieli, i gdy moje dzieci dorosną, powiedz im, że ich ojciec umarł, ponieważ słuchał rady swego wodza, i że przed wielkim duchem nie będzie musiał odpowiadać za przelaną krew Białych. moja żona i dzieci są mi drogie. Nie pozwól im mnie opłakiwać. Niech pamiętają, że wojownik powinien być przygotowany na spotkanie śmierci. Postąpię, jak przystoi Indianinowi Dakota.
Twój zięć Rda-in-yan-ka".
rdest - (Polygonum); dzikie warzywo i zioło lecznicze o zebranych w wiechę drobnych kwiatach koloru zielonego, białego lub różowego. Występuje w 200 gatunkach na całej kuli ziemskiej.
Indianie Yuchi używali liści rdestu wężownika do zdobienia przedmiotów. P. persicaria L. zwany jest w języku angielskim smartweed. Indianie Chippewa używali tego gatunku w lecznictwie do łagodzenia bólów żołądka.
Również anglojęzyczną nazwą smartweet określa się odmianę P. punctatum Ell, którą Indianie Chippewa z kolei nazywali ojig'imin, co znaczy "jagody robaka". Indianie ci również używali tę odmianę do łagodzenia bólów żołądka.
W Polsce najpopularniejszy jest rdest ptasi, P. aviculare, mający zastosowanie w medycynie jako środek przeciw kaszlowi.
Reaches The Sky Indianin Osage. Zachowała się jego fotografia zrobiona w 1877 roku.
realgar - Minerał, jedno z głównych źródeł arsenu - pierwiastka szeroko stosowanego w przemyśle. Tworzy się w wyniku rozkładu minerałów arsenowych, głównie arsenopirytu. Występuje w postaci ziaren lub kryształów o kolorze pomarańczowoczerwonym lub ciemnopomarańczowym. Znany jest od czasów starożytnych. Dawniej wyrabiano z niego fajerwerki. Niekiedy wciąż stosowany jest przez artystów jako pigment do wyrobu farb.
Najważniejsze złoża realganu występują m.in. w Getchell Mine w Nevadzie (USA). W Polsce drobne ilości napotkano w okolicy Baligrodu.
rebucja - (Rebutia K. Sch.); niezbyt duże kaktusy z północnej Argentyny i Boliwii o kształtach od kulistego do spłaszczonego. Obficie występujące kwiaty wyrastają z bocznych areol. Pędy mają delikatne, o powierzchni podzielonej na małe brodawki. Ciernie są miękki i krótkie. Rebutie są roślinami górskimi, rosnącymi na skałach po stronie zacienionej, gdzie tworzą często zbite poduszki. Znanych jest ponad 20 ich gatunków z licznymi odmianami.
Rebucja drobna, R. minuscula, rośnie dziko w północnej Argentynie. Tworzy małe, kuliste pędy lekko spłaszczone i zagłębione na wierzchołku, pokryte spiralnie ułożonymi brodawkami. Jej lejkowate, czerwone kwiaty, pojawiają się zwykle u podstawy pędów w czerwcu i lipcu.
Rechgawawanc Indianie północnoamerykańscy, zamieszkujący teren północnej części dzisiejszego Manhattanu na długo zanim dotarli tam Biali.
Recreio Indianie z Brazylii (stan Acre).
Rectum Inne imię Otwartego Brzucha.
Recuay - Kultura peruwiańska rozwijająca się w okresie od około 300 roku p.n.e. do około 600 roku n.e. w Callejon de Huaylas. Badania nad tą kulturą prowadził m.in. A. Żaki.
Bennett zliczył w tej kulturze 12 różnych kształtów naczyń, które są albo jednokolorowe: czerwone, białe, brązowe, czarne, albo malowane techniką negatywu. Występują na nich motywy kocie, wężowate i ptasie (przeważnie kondor) oraz motywy geometryczne. Znaleziono również posągi kamienne przedstawiające postacie męski i kobiece. Poza tym odkryto nadziemne i podziemne domki oraz szereg.
Red Armed Panther Indianin Cheyenne. Zachowała się jego fotografia.
Red Arrow (1) Patrz: Czerwona Strzała (Indianin Teton Lakota Sioux).
Red Arrow (2) Patrz: Czerwona Strzała (Indianin Yankton Nakota Sioux).
Red Bear (1) Patrz: Czerwony Niedźwiedź (imię).
Red Bear Indianin Otoe. Zachowała się jego fotografia zrobiona w 1908 roku.
Red Bird (1) Inne imię Młodego Małego Wilka.
Red Bird (2) Patrz: Czerwony Ptak (Indianin Choctaw).
Redbird Smith Indianin Cherokee. Zachowała się jego fotografia.
Redbone - Różnie określano muzykę graną przez zespół. Nazywano ją np. Cajun-Funk albo Swamp-Rock. Było to połączenie rhytm and bluesa, cajun, psychodelii, elementów latynoskich i indiańskich. Generalnie muzycy adresowali soją twórczość do miłośników lżejszej - odmiany rocka. Grupę tworzyło trzech miejskich Indian z przewagą krwi meksykańskiej i jeden mieszkaniec rezerwatu.
Bracia Lolly i Pat Vasquez przyszli na świat we Fresno (Kalifornia) w rodzinie meksykańskiej, która swoje pochodzenie wywodziła od Indian Yaqui z Sonory. Swoją profesjonalną karierę rozpoczęli w zespole towarzyszącym Jimmy Clantonowi, który wylansował wówczas dwa przeboje; "Just a Dream" i "Venus in Blue Jeans".
Po opuszczeniu Clantona w 1961 roku wyruszyli do Hollywood, gdzie udało im się pozyskać Bumpsa Blackwella jako menadżera. Bumps znany był już w branży dzięki współpracy z tak markowymi wykonawcami jak Sam Cooke i Little Richard. Ponieważ Chicanos traktowano w Kalifornii podobnie jak Murzynów na Południu i w klubach przy Sunset Strip panował wówczas rasizm, za namową menadżera bracia zmienili nazwisko i wyeksponowali swoje indiańskie pochodzenie. Po jednym ze swych wujów zdecydowali się na pseudonim Vegas.
W 1962 roku Pat (gb, voc) zdobył kontrakt z niewielką wytwórnią Unity. Cały czas obaj pracowali jako muzycy sesyjni i w tej roli pojawili się u boku Dr. Johna, Leona Russella, Glena Campbella, Johnny Riversa i innych. Przełom w ich własnej karierze nastąpił w 1964 roku, kiedy jako Pat & Lolly Vegas zaczęli występować w bardzo popularnym programie telewizji ABC "Shindig". W następnym roku także Lolly (g, voc) podpisał kontrakt z liczącą się firmą Mercury. Owocem tej współpracy był pierwszy album duetu "At the Haunted House" (1966), który jednak przeszedł bez echa. Pat i Lolly odnieśli natomiast sukces jako spółka autorska. W 1967 Lolly skomponował piosenkę "Nicky Hoeky". Ten chwytliwy, rytmiczny temat w wykonaniu P. J. Proby'ego trafił w 1967 roku do amerykańskiej Top 30. Później ta piosenka doczekała się licznych interpretacji tak wielkich gwiazd jak Bobbie Grentry, Aretha Franklin czy Tom Jones. Na fali jej powodzenia bracia Vegas powołali di życia nową formację Crazy Cajun Cakewalk Band. Grający w niej Ed Greene stał się później czołowym perkusistą studyjnym w Hollywood.
Nie zdając sobie nawet z tego sprawy, bracia Vegas stali się inspiracją dla wielu zespołów ze wschodniego Los Angeles. Jak wynika z książki "Land of a Thousand Dances" Toma Waldmana i Davida Reyesa, w latach 60-tych wielu początkujących muzyków ze wschodnich dzielnic miasta aniołów przyjeżdżało na Sunset Strip specjalnie po to, aby posłuchać kolejnych zespołów Pata i Lolly'ego. Ich sukcesy zachęciły innych Chicano do tworzenia własnych grup. Dzięki temu powstały takie kapele jak np. The Midniters, Cannibal and the Headhunters, Premiers, Elijah i Romancers, w którym na gitarze grał Andy Tesso, kuzyn Vegasów.
Żywot Crazy Cajun był bardzo krótki. Kiedy w grupie znaleźli się Tom Bellamy (g) i Peter De Poe (dr), muzycy postanowili wystartować jako Redbone. Nazwa pochodzi od pogardliwego określenia Metysów w kręgach Cajunów, czyli Amerykanów francuskiego pochodzenia z delty Missisipi. Muzycy zdecydowali się na taką nazwę z przekory, tak charakterystycznej dla buntowniczego i prowokacyjnego środowiska rockowego, ale także w celu obalenia stereotypowego wizerunku Indian i Metysów.
Tony Bellamy, w rzeczywistości Anthony Avila, także miał pochodzenie meksykańsko-indiańskie. Jego wuj był poważnym przywódcą Indian Navajo. Natomiast Peter De Poe pochodził z plemienia Cheyenne. Urodził się w rezerwacie Neah Bay w stanie Waszyngton, nosił plemienne imię Last Walking Bear (Ostatni Kroczący Niedźwiedź) i grał na ceremonialnych bębnach. De Poe trafił pewnej nocy do klubu, gdzie grali bracia Vega. "Ich muzyka rzuciła mnie na kolana - wspominał później - i, człowieku, wszyscy wyglądali jak INDIANIE!".
Wystartowali razem jako kwartet w 1968. Intensywne koncertowali w klubach, występując u boku Buffalo Springfield, The Byrds, legendarnych The Doors - czołowych formacji nowego nurtu, który narodził się wówczas na Zachodnim Wybrzeżu. Zdarzyło się nawet, że bracia Vegas jamowali całą noc ze sławnymi Rolling Stonesami.
W 1970 grupa podpisała kontrakt z fonograficzną wytwórnią Epic i bardzo szybko zadebiutowała płytą "Redbone" (1970). Był to odważny debiut, bowiem zdecydowano się na podwójny album. Repertuar dostarczyli głównie Pat i Lolly, którzy także wykonywali partie wokalne. Nagrano autorską wersję przeboju "Nicky Hoeky", ale na pierwszy hit Redbone musieli jednak poczekać. Jeszcze w 1970 roku na rynku ukazał się drugi longplay "Potlatch". Otwierająca go piosenka "Maggie" trafiła na singiel i we wrześniu 1970 stała się regionalnym przebojem, trafiając do amerykańskiej Top40. Otworzyło to przed zespołem estrady całego kraju.
Następna płyta "Message From A Drum" (1971) przyniosła jeszcze większy szlagier. Singiel "The Witch Queen of New Orleans" trafił w USA na miejsce 21, natomiast w Anglii wspiął się aż na pozycję 2. Redbone stali się gwiazdą międzynarodową, a muzycy przy każdej okazji podkreślali swoje indiańskie pochodzenia. Sukces singla spowodował zmianę tytułu albumu, który w większości krajów wydano jako "The Witch Queen of New Orleans". Podczas tournee po Europie zespół wykonał piosenkę w znanym programie muzycznym telewizji niemieckiej "Beat Club", dzięki czemu po 30 latach mogliśmy zobaczyć ten występ także w naszej TVP. Własną wersję nagrał również Tom Jones. W Anglii stała się ponownie przebojem i zdobyła tytuł Złotej Płyty.
Po nagraniu albumu "Already Here" (1972), który nie przyniósł żadnego przeboju, grupę opuścił Peter De Poe. Na krótko zastąpił go Artie Perez, po czym Redbone zasilił Butch Rillera. Butch był kuzynem Tony'ego Bellamy, również miał pochodzenie meksykańsko-indiańskie ze strony matki i domieszkę krwi filipińskiej ze strony ojca. Prababka Butcha była Indianką z plemienia Seneca. Miał za sobą bogatą przeszłość muzyczną. Jego starsi bracia, Barry i Rick, już w końcu lat 50-tych mieli własny zespół w Orange County (Kalifornia) zwany Rhythm Rockers, w którym także Bitch później grał. Bliskim przyjacielem Barry'ego i jednym z wokalistów Rhythm Rockers był Bill Medley. W 1962 roku utworzyli bardzo popularny duet z Bobby Hatfieldem - The Righteoces Brothers. Wszyscy trzej bracia Rillera grali na pierwszym albumie duetu "Right Now" (1963) jak również w grupie towarzyszącej na koncertach. Przed Redbone sam Rutch zorganizował formację Fatback, po czym przez rok bębnił w zespole White Trash. Po raz pierwszy Butch spotkał braci Vargas jako członek The Lively Ones, którzy na koncercie we Fresno razem z Crazy Cajun Cakewalk suportowali sławnych The Beach Boys.
Butch Rillera trafił do Redbone w 1973 i debiutował na płycie "Wovoka" (1973). Pilotujący ją singiel "Come and Get Your Love" ukazał się w październiku 1973 i pół roku później stał się megahitem. Ta kompozycja Lolly Vegasa rozeszła się w milionowym nakładzie, stając się największym przebojem w historii zespołu. 20 kwietnia 1974 trafiła na pozycję piątą amerykańskiej listy przybojów, a dwa dni później otrzymała status Złotej Płyty. Do dzisiaj ta piosenka jest popularna na zabawach tanecznych Amerykanów latynoskiego pochodzenia.
Zupełnie nieznani w Polsce Redbone byli wówczas bardzo popularni w zachodniej Europie. Niedostępny na żadnym dyskograficznym albumie singiel "We Were All Wounded at Wounded Knee" dostał się w 1973 na sam szczyt listy przebojów w Holandii. Będąc u szczytu grupa koncertowała między '73 a '75 rokiem. W Europie zespół grał w Holandii, Francji, Niemczech, Szwecji, Norwegii i Hiszpanii. Podczas amerykańskich tras koncertowych muzycy grali m.in. w nowojorskiej Carnegie Hall, gdzie na rozgrzewkę wystąpiła m.in. grupa Kiss, a w Convertion Center w Las Vegas pojawili się obok Steely Dan. Zespół gościł także w najpopularniejszych telewizyjnych programach muzycznych Ameryki - "In Concert" i "The Midnight Special".
Jednak kilkuletnia eksploatacja zniechęciła muzyków do show businessu. Po wydaniu albumu "Beaded Dreams Through Turquoise Eyes" (1974) zaczęli odczuwać zmęczenie. Pierwszy odszedł Butch Rillera w 1975. Z powodów zdrowotnych także Lolly Vegas musiał opuścić estradę. Pat i Tony próbowali kontynuować żywot Redbone, ale bez powodzenia i w 1975 grupa została rozwiązana. Na pożegnanie firma Epic wydała składak z najpopularniejszymi utworami "Come And Get Your Redbone" (1975).
Po dwuletniej przerwie bracia Vegas reaktywowali Redbone. Jako trio z Aloisio Aguilarem (instr. klawiszowe) nagrali płytę "Cycles" (1977) po zdobyciu kontraktu z wytwórnią RCA. Come-back okazał się jednak niewypałem i grupa rozwiązała się po raz drugi, tym razem definitywnie.
Kompaktowa dyskografia Redbone jest bardzo skromna. W Stanach ukazał się w 1995 składak "Greatest Songs" nakładem niewielkiej wytwórni Curb Records. Znalazły się na nim najbardziej znane piosenki z "Maggie", "The Witch Queen of New Orleans", "We Were All Wounded at Wounded Knee" i "Come And Get Your Love" na czele. W Europie natomiast dostępna jest płyta "Live", która zawiera koncert zarejestrowany w składzie z Butchem. Jednak ten ostatni krążek pomijany jest w oficjalnej dyskografii Redbone.
Red Cherries Indianin Cheyenne Północny. 25 czerwca 1876 roku był nad Little Big Horn.
Red Cloud, Jack Indianin Oglala Teton Lakota Sioux. Zachowała się jego fotografia zrobiona w 1913 roku.
Red Cloud, Mitchell Jr. Indianin Winnebago. Urodził się 2 lipca 1925 roku koło Hatfield w stanie Wisconsin. Uczęszczał do Szkoły Indiańskiej Neillsville oraz do szkół hrabstwa Komensky i Clay, po czym wstąpił do szkoły wyższej Black River Falls.
W sierpniu 1941 roku Red Cloud otrzymał pozwolenie od swego ojca na opuszczenie szkoły i zaciągnięcie się do korpusu Marine. Po przebyciu podstawowego szkolenia przydzielony został do służącej na Pacyfiku Pierwszej Dywizji Marine, gdzie służył ze słynnymi Jeźdźcami Carlsona.
Podczas utarczki zbrojnej z wrogiem na Guadalcanal, Red Cloud nabawił się malarii i naraził na różne inne powikłania. Do stycznia 1943 roku stracił prawie połowę swej wagi. Ewakuowano go do Stanów Zjednoczonych na leczenie. W czasie rekonwalescencji zaproponowano mu zwolnienie lekarskie ze służby wojskowej, które on jednak odrzucił. W grudniu 1941 roku Mitchell powrócił na Pacyfik i brał udział w akcjach na wyspie Okinawa i Ryukyu. Do Stanów Zjednoczonych powrócił w październiku, 1945 roku a w grudniu otrzymał honorowe zwolnienie ze służby wojskowej.
Red Cloud powrócił jednak do armii w 1948 roku, a w roku 1950 został wysłany do Korei. 5 listopada 1950 na zboczu koreańskiego Chonghyon, dokonując heroicznych czynów właściwych dawnym Indianom, przelał swą krew po top aby inni mogli żyć.
Kapral Red Cloud pełnił wartę na przedzie Posterunku Dowodzenia, kiedy to zauważył zbliżające się siły zbrojne komunistów. Nie zważając na własne bezpieczeństwo podniósł alarm w chwili gdy zaatakował wróg wynurzając się z zarośli rosnących kilkanaście metrów od niego. Wyskakując ze swego ukrycia Red Cloud skierował w stronę zbliżającego się wroga niszczycielski, bezpośredni ogień swego karabinu maszynowego. Jego celny ostrzał wstrzymał pierwszy atak wroga i dał jego towarzyszom czas na umocnienie własnej obrony. Mimo kilkukrotnego zranienia przez wroga, Red Cloud utrzymywał się na nogach, owinął się ramieniem wokół drzewa i kontynuował walkę do czasu, gdy otrzymał kolejne, fatalne zranienie.
Jego heroiczny wyczyn zabezpieczył kompanię przed okrążeniem przez wroga i dał jej czas na przegrupowanie i wyniesienie rannych. Za swoją odwagę i samo poświęcenie, Mitchell Red Cloud został pośmiertnie nagrodzony Kongresowym Medalem Honoru.
W oklahomskiej Sali Pamięci znajduje się jego rzeźba, wykonana przez Kennetha F. Campbella.
Red Cow Indianin Mandan. Zachowała się jego fotografia.
Red Crane Patrz: Czerwony Żuraw (imię).
Red Crow Indianin Blackfoot. Zachowała się jego fotografia zrobiona w 1884 roku.
red deer Zwierzę. Jest to anglojęzyczna nazwa jelenia szlachetnego, Cervus elaphus, występującego w Europie i Azji.
W Ameryce Północnej zwierzęta tego gatunku nazywane są anglojęzycznie elk, co odnosi się do wapiti (nie do łosia).
Red Devil Patrz: Czerwony Diabeł (Indianin Menominee).
Red Dog Patrz: Czerwony Pies (Indianin Oglala Teton Lakota Sioux).
Red Duck Patrz: Czerwona Kaczka (Indianin Choctaw).
Red Eagle Indianin Osage. Zachowała się jego fotografia zrobiona w 1908 roku.
Red Elk Woman Indianka Yankton Nakota Sioux. Zachowała się jej fotografia.
Red Face Patrz: Czerwona Twarz.
Red Feather Patrz: Czerwone Pióro.
Red Fish Patrz: Czerwona Ryba (Indianin Santee Dakota Sioux).
Red Hawk Patrz: Czerwony Jastrząb (Indianin Oglala Teton Lakota Sioux).
Red Hill Patrz: Czerwone Wzgórze.
Red Horn Buffalo Patrz: Czerwonorogi Bizon.
Red Horn Bull Patrz: Czerwonorogi Byk.
Red Horse Patrz: Czerwony Koń (Indianin Minniconjou Teton Lakota Sioux).
Red Jacket Patrz: Czerwona Kurtka (Indianin Iroquois).
Red Knife Patrz: Czerwony Nóż (Indianin Choctaw).
Red Lodge Indianin Nakota Yanktonai Sioux. Zachowała się jego fotografia zrobiona w 1872 roku.
Redmond, Millie Indianka Potawatomi, założycielka Centrum Przyjaźni Indiańskiej w Toronto.
Red Owl Patrz: Czerwona Sowa (Indianin Mdewkaton Santee Dakota Sioux).
Red Point Indianin Santee Dakota Sioux. 25 czerwca, 1876 roku, kierował Indianami Santee i Yankton podczas bitwy nad Little Big Horn.
Red Power - Czerwona Siła.
Wraz z rozwojem ruchu etnicznego na terenie Stanów Zjednoczonych również w rezerwatach indiańskich rozpoczęła się działalność na rzecz poprawy sytuacji ekonomicznej, oświatowej i prawnej oraz w celu zredukowania bezrobocia.
13 czerwca 1961 roku rozpoczęła się trwająca do 21 czerwca tak zwana Konferencja w Chicago, podczas której na Uniwersytecie Chicago spotkało się blisko 500 indiańskich przywódców, młodych działaczy i naukowców, uchwalając między innymi głośną Deklarację Indiańskich Celów oraz tworząc NYIC, pierwszą organizację Indian spod znaku Red Power.
Już w 1966 roku w zachodniej Kanadzie istniał NARP. Grupa ta w roku 1969 przedstawiła swój słynny Ośmiopunktowy Program, w którym obecnych jest wiele stereotypowych haseł radykalnych ugrupowań, i między innymi fragmenty bezpośrednio odnoszące się do problemu indiańskiej kultury. W zakończeniu programu Indianie mówią:
"Red Power to duch oporu. Red Power to duma z tego, czym jesteśmy. Red Power to miłość do naszego ludu. Red Power to nasze zjednoczenie się dla walki o wolność. Red Power teraz!"
W 1968 roku ogłoszony zostaje manifest ruchu Red Power.
Red Robe Indianin Cheyenne Północny. Ojciec Rzymskiego Nosa. 25 czerwca 1876 roku był nad Little Big Horn.
Red Rock Patrz: Czerwony Kamień.
Red Shirt Patrz: Czerwona Koszula (Indianin Oglala Teton Lakota Sioux).
Red Tail Patrz: Czerwony Ogon.
Red Tomahawk Patrz: Czerwony Tomahawk - Indianin Yanktonai Nakota Sioux.
redukcja (1) W Ameryce Południowej, w okresie kolonialnym, była to osada, w której grupowano Indian nawróconych na wiarę chrześcijańską lub osiedle zakładane przez zakony misyjne (zwłaszcza jezuitów) na mocy prawa udzielonego im przez króla. Nazwa pochodzi z języka hiszpańskiego, od słowa reducir, czyli "skupiać". Redukcja taka miała "zredukować (przywieść) Indian do Kościoła i życia cywilizowanego". Był to rodzaj zamkniętych gospodarstw skupiających nawet i do 8000 Indian, rządzonych przez kilku jezuitów. Siedziby Indian skupione były wokół centralnego placu, na którym stał krzyż, znajdował się kościół, szkoła, dom kobiet, ogród dla ojców oraz cmentarz. Własność nie istniała, wszystko, nawet przedmioty codziennego użytku były "własnością bożą". Każda redukcja stanowiła samowystarczalną, odrębną jednostkę ekonomiczną.
Jezuici starali się różnymi sposobami nakłonić Indian do osiedlania się w redukcjach, od końca XVII wieku uprawiali także masowo proceder porywania dzieci, aby zasilić ludność swych posiadłości. Indianie w redukcjach obowiązani byli do pracy przy uprawie zbóż, bawełny, manioku, herbaty.
Redukcje miały kodeks prawny i kodeks pracy. Nie było kary śmierci. Indianie sprawowali też w nich funkcje administracyjne. Jezuici byli instruktorami i organizatorami pracy i edukacji. Każda rodzina indiańska posiadała własny obszerny dom, położony wzdłuż ulic brukowanych, krzyżujących się pod kątem prostym.
Redukcje jezuickie istniały także w portugalskiej Brazylii. Zakon odegrał wybitną rolę w kolonizacji tego kraju, otrzymując w zamian duży zakres władzy. W 1635 roku jezuici uzyskali pełną władzę świecką i duchowną w stanie Maranhao.
Podstawą gospodarki była uprawa roli. Każda rodzina posiadała własną działkę ziemi, a poza tym pracowała na wspólnym polu, z którego zbiory przeznaczano na potrzeby mieszkańców. Uprawiano głównie rośliny spożywcze. Wiele osiedli posiadało plantacje bawełny, tytoniu, trzciny cukrowej i yerba mate. Zajmowano się także hodowlą, rybołówstwem i rzemiosłem. Część produktów przeznaczano na sprzedaż. Produkty te, w workach oznaczonych znakiem krzyża, przewożono do Lizbony. Wysoka jakość i niskie ceny powodowały, że mogły one skutecznie konkurować z innymi towarami kolonialnymi na rynkach europejskich.
Jezuici prowadzili szkoły, wydawali we własnych drukarniach (jednych z pierwszych w Ameryce Łacińskiej) książki w języku guaraní, który jako jeden z nielicznych języków indiańskich został utrwalony w literaturze i stanowi obok hiszpańskiego język urzędowy w Paragwaju.
Początki osadnictwa misyjnego na tym terenie przypadają na 1607 rok, kiedy powstała tak zwana Prowincja Jezuicka Paragwaju. Wchodzące w jej skład redukcje były często atakowane przez kolonistów portugalskich bandeirantes, którzy niszczyli je i uprowadzali Indian jako niewolników, toteż w latach trzydziestych XVII wieku przeniesiono osiedla na południe, w rejon zbiegu rzek Parany i Paragwaju. Wkrótce Indianie zostali uzbrojeni i zaczęli skutecznie walczyć z bandeirantes. Bitwa rozegrana w 1641 roku nad rzeką Mborore zakończyła się całkowitym zwycięstwem Indian i zahamowała napór bandeirantes na tereny skolonizowane przez Hiszpanów.
Na przełomie XVII i XVIII wieku istniało w tym rejonie około 30 redukcji skupiających ponad 100 tys. Indian. Określano je mianem "republiki jezuickiej", gdyż obszar ten był wyłączony spod administracji kolonialnej i podlegał bezpośrednio królowi Hiszpanii. Największym osiedlem była Candelaria licząca około 20 tys. mieszkańców.
Po rozwiązaniu w 1768 roku zakonu jezuitów liczba mieszkańców redukcji zaczęła się szybko zmniejszać, a ich gospodarka podupadła. W 1814 roku w dwudziestu redukcjach mieszkało tylko 21000 Indian. Po upadku redukcji te grupy Indian, które przetrwały (zwłaszcza kulturowo), powróciły do dawnego trybu życia.
Niektóre redukcje przetrwały jednak do dzisiaj jako niewielkie miasteczka lub osady - np. Candelaria, Encarnación w Paragwaju, San Ignacio w prowincji Misiones (Argentyna). W lasach południowego Paragwaju i prowincji Misiones w Argentynie znajdują się ruiny dawnych kościołów budowanych przez Indian, świadczące o wysokim poziomie architektury.
Redukcje istniały i w innych rejonach Ameryki Łacińskiej. We wschodniej Amazonii mieszkający w nich Indianie trudnili się zbieractwem dziko rosnących przypraw, wanilii i kakao, które były ważnymi artykułami eksportu do Portugalii. Również w tym rejonie redukcje musiały stawiać opór osadnikom portugalskim dążącym do zdobycia Indian do pracy na plantacjach i pod koniec XVIII wieku znacznie się wyludniły. W zachodniej Amazonii, gdzie założono jedne z pierwszych w Ameryce Łacińskiej redukcji (połowa XVI wieku), przetrwały one do końca XIX wieku, a ich upadek wiąże się z gorączką kauczukową. W Argentynie jezuici założyli kilka redukcji również w miastach, np. w Buenos Aires, Santa Fé, Salta i Córdoba. Skupieni w nich Indianie zajmowali się głównie rzemiosłem.
System redukcji, mimo wielu zalet miał również negatywne skutki, gdyż Indianie szybko ulegali akulturacji, a epidemie wybuchające w tak dużych ich skupiskach powodowały wymieranie całych populacji.
Odpowiednikiem redukcji w Brazylii były reduça~o.
redukcja (2) W Chile osiedle zamieszkane przez Indian Mapuche. Zaczęto je tworzyć w 1886 roku w rejonach, gdzie istniały duże skupiska ludności tubylczej prowadzącej zbrojne walki w obronie autonomii, w celu umożliwienia kolonizacji Chilijczykom i emigrantom europejskim. Obecnie istnieje około 3 tys. redukcji zamieszkanych przez blisko 350 tys. Indian i obejmujących obszar 566 tys. hektarów. Znajdują się one w prowincjach Bío-Bío, Malleco, Arauco, Cautín, Valdivia i Osorno.
Red Water, Thadeus Indianin Cheyenne. Zachowała się jego fotografia zrobiona w 1914 roku.
Red Whip Indianin Gros Ventre; (in. Bein Es Kanach). Zachowała się jego fotografia zrobiona w 1908 roku.
Red Wolf Patrz: Czerwony Wilk (Indianin Nez Perce).
Red Zone Indianie z Peru, którzy rozwinęli swą kulturę w latach 11000 - 10000 p.n.e. w dolinie Chillón (Andy Środkowe, wybrzeże). Z małych, płaskich odłamków skał wyrabiali ostre narzędzia służące do skrobania i wiercenia.
Ree (1) - Lokalna nazwa części Północnych Indian Cheyenne.
Ree (2) Arikara
Ree (3) Inna nazwa Indian Indianin Arikara.
Ree Band Indianie z USA, stanowiący grupę Indian Cheyenne.
Reeves, Julia (Nashanany) Indianka Potawatomi z Crandon (Wisconsin). W 1942 roku wstąpiła do korpusu pielęgniarek wojskowych i została przydzielona do służby na pierwszym okręcie medycznym pływającym na Pacyfiku. 52. ewakuacyjna jednostka medyczna została wysłana do Nowej Kaledonii jeszcze zanim jej członkowie otrzymali mundury wojskowe. Kiedy okręt medyczny "Solace" przybył do Nowej Kaledonii, Julia została wyznaczona do tymczasowego opuszczenia pokładu okrętu.
W roku 1943 została przeniesiona do 23. szpitala stacjonarnego w Norwich (Anglia), gdzie służyła podczas inwazji na Normandię. W Norwich przebywała również podczas operacji V-J Day i zaraz po tym wróciła do USA.
W czasie Wojny Koreańskiej zmobilizowana została do służby w 804. szpitali stacjonarnym.
Doszła do stopnia porucznika (first lieutenant).
Regis - Indianie północnoamerykańscy ze stanu Nowy Jork. W 1978 roku ustawa rządowa o numerze HR.9906 pozbawiła ich prawa do ziemi i wody pitnej.
rehue Drewniany, uświęcony słup z wyciętymi stopniami i zwieńczony rzeźbą w formie ludzkiej głowy, używany podczas niektórych uroczystości religijnych przez Indian Mapuche
reinkarnacja Według niektórych doktryn religijnych wiara w wielokrotne odradzanie się człowieka po śmierci przez wstępowanie jego duszy w ciało innej istoty.
Pewien czarownik u Indian Winnebago pamiętał cała serię swych kolejnych wcieleń i opowiadał, co działo się z nim pod różnymi postaciami. Jako indiański wojownik poniósł kiedyś śmierć, a jako duch usiłował potem wrócić na miejsce, gdzie dawniej żył. Ale przez cztery lata nie udawało mu się to. Natomiast przemieniał się kolejno w różne zwierzęta, w końcu był ptakiem, bizonem, i dopiero potem został czarownikiem, zawdzięczającym zwierzętom swą nadprzyrodzoną moc. Obdarzony błogosławieństwem węgorza, mógł na koniec skrapiać chorych uzdrawiającą wodą. Bizon, niedźwiedź grizzly, żółw i grzechotnik ofiarowały mu swą mądrość, toteż mógł życie swoje poświęcić na oddawanie czci tym zwierzętom.
Matki Indian Camacan wierzyły niezbicie, że mogą skłonić dusze zmarłych, dobrych ludzi do ponownego wcielenia się w nowo narodzone niemowlęta.
rekin szary - (Hexanchus griseus); żyje m.in. u wybrzeży Ameryki Północnej.
Reluctant-to-be-Woman Indianka Blood; (ind. Stsimaki). Zachowała się jej fotografia zrobiona w 1926 roku.
Remo - Indianie z peruwiańskiej Montani, żyjące między rzeką Jurua a Ucayali, między 7 a 8030' szerokości geograficznej. Należą do rodziny językowej pano.
Remojadoas - Styl kultury El Tajin, rozwijający się na meksykańskim Wybrzeżu Zatokowym, w rejonie Las Remojados, w okresie około 200-900 roku n.e. Jednym z bogów Indian reprezentujących ten styl był Xiuhtecuhtli. Pozostałości po nich można znaleźć między innymi w zbiorach Korta Stavenhagena W Meksyku.
ren Inna nazwa karibu.
Renard, Joe Indianin Kickapoo; (ind. Nemahson). 9 października 1809 roku podpisał się pod traktatem zawartym z Białymi, będący w zasadzie zgodą Indian Kickapoo na drugi paragraf traktatu z 30 września tego samego roku.
Renarhonons Inna nazwa Indian Rock Huron.
reo meksykańskie Roślina; (łac. Rheo spathacea lub R. discolor). Pochodzi z Meksyku, gdzie jest byliną. Ma krótki pęd z rozetowo ułożonych liści w kątach których wyrastają małe, białe kwiaty.
repartimiento (1) System powierzania wiosek indiańskich opiece hiszpańskiego osadnika lub żołnierza na Antylach w początku XVI wieku. Indianie uprawiali nadal swoje ziemie płacąc daniny na rzecz protektora. System ten, częściowo zmodyfikowany, został rozpowszechniony w XVI w. w pozostałych koloniach hiszpańskich jako tzw. encomienda.
repartimiento (2) System przydzielania grup Indian do bezpłatnej pracy w gospodarstwach rolnych kolonistów hiszpańskich oraz przy wykonywaniu różnego typu robót publicznych (w kopalniach, manufakturach, przy budowie osiedli itp.). Stosowany od końca XV wieku w koloniach w Ameryce Hiszpańskiej przetrwał w różnej postaci w zasadzie do końca okresu kolonialnego.
Rescuer Indianin Kiowa; (ind. Emhaua). Zachowała się jego fotografia zrobiona w 1913 roku.
Resígaro Indianie z Peru (departament Loreto). W Peru, między 1950 a 1997 roku znikło 11 grup tubylczych. Wśród nich znaleźli się Indianie Resígaro.
Resigero - Indianie kolumbijscy.
Respects Nothing Patrz: Nie Boi Się Niczego (imię).
Reuben, Stephen Indianin Nez Perce. Zachowały się co najmniej dwie jego fotografie zrobione w 1900 roku.
reumatyzm Indianie Alabama gotowali pęki i liście jałowca w celu robienia ciepłych okładów zalecanych przy reumatyzmie.
Indianie Ameryki Północnej do zwalczania reumatyzmu wykorzystywali roślinę Silphium perfoliatum.
Reyesano Indianie z Boliwii (departament Beni), zwani też San Borjano. Żyją wokół San Borja, koło Reyes. Zaliczeni do rodziny językowej tacana i podrodziny araona-tacana. Liczą około 1000 osób.
Rey, Carlos ( Chuck Norris ) Metys wywodzący się po ojcu z plemienia Indian Cherokee. Urodził się w 1940 roku w Oklahomie. Miał bardzo ciężkie dzieciństwo. Ojca alkoholika nigdy nie było w domu, zaś matka imała się różnych prac, by zapewnić byt trzem synom. Z racji swojej metyskiej krwi chłopak był bardzo źle traktowany w szkole. Gdy stał się pełnoletni, zaciągnął się do US Air Force i spędził 3 lata w Korei. Ten okres zadecydował o całym jego przyszłym życiu. Po zakończeniu służby wojskowej, już jako Chuck Norris, otworzył własną szkołę wschodnich sztuk walki i został instruktorem karate. W 1968 roku został mistrzem świata w tej dyscyplinie. Wśród jego uczniów znalazł się słynny aktor Steve McQueen, który namówił Chucka, by spróbował swych sił w filmie. I tak to "Strażnik z Teksasu" gromadzi przed małymi ekranami ponad 10 mln widzów. W Polsce serial ten ogląda również wielu amatorów karate i szybkiego kina akcji.
rezerwat - Rezerwaty stanowią wydzielone terytoria przeznaczone dla ludności indiańskiej, której miały umożliwić przetrwanie z zachowaniem tradycyjnego sposobu życia. Większość rezerwatów w USA, nazywane jest rezerwatami, ale ponad połowa rezerwatów w Kalifornii zwana jest ranczeriami. W niektórych zaś stanach zachodnich, zwłaszcza w Nevadzie, rezerwaty, określane jako tereny Tubylczych Amerykanów, nazywane są koloniami.
Po roku 1890 większość Indian mieszkała już w rezerwatach. Początkowo miały one skupiać ludność jednego plemienia, jednak z biegiem czasu ta zasada przestała być respektowana. Do rezerwatów zakazano wstępu białym, lecz zakaz był często łamany, szczególnie przez prowadzących nielegalny handel alkoholem. System rezerwatów miał także spowodować przyspieszoną asymilację społeczności indiańskich i ich pełną amerykanizację. Rezerwatami zarządzały agencje (w większych działało ich nawet kilka), na czele których stał agent jako przedstawiciel rządu federalnego i jego zastępcy. Podlegali mu także: lekarz, instruktor rolnictwa i nauczyciel, którzy powinni znajdować się w każdym rezerwacie; podporządkowane były mu również szkoły. Agent posiadał pełnię władzy nad mieszkańcami rezerwatu, miał prawo karać opornych aresztem lub zmniejszeniem racji żywnościowych. Indianie musieli prosić agenta o zwolnienie na czasowe opuszczenie rezerwatu, a także na odbycie obrzędów religijnych. W razie kłopotów mógł wezwać na pomoc wojsko i kierować Ž policją indiańską. Początkowo agenci byli raczej mediatorami w rozwiązywaniu konfliktów z Indianami. Od lat siedemdziesiątych rola agenta znacznie wzrosła. Praca w agencjach była znakomitą okazję do robienia nielegalnych interesów kosztem Indian, co często prowokowało ich do oporu i ucieczek. Korupcja w rezerwatach skłoniła rząd do powołania Zarządu Inspektorów Agentów do spraw Indiańskich w celu kontroli funduszy federalnych przeznaczonych dla Indian. Do pracy w agencjach trafiali często urzędnicy bez żadnych kwalifikacji zawodowych, o niskim poziomie moralnym.
Obecne warunki życia w rezerwatach niewiele przypominają te sprzed trzydziestu lat, a na dzisiejszą sytuację składają się zarówno elementy nadziei, jak i oznaki katastrofy. Zasadniczą zmianą w tym okresie było połączenie rezerwatów ze światem zewnętrznym dzięki dostępowi do elektryczności, współczesnych środków łączności i rozrywek. Doprowadziło to do gwałtownej indywidualizacji indiańskich rodzin i społeczności oraz do związanej z tym utraty więzi osobistych i społecznych. Jądro indiańskiego życia przesunęło się dramatycznie ze wspólnych doświadczeń związanych z warunkami lokalnymi do częściowo tylko wspólnych doświadczeń szerszego świata, i dopiero w ostatnich paru latach możemy obserwować zmierzający w przeciwną stronę ruch Indian przeciwstawiających się tej sytuacji.
Najważniejszym czynnikiem indywidualizującym jest elektryczność. Tubylczy Amerykanie z rezerwatów mają teraz własne światło i urządzenia elektryczne; nie muszą już dzielić się nimi z innymi. Wszystkie formy komunikacji i rozrywki są osobiste i indywidualne, i izolują ludzi od siebie. Rodziny mogą oglądać telewizję wspólnie; medium to nie przekazuje jednak poczucia przynależności, a doświadczenie oglądania wspiera indywidualne raczej, niż grupowe wartości i przekonania. Wartości grupowe, przekazywane przez współczesne media, są dziwaczne, ahistoryczne i arbitralne, całkowicie niszcząc tradycje i wszystkie formy kontroli społecznej. W miarę jak zanikają tradycje, obyczaj zastępowany jest przez kontrolę instytucjonalną, zaś jednostki i społeczności wystawiane są na zewnętrzne wzorce zachowania, które nie mają innego celu, jak przenosić duże grupy ludzi od jednego politycznie akceptowanego zachowania do drugiego.
W dawnych czasach, przed telewizją, telefonem, radiem i faksem, indiańskie dzieci brały za przykład innych ludzi z wioski lub społeczności. Tradycyjne pieśni i obyczaje stanowiły jądro dziecięcych doświadczeń, a zewnętrzne informacje i doświadczenia były anomaliami życia - oddzielonymi od spójności świata, w którym żyły. Dziś każde indiańskie dziecko ma wiele źródeł informacji i rozrywki. Z wideo jako sposobem na opiekę nad najmłodszymi, dziecko jest niemal odizolowane od nauki przez kontakty z innymi ludźmi. Dlatego, by zrobić coś typowo "indiańskiego", mieszkańcy rezerwatu muszą wykrawać ze swego rozkładu zajęć specjalny czas na indiańskie zajęcia. W ten sposób sama idea bycia Indianinem stała się dla wielu ludzi czymś sztucznym; w pewnym sensie Indianie coraz szybciej stają się konsumentami i hobbystami swojej własnej kultury.
Współczesne środki komunikacji sugerują także, że jednostki są dla społeczeństwa dobrem wymiennym i że wiek, doświadczenie, mądrość, czy płeć nie dają szczególnego spojrzenia na życie; tylko publiczność zapewnia jednostce platformę, z której może ona przemawiać i uznanie dla tego, co sobą reprezentuje. Dzięki temu jeden zaangażowany piosenkarz stanowi często publiczny ekwiwalent całych zastępów mądrych i doświadczonych profesjonalistów. Jeśli tę postawę przenieść na indiańskie społeczności, to wytwarza ona pogardę dla starców, drastyczny upadek tradycyjnych cnót uprzejmości i łagodności oraz tendencję do wynoszenia demagogów do władzy nad społecznością. Ta nowa mieszanka społeczna dominuje i kontroluje wszystkie działania w ramach indiańskich społeczności.
Rząd federalny stworzył niechcący tę sytuację, kładąc nacisk na rozwój gospodarki pieniężnej i realizując w latach 60. programy Urzędu Możliwości Ekonomicznych (OEO). Zachęcano Indian do przyjmowania wartości i postaw społeczeństwa miejskich konsumentów i zapewniano ich, że rząd federalny zamierza ściągnąć do rezerwatów ogromne środki finansowe. Chociaż większość programów przeznaczonych dla ludzi kładła nacisk na umiejętności zawodowe, nie nastąpiły w rezerwatach żadne większe inwestycje kapitałowe, ze swej natury wspierające trwałą lokalną działalność gospodarczą. I tak, przez ostatnie trzy dekady pieniądze pochodziły ze szkoleń i programów edukacyjnych, które w tym samym czasie poddawano znacznym redukcjom. W skrócie, dwie krzywe - dostępnych dochodów i potrzeb konsumenckich - zmierzały w przeciwnych i sprzecznych kierunkach.
By złagodzić znaczne naciski finansowe w indiańskich społecznościach, wprowadzono dwa rodzaje zastępczych środków zaradczych. Za rządów Reagana zachęcano plemiona do prowadzenia działalności hazardowej w rezerwatach w nadziei, że dochody z gier, głownie z bingo, zastąpią redukowane wydatki federalne. Gwałtowny rozwój salonów gier w bingo na wysokie stawki doprowadził do konfliktu plemion z władzami stanowymi i lokalnymi, dla których hazard także stanowił sposób na zdobywanie funduszy i unikanie politycznie niewygodnego podnoszenia podatków. Większość sądowych starć pomiędzy plemionami i stanami w sposób nieunikniony obejmowała spór o określenie, która jednostka polityczna posiada prawo do zbierania podatków lub czerpania zysków ze źródeł niepodatkowych.
Drugim źródłem alternatywnego dochodu było zwiększone wykorzystywanie rezerwatowych bogactw naturalnych, w tym - od niedawna - dzierżawienie ziemi w rezerwatach na składowiska niebezpiecznych odpadów. Wykorzystywanie ziem plemiennych do rozwoju przemysłowego, wydobywania surowców i składowania odpadów oznacza spychanie członków plemion z pozycji samodzielnych użytkowników ziemi do roli klientów pomocy społecznej i bezrobotnych, co w rezultacie prowadzi do znacznego zwiększenia programów pomocy społecznej dla mieszkańców rezerwatów. Plemiona otrzymują zasadniczo tylko niewielki procent od wartości wydobywanych surowców; zaś pomimo obietnic i zawartych w kontraktach zobowiązań zapewnienia zatrudnienia dla członków plemion, przemysł energetyczny i drzewny rzadko stwarza Indianom prawdziwe miejsca pracy.
Przez ponad sto lat edukację uważano za pierwsze i najważniejsze ze świadczeń zapewnianych indiańskim plemionom przez władze federalne - pierwotnie jako sposób na niszczenie plemiennej kultury i zastąpienie jej wartościami Zachodu, ostatnio zaś jako sposób na wpojenie indiańskim dzieciom umiejętności koniecznych do znalezienia dobrej pracy w amerykańskim społeczeństwie. W 1934 roku Kongres, ustawą Johnsona-O'Malleya, zapewnił indiańskim dzieciom szczególną pomoc, a w latach 60. uzupełniono ją o wiele specjalnych programów dzięki poprawkom do głównych ustaw oświatowych. Wpływ tych programów był jednak minimalny, bowiem fundusze kierowano do okręgów szkół publicznych, zachęcanych następnie do obejmowania Indian obowiązkiem nauki. Ilość Indian ma więc znaczenie przy otrzymywaniu funduszy federalnych, jednak po zrobieniu statystyki zasadniczo cierpią oni z powodu systematycznej dyskryminacji. Efektem jest wysoki odsetek indiańskich uczniów rezygnujących ze szkoły przedwcześnie, w przybliżeniu dwukrotnie wyższy od analogicznego odsetka dla innych mniejszości i trzykrotnie wyższy, niż dla białych.
Federalna oświata w rezerwatach nie poprawiła się w tym okresie, ale przyczyny tego były zróżnicowane. Nie ma praktycznie żadnego nadzoru nad pracownikami federalnymi. Przesłuchania w 1989 roku wykazały rozpowszechnione seksualne wykorzystywanie dzieci przez pracowników Biura do Spraw Indian (BIA), bezkarnych wobec swoich indiańskich podopiecznych. Ponieważ seksualnego wykorzystywania dzieci nie ma na liście głównych zbrodni w rezerwatach, wiele dyskutowano na temat tego, czy osoba wykorzystująca seksualnie dziecko może w ogóle być skazana za czyny mające tam miejsce. Przez ostatnie trzy dekady skonsolidowano większość szkół dziennych w rezerwatach i stworzono wielkie placówki oświatowe, przeznaczone nawet dla dwóch tysięcy uczniów. Dzieci dowozi się autobusami z domu do szkoły nawet godzinę w jedną stronę, a wiele indiańskich dzieci wstaje przed świtem, wystając na zakurzonych drogach w oczekiwaniu na autobus. Pomimo starań rodziców i lokalnych społeczności sytuacja ta nadal się pogarsza.
Tradycyjnie, większość ludzi w dużych rezerwatach Zachodu żyła w izolowanych miejscach w niewielkich społecznościach, złożonych z szerokiej rodziny lub grupy mniejszych rodzin. Jednak programy budownictwa mieszkaniowego z lat 60. i 70. konstruowano zgodnie z wzorami budownictwa miejskiego i podmiejskiego, tak że większość dużych społeczności w rezerwatach ma obecnie charakterystyczny wygląd przedmieść i stosunkowo nowe domy. Rodziny umieszcza się w nich zgodnie z finansowymi potrzebami i możliwościami. Ludzie, którzy nigdy nie zdecydowaliby się na życie obok siebie zostają sąsiadami a liczba przypadków przemocy w rodzinach i wojen domowych w tych osiedlach gwałtownie wzrosła. Ci, którzy nie pili, żyjąc w izolowanych rejonach, skazani na życie w stylu podmiejskim zaczynają pić nałogowo. Utrata możliwości mówienia w plemiennym języku to inna cecha charakterystyczna nowego budownictwa w rezerwatach, gdyż językiem biurokracji i rozrywki nowych dzielnic mieszkaniowych jest angielski. Wybory plemienne odzwierciedlają dziś zdolność kandydata do zaspokajania szczególnych potrzeb mieszkańców tych osiedli, którzy uważają się za szczególną klientelę, zasługującą na specjalne przywileje.
Stosunki ze stanami i agencjami federalnymi w ostatnich dekadach znacząco pogorszyły się. Większość dyskusji między plemionami, władzami stanowymi i federalnymi oraz agencjami koncentruje się wokół wykorzystania bogactw naturalnych i własności; prawdziwy spór toczy się jednak o kontrolę praw i przepisów dotyczących wykorzystywania tych zasobów. Stanowe agencje kontroli rybołówstwa i myślistwa, które pozwalają na zmniejszanie się zasobów myśliwskich w niektórych rejonach stanów, w sporach z plemionami o ochronę przyrody zachowują się bardzo agresywnie. Pouczające byłoby zbadanie długości okresów ochronnych w popularnych ośrodkach myśliwskich i wypoczynkowych, oraz w ich pobliżu, w zestawieniu z populacją zwierzyny. Agencje federalne, dążące do przekazywania zasobów publicznych w ręce prywatnych zarządców, ze względu na federalną odpowiedzialność powierniczą nad ziemiami rezerwatów traktują często indiańskie bogactwa jak swoje własne. Obciążają one niepotrzebnie rządy federalne kompleksowymi raportami i odpowiedzialnością organizacyjną po to, by uzyskać wpływ na decyzje podejmowane przez plemiona.
Liczba mieszkańców rezerwatów stale wzrasta, zwiększając do granic kryzysu napięcia związane z wykorzystywaniem istniejącej pomocy i bogactw naturalnych. Nawet przy rozbudowanych w ostatnich trzech dekadach programach rozwoju budownictwa, w większości rezerwatów występują poważne braki mieszkaniowe, gdyż nowe rodziny powstają szybciej, niż nowe domy. Średnia wieku mieszkańców rezerwatów nie przekracza 21 lat, co w najbliższej dekadzie zwiastuje poważny kryzys we wszystkich rodzajach pomocy i możliwości. Ten wzrost populacji następuje w czasie, gdy lokalne nieindiańskie społeczności spoza rezerwatów cierpią z powodu znacznego spadku ludności i możliwości zatrudnienia. Niektóre obszary Zachodu znalazły się obecnie w punkcie krytycznym, jeśli chodzi o liczbę ludności, w którym istniejące instytucje okręgowe i małomiasteczkowe - takie jak szkoły, czy transport - mogą upaść. Wielu częściom zachodniej Ameryki grozi przekształcenie się w subsydiowane przez władze federalne wiejskie slumsy z dużymi obszarami niezamieszkałej ziemi stanowiącej własność rozmaitych federalnych agencji rolnych i ziemskich.
Klasyczny "mainstream" (główny nurt) amerykańskiego społeczeństwa gwałtownie zanika. W całej dotychczasowej historii Ameryki wygląd wiejskiej społeczności Norman Rockwell służył za wzór, ku któremu rządowe programy miały prowadzić Indian. Obecnie programy pomocy i opieki społecznej gubią swój cel - wyciąganie ludzi z biedy - i koncentrują się po prostu na utrzymaniu określonych statusów ekonomicznych: dobrze finansowanego białego farmera, wspieranego finansowo białego ranczera, gospodarującego za grosze na federalnej ziemi, chronicznie bezrobotnego biedaka z rezerwatu lub małego miasteczka. Dopóki nie nastąpi znaczna zmiana w sposobie widzenia wiejskiej Ameryki przez władze stanowe i federalne, bardzo niewiele można zrobić, by zlikwidować problemy w rezerwatach.
Budzącym największe nadzieje sygnałem w kraju Indian jest rosnące uznanie dla tradycyjnych stylów życia. Wielu Indian dąży dziś do uproszczenia swego życia, a tradycyjne praktyki są cenione, gdyż są proste i ludzkie. Rozszerza się zwyczaj ceremonii rozdawania, jako sposób na wtórny obrót dóbr w rezerwatowych społecznościach, i wzrasta poczucie więzi rodzinnych, tworzonych przez te obyczaje. Zmniejszają się, charakterystyczne zwłaszcza dla głównego nurtu Ameryki, podziały religijne, będące wynikiem działalności misyjnej różnych wyznań chrześcijańskich. Kościoły protestanckie ograniczają się do starzejących się coraz bardziej swoich wieloletnich wyznawców. Ludzie młodsi garną się do ponadplemiennych odmian religii tradycyjnej, lub pozostają nie zrzeszonymi w żadnym kościele i okazjonalnymi uczestnikami tradycyjnych ceremonii.
Badane w odosobnieniu, indiańskie rezerwaty przypominają beznadziejne zagłębia biedy; kiedy jednak porównać je z analogicznymi wiejskimi społecznościami nie-Indian, to rezerwaty przestają być nietypowe i ujawniają istniejące w nich zasoby naturalne i ludzkie, niezbędne do rozwiązywania problemów. Jeśli spojrzeć na współczesne rezerwaty z perspektywy stu lat rozwoju, to staje się jasne, że Indianie przejdą przez obecne trudności ku lepszym warunkom, gdy uproszczą swe życie, nawiązując do swych tradycji kulturowych.
Rezerwat indiański Acoma Rezerwat indiański z USA. Znajduje się około 65 mil na zachód od Albuquerque w stanie Nowy Meksyk. Zajmuje powierzchnię 245672 akrów. W 1980 roku żyło tu 2681 Indian Acoma.
Rezerwat Indiański Amanayé Rezerwat z Brazylii. Założony został w 1945 roku dla Indian Amanayé, na terenie tradycyjnie zamieszkiwanych przez nich terenów leżących nad górnym biegiem rzeki Capim, między Ararandeua a Surubiju. Dziś jednak Indianie Amanayé żyją poza nim.
Rezerwat indiański Big River Rezerwat indiański z Kanady. Położony w prowincji Saskatchewan. Na początku XXI wieku zamieszkiwany był przez 1437 osób.
Rezerwat indiański Cochiti Pueblo Rezerwat indiański z USA. Zamieszkiwany jest przez Indian Cochiti Pueblo. Znajduje się około 30 mil na południowy-zachód od Santa Fe. Zajmuje powierzchnię 28776 akrów. W roku 1980 żyło tam 613 osób. Obecnie Indianie Cochiti rozwijają swą pozycję ekonomiczną po podjęciu prób wydobywania bogactw mineralnych, zalegających na terenie ich rezerwatu.
Rezerwat Indiański Colorado River Rezerwat indiański z USA. Położony w USA, na granicy stanu Arizona i Kalifornia. W 1865 roku sadzono tam Indian Mohave i Chemehuevi. W 1905 roku żyło tam 2151 Indian Mohave.
Rezerwat Fort Belknap - Zamieszkują go Indianie Assiniboine i Gros Ventre.
Rezerwat Indiański Fort Berthold Rezerwat indiański z USA. Jest miejscem przeznaczonym na zamieszkiwanie przez Indian Mandan, Hidatsa i Arikara. Założony został mocą traktatu zawartego w Fort Laramie w 1851 roku. Traktat przyznał Indianom niezbyt precyzyjnie określony obszar ziemi określony jako cały brzeg Missouri, od ujścia rzeki Ywlowstone i Powder do górnego biegu rzeki Heard. Terytorium to, łącznie z częścią stanu Montana, Wyoming, Północna i Południowa Dakota, zostało nazwane Fortem Berthold, ku pamięci Bartholomaya Bertholda, twórcy Amerykańskiej Kompanii Futrzanej.
Do 1891 roku, zgodnie z egzekutywą zarządu i ustawami kongresowymi, wielkość rezerwatu zmniejszono z maksymalnego obszaru 13,5 miliona akrów do dużego obszaru (włączając do niego ziemie przyznane Białym) o powierzchni około 930 tysięcy akrów.
Dziś Rezerwat Fort Berthold znajduje się w centrum stanu Północna Dakota i leży na obszarze sześciu okręgów.
W 1954 roku rezerwat utracił dodatkowo 152,3 tysiące akrów na rzecz Inżynieryjnego Korpusu Armii Stanów Zjednoczonych wraz z plombą na rezerwowy garnizon (jezioro Sakakawea).
W wyniku zbudowania na rzece Mis tamy prowadzącej do wojskowego garnizonu, rezerwat zaczął być zalewny spiętrzającymi się w jeziorze wodami. Wody jeziora, mającego twardy grunt, rozlewają się często zatapiając drogi i niektóre części rezerwat. Wylewy takie zniszczyły już dawne indiańskie osiedla, wraz z Agencją, którą przeniesiono do miasta New Town. Spowodowane wylewami ogromne straty bogactw naturalnych, należących do indiańskiej społeczności, były w latach 80-tych XX wieku przyczyną niezadowolenia.
Rezerwat Fort Peck Rezerwat indiański z USA. Jest domem Indian Assiniboine, Sioux Yanktonai i Sisseton Wahpeton.
Rezerwat indiański Kamloops Rezerwat indiański z Kanady. Położony w prowincji British Columbia. Na początku XXI wieku zamieszkiwany był przez 1786 osób.
Rezerwat Indiański Kanesatake Rezerwat indiański z Kanady (Quebec), zamieszkiwany przez Indian Mohawk.
25 lipca 1995 roku Wielki Wódz Jerry Peltier powiedział, że kilka dni temu dowiedział się o szeroko rozpowszechnionej w Kanesatake uprawie marihuany i że rada grupy nic nie może zrobić w tej sprawie.
Źródła ze wspólnoty mówią, że grupa ta dostarcza marihuanę piekielnym aniołom z Saint-Hyacinthe a także szmugluje ją do Stanów Zjednoczonych. Kanadyjska policja królewska i policja prowincjonalna zaczęła prowadzić dochodzenie.
- Dzieje się to już od 3 lat, ale nigdy nie było to robione na taką skalę - powiedział Indianin Mohawk żyjący koło plantacji.
Peltier winił rząd federalny za stworzenie problemu i dodał, że rada grupy nie może nic zrobić póki Ottawa nie da pozwolenia na założenie w Kanesatake sił policyjnych pierwotnych mieszkańców. Rada grupy założyła w ubiegłym roku grupy strażników, ale jej funkcjonariusze nie są uzbrojeni. Peltier skrytykował też Ottawę za nie właściwie kupioną ziemię uprawną po 1990 roku w celu skompletowania podstawowego terenu Indian Mohawk. Ziemie te nie są zajęte, a niektórzy Indianie Mohawk wykorzystali ją do uprawy marihuany.
Tradycjonalistka Indian Mohawk, Ellen Gabriel powiedziała, że wątpi w to, że Peltier nic nie wiedział o marihuanie.
- Wiedzieli o tym od pewnego czasu - powiedziała. - Oni zamykają oczy na każdą rzecz, która jest zła we wspólnocie.
Wielu Indian Mohawk z Kanesatake jest przeciwnych uprawie marihuany, ale boją się głośno o tym mówić. Prosili też o nie ujawnianie ich nazwisk.
W mieście Quebec, premier Jacques Parizeau, powiedział, że są w Quebecu dwa systemy sprawiedliwości - jeden dla wspólnot pierwszych mieszkańców a drugi dla każdego innego. W Ottawie minister do spraw Indian, Ron Irwin stwierdził, że działalność kryminalna jest sprawą policji lokalnej a nie rządu federalnego.
Robert Gabriel zaprosił dziennikarzy do Kanesatake na pola gdzie grupa strażników spaliła 1 lipca 20 000 roślin marihuany w odezwie na skargi mieszkańców. Pokzał też film video z tego spalenia.
29 lipca 1995 w gazecie THE GAZETTE ukazał się tekst Allen Gabriel o następującej treści:
"Premier Parizeau, prokurator generalny Herb Gray, minister do spraw Indian Ron Irwin i wielki wódz Kanesatake Jerry Peltier rozmawiają wspólnie na różne tematy z rządem Kanady. Nie rozmawiają jednak o Indianach Mohawk żyjących w Kanesatake czy też gdziekolwiek indziej.
Rada grupy - kolonialny instrument narzucony wspólnie przez rząd kanadyjski wraz z ustawą rządową Indian Act - nie ma prawdziwego i moralnego autorytetu potrzebnego do rządzenia Kanesatake i jego mieszkańcami.
Jak na ironię, każdy z tych mężczyzn twierdzi dzisiaj, że Kanesatake nie podlega jego jurysdykcji, podczas gdy 5 lat temu sprowadzili armię po to by zatwierdzić swoją jurysdykcję nad tą samą ziemią. Myślę, że poczuli oni w sobie taką odmianę po tym, jak wyszedł na jaw problem marihuany.
Peltier, wybrany czasowo na przywódcę wyznaje, że nic nie wiedział o polach marihuany aż do czasu, gdy doniosły o tym kilka dni temu ośrodki masowego przekazu. Powiedział też, że właściwie to sprawa ta należy do rządu federalnego i nie podlega jego jurysdykcji.
Tymczasem jednak Robert Gabriel, który jest członkiem rady grupy a także dyrektorem bezpieczeństwa publicznego i prawą ręką Peltiera powiedział, że ludzie znaleźli pod koniec czerwca w Kanesatake i zniszczyli 1 lipca 20000 krzewów marihuany na pewnym obszarze należącym do rządu federalnego. Zniszczenie tych roślin zostało nagrane na taśmie video a Peltier potwierdził, że został zawiadomiony na początku tego miesiąca przez Gabriela o istnieniu taśmy.
Wydaje się więc być dziwnym, że Peltier nic o tym nie wiedział podczas gdy każdy ze wspólnoty (oprócz niego) stwierdza, że było to powszechnie wiadomym.
Forsowna gra w ping-ponga, której jesteśmy świadkami od kilku ostatnich dni, przekazuje posłanie: nie słyszeć złych rzeczy, nie widzieć zła, nie brać odpowiedzialności bo to praca innego.
Tak wygląda przywództwo? Cóż to za przywódca, który nic nie wie o tym co się dzieje w jego wspólnocie? Milczenie jest wymowne i szczególnie gorzkie, kiedy ludzie pamiętają jeszcze milczące żądania uznania rządu za dobry i kryształowy.
Kanesatake nie jest jedynym miejscem, gdzie znajdują się rozległe pola marihuany rosnącej po to, aby zrobić kilka osób bogatymi. Nie jest to jedyne miejsce gdzie karabiny i barykady są przyczyną tego, że naprzeciw siebie stają dwa narody. Jest to wspólnota, gdzie ludzie chcą żyć i mieć spokój. Oni robią wszystko, aby ich wspólnota była lepszym i bezpieczniejszym miejscem. Nie jest to łatwe do zrobienia, jeśli żyjesz w akwarium, jeśli każdy Twój ruch śledzony jest pod cynicznym mikroskopem kanadyjskich polityków i pewnych gości radiowych programów talk-show. Ludzie z Kanesatake próbują wydobyć się spod jarzma Kanady i rządów Quebecu.
Jest absolutną prawdą, że w Kanesatake rośnie marihuana. Jest też prawdą, że te osoby, które mają interes w kontynuowaniu takich działalności jak i też proponują budowę kasyna, są tymi samymi ludźmi, którzy twierdzą, że nic nie wiedzą o handlu, który prowadzony jest z tyłu ich własnego podwórka.
Co oni zrobią, aby uchronić swój pewny interes? Przepowiadam, że sprzedają swoją niezależność i uformują polityczne związki, które będą promować interes jednostki nad dobro wspólnoty. A gdzie jest odwaga i integralność? Jest ona w prawdziwych przywódcach Kanesatake - tych, którzy nie angażują się w brudny interes i inną tego rodzaju działalność. Jest ona w kobiecie, która pierwsza o tym powiedziała. Są tu ludzie, którzy zasługują na czas i uwagę a wspieranie ich pomoże odbudować tę wspólnotą."
29 lipca 1995 roku ponad 50 funkcjonariuszy SQ robiło porządki w pokojowo nastawionym Kanesatake, niszcząc 7 pól uprawy marihuany. Oddział SQ do walki z narkotykami wszedł na teren Kanesatake po tym jak minister bezpieczeństwa publicznego, Serge Menard, doszedł do porozumienia z przywódcami Indian Mohawk, że najście to może być przeprowadzone w warunkach pokojowych i że policja będzie w pełni współpracować ze wspólnotą.
Z początku, gdy konwój nie oznakowanych samochodów policyjnych prowadzony przez Menarda i otoczony tuzinami dziennikarzy wjechał w osadę Kanesatake, nastrój był napięty. W górze krążyły dwa helikoptery SQ. Policjanci ubrani byli w odzież cywilną i uzbrojeni jedynie w rewolwery. Konwój spotkał się z nieuzbrojoną grupą strażników wspólnoty, która eskortowała funkcjonariuszy na pola.
W celu ścięcia krzewów marihuany i zaorania pól, policja prowadziła ze sobą dwa traktory. Po operacji zakończonej o godzinie 20, policja oświadczyła, że zniszczono 5000 roślin.
Pod koniec lutego 1996 roku niezwykle wysoka frekwencja spotkania publicznego, zakończyła ciąg rządów Jerry'ego Peltiera, Wielkiego Wodza Rady Grupy Kanesatake. W spotkaniu wzięło udział ponad 300 osób. Poprzez tajne głosowanie zostali oni poproszeni o wypowiedzenie się o tym, czy chcą utrzymać Jerry'ego Peltiera na stanowisku Wielkiego Wodza i wodza negocjacyjnego. Ostatecznie głosowało 221 osób. 48 głosowało na korzyść Peltiera, podczas gdy 169 wypowiedziało się przeciwko niemu. Cztery głosy były nieważne.
Rezerwat indiański Piikani Rezerwat indiański z Kanady. Położony w prowincji Alberta. Na początku XXI wieku zamieszkiwany był przez 1300 osób.
Rezerwat Indiański Pine Ridge Rezerwat indiański z USA - Południowa Dakota. Założony w 1889 roku dla Indian Sioux. Wtedy to, po oddzieleniu go od rezerwatu Rosebud, postawiono ogrodzenie.
Na terenie tego rezerwatu znajduje się osada Wounded Knee na wiele sposobów bardzo już mocno powiązana z historią Indian. Tutaj też, w specjalnie zbudowanym dla niego przez rząd USA domku, zmarł 10 grudnia 1909 roku Czerwona Chmura.
W 1942 roku Stany Zjednoczone zajęły pięć tysięcy jego mil kwadratowy (1295000 ha) na poligon wojskowy.
Na początku lutego, 1973 roku, grupa tradycyjnych Indian Lakota z tego rezerwatu założyła organizację OSCRO. Jej współzałożycielem i wiceprzewodniczącym był Pedro Bissonette. Do OSCRO należała część młodych Indian starających się bronić praw mieszkańców Pine Ridge metodami zapożyczonymi od działaczy murzyńskiego ruchu Black Power i ciesząca się poparciem tradycyjnych wodzów i starszyzny ich wspólnoty. Członkowie OSCRO i AIM stanowili większość uczestników okupacji Wounded Knee.
17 października 1973 w rezerwacie tym został zamordowany Pedro Bissonette.
Rezerwacie Pine Ridge zamieszkiwany jest przez 15000 Indian Lakota. Obowiązuje tam całkowita prohibicja, ale mieszkańcy mogą bez trudu zaopatrywać się w napoje w sąsiadującym z rezerwatem osiedlu Whiteclay w stanie Nebraska.
Indianie Sioux z rezerwatu Pine Ridge na początku 2003 roku mieli nadzieję, że nowa ustawa, której projekt zgłosił Don Preister, senator z Nebraski, pomoże im w uporaniu się z alkoholizmem i zmniejszy odsetek śmiertelnych wypadków spowodowanych w następstwie nadużycia alkoholu. Ustawa przewidywała m.in. zakaz lokalizacji sklepów monopolowych bliżej niż 5 mil od granic indiańskiego rezerwatu, w którym wprowadzono prohibicję. Istniejącym punktom sprzedaży nie groziła likwidacja, ale miały one zostać poddane wzmożonej kontroli lokalnej policji.
Według niepotwierdzonych danych w Whiteclay sprzedaje się ponad 11 tysięcy puszek piwa dziennie.
Rezerwat Tulalip - Rezerwat ten podlegał Agencji Zachodniego Stanu Washington. Zajmuje obszar 13829 akrów ziemi. W 1967 roku mieszkało w nim 327 osób z plemion Snohomish, Snoqualmie, Skagit, Suiattle, Samish i stowarzyszone z nimi grupy. Rada plemienna nazywa się Tulalip Board of Directors.
Rezerwat Warm Springs - Plemiona zamieszkujące rezerwat Warm Springs w Oregonie nazywano Indianami z Warm Srings. Umieszczono je tam mocą traktatu zawartego w 1855 roku z Indianami Wasco. Głównymi plemionami rezerwatu są: Wasco, Paiute, Tenino i Tyigh. W 1910 roku liczba Indian żyjących na terenie rezerwatu wynosiła 780 osób a 80 innych żyło na stałe poza jego granicami.
Rezerwat Wind River Rezerwat indiański z USA. Nazwa pochodzi od Kanionu Wind River. Założony został dla Indian Shoshone Wschodnich na mocy traktatu zawartego 2 lipca 1863 roku w Fort Bridger. Jego powierzchnia wynosiła 44 mln. 672 tys. akrów i obejmowała swym zasięgiem tereny stanu Kolorado, Utah, Idaho i Wyoming.
3 lipca 1868 podpisano w Fort Bridger drugi traktat, mocą którego ziemie rezerwatu zostały zredukowane.
Kolejna redukcja części, tym razem o 710,642 akry północno-wschodniej części rezerwatu, nastąpiła po zawarciu 26 września 1872 roku Porozumienie Brunot'a.
W 1878 roku w rezerwacie została osiedlona północna grupa Arapaho.
2 kwietnia 1898 roku zawarto Porozumienia McLaughlina, w wyniku którego nastąpiło dalsze okrojenie rezerwatu o 55,040 akrów z północno-wschodniego rogu rezerwatu.
Drugie Porozumienie McLaughlina z 21 kwietnia 1904 o pozbawiło rezerwat 1 mln 480 tys, akrów ziemi, przeznaczonej pod gospodarstwa.
W 1938 Indianie Shoshone Wschodni odzyskali ziemie stracone w II Porozumieniu McLaughlina. W tym też roku Indianie Shoshone Wschodni otrzymali 4453000 $ w zamian za wschodnią połowę zajętą przez Indian Arapaho.
W 1957 roku, za oddaną w roku 1872 część swego rezerwatu, Indianie Shoshone Wschodni otrzymali 443 tys dolarów rekompensaty.
Obecnie Rezerwat Wind River zajmuje 2268000 akrów ziemi i jest domem około 3160 spisanych członków plemienia. Znajduje się tam 1888000 akrów prywatnej ziemi należącej do Indian. Jego bogactwa naturalne to ropa naftowa, gaz i ziemie rolnicze. Obszary dzikie zajmują obszar 180387 akrów. Teren ten, razem z niżej położonymi ziemiami wzdłuż rzeki Big Wind i jej dopływów, stanowią najlepsze tereny wędkarskie w Wyoming (żyje tam kilka gatunków pstrąga). Członkowie plemiona otrzymują miesięczne wypłaty z zysków pochodzących z wydobywanej na jego terenie ropy naftowej, z dzierżawy ziem plemiennych, z wykorzystania pastwisk itp. Dochód roczny jest dzielony w 85% a 15% pozostaje w Ministerstwie Finansów dla Tribal Operation.
Indianie Shoshone zajmują zasadniczo zachodnią część rezerwatu, włączając w to Fort Washakie, Crowheart, Burris, i obszar Dry Creek Ranch. Indianie Arapaho zajmują wschodnią część z Ethete i Arapaho. Członkowie obu plemion posiadają swe własne i osobne rządy.
Rządy plemienne rozciągają swa jurysdykcję wewnątrz granic rezerwatu. Rząd plemienny działa w ramach konstytucji zatwierdzonej przez członków plemienia Radę Powszechną
Każdego roku w lipcu odbywają się w Fort Washakie Pow-wow i ogólnoindiańskie Rodeo z tańcami, grami, ucztami i paradą.
Od 1997 rezerwat boryka się z problemem degradacji systemu wodnego służącego 150 rodzinom w Boulder Flats.
Rezerwat Indiański Yakima Rezerwat indiański z USA. Leży w stanie Washington. Zamieszkują go głównie Indianie Yakima, choć żyją tam też i Indianie Klititat, mocno już jednak wymieszani z innymi mieszkańcami rezerwatu.
ręka (1) Chwytna cześć kończyny górnej u człowieka i u naczelnych, składająca się z nadgarstka, śródręcza i palców, a potocznie cała kończyna górna. Indianie Acroa rękę nazywają as-subkrá.
Spodziewający się dziecka rodzice Indian Maue nacinają swoje ramiona i nogi, celem doprowadzenia do znacznego upływu krwi. Następnie wcierają w rany popiół ze spalonego owocu genipa. Nie znam celu tego zabiegu.
Podanie prawej ręki przez dziewczynę swemu narzeczonemu u Indian Tereno było równoznaczne z zawarciem małżeństwa.
Ręka (2) Indianin Oglala Teton Lakota Sioux; (ang. The Hand). 25 czerwca 1876 roku wziął udział w bitwie nad Little Big Horn. W maju 1877 roku obecność jego zanotowano przy agencji Red Cloud.
Rheno Remo
Rhiierrhonon Inna nazwa Indian Erie.
Riama - Indianie kolumbijscy.
Rice, Ryan John Aronienes Indianin Mohawk z Rezerwatu Kahnawake. Urodził się w 1962 roku. Został specjalistą od druku i zdobył stopień akademicki sztuk pięknych Uniwersytetu Concordia z Montrealu.
W roku 1990 namalował obraz zatytułowany "Indigenous Kiss", który w roku 1995 zyskał miano obrazu roku, po wykorzystaniu go na plakacie Ministerstwa do Spraw Indian i Rozwoju Północy.
- Pracuję z zamiarem przełożenia wyobrażenia tubylców o dniu dzisiejszym na obrazy pop-kultury. Obrazy, które pokazują jak żyjemy w dniu dzisiejszym, w dniu bardzo szybkich zmian stylu życia pop-kultury - powiedział Ryan John Aronienes Rice, nawiązując do obrazu.
W roku 1995 zrezygnował ze swojej pracy w Szkole Przetrwania Kahnawake, mając nadzieję na to, że poświęci więcej swego czasu na tworzenie nowych prac artystycznych.
Został bardzo aktywną osobą w działającą w Montrealu, w grupie Nation to Nation (Naród Narodowi).
Nation to Nation skupia kilku z bardziej nowych, młodych artystów pierwszych narodów wschodniej Kanady, takich jak Trisha Frangito, Eric Robertson, Arthur Renwick i Joe David.
Nation to Nation zostało stworzone dlatego, że artyści wierzyli, że sztuka Montrealu była w stagnacji. Zapragnęli stworzyć wspólnotę, w której artyści będą mogli dzielić swoje własne wizje z wizjami innych ludzi pierwszych narodów. Artyści ci stworzyli więc kolektyw i będą prezentować swoje dzieła sztuki w studio na poddaszu znajdującym się w starej części Montrealu. Grupa reklamowała swoje wystawy poprzez ogłoszenia osobiste.
W 1995 roku planowali oni zorganizowanie na skalę narodową wystawy zatytułowanej "Tubylcza miłość", chcąc prezentować pewne zmiany zachodzące w sztuce tubylców; wyjście poza polityczne i historyczne narracje.
Richards, Grant Indianin Tonkawa, zwany też Sentele. Zachowały się dwie jego fotografie z których jedna została zrobiona w 1989 roku.
Richards, Mary Indianka Tonkawa. Zachowała się dwie jej fotografie zrobione w 1898 roku.
Richards, Vera Indianka Cree; pierwsza tubylcza kobieta przyjęta jako pracownik sądowy w Magistrackim Sądzie Winnipeg, była przewodnicząca Narodowego Stowarzyszenia Tubylczych Kobiet (National Native Women's Association).
Richards, Winnie Indianka Tonkawa. Zachowały się dwie jej fotografie zrobione w 1898 roku.
Rider Patrz: Jeździec (imię).
Ridge Walker Inne imię Bear Walks on a Ridge (Indianin Cheyenne Północny).
Riguehronon Inna nazwa Indian Erie.
Ríhit Inna nazwa Indian Ponca, nadana im przez Indian Pawnee.
Riicahe Indianie z Ameryki Południowej, stanowiący grupę Indian Abipon
Rikbaktsa Indianie z Brazylii (stan Mato Grosso), zwani też Aripaktsa, Erikabtsa, Erikpatsa lub Canoeiro. Żyją w Mato Grosso, przy rzece Sangue i Juruena. Zamieszkują 9 wiosek i 14 osad. Zaliczeni do rodziny językowej macro-ge i podrodziny rikbaktsa. W 1994 roku liczyli 800 osób, lub więcej.
Rimachu Maina
Ring Patrz: Obręcz (Indianin Comanche).
Ring Thunder Indianin Brule Teton Lakota Sioux. Zachowała się jego fotografia.
Rio Arauca Guahibo Inna nazwa Indian Playero.
Rio Branco Indianie z Brazylii (stan Rondonia).
Rio Colorado Indianie z USA (Nowy Meksyk i Teksas).
W XVII wieku krajem Rio Colorado Hiszpanie z Nowego Meksyku nazywali obszar leżący wokół rzeki Canadian w obecnym stanie Nowy Meksyk i Teksas. Z tego też powody żyjące tam plemiona znane były jako Indianie Rio Colorado. Wiadomym jest jednak, że byli to Indianie Apache i najprawdopodobniej to oni uformowali jedną z pierwszych grup Indian Lipan Apache w północno-zachodnim Teksasie i północno-wschodnim Nowym Meksyku.
Rionegrino Indianie z Ameryki Południowej.
Rio Seco - Indianie z Peru, rozwijający swą kulturę w latach 2000 - 1500 p.n.e. na wybrzeżu środkowym (na północ od doliny Chancay).
W Rio Seco wzniesiono dwie małe piramidy. Wykopaliska przeprowadzone w jednej z nich wykazały, że budowę rozpoczęto od zespołu mieszkalnego kompleksu pięciu lub sześciu połączonych ze sobą komór o ścianach z adobe. Następnie konstrukcję tę wypełniono aż do szczytu ścian dużymi otoczakami, przyniesionymi z odległego o półtora kilometra suchego koryta rzeki Rio Seco, a także niewielką ilością małej kostkowej cegły adobe, kręgów wielorybich i bloków koralowca. Na szczycie uformowanego w ten sposób kopca zbudowano nowy zespół komór i znów wypełniono go w ten sam sposób. Na koniec całą budowlę, mającą już z grubsza kształt niskiej piramidy, pokryto piaskiem, a na szczycie ustawiono pionowo kilka wysokich kamiennych bloków.
Na kilkaset metrów wokół piramid plaża pokryta jest warstwą śmietniska muszlowego, w którym wykonywano obrzędowe schowki lub zakopywano ofiary. Każdy schowek to jama zawierająca różnorodne dobra, takie jak wiązki turzycy, iście, korzenie lub kłącza, otoczaki, muszle skorupiaków, małży i ślimaków lądowych, osłonice, muimuy, całe ryby, ptasie ozdoby, surowa bawełna, tykwy (niektóre przycięte na kształt butli lub pływaków do sieci), wiązki patyków, kości ptaków i lwów morskich (te ostatnie często ozdobione nacinanymi liniami), igły, miarki oczkowe do sieci i inne narzędzia kościane, plecionkowe tkaniny bawełniane, przędza bawełniana, maty plecione z turzycy oraz sznury z turzycy lub sitowia.
Jeden całkowicie rozkopany zespół w Rio Seco mógł zapewnić pomieszczenia mieszkalne dla dużej rodziny, składającej się z ośmiu lub dziesięciu osób.
Riozinho Indianie z Brazylii (stan Acre).
ripsalidopsis - (Rhipsalidopsis Br.et R.), jedynym gatunkiem tego rodzaju jest epifityczny kaktus R. rosea (Lag.) Br. et R. Przypomina on zygokaktus o drobniejszych członach.
ripsalis - (Rhipsalis Gärtn.); rodzaj kaktusów epifitycznych z tropikalnej Ameryki, Afryki, Cejlonu i Madagaskaru.
Riqué Wioska Indian Erie.
Riquehronnon Inna nazwa Indian Erie.
Ris Inna nazwa Indian Arikara.
Rising Fire Indianin Cheyenne Północny. 25 czerwca 1876 roku był nad Little Big Horn.
Rising Sun Indianin Cheyenne Północny. 25 czerwca 1876 roku wziął udział w bitwie nad Little Big Horn.
River Indians Inna nazwa Indian Mohegan.
Roamaina - Indianie peruwiańscy.
Roaming Chief Indianin Pawnee; (ind. Ray-Tah-Cotz-Tay-Sah). Zachowała się jego fotografia zrobiona w 1902 roku.
Roaming Coyote Indianin Chiricahua Apache; (ind. Ba-Cluth). Zachowała się jego fotografia zrobiona w 1885 roku.
Roan Bear Indianin Cheyenne Północny. Członek Stowarzyszenia Wojennego Lisie Szczenię. 25 czerwca 1876 roku wziął udział w bitwie nad Little Big Horn, walcząc z oddziałem Custera.
Robber Indians Inna nazwa Indian Bannock, nadana im w 1855 roku przez Rossa.
Robbertson Robert - W 1973 roku kierownikiem NCIO.
Robe Hair Outside Indianin Oglala Teton Lakota Sioux. 25 czerwca 1876 roku wziął udział w bitwie nad Little Big Horn. W maju 1877 roku obecność jego zanotowano przy Agencji Red Cloud Agency
Robertson, Robbie Indianin Mohawk. Urodził się w Rezerwacie Sześciu Narodów, leżącym w Ontario.
Początkowo nie był o ogóle zainteresowany własnymi korzeniami. Później cały swój talent twórczy skierował właśnie w tę stronę, choć sam wyrósł na muzyce rockowej. Tak powstał pierwszy album muzyczny: "The Native Americans" - nagrany przez międzykontynentalne zgromadzenie muzyków nazwane Robbie Robertson and the Red Road Ensemble.
- Red Road - to szacunek dla twojego bliźniego oraz dziękowanie za dar życia - powiedział Robertson we wrześniu 1994 roku. - Nie istnieje żaden rytm, melodia, opowieść czy też dźwięk, który by nie został wzięty z czegoś tradycyjnego. My właśnie próbujemy nadać temu brzmienie dnia dzisiejszego.
Robideau, James Indianin Teton Lakota Sioux. Członek grupy Indian Spirit Lake (Południowa Dakota). Urodził się 29 marca 1942 roku.
Poświęcił swoje życie pomocy rdzennym mieszkańcom Ameryki Północnej a także możliwościom przetrwania plemion indiańskich w nieprzyjaznej im współczesnej cywilizacji. Specjalista w dziedzinie edukacji obywatelskiej i samorządności lokalnej.
Wieloletni działacz AIM, najbliższy kuzyn Leonarda Peltiera.
W 1973 roku Robideau uczestniczył w proteście zorganizowanym przez Ruch Indian, który przybrał formę demonstracji na dużą skalę zorganizowanych w miastach Custer i Wounded Knee (Płd. Dakota). Protest ów miał na celu zwrócenie uwagi obywateli USA na skorumpowanie rządu amerykańskiego i dyskryminacyjne działania podejmowane wobec rdzennych obywateli tego kontynentu, szczególnie zaś wobec plemienia Dakota. Był bojownikiem, szefem ochrony podczas starć Indian ze służbą federalną w Wounded Knee w 1973 roku. Wspólnie z członkami starego indiańskiego plemienia Oglala z rezerwatu Pine Ridge, protestował przeciwko korupcji władz plemiennych manipulowanych przez Biuro ds. Indian (BIA) oraz FBI. Podtrzymywał swoje poparcie dla Oglala także podczas "Rządów Terroru" (1973 - 1976), kiedy zamordowanych zostało 70 członków Ruchu Indian Amerykańskich w rezerwacie Pine Ridge.
Będąc pierwszym kuzynem Leonarda Peltiera, James Robideau przewodniczył Komitetowi Obrony Leonarda Peltiera i stawał w jego obronie ujawniając liczne nieprawości dziejące się w tej sprawie, szczególnie zaś pozaprawne akcje przeprowadzane przez FBI. Jego aktywność w Komitecie (a także jako prawnika) dała mu możliwość wglądu w dwuznaczności amerykańskiego systemu wymiaru sprawiedliwości wobec rdzennych Amerykanów.
Jego działalność zawodowa obejmuje praktykę adwokacką jako prawnika plemiennego, edukację plemienną obejmującą kulturę i zwyczaje rdzennych Amerykanów, udział w przygotowywaniu programów resocjalizacyjnych dla więźniów indiańskich, założenie i prowadzenie schroniska dla kobiet maltretowanych, kierowanie plemiennym programem rolniczym w Oklahomie, administrowanie szpitalem dla Indian, planowanie i koordynowanie seminariów i konferencji związanych z występowaniem tzw. syndromu alkoholowego i jego wpływu na Indian.
James Robideau kieruje swoje prezentacje i wykłady do młodzieży gimnazjalnej, studentów, całych grup społecznych i organizacji pozarządowych. Problemy, którymi się zajmuje, obejmują między innymi; przeszłość i teraźniejszość Ruchu Indian, losy jedynego więźnia politycznego w USA Leonarda Peltiera, układ zawarty w Fort Laramie w 1868 roku (kradzież przez państwo Black Hills), Wounded Knee 1890 - 1973 ( ludobójstwo popełniane na rdzennych mieszkańcach USA ), łamanie praw obywatelskich Indian północnoamerykańskich, podobieństwa indiańskich i nie indiańskich kultur i religii, alternatywy dla więzień, ustawa o wolności religijnej i przekonaniach religijnych Indian z 1978 roku, tradycyjne praktyki religijne Indian.
Pierwszy, "polski ślad" na drodze Jamesa Robideau zrobiła Alicja Sordyl. Opisała to tak:
"Udało mi się nawiązać kontakt z Jamesem Robideau, czynnym działaczem AIM ( American Indian Movement ), założycielem i dyrektorem Dakota Youth Project, bliskim kuzynem Leonarda Peltiera. Pojechałam na to spotkanie tak podekscytowana, że zupełnie nie myślałam o tym, o czym właściwie chcę z nim rozmawiać, o co zapytać... Ważne było tylko jedno: iż w końcu mam szansę spotkać nie tylko kogoś ważnego, ale też kogoś, kogo zawsze chciałam poznać: współczesnego Indianina. Nie tego z butelka piwa w jednej ręce i papierosem w drugiej, ale tego walczącego o przeszłość i przyszłość, wolność i tradycje, wierzącego wciąż we własną indianskość.
Czego się spodziewałam? Pokoju pełnego indiańskich gadżetów, malowideł na ścianie i plemiennego rękodzieła, a wśród nich Indianina z fajka pokoju w ręce ? Czy zwykłego amerykańskiego mieszkania z wielkim telewizorem pośrodku i człowieka, którego tylko charakterystyczne ostre rysy twarzy i poważna, trochę cięta mina zdradzały prawdziwą przynależność. Usiadłam przy stole, niepewna co zrobić z własnymi rękami i jak zacząć konwersację. W tym momencie nawet język angielski, którym władam całkiem dobrze wydał mi się bardzo trudny. Zdania się plątały a słowa gdzieś zawieruszały. Czułam się trochę niezręcznie... Dlaczego ta postać stała się dla mnie taka ważna?
JR. Wspomniałaś w liście o jakiejś polskiej organizacji. Cieszę się, ze ludzie z Europy interesują się nasza kultura..
A. Tak, zdziwiłbyś się jak wiele ludzi w Europie popiera Indian i jest z nimi duszą i sercem. Czasami jednak wielu z nas ma wrażenie, iż właśnie ta kultura zanika, a pojawia się jedynie w filmach i książkach... Sprawia to, że ludzie zaczynają myśleć stereotypami... Gdzie podziali się prawdziwi Indianie?... A tak właściwie, z jakiego Ty pochodzisz plemienia?
JR.: Jestem Dakota, urodziłem się w rezerwacie. Masz racje, wielu Indian przyjęło typowo amerykański styl życia, ale obecnie wielu z nich wraca do swoich korzeni i wciąż praktykuje dawne ceremonie. Nie można jednak zmienić historii. Odcięto nas od naszej wiary, tradycji. Brano nas do amerykańskich szkół, zabraniano używania naszego języka i przeprowadzania ceremonii... Nie jest więc rzeczą dziwną, że wielu z nas po prostu przyjęło ten nowy, nie koniecznie dobry styl życia. Moje życie tez nie zawsze wyglądało tak jak teraz...
A. Powiedz mi coś więcej o sobie...
JR. Nie wiem, co chcesz wiedzieć. Obecnie pracuje nad programem "Dakota Youth Project". Chyba już od 25 lat jestem związany z AIM, również "Spirit Lake Nation of North Dakota". Brałem udział m.in. w Wounded Knee i kiedyś to na pewno opiszę... (uśmiecha się).
W swoim życiu popełniłem wiele błędów, jak wielu z nas... Teraz jednak chce się poświęcić naszym ludziom, plemionom i pomóc im przetrwać w "nie-indiańskiej" społeczności.
A.: Jakie jest twoje prawdziwe imię?
JR. Masz na myśli imię plemienne?
A. Tak
JR. Brzmi ono WichapiI WichasaI co znaczy Star Man (Człowiek Gwiazd), otrzymałem go od pewnego szamana, kiedy zostałem niesprawiedliwe wysłany do więzienia za posiadanie broni. To długa historia... Ale nie o tym chciałem opowiedzieć naszym polskim przyjaciołom.
A. Jesteś dyrektorem programu Dakota Youth Project... Pracujesz z młodzieżą i dziećmi z rezerwatu...
JR. Wielu młodych mieszkańców rezerwatów związało się z gangami, maja problemy z amerykańskim prawem. Wielu z nich cierpi na FASE syndrom (Fetal Alcohol Syndrome&Effects) oraz brak im ciepła ogniska domowego. Większość z nich nie ma łatwego życia, a tym bardziej dostępu do edukacji, szczególnie tej "tradycjonalnej". Nasz program zawiera różnorodne tematy tj.: tradycja poszczególnych plemion, ceremonie, język, ale również komputery, prawo, uzależnienie od narkotyków, FASE, AIDS i wiele innych.. Niedawno kupiłem kawałek ziemi. Planuje tam wybudować dom, nie szkolę, w którym będzie mogło znaleźć przyjazna rękę wielu indiańskich nastolatków.
Również staram się pomóc tym najbiedniejszym... Zdziwiłabyś się jak wiele indiańskich dzieci nie ma nawet porządnego ubranka, nie wspominając o zabawkach... To taki "Trzeci Świat" tylko znajdujący się w USA.
A. Czy twoja działalność zamyka się w granicach rezerwatów ?
JR. Niedawno zacząłem prowadzić również zajęcia w amerykańskich szkołach. Wziąłem ze sobą moje indiańskie przedmioty, fajkę itp. Zaśpiewałem kilka pieśni i wiesz co ?? Nauczyciele przekazali mi, że dzieci do dziś wspominają ta lekcje i czekają na następne. Myślę, ze to też jest dobry sposób na ukazanie indiańskiej kultury i przełamanie pewnych lodów pomiędzy nami a Amerykanami.
A. Czy myślisz, że my Europejczycy, mieszkający tak daleko, możemy w czymś pomoc?
JR. Na pewno... Tak myślę, że nasza współpraca wkrótce się rozwinie...
I tak to James Robideau trafił do Gołuchowa..
W 2001 roku James Robideau w Gołuchowie poprowadził dwie tury szałasu pary (jedną po drugiej) i za każdym razem robił to w inny sposób. Można więc ogólnikowo przyjąć, że nie ma i nigdy nie było jednego, schematycznego "przepisu" na prowadzenie tego rodzaju ceremonii. Sam James powiedział przy innej okazji, że każdy leczniczy człowiek naucza w inny sposób i nigdy nie można mówić, że to, co zostało przekazane danej osobie przez danego leczniczego człowieka jest jedynym i jedynie prawdziwym "schematem".
James, zapytany też przeze mnie na czym polega różnica między szamanem a leczniczym człowiekiem zaznaczył, że Indianie Lakota nie używają określenia "szaman". Stwierdził, że jest to nazwa Białych a oni używają tylko i wyłącznie określenia "medicine man", które też można "wymienić" na "holly man" (święty człowiek).
Na długo przed rozpoczęciem ceremonii szałasu pary James przyszedł sprawdzić poczynione już przygotowania. Pouczył jak usypać ścieżkę duchów, jak głęboki ma być w szałasie dół na kamienie, pokazał w którym miejscu usypać ołtarzyk i jak go wstępnie przygotować oraz ułożył drwa na ognisko w którym miały być grzane kamienie. Polegało to na tym, że ułożył wpierw jedną warstwę polan długich na mniej więcej 70 cm - układając je obok siebie w ten sposób, że w sumie utworzyły one kwadrat. Na tym ułożył drugą warstwę takich samych polan, lecz kładzionych w poprzek warstwy pierwszej. Po tym James obejrzał zebrane przez nas kamienie (które nazywał "rocks" - skały). Łącznie przynieśliśmy siedem kamieni - i tyle powinno być. Tak naprawdę jednak to nikt z nas, organizujących szałas pary ( w osobach : Marek Cichomski, Tomasz Banasiak, Krzysztof Biesiada) nie wiedział ile tych kamieni być powinno. Fakt więc, że przynieśliśmy ich akurat siedem niech już każdy zechce zinterpretować na swój własny sposób.
James wziął w rękę jeden z kamieni, podniósł go w stronę zachodzącego Słońca i odmówił krótką modlitwę, po czym ułożył go na wcześniej przygotowanych dwóch warstwach polan. Był to pierwszy, mistyczny moment tego dnia, tak bardzo odrywający mnie od dotychczasowej rzeczywistości. Była to chwila, kiedy po raz pierwszy widziałem stojącego obok mnie Indianina, który wykonywał gesty pochodzące wprost z wielowiekowej tradycji jego kultury. Był to moment, kiedy naprawdę przekroczyłem zasłonę oddzielającą mój świat od świata duchowości Indian Lakota. Czułem to całym sobą a dziś żałuję, że trwało to tak bardzo krótko. Były to sekundy w ciągu których bardziej czułem się zespolony z całym światem, wszechświatem, niż ze stojącymi za mną ludźmi. Była to chwila, w której naprawdę czułem Moc Jamesa. Była to chwila, w której ogarnął mnie nagle niewytłumaczalny spokój pozwalający złapać "oddech" i "nabrać sił" mocno już wyeksploatowanych dość energiczną pracą fizyczną, nerwówką związaną z załatwianiem spraw organizacyjnych oraz pechową infekcją dziąseł.
Do wcześniej poświęconego i ułożonego kamienia, James dołożył jeszcze dwa inne kamienie a resztę kazał nam w odpowiedni, określony przez niego stos.
Myśląc, że James nie będzie chciał poprowadzić wspólnej ceremonii dla mężczyzn i kobiet spytałem się go, czy jest taka możliwość, aby mógł przeprowadzić dwie takie ceremonie. Zgodził się na to natychmiast, ale kazał nam poszukać jeszcze kilka kamieni. Kamienie donieśliśmy - znów w liczbie siedmiu, nadal jeszcze nie wiedząc o tym, że właśnie tyle powinno ich być.
Całość kamieni ułożonych w stosie obłożyliśmy drwami i czekaliśmy już tylko na odpowiedni czas by rozpalić ognisko i zdążyć nagrzać kamienie tak, by przed zachodem Słońca można już było rozpocząć samą ceremonię.
James polecił mi jeszcze obsypanie kruszoną w palcach szałwią miejsc w szałasie, na których mieli siedzieć uczestnicy ceremonii.
W międzyczasie okazało się, że przybyły specjalnie na tę uroczystość Jarek Pruchniewski z Łodzi, przywiózł swój własny, bajerancko zdobiony ołtarzyk, który też ustawił przed wejściem do szałasu, co kilkanaście minut później wzbudziło u Jamesa bardzo duże zdziwienie i zaskoczenia w jak najbardziej pozytywnym świetle tych określeń.
Odjechali w końcu decydenci, słuchacze a i nawet dziennikarze, którym powiedziałem, że James chciał aby ceremonia szałasu pary była nieoficjalnym punktem jego pobytu w Polsce. Dziennikarze uszanowali wolę naszego gościa w sposób wielce dostojny i po prostu bez słowa i komentarza znikli zaraz po tym, kiedy w końcu James został całkowicie oddany w ręce tylko i wyłącznie uczestników PRPI. Rzucił wtedy hasło do rozpoczęcia grzania kamieni, po czym wszedł do rozbitego tuż koło szałasu pary tipi Marii Giżyckiej z Krotoszyna, gdzie to w naszym kręgu opowiadał m.in. o sposobie organizowania ceremonii szałasu pary.
W pewnym momencie zwróciłem Jamesowi uwagę na to, że przygotowany przez nas szałas pokryty jest wpierw folią, co też jest lokalnym, gołuchowsko-kaliskim "wynalazkiem" Tomka Bnasiaka. James "słodko" się przy tym uśmiechnął mówiąc, że "plastic is good" i okazało się, że wcale nie ma nic przeciwko takiej innowacji. Prawdę mówią mocno obawialiśmy się tego, że nie pozwoli on na zastosowanie "plastiku".
Gdy kamienie były już dobrze rozgrzane, James polecił, aby zebrała się pierwsza grupa uczestników ceremonii, zaznaczając przy tym, aby przystąpiły do niej osoby mniej odporne fizycznie, gdyż tura druga będzie o wiele "cięższa" z racji używania wtedy już czternastu kamieni oraz nagrzania się już samego szałasu i ziemi. Gdy ten pierwszy skład został już skompletowany, okazało się, że jest on mieszany (jeśli chodzi o płeć) ale Jamesowi nic a nic to nie przeszkadzało.
Jamesowi zaofiarowaliśmy także specjalnie dla niego uszytą na tę okazję przepaskę, ale wolał on pozostać w szortach.
Osobami obsługującymi uczestników ceremonii i podającymi kamienie(nazywanymi przez Jamesa "fire mans") zostałem ja oraz Tomasz Banasiak. Dla mnie było to tak bardzo stresujące, że od tej pory już gubić będę się miejscami w opisywaniu całej ceremonii i nie należy już sądzić, że wszystko co napiszę poniżej udało mi się opowiedzieć w sposób bardzo dokładny - na pewno też wiele szczegółów po prostu nie zauważyłem (w pełni wewnętrznego przejęcia) a także na pewno wiele niuansów po prostu nie zapamiętałem ( w nawale ogromu nowych dla mnie, duchowych przeżyć ).
Po lewej stronie wyjścia z szałasu James polecił ustawić jeszcze wiadro z wodą a po prawej butelkę z wodą mineralną. James upewnił się tylko, czy jest to na pewno woda źródlana. Okazało się, że spośród wielu dostępnych nam tego dnia różnego rodzaju butelek z wodą do picia, ustawiliśmy akurat tę jedyną, na której etykiecie zaznaczono, że jest to woda pochodząca ze źródła.
James przystąpił w końcu bezpośrednio do przeprowadzenia ceremonii. Klęknął przy ołtarzyku, otworzył swoją jak najbardziej współczesną czarną walizeczkę i zaczął wyciągać z niej ceremonialne przedmioty. Nie jestem teraz w stanie móc przypomnieć sobie kolejności w jakiej to czynił. Mniej więcej robił to jednak w sposób następujący:
- wyjął zawiniątko ze świętą fajką, którą (po złączeniu główki z cybuchem) oparł o poprzeczkę ołtarzyka wpychając koniec główki lekko w ziemię, a sama fajka umieszczona została w ten sposób po lewej stronie ścieżki (patrząc od ołtarzyka w stronę wejścia do szałasu),
- obok fajki wbił w ołtarzyk pióro orła,
- koło pióra położył korzeń cedru (uwaga - "cedr" w języku angielskim ma wiele znaczeń i niekiedy określana tak roślina wcale nie ma nic wspólnego z cedrem),
- z drugiej strony pióra James położył kulkę; nikt z nas jakoś nie spytał się czym ona była a i jak się później kazało - kulka ta wcale nie została bezpośrednio użyta w ceremonii; ja sądzę, że kulką tą była jakaś mieszanina ziół i żywic a Jarek Pruchniewski sądził, że był to jakiś kamień lub minerał,
- na samym skraju ołtarzyka, ale wciąż po jego lewej stronie, James ułożył woreczek z tytoniem,
- za piórem, korzeniem i "Kulką" James położył jeszcze warkocz słodkiej trawy.
Resztę przedmiotów, jakie James podokładał do ołtarzyka, stanowiły już chyba tylko i wyłącznie te, które miały nabrać mocy w czasie odprawiania samej ceremonii. Były to:
- pięć lub sześć piór orła podarowanych Jamesowi prawdopodobnie przez Andrzeja Rutkowskiego z Konstantynowa Łódzkiego,
- dwie wiązki opakowanych w folię wiązek polskiej żubrówki.
Teraz z kolei uczestnicy PRPI położyli lub zawiesili na ołtarzyku swoje własne przedmioty, które również miały nabrać mocy. Wśród nich znalazły się m.in. łapacze snów, okręgi, pióro z jakiegoś ptaka no i woreczek z fajką Jarka Pruchniewskiego.
Jednym z pierwszych czynności związanych z ceremonią szałasu pary było rozpalenie przez Jamesa warkocza słodkiej trawy, który przekazał komuś z nas, aby wydobywającym się z niego dymem okadził wkoło sam szałas ora wszystkich zebranych wokół uczestników wydarzenia, a na koniec samo wnętrze szałasu.
Jeszcze tuż przed wejściem do szałasu, w pewnym momencie James nabił tytoniem fajkę i odstawił ją na swoje miejsce.
Do szałasu wpierw wszedł sam James z tej strony ścieżki, po której znajdowała się jago fajka i (zgodnie z ruchem wskazówek zegara) okrążył wnętrze szałasu, siadając tuż przy jego wyjściu, po drugiej stronie ścieżki. Po tym, w ten sam sposób, do szałasu weszli po kolei wszyscy uczestnicy ceremonii.
Klęcząc, kucając czy też siedząc u wejścia do szałasu, miałem za zadanie podawać Jamesowi poszczególne, wskazane przez niego przedmioty złożone na ołtarzyku. Podałem więc mu warkocz słodkiej trawy, który następnie James zapalił i uzyskanym w ten sposób dymem okadził siedzące wewnątrz szałasu osoby. Podałem też mu korzeń "cedru", który z kolei James położył koło siebie. Kiedy i w jaki sposób użył go podczas ceremonii - tego już nie wiem. Po zakończeniu jednak obrzędu korzenia tego już nie było w szałasie. Najprawdopodobniej "skopcił" się on na gorących kamieniach podczas jednej z faz samej ceremonii.
Za każdym razem, zanim James poprosił o podanie mu z ołtarzyka danej rzeczy, przyglądał się nim bardzo uważnie i z rozmysłem.
Teraz nastąpiło wnoszenie do szałasu rozgrzanych kamieni. Tomek wnosił je pojedynczo, przy pomocy gabli gospodarczych. W ostatniej fazie tych czynności James osobiście odbierał gable i sam wrzucał każdy kamień do dołu. Gdy w dole znalazło się już siedem kamieni, James poprosił o podanie fajki, której końcem cybucha dotknął gorącego kamienia a następnie w geście modlitewnym uniósł ją do góry ofiarując niebu (ustnikiem do gry a główką ku piersi). Tak też uczynili po kolei wszyscy znajdujący się w szałasie, z tą tylko różnicą, że kobiety nie unosiły fajki do góry, ale przyciskały ją do piersi.
Po odłożeniu fajki na jej miejsce na ołtarzyku, podałem do wnętrza szałasu wiadro z wodą i drewnianym czerpakiem, wyrzeźbionym zbiorowo podczas Trzeciej Gołuchowskiej Fiesty Indiańskiej. James chwycił wiadro e ręce i jego spodem, w modlitewnym geście, dotknął gorących kamieni, po czym postawił je obok siebie, naprzeciw wejścia do szałasu.
James polecił jeszcze aby Tomek podgarnął w stos płonące w ognisku głownie w ten sposób, aby okryły pozostałe w nim kamienie i żeby dołożył do ognia drwa tylko wtedy, gdy nastąpi zagrożenie wystudzenia się kamieni.
Padła w końcu komenda "zamknij drzwi". Opuściłem więc skórę stanowiącą klapę szałasu i od tej chwili powinny rozpocząć się pierwsze modlitwy błagalne lub intencyjne każdego z uczestników ceremonii, bo główna idea szałasu pary prowadzonego przez Jamesa polegała na tym, że następowały cztery zamknięcia i otwarcia szałasu podczas których, wśród gorącej pary, każdy uczestnik miał prosić głośno lub w myślach o dowolną, bliska sercu sprawę. Każda tak "sesja" kończyła się wspólnym wypowiedzeniem zwrotu "Mitakuye Oyasin" (wszyscy moi krewni). Po tym padało hasło "Otwórz drzwi" i odchylałem klapę szałasu do połowy wysokości otworu drzwiowego.
Po pierwszym zamknięciu klapy nastąpiła tak wewnątrz jak i na zewnątrz szałasu totalna cisza, przerwana nagle niesamowitym, przepięknym i jakże miłym dla naszych uszu śpiewam błagalnym Jamesa. Tysiące, jak nie więcej razy słuchałem już podobnych pieśni z taśm magnetofonowych, ale to było coś innego! To było prawdziwe i żywe. To miało swoją moc i siłę. Zaparło mim dech w piersiach i nów całkowicie odizolowałem się na tę chwilę od całego toczenia. Tak samo zresztą był i później, kiedy James intonował kolejne pieśni.
Po trzecim otwarciu klapy pierwszej tury ceremonii szałasu pary James poprosił o podanie butelki z wodą źródlaną z której to po kolei napili się trochę płynu wszyscy chcący tego uczestnicy misterium siedzący w szałasie.
Znów zamknąłem klapę po raz już czwarty i znów usłyszeliśmy po trzykroć syk pary powstającej podczas polewania wodą gorących kamieni.
Po czwartej odsłonie James poprosił ponownie o fajkę, zapalił ją i kazał po kolei każdemu z uczestników ceremonii w nią dmuchać. Dlaczego dmuchać - Nie wiem. Nikt też o to nie zapytał, ale było z tym sporo zamieszania, bo też po kolei fajka każdemu gasła i trzeba było od nowa ją zapalać. James wykorzystywał do tego celu zapalniczkę.
Dziś zastanawiam się, czy oby nie nastąpił tu błąd tłumacza (lub zła interpretacja tego co powiedział James) i nie chodziło o to, aby owszem dmuchać, ale dymem na siebie (a nie w fajkę).
Po zakończeniu dmuchania w fajkę (?!) James podał mi ją i kazał ją przedmuchać w celu oczyszczenia. Wydało mi się to dziwne więc poprosiłem tłumacza o upewnienie się, czy na pewno mam w nią dmuchać. Tłumacz po konsultacji z Jamesem potwierdził to, więc na co miałem czekać? - Dmuchnąłem ze dwa razy, stwierdziłem, że fajka jest już czysta i odłożyłem ją na ołtarzyk, co też spowodowało gorzki śmiech prowadzącego. Jak się później okazało, powinienem wtedy podejść do ogniska, odłączyć główkę od cybucha, dmuchnąć w główkę i przy pomocy patyka (nad ogniskiem) dokładnie wyczyścić główkę i dopiero całą fajkę odłożyć na ołtarzyk. No ale trudno... stało się... i poszło...
W dalszym ciągu James poprosił jeszcze o podanie mu jego orlego pióra, którym to uderzył po kolei w dłonie uczestników ceremonii i dopiero po tym wszyscy po kolei wyszli za Jamesem z szałasu, też zgonie z ruchem wskazówek zegara, przechodząc od razu na tę stronę ścieżki, po której była fajka.
Po krótkiej przerwie James rozpoczął drugą turę ceremonii szałasu pary zaczynają od nabicia fajki.
Po dorzuceniu do szałasu pary kolejnych siedmiu kamieni James polecił wszystkie palące się jeszcze polana podgarnąć w stos, nie dorzucać już nowych szczap i dopilnować aby wszystko całkowicie się wypaliło.
Poszczególnym czterem odsłonom drugiej ceremonii szałasu pary nie towarzyszyły już tylko i wyłącznie pieśni prowadzącego. Słychać było głównie jego modlitwy słowne a w jednej z nich, wymawianych w języku angielskim, modlił się on między innymi polskich przyjaciół Indian.
Po trzeciej odsłonie drugiej ceremonii James nie prosił już o padanie wody do picia ale o pióro orła, którym oklepał dłonie nie tylko uczestników ceremonii ale także i moje oraz donoszącego kamienie Tomka.
Po czwartej odsłonie James podał dodatkowo do wypalenia fajkę tak mi, jak i też Tomkowi.
Obydwie ceremonie kończyły się myciem się pod prysznicem.
Po wyjściu z szałasu pary (po drugiej ceremonii) James podał rękę każdemu z jej uczestników oraz mi i Tomkowi. Dodał jednak, że podawanie ręki nie jest zwyczajem Indian Lakota, ale jest to zwyczaj białych. Wyjaśnił też, ze on podał nam rękę aby podziękować, ale teraz prosi o to, aby już tego dania nikt się do niego nie dotykał, gdyż otoczony jest on teraz moc, która nie powinna być naruszana. Stwierdził też, że przeprowadzone ceremonie szałasu pary były bardzo dobre i dodał jeszcze, że Indianie Lakota wcale nie stawiają szałasu w ten sposób, aby jego wejście było na wschód Słońca, lecz na zachód - co też dokładnie zgięło mnie wpół w przypłynie fali nagłej rozpaczy...
Każda ceremonia trwała około 45 minut.
Inny opis tego samego co powyżej wydarzenia pozostawił nam Radek Borowski z Łodzi:
Mój pierwszy szałas pary ( Gołuchów, 10.05.2001 )
"Gdy poznałem Jamesa Robideau podczas jego pobytu w Łodzi, nawet nie łudziłem się, że uda mi się wziąć udział w ceremonii szałasu pary, którą miał poprowadzić w Gołuchowie. Mimo to postanowiliśmy razem z Andrzejem, Jarkiem, Adamem i Gosia tam pojechać, aby chociaż posłuchać nauk Jamesa. Na miejscu okazało się jednak, że James bardzo chętnie przystał n naszą propozycję poprowadzenia dwóch szałasów. W ten sposób udało mi się wziąć udział w tej ceremonii.
Szałas połączony był z ogniskiem specjalną ścieżką usypaną z ziemi. W jednej trzeciej odległości między nim a ogniskiem znajdował się usypany kopczyk pełniący rolę ołtarza. Właśnie tam James umieścił świętą fajkę. Jej główka skierowana w stronę szałasu spoczywała na ziemi, natomiast koniec wskazujący wschód oparty był o rusztowanie. James powbijał w ziemię orle pióra tworząc z nich półkole od strony wschodniej. Uczestnicy również mogli położyć przy ołtarzyku ważne dla nich przedmioty, a w ten sposób wzmocnić ich oddziaływanie.
Pierwszym krokiem było nabicie przez Jamesa fajki i umieszczenie jej z powrotem na ołtarzyk. Następnie polecił On Jarkowi wziąć słodką trawę i okadzić nią szałas od zewnątrz. Miał to także zrobić również ze ścieżką do ogniska i z samym ogniskiem. Marek, pełniący funkcję fireman'a miał też posypać szałwią miejsca w szałasie, gdzie mieliśmy siedzieć. Gdy powyższe czynności zostały wykonane, James, jako pierwszy, wszedł do szałasu, okrążając dół przygotowany na kamienie, i usiadł - po prawej stronie, przy drzwiach. Pozostałe osoby weszły do szałasu w ten sam sposób. Gdy już wszyscy siedzieli, James policzył uczestników. "Siedem to dobra cyfra" - stwierdził zadowolony. Następnie udzielił nam instrukcji dotyczących przyjmowania kamieni. Pierwsze sześć kamieni musiało być potraktowanych w specjalny sposób. Oczywiście były one wnoszone oddzielnie i James polecił Gosi, aby na każdy kamień sypała szczyptę szałwi. Potem kamień musiał zostać dotknięty ustnikiem świętej fajki, co czynił Darek. Gdy szósty kamień został umieszczony w szałasie, James zabrał fajkę i polecił umieścić ja na ołtarzyku, na zewnątrz szałasu. Z siódmym kamieniem nie był związany żaden rytuał. Przez cały czas James uważał, aby kamienie nie były popękane czy też ubrudzone popiołem.
Gdy wszystkie kamienie zostały przyniesione do szałasu, James polecił zamknąć drzwi. Następnie zaśpiewał tradycyjną pieśń w języku Lakota, zaczynającą się od słów "oyate wamayanka po", po czym wylał kilka łyżek wody na rozżarzone kamienie. Wtedy zaczęliśmy się modlić. Każdy z nas, zaczynając od Adama siedzącego najbliżej drzwi, modlił się głośno lub w myślach w intencji naszych bliskich. Gdy dana osoba zakończyła swoją modlitwę, mówiła: "Mitkuye oyasin" lub po angielsku: "All my relations", co oznacza: "wszyscy moi krewni". Był to sygnał dla następnej osoby, że może zaczynać swoją modlitwę. W tym czasie James spryskiwał kamienie wodą. Jeśli ktoś poczułby się źle i chciałby, aby drzwi zostały otwarte, mógł powiedzieć: "mitakuye oyasin". Jednak mógł to zrobić tylko od razu po zakończeniu modlitwy przez kogoś z uczestników ceremonii. Ważne jest, aby nie przerywać komuś jego modlitwy. Gdy Darek skończył swoją modlitwę, drzwi otworzyły się po raz pierwszy.
Wtedy James wziął od Marka butelkę wody źródlanej i spytał, czy ktoś chce się napić. Po chwili James polecił zamknąć drzwi i rozpoczęła się druga cześć ceremonii. Teraz mdliła się Gosia, potem ja i Jarek. Następnie James polecił otworzy drzwi. Druga część ceremonii dobiegała końca.
Podczas trzeciej części ceremonii James modlił się, zwracając się m.in. do ziemi, nieba, czterech kierunków i dziadka (tunkashila), wylewając kilka łyżek wody na kamienie. W tym czasie my mogliśmy wspierać go lub modlić się samemu w intencji osób o których zapomnieliśmy wcześniej.
Gdy drzwi tworzyły się po raz trzeci, James polecił "firemanom" przynieść świętą fajkę oraz patyk z ogniska do jej zapalenia. Gdy James zapalił fajkę i pociągnął z niej kilka razy, przekazał ją Adamowi siedzącemu z drugiej strony drzwi, według wskazówek Jamesa, nie powinniśmy zaciągać się dymem ze świętej fajki w szałasie potów. Powinniśmy palić ja delikatnie, lub po prostu w nią dmuchać. Fajkę paliliśmy zgodnie z kierunkiem ruchu Słońca - tzn. przekazywaliśmy ją osobie siedzącej po lewej stronie. Rzeczą ważną jest, aby przekazując fajkę drugiej osobie nie odwracać jej lub nie przekręcać, lecz przez cały czas należy trzymać ją skierowaną główką do przodu. Należy uważać również, aby fajka nie zgasła podczas palenia. W takim przypadku odpaleniem fajki zajmuje się osoba prowadząca ceremonię, która dopiero potem przekazuje ją osobie będącej w kolejności. Na koniec fajka trafiła do Marka będącego osobą zamykającą drzwi oraz do fireman'a. Potem James wziął z powrotem fajkę, ofiarował ją niebu, ziemi i czterem stronom świata.
Następnie James oczyścił fajkę, wyrzucając popiół na kamienie i przekazał ją fireman'owi. Wtedy zaczął się modlić, cały czas polewając kamienie wodą. Gdy skończył swą modlitw, polecił nam wyciągnąć ręce spodem do góry, wziął orle pióro i po kolei, zgodnie z kierunkiem ruchu słońca, dotykał nim naszych rąk, na przemian zanurzając pióro w wodzie. Następnie polecił zamknąć drzwi i rozpoczęła się ostatnia część ceremonii, podczas której James wylał całą pozostałą wodę na kamienie i w powstałej parze modlił się za swój i nasz naród, o uwolnienie Peltiera, o to abyśmy wszyscy kroczyli dobrą drogą. Polecił nam również, abyśmy modlili się za polityków, których nie cenimy szczególną sympatią, ponieważ dzięki tym modłom zrozumieją swoje błędy i zaczną postępować właściwie. Na koniec James udzielił nam instrukcji, aby z szacunkiem traktować miejsce gdzie odbyła się ceremonia szałasu pary. Zasugerował, że dziurę w ziemi, gdzie znajdowały się kamienie, można zasypać ziemią lub zakryć darnią. Polecił nam także otoczyć opieką osobiste przedmioty złożone przez uczestników ceremonii na ołtarzyku. Należy traktować je z szacunkiem i strzec przed małymi dziećmi czy innymi osobami, które mogłyby świadomie lub nieświadomie je zniszczyć. James powiedział również, że przedmioty te powinniśmy mieć jak najczęściej przy sobie, a w wypadku, gdy nie możemy ich zabrać w podróż, należy przed wyjazdem pomodlić się za nie. Po tych instrukcjach James polecił otworzyć drzwi i wszyscy, prowadzeni przez niego, opuścili szałas. Na zewnątrz James podał każdemu z nas rękę dziękując za wspólną ceremonię. Powiedział również, że dla nas zrobił wyjątek, ponieważ Indianie po opuszczeniu szałasu potów nie dotykają siebie nawzajem. Uścisk ręki to wynalazek białego człowieka i przybył do ameryki razem z nim. Każdy z ludzi posiada swoistą duchową otoczkę, która po ceremonii szałasu pary jest dodatkowo wzmocniona, dlatego dotykając się wzajemnie osłabiamy ją, a co za tym idzie - również samych siebie. Jak powiedział James, to był dobry szałas potów. Następnie poszliśmy się wykąpać, a osoby mające przedmioty na ołtarzyku zabrały je. Tak wyglądał mój pierwszy szałas pary."
W okresie swego pobytu w Polsce, James Robideau zajmował się upowszechnianiem programu młodzieżowego "Dakota Youth Project", którego zasadniczym celem była ochrona młodzieży indiańskiej przed przestępczością oraz powrót do tradycyjnych wierzeń, przodków. Projekt upowszechniany jest w Południowej Dakocie, na Florydzie i w stanie Washington.
W 2004 roku Robert Robideau zrezygnował z funkcji międzynarodowego rzecznika Komitetu Obrony Leonarda Peltiera (LPDC). Przyczyną rezygnacji było nieustanne udzielanie przez LPDC poparcia Komitetowi Obrony Johna Grahama. Po procesie Arlo Looking Cloud Robideau wystosował list otwarty do starych liderów AIM, wzywając ich do ujawnienia prawdy o zabójstwie Anny Mae.
Według niego jedyną osobą, która mogła zlecić wykonanie wyroku śmierci na Aquash, przebywającej w domu Billa Meansa w Rapid City, był Dennis Banks.
robina akacja
Roca - Szósty władca Inków.
Rocameca Indianie z USA. Zaliczeni do grupy Indian Abnaki. Żyli w górnym biegu rzeki Androscoggin.
Rock Indianie Ameryki Północnej, rejonu Wschodnich Lasów, zwani też Arendarhonons, Ahrendarrhonons, Arendaeronnons, Arendageronon, Renarhonons, Nation of Rock lub Nation de la Roche. Stanowili grupę Indian Huron, najbardziej wysuniętą na wschód.
Rockaway Indianie z USA (stan New York), stanowiący grupę Indian Metoac.
Rock Creek Indianie z USA (środkowy Oregon). Żyli wzdłuż rzeki Columbia. Zaliczeni do rodziny językowej penut-sahaptin. Mieszkali w tipi. Utrzymywali się głównie z polowania na zwierzęta i zbierania dzikiej żywności.
Rocky Boys - Indianie zamieszkujący rezerwat o tej samej nazwie, leżący w południowo-środkowej części stanu Montana w USA.
Rocorona Sansimoniano
rodendjofila - (Rodentiophila Ritt.); rodzaj kaktusów z chilijskiej Atacamy.
rodochrozyt - Ten różowy minerał może być przemysłową rudą manganu. Czyste jego okazy są dość rzadkie. Nazwa minerału pochodzi z greckiego "rhodon" - róża, a jego synonim to "róża Inków". Choć znany jest od setek lat, to za samodzielny minerał uznany został dopiero w 1813 roku. Występuje krystalicznie zarówno w przezroczystej barwie jak i nieprzezroczystej odmianie delikatnego różu z białymi, falującymi wzorami. Odmiana o warstwowej budowie wykorzystywana jest do wyrobu kaboszonów. Znajdowany bywa najczęściej w żyłach kruszconośnych i złożach osadowych pirytu i manganu. Rzadko tworzy kryształy; najczęściej występuje w postaci grubo- lub drobnoziarnistych skupień zbitych. Niekiedy spotyka się formy naciekowe o kształcie kulistym, nerkowym lub groniastym oraz konkrecje.
Znajdowany jest Peru, Meksyku i USA (Montana). Piękne, zbite odmiany rodochrozytów odkryte w rejonie Capilitas w Argentynie wykorzystywane są jako kamienie ozdobne.
Kolory rodochrozytu ocieplają serce i wnoszą czułe i tkliwe uczucia w naszą świadomość. Wzmacnia wzrok, nerki oraz oddala senne koszmary. Opóźnia proces starzenia się.
Lekkie wibracje tego subtelnego kryształu budzą w nas intuicję i kreację. Rodochrozyt uwalnia od emocjonalnych presji i tak prowadzę ku większemu uduchowieniu oraz większej otwartości. Dzięki niemu łatwiej rozpoznamy nasze zadania życiowe i umocnimy identyfikację z samym sobą.
rododendron Inna nazwa różanecznika.
rodonit - Dobrej jakości rodonit stosowany jest w jubilerstwie jako kamień dekoracyjny oraz do wyrobu glazury i barwników malarskich. Jako odrębny minerał zidentyfikowany został w 1819 roku. Przeważnie występuje w postaci zbitej. Kryształy są bardzo rzadkie. Zabarwia się na różowo, ciemno-różowo lub czerwono a pod wpływem wietrzenia ciemnieje. Spotykany jest przede wszystkim w złożach rud manganu i żelaza. Znajdowany jest w Brazylii. W USA występuje w Butte, w stanie Montana i Franlkin Furnace, w stanie New Jersey a także w Commington (Massachusetts).
Rodonit stymuluje tarczycę, oddziałuje korzystnie na centralny system nerwowy, przeciwdziała drażliwości, odświeża zmęczone ciało, opóźnia proces starzenia się. Pomaga w procesie wypróżniania, pozwala płucom przyjmować więcej tlenu i chroni drogi oddechowe.
Rodonit sprawia, że zauważamy i doceniamy własne siły ułatwiające procesy przemiany, które są istotne i potrzebne dla rozwoju duchowego. Działa uspakajająco i wyrównująco na umysł. Pomaga w samorealizacji.
Roea - Inna nazwa Indian Macuna.
Rogaty Koń - Oglala Teton Lakota Sioux; (ang. Horned Horse). 25 czerwca 1876 roku był nad Little Big Horn. Rozmawiał z Szalonym Koniem w Fort Robinson.
Rogers Indianin; (ind. Che-swa-wa). 30 maja 1854 roku podpisał się pod traktatem zawartym w mieście Washington między Białymi a Indianami Kaskaskia, Peoria, Piankeshaw i Wea.
rogowiec - Jest to skała pochodzenia chemicznego lub organicznego o kolorze szarym lub brunatnym. Składa się z bezpostaciowej lub skrytokrystalicznej krzemionki. Znany jest przypadek eksploatowania tej skały już około 600 roku n.e. na terenie północno - zachodniej Mezoameryki.
rogoża Inna nazwa pałki szerokolistnej (roślina).
Rolf, Rebeka Angielskie nazwisko Pocahontas.
Roman Nose (1) Patrz: Rzymski Nos (Indianin Brule Teton Lakota Sioux).
Roman Nose (2) Patrz: Rzymski Nos (Indianin Cheyenne).
rondador - Instrument muzyczny pochodzący z Ekwadoru. Podobnie jak zampon~as składa się z połączonych rurek, ale wszystkie one związane są w jednym rzędzie. W odróżnieniu od zampon~as, dźwięków nie wydobywa się dmuchając w poszczególne rurki, tylko strumień powietrza przemieszcza się przez kolejne rurki, by wreszcie zatrzymać się na właściwym dźwięku. Ważną rolę pełnią tu tak zwane rurki rezonujące, umieszczone między rurkami głównymi, które pozwalają na uzyskanie oryginalnego dźwięku.
Rondowo Indianie z Ameryki Południowej.
ronroco - Instrument strunowy z rodziny charango, nieco od niego większy, o niższym dźwięku.
ropa naftowa - Istnieją dwie teorie dotyczące pochodzenia ropy naftowej. Według jednej jest ona pochodzenia nieorganicznego. Powstaje w wyniku reakcji chemicznych zachodzących w głębi Ziemi. Teorie tę popiera nieliczna grupa badaczy. Powszechnie natomiast przyjmuje się, że ropa naftowa ma pochodzenie organiczne. W myśl tej teorii, powstała ze szczątków roślinnych i zwierzęcych, które w dawnych okresach geologicznych występowały na Ziemi, w morzach i oceanach. Martwe organizmy opadały na dno, gdzie po częściowym rozkładzie przez bakterie były przykryte opadającymi substancjami nieorganicznymi. Wzrastające ciśnienie i wysoka temperatura w ciągu milionów lat przekształciły złożoną materię organiczną w ciemną ciecz o charakterystycznym, niemiłym zapachu. Najstarsze, niewielkie złoża ropy naftowej powstały na początku górnego proterozoiku (ok. 900 mln lat temu), natomiast największe złoża są młodsze. Ich wiek szacuje się na 250 - 400 milionów lat.
Ciemną, gęstą masę, czyli "chapopote", znajdowano na morskim brzegu, przy ujściu rzek do Zatoki Meksykańskiej oraz na licznych, rozległych bagnach na terenie dzisiejszych stanów Tamaulipas, Veracruz, Chiapas i Tabasco. Mieszkańcy owych okolic zbierali ją i wykorzystywali w rozmaity sposób. "Chachopote" w języku nahuatl, używanym obecnie na całym terytorium imperium Indian Mexica, to słowo powstałe z określenia dwu rzeczy; "chachuatl" - tłuszcz, oraz "pocti" - dym, czyli razem - palący się (albo dymiący) tłuszcz. Inne źródła podają, że słowo "chachopote" pochodzi z języka Indian Maya, w którym "chach" znaczyło "żuć", a "pok" - "czyścić". Oba tłumaczenia wydają się być miarodajne i mające swoje głębokie uzasadnienie, bowiem od najdawniejszych czasów wiadomym było zarówno Indianom Mexica panującym w Dolinie Meksykańskiej, jak i potomkom Indian Maja zamieszkującym wybrzeża Zatoki Meksykańskiej, że "chachopotli", czy też "chapopote" nadaje się znakomicie zarówno jako materiał opałowy - podsycano nim płomienie ofiarne w świątyniach na szczytach piramid - jak i do impregnacji łodzi, w których wypuszczano się daleko w morze, oraz jako znakomity środek dezynfekcyjny, którego żucie sprawiało, że jamę ustną można było utrzymywać w stanie idealnej higieny. Przekonano się bowiem iż chachopote posiada właściwości, które sprawiają, że dziąsła są zawsze różowe i odporne na wszelkiego rodzaju zakażenia, a zęby - nieskazitelnie białe!
Jeden z pierwszych kronikarzy, którzy przybyli do Nowej Hiszpanii wraz z Ferdynandem Cortezem, zakonnik Francisco Jimenez, opisał dokładnie działanie tej substancji w dziale poświęconym ziołom leczniczym i minerałom występującym na Nowym Kontynencie. Podkreślał on w swej relacji szerokie zastosowanie tej czarnej mazi, która: "Sprzedaje się po bardzo niskich cenach z tego powodu, że występuje ona na wybrzeżu w ogromnych ilościach. Kupują ją meksykańskie damy w celu żucia, lub trzymania w ustach, co oczyszcza i wzmacnia dziąsła, a same zęby stają się białe".
Inny konkwistador, bliski przyjaciel Corteza, Don Andres de Tapia, w swoim sprawozdaniu z nowo odkrytych ziem, porównywał wygląd ropy naftowej do gnoju, podkreślając równocześnie jej liczne zalety.
Chachopote dodawano do tytoniu, chcąc wzmocnić jego działanie oraz do barwników, dla przydania farbowanym tkaninom intensywniejszych kolorów. Ropa naftowa przed wiekami służyła do celów magicznych, a poza tym, odpowiednio spreparowana i podana doustnie, mogła spełniać funkcję taką samą, jaką w starożytnej Grecji odgrywała cykuta, a w średniowiecznej Europie arszenik.
Totonacy, poza używaniem ropy do impregnacji łodzi i celów leczniczych, znali również zastosowanie jej jako materiału oświetleniowego.
Dzięki sprawozdaniom swoich wysłanników, władze hiszpańskie, po dokonaniu podboju były więc poinformowane o znajdujących się tam złożach nafty i jej pewnej wartości użytkowej, jednak mając na uwadze nieomal wyłącznie poszukiwania złota, nie robiły niczego w tym kierunku, aby poszerzyć swoją wiedzę na temat wykorzystania nafty.
Sytuacja taka trwała przez ponad trzy stulecia, do chwili, gdy Meksyk, uwolniwszy się spod władzy Hiszpanów w połowie ubiegłego stulecia, rozpoczął suwerenne życie państwowe. W tym czasie, dokładnie w roku 1859, w stanie Pensylwania, nieopodal folwarku Titusville, rozpoczął pracę pierwszy na kontynencie amerykańskim szyb naftowy, zainstalowany przez Georga H. Bissela i Edwina Drake'a. Spółka ta przyjęła nazwę "Kompanii Oleju Indian Seneca", gdyż tak właśnie naftę nazywało to plemię. Od tego momentu, de facto, rozpoczyna się historia ropy naftowej. W farmakologii londyńskiej produkt ten zapisany został w 1618 roku.
W 1721 roku Chrlevoix zanotował, że źródła tego oleju znajdują się na zachód od Nowego Jorku i zaznaczył, że "Indianie używali tego po zmieszaniu z wodą do łagodzenia wszystkich rodzajów bólu". Zeisberger zapisał, że Indianie zbierali ten olej ze środka kałuż, używając go jako "lekarstwo we wszystkich rodzajach przypadków zewnętrznych, takich jak ból zębów, ból głowy, opuchlizny, reumatyzm, nadwerężone stawy. Niektórzy zażywali to także i wewnętrznie, co też w wielu wypadkach przyniosło ulgę w niejednym przypadku". Loskiel zakwalifikował "skamieniały olej" do najbardziej przodujących leków indiańskich. Poza stosowaniem go w przypadku dolegliwości zewnętrznych, zapisał on też i to, że można było go palić w lampie i że Indianie sprzedawali go białym ludziom po 4 gwinee za kwartę. W 1792 roku Tobias Hirte opublikował krótki druczek z opisem leków wyrabianych z oleju Indian Seneca. Thaddeus Mason Harris, duchowny z Nowej Anglii, podróżując w 1803 roku po Pensylwanii zapisał, że "olej Indian Seneca" był wielce ceniony w tamtej okolicy jako lek, będąc przy tym nieodzownym środkiem na dreszcze i reumatyzm.
Dawni Indianie kolumbijscy malowali swoje twarze różnymi kolorami za pomocą oleju lub ropy naftowej.
Po I wojnie światowej, na terenie rezerwatu Indian Osage odkryto bogate złoża ropy naftowej. Obyło się bez większego wykorzystywania Indian i płacone im pieniądze za eksploatację tychże złóż bardzo mocno przyczyniły się do dużego wzrostu zamożności członków rezerwatu.
Dzięki ropie naftowej milionerami stali się Indianie z alaskańskiego rezerwatu Moquawkie, skupieni we wsi Tyonek. Rezerwat ten, obejmujący 17 tysięcy akrów ziemi, powstał na podstawie decyzji rządu federalnego w roku 1908 "dla celów oświatowych". Kiedy więc na półwyspie Kenai trysnęła ropa, od razu znaleźli się ludzie, którzy udowadniali, że Indianie z tego rezerwatu nie mają żadnych praw do bogactw mineralnych zawartych w ziemi. Ostatecznie jednak Kongres potwierdził indiańskie prawa i to, że dywidendy muszą być płacone mieszkańcom Tyonek.
ropucha Płaz bezogonowy z rodziny o tej samej nazwie. Charakteryzuje się krępą budową ciała, chropowatą skórą z licznymi gruczołami śluzowymi i jadowymi. Występuje w ciepłej i umiarkowanej strefie wszystkich kontynentów.
Ropucha w rejonie Orinoco uważana jest za pana wód i zarazem płodności i dlatego nigdy nie wolno jej zabijać.
Jeden z mitów Indian Arua mówi o tym, że pewna ropucha zamieniła się z dziewczynę i zawarła związek małżeński z młodzieńcem. Na skutek tego obcowania pozostawali ludźmi w okresie suszy, natomiast w okresie deszczowym przemieniali się w ropuchy. Pewnego dnia żona-ropucha napoiła męża zbyt wielką ilością wody w wyniku czego mężczyzna zmarł.
Rosa Indianka Tonkawa. Zachowała się jej fotografia.
Rosario Cora Indianie z Meksyku, stanowiący grupę Indian Santa Teresa Cora.
Rosas Indianie z Brazylii (stan Mato Grosso).
rosatyt - Jest minerałem wtórnym, powstającym w wyniku chemicznych przeobrażeń wcześniejszych minerałów. Ma barwę niebieskawo - zieloną, zieloną lub błękitną. Rzadkość występowania i piękno okazów sprawiają, że rosasyt poszukiwany jest przez kolekcjonerów na całym świecie. Występuje w niewielu miejscach na świecie i nigdzie nie tworzy większych nagromadzeń. Znaleźć go można w Mapimi (meksykański stan Durango). W USA spotyka się go w znacznych ilościach w Cochise County (Arizona), Cerro Gordo (kalifornijski okręg Inyo), Wellington (Nevada) i w Kelly (nowomeksykański okręg Socorro).
Rose, Wendy Indian Hopi/Miwok. Poetka, pisarka, wydawca i antropolog.
rosomak - (Gulogulo). Wyglądem przypomina małego niedźwiedzia. Prowadzi aktywny tryb życia w dzień i przez kilka godzin w nocy. Zazwyczaj przebywa na ziemi, wspina się także na drzewa. Żywi się upolowanymi przez siebie ssakami, owadami, jajami, jagodami, nie gardzi padliną. Wydzielina jego gruczołów zapachowych ma nieprzyjemną woń. Występuje w tajdze i tundrze Eurazji i Ameryki Północnej.
rosół Wywar z kości i mięsa z dodatkiem jarzyn, czasem z przyprawami smakowymi, spożywany jako zupa.
Rosół z kaczki, przyrządzany przez Indian Chippewa, szczególni im smakował z ugotowanymi i stłuczonymi żołędziami.
Wśród Indian Mataco i Toba panuje ponadto przeświadczenie, że ciąża następuje u kobiet w wyniku powtarzających się stosunków płciowych, dlatego też mężczyźni wypijają wielkie ilości rosoły z niektórych ptaków, który uważano za środek wzmagający wydzielanie spermy i powiększania tym samym możliwości zapłodnienia kobiety.
Ross, John Indianin Cherokee; (ind. Coowescoowe), zwany też The Egret. Zachowała się jego fotografia.
roślina - Organizm o komórkach okrytych ścianą komórkową, samożywny, wytwarzający dzięki ciałom zieleni w drodze asymilacji złożone związki organiczne z prostych związków nieorganicznych lub cudzożywny, odżywiający się związkami organicznymi.
Indianie Algonquin nazywają Ziemię Mesukkumik Okwi, Matka Wszystkich. Wierzyli, że przybiera ona niekiedy postać starszej kobiety, a poza zwierzętami opiekuje się głównie roślinami, i to nie tylko jadalnymi i leczniczymi, ale też i trującymi. Gdy wykopywali jakąś roślinę, zaraz też wkładali jakiś podarek dla Mesukkumik Okwi, aby pozwoliła znów wyrosnąć cennym roślinom i zachowała przychylność dla ludzi.
Indianie Mandan przypisują moc kształtowania rozwoju roślin uprawnych starej nieśmiertelnej kobiecie, mieszkającej daleko na południu. Na wiosnę deleguje ona swoich wysłanników, ptaki wędrowne i wodne, które w jej imieniu sprawują nadzór nad wzrastaniem roślin. Panem kukurydzy jest u nich dzika gęś, dynią opiekuje się dziki łabędź, a dzika kaczka troszczy się o fasolę.
Wśród Indian Chama zachowała się następująca wersja legendy o pochodzeniu roślin uprawnych;
Pewien mężczyzna żył samotnie z żoną i córką w chacie, odżywiając się jedynie papką wykonaną z owocu huito. Pewnego dnia, gdy dziewczyna została sama w chacie, przyleciały do niej dwa ptaki. Dziewczyna chciała je poczęstować papką z genipa, lecz jeden z ptaków odmówił przyjęcia papki i polecił dziewczynie uderzyć go w nogi. Dziewczyna uderzyła go w kolano, z którego wypadły dojrzałe banany. Za drugim uderzeniem wydostała z jednego kolana roślinę banana, z drugiego natomiast wypadły bulwy manioku, słodkie ziemniaki, kukurydza i szereg innych roślin.
Indianie Conibo opowiadają o tym, jak to pewna kobieta, mimo iż była dziewicą, powiła syna, który jednak niebawem zachorował i zmarł. Po pewnym czasie powrócił on do życia, przynosząc swej matce w podarunku nasiona i sadzonki ważniejszych roślin uprawnych, które zdobył w trakcie swego pobytu w świecie zmarłych.
Indianie Chama opowiadają o dziewczynie, którą odwiedził ptak Maschentar w postaci młodego przystojnego mężczyzny. Gdy dziewczyna poczęstowała go owocami dziko rosnących roślin, młodzieniec-ptak odrzucił ten skromny poczęstunek, proponując jej, aby uderzyła go z całej siły w nogę. Wtedy to wyrosły z niej sadzonki manioku, patatów, yamu i jeszcze kilku innych roślin, mających zastosowanie w gospodarstwie domowym.
W całym rejonie lasów tropikalnych ameryki Południowej wielkim zainteresowaniem Indian cieszą się te rośliny, w których można przyrządzić napoje oszałamiające. Według miejscowej interpretacji halucynogenne działanie tych trunków na świadomość spowodowane jest obecnością w nich ducha rośliny, z której środek ów został przyrządzony. W okresie dojrzewania rośliny przechodzi on do owoców lub bulw, skąd w procesie fermentacji przenika do samego napoju, z którego już bezpośrednio dostaje się do ciała świętującego Indianina.
Jednym z bardziej znaczących wkładów wniesionych prze Indian w dzisiejsze życie jest fakt przekazania nam jadalnych roślin. Indianie nie tylko zapoznali pierwszych osadników z nowymi rodzajami zbóż, ale nauczyli także technik ich uprawy i hodowli. Późniejsze eksploatacje Ameryki przez Europejczyków dały w sumie pięćdziesiąt nowych rodzajów roślin, które zostały wprowadzone do uprawy w Starym Świecie. Dzisiaj rośliny oswojone pierwotnie przez Indian dostarczają prawie połowę całej żywności świata. Podstawą zaś pożywienia są dwie z tych roślin kukurydza i ziemniaki. Inne, podstawowe produkty żywnościowe, pochodzące z Nowego Świata, to między innymi; maniok (dziś podstawowe źródło tapioki w wielu częściach Afryki) i fasola limańska. Europejscy osadnicy przejęli też wiele innych, nowych dla siebie roślin i owoców, które od owego czasu rozprzestrzeniły się na całym świecie. Zaliczyć można do nich jeszcze słodkie ziemniaki, orzechy ziemne, melony, dynie, awokado, pieprz chili, pomidory, ananasy, słoneczniki bulwiaste, kakao, chicle (używane o gumy do żucia). Wprowadzenie tak wielu rodzajów żywności odegrało znaczącą rolę wśród społeczności świata połowy XVII wieku.
Wśród Indian Warrau znad rzeki Orinoko zanotowano przypadek wyciągania z ziemi przez żonę wszystkich roślin z pól zmarłego.
Rotocona Sansimoniano
Rotuno - Indianie z Peru i Ekwadoru.
Roucouyenne Inna nazwa Indian Wayana.
Rouleau, Michele - Ósmy prezydent Stowarzyszenia Tubylczych Kobiet Quebeku (QNWA).
Round Earth Okrągła Ziemia (Indianin Chippewa).
Round Eyes Indianin Matachewan Chippewa. 20 czerwca 1906 roku podpisał się pod Traktatem nr 9 zawartym między Kanadą a różnymi grupami Indian Cree i Chippewa.
Round Flyer Indianin Kaskaskia; (ind. Wah-kah-pe-se-wah). 27 października 1832 roku był w Castor Hill (Missouri, okręg St. Louis), gdzie podpisał się pod traktatem cedującym Białym ziemi Indian Kaskaskia i Peoria.
Round Fool Indianin Sioux. 25 czerwca 1876 roku był nad Little Big Horn. Na następny dzień znalazł zabitego żołnierza, który próbował ukryć się w krzakach poniżej Wzgórz Reno.
Round Seat Indianin Tamaroi; (ind. Queckkawpeetaw). 25 września 1818 roku podpisał się pod traktatem Stanom Zjednoczonym części ziem zamieszkiwanych przez Indian Tamaroi oraz Kaskaskia, Mitchigamia, Cahokia i Peoria.
Roye, Paladine - Artysta-plastyk z plemienia Ponca. Jego prace znalazły się w galerii Ni-WoDi-Hi w Teksasie.
Roving Wolf Patrz: Wędrujący Wilk (Indianin Comanche).
Rowe, Harvey - Indianin Cayuga; (ind. Sago-gan-e-on-gwus). Wojownik. 15 stycznia 1838 roku podpisał się pod traktatem zawartym przez Białych z Indianami ze stanu New York (Seneca, Tuscarora, Oneida, Onondaga i Cayuga).
Roye, Paladine Indianin Ponca. Artysta-plastyk. Jego prace znalazły się w galerii Ni-WoDi-Hi w Teksasie.
roza System gospodarki rolnej, definiowany tak w rejonie karaibskim. Polega na uprawie oczyszczonych z naturalnej roślinności działek ziemi w ciągu 1- 3 lat, a następnie na pozostawieniu ich odłogiem na kilkakrotnie dłuższy okres celem regeneracji żyzności gleby. Pierwszą czynnością rolnika, po wybraniu odpowiedniej działki jest oczyszczenie jej z zarośli (czynność ta nosi nazwę roza) oraz większych drzew (tumba), tzw. limpia. Kolejną czynnością jest wypalenie ściętej roślinności (quema), mające na celu również użyźnienie ziemi popiołem. Po usunięciu resztek roślinności (np. w Panamie czynność ta określana jest terminem ( balseo) cykl przygotowania ziemi poduprawę jest zakończony. Następuje wówczas, zazwyczaj na początku pory deszczowej, siew lub sadzenie roślin (siembra).
Tego typu system gospodarki jest szeroko rozpowszechniony na terenach leśnych, o stosunkowo niewielkiej gęstości zaludnienia, a więc tam, gdzie rolnicy posiadają wystarczającą ilość ziemi, aby pozwolić sobie na długoletnie ugorowanie i stosowanie systemu rotacji pól. Badania prowadzone w Wenezueli, w stanie Lara, wykazały, że aby zachować wystarczającą żyzność gleby, stosunek okresu uprawy do okresu odłogowania musi wynosić 1 : 4.
System roza stosowany jest w Ameryce Łacińskiej od czasów przedkolumbijskich. Początkowo było to typowe rolnictwo wędrowne - po wyczerpaniu żyzności gleby porzucano daną działkę i przenoszono uprawę na inne, nieraz odległe miejsce. Współcześnie gospodarstwo, w którym stosuje się system roza, ma w przybliżeniu określoną powierzchnię, podstawową cechą charakterystyczną jest w nim rotacja pól. Pole, na którym gleba ulega wyjałowieniu, ugoruje kilka lat, zarastając w tym czasie wtórną roślinnością, zwaną acahual w Meksyku, capoeira w Brazylii, capuera w Argentynie (prowincje Misiones i Corrientes), purma w Peru, restrojo w Panamie. Po kilku latach zostaje ponownie oczyszczone z tej roślinności i wzięte pod uprawę.
Współcześnie system roza stosuje ludność indiańska zamieszkująca tereny leśne - np. w Meksyku, w stanach Chiapas, Guerrero, Oaxaca, Campeche, Tabasco, Veracruz i Yucatán, jest dominującą formą rolnictwa samowystarczalnego. Drugą, coraz liczniejszą grupą rolników uprawiających ziemię tym systemem są osadnicy kolonizujący tereny nie wykorzystane dotychczas dla celów rolnictwa (głównie na wybrzeżach atlantyckich w Ameryce Środkowej oraz w zachodniej części dorzecza Amazonki). Badania wykazały, że atrakcyjność tego systemu polega na uzyskiwaniu wysokich plonów w stosunku do nakładu pracy, co staje się oczywiste, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że w momencie, gdy następuje spadek plonów, rolnik przenosi uprawę w inne miejsce.
W systemie roza uprawia się przede wszystkim podstawowe kultury żywieniowe - kukurydzę, maniok, zwykle przeznaczając jedną działkę pod określoną kulturę. Uprawę kilku roślin na tej samej działce stosują częściej plemiona indiańskie. O powszechności rolnictwa żarowego w strefie międzyzwrotnikowej Ameryki Łacińskiej świadczą liczne lokalne nazwy tego systemu, np. coamil w Meksyku, huerta w Panamie, milpa w Meksyku i Ameryce Środkowej, purma w Peru (region Montan~a, roça w Brazylii.
rozchodnik Roślina; (łac. Sedum). Jest to roślina zielna z rodziny gruboszowatych. Występuje w strefie umiarkowanej. Ma wzniesione pędy, i grube, mięsiste liście. S. pachyphyllum dziko rośnie w Meksyku, gdzie jest krzewinką. Ma gęsto ułożone szarozielone liście. Jego małe, jasnożółte kwiaty pojawiają się w kwietniu. S. rubrotinctum też pochodzi z Meksyku. Ma liście ułożone skrętolegle które na wierzchołkach są rozetowo skupione. S. stahlii to rozchodnik Stahla. Występuje w Meksyku. Jest bardzo niski, ma płożące się pędy tworzące darń. Jego liście są mięsiste, pękate, osadzone parami o ciemnozielonej lub brązowozielonej barwie. Kwitnie na żółto w końcu lata.
Rozchodnik uważany jest za dzikie warzywo. Jego młode, soczyste liście o smaku korzennym dodaje się do sałatek ziołowych (użyte same są zbyt ostre w smaku).
Rozdający - Indianin Oglala Teton Lakota Sioux; (ang. Gives Out). 25 czerwca 1876 roku wziął udział w bitwie nad Littlt Big Horn. W maju 1877 roku obecność jego odnotowano w Agencji Red Cloud.
rozdawanie - Zwyczaj, zwany po angielsku give away, był szeroko praktykowany wśród Indian Prerii. Miał on na celu uczenie młodych wspaniałomyślności i życzliwości dla wszystkich członków plemienia i pomagania tym, którym gorzej się powodziło. Człowiek w młodości szczodry dla innych mógł być pewny, że gdy zestarzeje się, inni również o nim nie zapomną. Rozdawanie własności często urządzano po pogrzebie, przed wyruszeniem na wojenną wyprawę, po pierwszym polowaniu chłopca, z okazji urodzin, niezwykłych wydarzeń i uroczystości, a szczególnie w czasie Tańca Słońca. Uczty wyprawiane w celu rozdawania swej własności przypominały nasze przyjęcia urodzinowe z tym, że wydający ucztę, zamiast przyjmować podarunki od zaproszonych gości, sam je rozdawał.
Rozkochany - Indianin Comanche; (ang. Amorous Man); (ind. Pah-ha-u-ca). 15 maja 1846 roku podpisał się pod traktatem zawartym przez Indian Comanche (i kilka innych plemion) z przedstawicielami rządu USA.
rozwód - Rozwiązanie związku małżeńskiego.
Jeśli u Indian Carib mąż na przykład opuszcza wioskę i udaje się w dłuższą podróż, pozostawia wówczas żonie sznur z węzłami, w ilości odpowiadającej zamierzonym dniom nieobecności. Żona rozwiązuje codziennie jeden węzeł pod nieobecność małżonka i jeśli o rozwiązaniu wszystkich węzłów mąż przez następnych arę dni nie wraca do wioski, żona ma prawo do rozwodu i zawarcia nowego małżeństwa. W tym przypadku wraca ona do domu swego ojca, gdzie można ją zwerbować do nowego małżeństwa.
Kobiecie Indian Sae wolno było opuścić męża, jeśli po roku współżycia płciowego nie zaszła w ciążę.
Roy Eagle Chasing - Indianin Cheyenne Północny. 25 czerwca 1876 roku był nad Little Big Horn. W roku 1926, wziął udział w obchodach 50. Rocznicy Bitwy Pod Little Big Horn.
róg - Zwykle parzyste wyroski kostne, występujące na kości czołowej u pustorożców lub jeleniwatych. Indianie Shawnee nazywają go wiiwiila.
Część rogu jelenia przypięty do łapacza snów dawać ma powodzenie w łowach.
róża - Roślina; (łac. Rosa). Jest to krzew, lun pnącze, zaliczone do rodziny różowatych.
Dzikie róże istnieją na naszej planecie od przeszło 20 milionów lat. Paleobotanicy znajdowali szczątki róż w warstwach trzeciorzędu, a więc w czasach powstawania pokładów węgla brunatnego. Na Alasce naukowcy stwierdzili ślady obecności róż w złożach pochodzących ze starszego trzeciorzędu. R. arkansasa; (ang. wild rose) Indianie Chippewa nazywali bi'jikiwi'gini(g, co znaczy "bydlęca róża"i używali do sporządzania leczniczego środka wzmacniającego. Inne gatunki róż Indianie Chippewa nazywali ogi(ni'mi(naga'wu^nj, co znaczy "różane jagody" i używali do celów spożywczych, oraz do leczenia katarakty. Korzenia róży R. arkansasa używali zewnętrznie do leczenia krwotoków z ran w postaci wywaru, ugotowanego wraz z korzeniem krzyżownicy.
różanecznik - Roślina; (łac. Rhododendron L.), zwana też azalią lub rododendronem. Zaliczona do rodziny wrzosowatych. Rośnie najczęściej w lasach górskich, gdzie ma zapewnioną właściwą wilgotność powietrza i półcień. Występuje w Azji oraz w Ameryce i w Europie. Występuje w kilkuset gatunkach. R. catawbiense Michx. to różanecznik katawbijski, zwany też różanecznikiem fioletowy. Pochodzi z Ameryki Północnej, gdzie rośnie w podszyciu lasów. Do Europy został sprowadzony na początku XIX wieku. R. ciliatum pochodzi z Ameryki Północnej.
róża pustyni kamienna róża
rtęć - Rtęć jest srebrzystym metalem. Nie jest to minerał, ale mineraloid. Jest trująca i należy obchodzić się z nią z wielką ostrożnością.
Większość rtęci w przyrodzie występuje związana w postaci minerału kruszcowego cynobru, w którym połączona jest z siarką. Jeżeli cynober zostanie ogrzany to siarka łącząc się z tlenem z powietrza przechodzi w gazowy dwutlenek siarki i pozostaje metaliczna rtęć. Ta reakcja jest bardzo łatwa do przeprowadzenia i dlatego rtęć została odkryta przez ludzi bardzo dawno temu. Była używana przez starożytnych Fenicjan, Chińczyków i Greków. Znaleziona została w grobach Egipcjan, datowanych na 1500 lat p.n.e. Rzymianie nazywali rtęć "wodnym (lub płynnym) srebrem".
Choć większość rtęci jest otrzymywana przez prażenie cynobru, ten ostatni może także rozkładać się pod wpływem nacisku lub naturalnych czynników chemicznych (wód zawierających rozpuszczony tlen). Rtęć rodzima stanowi znikomy procent całej rtęci obecnej w przyrodzie, choć nie jest rzadka.
Rtęć rodzima występuje m.in. w wyrobiskach złóż cynobru w Kalifornii i Teksasie.
W Mejicanos, gwatemalskim stanowisku archeologicznym dawnej kultury Indian Maya z okresu 300 - 600 r. n.e., znaleziono dzban, najprawdopodobniej ofiarny, wypełniony rtęcią. W tym dzbanie znaleziono również kawałki cynobru i grafitu a także około 400 kawałków szpul usznych z jadeitu, które najwyraźniej umyślnie zostały potłuczone w trakcie przeprowadzania jakiejś ceremonii. Jest to czwarty przypadek znalezienia na Ziemi Indian naczynia wypełnionego rtęcią.
Rtęć stała się też przyczyną nieszczęść i zgonów wielu Indian zatrudnianych w kopalniach srebra. Wynik inspekcji przeprowadzonej w latach 1616 - 1619 przez inspektora i gubernatora Juana de Solórzano w sprawie warunków pracy w samych kopalniach rtęci w Huancavelica i przedstawiony Radzie do Spraw Indian stwierdza, że "(...) trucizna przenika aż do kości powodując osłabienie członków i ciągłe drżenie. Robotnicy umierają zazwyczaj w ciągu czterech lat". Ale w 1631 roku Filip IV kazał kontynuować dotychczasowy system pracy. I tak to Bogata Góra w Potosi, według Josiaha Condera, pochłonęła 8 milionów istnień ludzkich w ciągu trzech wieków.
Rtęć używana do wydobywania srebra poprzez amalgamat działa w równym lub wyższym stopniu jak toksyczne gazy znajdujące się wewnątrz ziemi. Powodowała ona wypadanie włosów i zębów oraz uporczywe dreszcze. "Dotknięci rtęcią" czołgali się po ulicach żebrząc o jałmużnę.
Jan Sztolcman w swojej książce zatytułowanej "Czwarty Polak za Kordylierami" zanotował takie oto spostrzeżenie:
Gdyśmy do Tambillo przyjechali, pytano nas często, czy nie mamy ze sobą azogue virgen (dziewiczego merkuriuszu). Objaśniono nas, że rtęć przychodzi do kopalni w puszkach, i że pierwsze krople, jakie się po otworzeniu wylewa, mają osobliwą własność wskazywania ukrytych skarbów. Ten to kożuszek merkuriuszowy nosi nazwę rtęci dziewiczej. Gdy jest pewne podejrzenie, że w danym miejscu znajduje się skarb, poszukiwacz wylewa na arkusz papieru kilka kropli "dziewiczej rtęci", która rozmaicie się zachowuje stosownie do tego, czy skarb rzeczywiście znajduje się w tym miejscu lub nie, gdyż w pierwszym przypadku merkuriusz przebija papier i znika pod ziemią właśnie w miejscu znajdowania się srebra; w przeciwnym razie zachowuje się obojętnie. Dzięki tym urojonym właściwościom "rtęć dziewicza" jest tak poszukiwana w prowincji Jaen, przesądny lud płaci nieraz za nią wygórowaną cenę kupcom, którzy eksploatują na swą korzyść ten naiwny zabobon.
Zamknięta a w pojemniku rtęć wraz z agatem pomaga w leczeniu chorób stawów, szczególnie u osób urodzonych 14 dnia każdego miesiąca.
ruana - Tradycyjny, bajecznie kolorowy strój mieszkańców Andów kolumbijskich. Jej fason nie zmienił się od stuleci. Jest to rodzaj poncha w kształcie prostokąta, przypominający koc z podłużnym przecięciem pośrodku, przez które wkłada się ruanę na ramiona. W górach, szczególnie na wysokościach powyżej 2000 metrów n. p. m., ruana jest strojem powszechnie noszonym zarówno przez mężczyzn jak i kobiety. Zastępuje tu płaszcz, którego w chłodne, deszczowe dni używają Europejczycy. Często więc można spotkać na ulicach nie tylko małych miasteczek, ale i dużych miast, takich jak Bogota, Tunja czy Pasto, mężczyzn w garniturach i w narzuconych na nie ruanach. Ruany męskie są w kolorach czarnym, brązowym i szarym. Kolorowe - czerwone, niebieskie, pomarańczowe - noszą kobiety. Obszerna, ciepła ruana matki jest doskonałym schronieniem dla małego dziecka. Indianka nigdy nie rozstaje się ze swoim małym dzieckiem. Maluch towarzyszy jej zarówno przy pracach domowych, jak w polu czy na targu. Gdy jest głodny, matka przystawia go do piersi. Nieważne, czy jest właśnie na ulicy, w jakimś urzędzie czy na przystanku autobusowym. Ruana wspaniale spełnia swoje zadanie chroniąc matkę i dziecko przed chłodem, deszczem i wiatrem, tak często nawiedzającymi wyższe partie Andów.
Ruanagua - Indianie peruwiańscy.
rubin - Rubiny ceniono od zarania dziejów. Są jednym z najtwardszych materiałów dostępnych dla przemysłu. Rubin jest odmianą minerału korundu. Inną odmianą tego minerału jest szafir. Barwa rubinu zmienia się w zależności od tego pod jakim kątem na niego spoglądamy. Dzięki współczesnym technologiom jesteśmy w stanie wyprodukować rubiny syntetyczne, wyglądające dokładnie tak samo jak ich naturalne odpowiedniki.
Większe złoża rubinów występują w stanie Montana w USA.
Rubin był symbolem czwartego miesiąca kalendarzowego roku Indian Maya, zwanego Zotz, który rozpoczynał się - według europejskiej, gregoriańskiej rachuby czasu - 3 kwietnia, a kończył 22 tegoż samego miesiąca. Rządził nim wspólny Indianom Maya i Mexicos bóg Centeotl - Pan Kukurydzy. Ołtarze domowe ozdabiano wówczas młodymi pędami tej rośliny, a dziewczęta tańczyły obrzędowe tańce podczas święcenia nasion kukurydzy. Wszyscy dorośli członkowie narodu Indian Maya poddawali się mającemu charakter religijny zabiegowi puszczania krwi.
Księgi Indian Maya przypisywały urodzonym podczas trwania miesiąca Zotz silną, choć niekoniecznie sympatyczną osobowość. Ludzie - Rubiny mieli więc być twardego charakteru, zdecydowani, despotyczni, konsekwentnie dążący do osiągnięcia własnych celów. Niektórzy z Rubinów kochają władzę i skłonni są dla jej zdobycia nie cofać się przed niczym, inni przywiązują wielką wagę do dóbr doczesnych - są niezmordowani w pracy, by uzyskać lepszą pozycję życiową, często zdarza się też, że mają wrodzoną niejako zdolność do wykorzystywania wszelkich okazji, aby pomnożyć swój stan posiadania.
Niewiele w ich charakterach altruizmu, rzadko zastanawiają się nad skutkami swych czynów w życiu innych. Większość ma na uwadze przede wszystkim własne korzyści i cele. Zdarza się czasem, że cechy te są słabiej zaznaczone - dotyczy to jednak ludzi, którzy przyszli na świat między 3 a 5 kwietnia, oraz podczas ostatnich dni okresu, którym rządził Centeotl (19-22 kwietnia).
Rubiny mają w sobie wiele zimnej krwi i opanowania, potrafią nawet w trudnych sytuacjach nie tracić głowy, są energiczni i ekspansywni. Tak mężczyźni, jak i kobiety lubią w swym otoczeniu wysuwać się na czoło, podporządkowywać sobie innych, grać pierwsze skrzypce. Chętnie udzielają przyjaciołom dobrych rad, a nawet spieszą z realną pomocą - chcą jednak zawsze, aby przy tych okazjach uznać ich przewodnictwo i stosować się do ich wskazówek.
Ludzie urodzeni w tym okresie są często praktyczni i oszczędni, odznaczają się też dużą zaradnością w sprawach dnia codziennego. Nieraz mają zdolności manualne, zajęcia związane z gospodarstwem nie sprawiają im trudności. Potrafią też mądrze kierować domownikami. Kapłani Indian Maya twierdzili, że w miesiącu Zotz rodzą się najzdolniejsi rzemieślnicy, najbardziej nadający się na te stanowiska zarządcy dóbr ziemskich, robót publicznych, nadzorcy państwowego mienia.
W sprawach sercowych Rubiny nie są szczególnie uczuciowe. Raczej rzadko natura obdarza je bardziej gorącym temperamentem. Na płeć przeciwną patrzą trzeźwo, realnie i bez większych złudzeń. Tak mężczyźni, jak i kobiety, szukają sobie towarzyszy życia pracowitych i zaradnych - a w pewnym sensie - podobnych do nich samych. A, że w życiu małżeńskim ten rodzaj podobieństwa charakterów powoduje często walki o prymat w rodzinie, stąd domy Rubinów rzadko bywają oazą spokoju. Od mężów, czy żon, wymagają wiele, a jeśli partner nie potrafi temu sprostać, wyrażają swoje niezadowolenie głośno, bez ogródek i przy każdej okazji.
Kobiety - Rubiny nie mają zbyt wiele cech - tak dobrych jak i złych - przypisywanych tradycyjnie ich płci. Nie są uległe, ani słabe, nie lubią ustępować, ni liczą się ze zdaniem partnera, nie szukają pomocy, ani opieki - wymagają raczej pewnych działań na korzyść dobra rodziny i domu, i nie potrafią je egzekwować w sposób bezwzględny.
Jako matki są pracowite i pełne poświęcenia, lecz można by twierdzić, że nieraz wiele wymagają od swoich dzieci, nastawiając się wyłącznie na sukcesy potomstwa. Lubią nawet przesadnie chwalić się urodą, zdrowiem i zdolnościami swojej progenitury, a jeśli dzieci nie spełniają ich nadziei, są zawiedzione i niezadowolone. Nie ukrywają też przed dziećmi swego rozczarowania.
Rubiny nie przepadają za podróżami, poznawanie nowych okolic nie ma dla nich szczególnego uroku. Niechętnie opuszczają rodzime strony - chyba, że skłonią ich do tego sprawy interesu, czy widoki na poprawę materialnej sytuacji.
Dzieci urodzone w tym okresie prawie zawsze odznaczają się dobrym zdrowiem i niespożytą energią. Lubią hałaśliwe zabawy, są śmiałe i odważne; dziewczynki nieraz mówią, że chciałyby być chłopcami. Małe Rubiny nie są łatwe do prowadzenia, ani posłuszne. Rodzice chcąc je podporządkować sobie, powinni im czymś zaimponować - konsekwencją stawianych żądań, opanowanie, siłą woli itp.
Biali wróżbici zalecają noszenie na palcu rubinu osobą urodzonym w marcu. Kamień ten podkreślać też ma urodę blondynek. Szczęśliwy jest dla osób urodzonych 9, 18 i 27 dnia każdego miesiąca. Przynosi sen.
W Smithsonian Institution, w Waszyngtonie, znajduje się 140 - karatowy rubin nazywany Rosser Reeves. Jest to największy rubin na świecie.
Wschodnia mitologia mówi o rubinie jako o kropli krwi z serca Matki Ziemi. Z tego to powodu właściwości rubinu wspaniale nadawać się mają do leczenia chorób krwi: anemii czy złej cyrkulacji. Ten piękny kamień oczyszcza krew, co jest korzystne zarówno dla wątroby jak i mózgu. Przy chorobach wirusowych, gorączce i zatruciach rubin powinien leżeć około godziny na pępku chorego. Minerał ten energetyzuje nasze ciało.
Ciemnoczerwony rubin doprowadza do harmonii miłość cielesną i duchową. Kto posiada jakiekolwiek trudności z tymi doznaniami, poleca się medytować z rubinem na temat tych właściwości, a piękny ten kamień napełni serca właściwie pojętą miłością do siebie samego i do innych ludzi.
rubelit - Rubelit jest nazwą nadaną różowej lub czerwonej odmianie turmalinu. Znajduje zastosowanie w zdobnictwie i w przemyśle.
Znajdowany jest m.in. w San Diego i w Mesa Grande w Kalifornii.
ruca - Chata Indian Mapuche z Chile i zachodniej Argentyny.
Rucana - Indianie peruwiańscy.
Rucuyen - Indianie z Gujany francuskiej, znad rzeki Itany. Występowała wśród nich poliginia sorroralna.
rudbekia - roślina pochodząca z umiarkowanej strefy klimatycznej Ameryki Północnej, (Rudbeckia). Ma żółte kwiaty ujęta w koszyczki. Występuje w około 30 gatunkach, z których niektóre uprawiane są jako rośliny ozdobne. R. amplexicaulis Vahl. pochodzi z Ameryki Północnej i Meksyku. Kwiaty ma żółte, o średnicy 1,5 - 2,5 centymetra, z brązowym środkiem. R. bicolor Nutt. to rudbekia dwubarwna. Pochodzi z Ameryki Północnej. Wyrasta do wysokości 50 centymetrów. Pędy ma bardzo silne, szorstko owłosione. Kwiaty ma duże, o średnicy do 8 centymetrów, jasnożółte z brązowym środkiem. R. hirta L. to rudbekia szorstka lub rudbekia owłosiona. Pochodzi z Ameryki Północnej. Dorasta do 1 metra wysokości. Pędy ma silnie rozgałęzione, owłosione. Jej kwiaty osiągają średnicę do 12 centymetrów i mają żółtą lub dwubarwną barwę. R. laciniata to rudbekia naga; (ang. cone-flower).
Indianie Chippewa rudbekię nagą nazywali gi'zu^swe'bigwa'i(s, co znaczy "to jest rozproszone" lub gi'zi(so'bu^gons' i używali do leczenia niestrawności oraz oparzeń. W tym celu wysuszone uprzednio kwiaty moczono, nakładano na oparzenia i bandażowano. Korzeniem rudbekii leczyli też niestrawność. Korzenia zaś tej rośliny używali zewnętrznie do leczenia koni.
Rudbekia dobrze zasiedliła się na podmokłych miejscach Europy. Ze względu na swe walory dekoracyjne często używana jest do bukietów kwiatowych.
rudzielec - (Thripadectes); ptak z Ameryki Południowej. Występuje w kilku gatunkach. T. ignobilis to rudzielec jednobarwny (ang. - Uniform Treehunter). T. virgaticeps to rudzielec cętkowany (ang. - Streak-capped Treehunter). T. melanorhynchus to rudzielec czarnodzioby (ang. - Black-billed Treehunter). T. holostictus to rudzielec kreskowany (ang. - Striped Treehunter). T. flammulatus to rudzielec paskowany (ang. - Flammulated Treehunter). T. scrutator to rudzielec peruwiański (ang. - Buff-throated Treehunter).
Ruguyen Rucuyen
Ruiz Alejandro Luna - Indianin Tzotzil. 22 grudnia 1997 roku zginął w masakrze przeprowadzonej w Acteal przez bojówki wspierające Partię Instytucjonalno-Rewolucyjną.
Ruiz Augustin Gomes - Indianin Tzotzil. 22 grudnia 1997 roku zginął w masakrze przeprowadzonej w Acteal przez bojówki wspierające Partię Instytucjonalno-Rewolucyjną.
Ruiz Catalina Luna - Indianka Tzotzil. 22 grudnia 1997 roku zginęła w masakrze przeprowadzonej w Acteal przez bojówki wspierające Partię Instytucjonalno-Rewolucyjną.
Ruiz Jaime Luna - Indianka Tzotzil. 22 grudnia 1997 roku zginęła w masakrze przeprowadzonej w Acteal przez bojówki wspierające Partię Instytucjonalno-Rewolucyjną.
Ruiz Marcela Luna - Indianka Tzotzil. 22 grudnia 1997 roku zginęła w masakrze przeprowadzonej w Acteal przez bojówki wspierające Partię Instytucjonalno-Rewolucyjną.
Rump - Indianin Oglala Teton Lakota Sioux. 25 czerwca 1876 roku wziął udział w bitwie nad Little Big Horn. W maju 1877 roku obecność jego zanotowano przy agencji Red Cloud.
Runa (1) - Indianie z Kolumbii. Zaliczeni do rodziny językowej choco. Nikt już nie mówi językiem runa.
Running Crane Indianin Blackfoot. Zachowała się jego fotografia zrobiona w 1894 roku.
Running Face Indianin Mandan. Zachowała się jego fotografia zrobiona w 1872 roku.
Running Fisher Indianin Gros Ventre; (ind. Itn Tyi Waatyi). Zachowała się jego fotografia zrobiona w 1908 roku.
Running White Weasel Indianin Nez Perce. Zachowała się jego fotografia zrobiona w 1907 roku.
Running Wolf Patrz: Biegnący Wilk (Indianin Pawnee).
Runs After the Clouds Inne imię Lights.
Runs Close to Camp Indianin Oglala Teton Lakota Sioux. 25 czerwca 1876 roku wziął udział w bitwie nad Little Big Horn. W maju 1877 roku obecność jego zanotowano w Agencji Red Cloud.
Runubu - Indianie peruwiańscy.
Runyo - Indianie peruwiańscy.
Ruptari Wioska Indian Mandan, wymieniona w 1804 roku przez Lewisa i Clarka.
Rush Buffalo, John Indianin Tonkawa. Zachowała się jego fotografia.
Rushing War Eagle Indianin Mandan; (ind. Wa-Shu-Na-Koo-Ra). Zachowała się jego fotografia zrobiona w 1874 roku.Runyo Indianie peruwiańscy.
Russell, Norman H. - Urodził się w 1921 roku w Big Stone Gap, w stanie Wirginia. Pochodzi z narodu Indian Cherokee. Poeta, botanik, pracownik uniwersytecki. Wydał kilkanaście prac z dziedziny botaniki, a także wiele artykułów prasowych. Pierwszy tom jego poezji, "At the Zoo" ukazał się w 1969 roku. W sumie ogłosił piętnaście zbiorów poezji, wśród których znalazły się na przykład: "Open the Flower" i "Collected Poems".
rutyl - Rutyl jest najpospolitszym z trzech występujących w przyrodzie minerałów będących polimorficznymi odmianami dwutlenku tytanu. Minerał ten ma zazwyczaj czerwonawo-brunatną barwę, może być jednak także żółtawo-czerwony lub czarny. Często tworzy igiełkowe wrostki przerastające kryształy innych minerałów, zwłaszcza kwarcu, miki i korundu.
Rutyl jest często występującym minerałem akcesorycznym wielu typów skał magmowych, utworzonych przez krystalizację magmy w głębi skorupy ziemskiej. Spotyka się go również w wielu skałach metamorficznych, zwłaszcza gnejsach, łupkach mikowych oraz przeobrażonych pod wpływem ciepła i wysokiego ciśnienia wapieniach i dolomitach.
Na Ziemi Indian znaleźć go można w Brazylii (Minas Gerais) i w USA (Arkansas, Kalifornia, Georgia, Pensylwania).
Kwarc rutylu znosi blokady i bóle w ciele. Poleca się go kłaść na chore miejsca, albo, nosząc przy sobie, często dotykać. Leczy choroby płuc, zaziębienia i wzmacnia tarczycę. Wyrównuje męskie i żeńskie energie w ciele, doprowadzając nas tym samym do przeżycia wewnętrznej harmonii.
Kwarc rutylu uspokaja nasz umysł i prowadzi nas tam, gdzie łączą się przeciwieństwa. Rozpuszcza w podświadomości blokady powstałe w okresie dzieciństwa. Włożony pod poduszkę, wpływa na jakość naszych snów.
ryba - Zwierzę wodne z gromady obejmującej około 20 tysięcy gatunków. Indianie Catawba rybę nazywają yie` lub yii`wii. Indianie Cherokee nazywają ją a-tsa?-di. Indianie Mohawk nazywają ją kentson. Indianie Shawnee nazywają ja name'tha.
W czasach starożytnych u wybrzeżu Peru łowiono ryby za pomocą haczyków i lin oraz różnych sieci, które zarzucano albo z brzegu, albo płynąc na nadmuchanych skórach lub małych tratwach zrobionych z wiązek sitowia. Łatwe do złowienia i liczne były nie tylko większe ryby, ale także te mniejsze (jak np. anchoveta), ważne dla rolnictwa jako podstawowy nawóz.
Indianie Haida opowiadają o tym, jak to porzucone chłopiec płynąc po wodzie w skrzynce, trafiło do miasta orłów. Tam poślubił później córkę wodza tych ptaków. Otrzymał orlą skórę, założył ją na siebie i sam stał się orłem. W postaci już orła zemścił się na swym wuju, który go kiedyś wypędził, i zamienił go w "diabelską rybę", która stała się "dziadkiem ludzi".
Indianie Naskapi wierzą, że nad dobrem wszystkich ryb w jeziorach leżących na północ od rzeki Świętego Wawrzyńca czuwa mucha Tabanus affinis, od której łaski lub niełaski zależą wyniki wszelkich połowów. Mucha ta trzyma się zawsze w pobliżu ryb i za nieumiarkowane połowy mści się, uwalniając ryby z sieci, pułapek i wędek.
Indianie Huron uważali, że ryby brzydzą się zmarłymi, przeto po każdym przypadku zgonu, wstrzymywali się od połowów, a w czasie uroczystości żałobnych chowali sieci do domów.
Dla Indian Mohave nie ma nic niebezpieczniejszego niż spożywanie pierwszej ryby złapanej w nową sieć. Schodzą się wtedy bowiem bez przeszkód duchy ryb, zwane nyavedhi, i porywają cień (matkwesa) takiego człowieka, który pozbawiony w ten sposób duszy słabnie i traci przytomność. Uratować go może tylko pomoc potężnego czarownika; stosując uroczysty rytuał, jest on w stanie za pomocą śpiewu przywrócić mu duszę.
Susan Żelazny Ząb, Indianka Cheyenne, w swoich wspomnieniach z pierwszej połowy XIX wieku powiedziała:
"Łowiąc ryby, wiązałam kawałek mięsa do końca żyłki z bizoniego ścięgna. Nie miałam metalowego haczyka, musiałam więc błyskawicznie szarpać żyłkę, gdy sądziłam, że ryba połknęła mięso. Wiele ryb się zerwało, ale też i wiele złowiłam w ten sposób."
Kobiety Indian Creek i Seminole miały zwyczaj podawania "świeżych ryb i owoców". Tym samym często podawały obydwa te posiłki na raz, gotując na parze ryb wraz z pomarańczami lub dzikim winogronem, tworząc przez to posiłek bardziej delikatnym i smaczniejszym.
Plemienne tabu Indian Apache zabraniało im łowienia i spożywania ryb.
Indianie Mariames z Teksasu sproszkowane rybie ości spożywali jako pastę.
Rybi tran wykorzystywany był przez Indian do celów leczniczych. Do leczenia "błon w oczach" Indianie Illinois używali łusek wszystkich ryb rzecznych - palili je, proszkowali i wdmuchiwali tak otrzymany środek w oczy.
We wschodniej Boliwii, przed każdym wielkim połowem ryb, czarownik dmucha dymem tytoniowym na rzekę i wypowiada zaklęcia magiczne w celu przejednania duchów ryb.
Pośród wspaniale rozwiniętych metod łowienia ryb u Indian południowoamerykańskich na szczególne wyróżnienie zasługuje (obok rozmaitych rodzajów sieci, grodzi wodnych, więcierzy i polowania za pomocą łuku) stosowanie trucizn uzyskiwanych z dzikich roślin, których uprawa jest też przedmiotem szczególnej troski samych Indian. Rośliny te wrzuca się do wody, aby odurzyć ryby, wskutek czego wypływają one na wierzch i dają się łatwo złapać. Najbardziej rozpowszechnione są tuki rybackie na obszarach Brazylii i Gujany. W mitach tamtejszych Indian pojawia się wciąż nazwa timbo, oznaczająca rozmaite służące do tego celu rośliny. Na przykład Indianie Maue, żyjący nad rzeką Tapajos, opowiadają, że klątwa pewnej ryby, która wynalazła wodę, stała się kiedyś przyczyną śmierci dziecka, a gdy je pochowano, z jego nóg wyrosło, jako narzędzie zemsty ludzi na rodzaju rybim, jedno prawdziwe timbo, i drugie fałszywe, nieskuteczne.
Arkady Fiedler o menu Indian Chama znad Ucayali napisał tak:
"Indianie ci żywili się przeważnie rybami i bananami, które przygotowywali na różne sposoby. O każdej porze dnia spożywali niemożliwe ilości ciapu, rodzaju zupy z rozgniecionych ręcznie, gotowanych bananów."
W opowieściach Indian Cubeo mężczyzna stworzył sobie kobietę z drzewa, lecz nie cieszył się długo jej względami, ponieważ znalazła sobie kochanka w postaci ryby i uciekła z nią od niego.
Pewien heros kulturowy i zarazem bóg-Stwórca Karusakaibu pojął za żonę zwykłą Indiankę Mundurucu o imieniu Sikrida. Spłodziła ona dwóch synów, a następnie uwodziła jednego z nich. Gdy ojciec dowiedział się o tych skłonnościach matki zwrócił swój gniew na syna i prześladował go. Ten jednak zwlekał z ucieczką i dalej utrzymywał stosunki płciowe z szeregiem natrętnych kobiet napotykanych po drodze. Na koniec ojciec dorwał w swe ręce syna i zamienił go w tapira, a kobiety w ryby.
Kobiety Indian Pilaga smarują swe łona na krótko przed porodem tłuszczem pewnej ryby, który ma się przyczynić do ułatwienia porodu.
Indianie Quechua powiadali, że kiedyś to w morzu nie było ani jednej, choćby nawet małej rybki. Mieszkająca w Pachacamac Ta Która Urodziła Gołębicę, trzymała je wszystkie w domu, w bardzo małym naczyniu. Viracocha, przybywszy do jej domu, zdenerwował się, że jej tam nie zastał. Rozgniewawszy się, wrzucił ryby do morza i odtąd jest w nim ich pełno.
Indianie Taulipang muszą regularnie odwiedzać Ojca Ryb, aby pozwolił na udany połów.
Dziewczyny Indian Tupinamba wystrzegają się jedzenia ryb sądząc, że powoduje to zajście w ciążę.
Indianie Tucuna wierzą, że w tęczy na wschodniej części nieba żyje duch ryb.
Wszystkie grupy Indian Północno-Zachodniego Wybrzeża Ameryki Północnej wypracowały obszerne scenariusze właściwego rytualnego obchodzenia się ze złowionymi rybami, które uważano za wcielenia nadprzyrodzonych istot. Organizowane ku ich czci uroczystości miały zaskarbić przychylność ryb. Tylko w takim bowiem przypadku można było liczyć na obfite połowy, które z kolei stanowiły podstawę egzystencji człowieka.
Przez 3 dni unikał po porodzie jadania ryb, zwierzyny i soli ojciec Indian Tupinamba, albowiem złamanie tego zakazu spowodowałoby biegunkę u matki i dziecka. Zakaz spożywania ryb dotyczył rodziców Indian Yagua, którzy przestrzegali go starannie do czasu stawiania przez dziecko pierwszych kroków. Wśród Indian Yaruro występujący po porodzie zakaz pokarmowy obejmował potrawy z ryb, żółwi oraz krokodyli i trwał przez 1 miesiąc po porodzie.
Tylko ryby jadły natomiast po porodzie przez 2 miesięcy kobiety Indian Palicur.
Wśród niektórych plemion kobietom wolna jednak łowić ryby jedynie przy pomocy pewnych ustalonych technik łowienia. Kobiety Indian Ashluslay na przykład łowią przy pomocy koszy, natomiast kobietom Indian Chane i Chiriguano wolno łowić jedynie na płytkich wodach, podczas gdy mężczyźni zapuszczają się na głębsze wody i łowią przy pomocy sieci.
Wśród Indian Tupinamba mięso niektórych ryb uważano za doskonały środek do zajścia w ciążę i dlatego niezamężne dziewczęta nigdy nie spożywały tego mięsa.
Ryby i owoce były głównym pokarmem obu małżonków spodziewających się dziecka u Indian Coroado.
Wśród Indian Yahgan nurkowanie i łowienie wpław były wyłącznym zajęciem kobiecym. Ten interesujący szczegół wynika z faktu, że kobiety są bardziej odporne na zimno, a ponieważ woda jest w tych okolicach bardzo zimna, nurkowanie ograniczano do paru zanurzeń, po czym wracano do ogniska.
Kobiety Indian Alacaluf łowiły ryby na większych głębokościach przy pomocy oszczepów. Bardzo często udawały się one wraz z dziećmi do wody i pływały po wodach nadbrzeżnych uderzając kijami w wodę, aby wypłoszyć w ten sposób ryby i spędzić je na płycizny, gdzie następnie łowiono je wprost rękami lub przy pomocy szczepów. Gdy kobiety wybierały się z mężczyznami na dalsze połowy, ich obowiązki ograniczały się jedynie do wiosłowania i prowadzenia łodzi.
ryba czerwona arapaima
rybak (1) Człowiek trudniący się łowieniem ryb. Indianie Shawnee nazywają go hocaka.
rybak (2) Zwierzę; (łac. Noctilionidae). Jest to nietoperz. Niewielki, jaskrawo ubarwiony. Odżywia się owadami i rybami. je w koloniach w jaskiniach i dziuplach nad brzegami wód w tropikalnej części Ameryki Południowej.
rybitwa zwyczajna Ptak; (łac. Sterna hirundo). Jest ptakiem wędrownym. Odżywia się drobnymi rybami oraz owadami i skorupiakami. Żyje w Europie, Azji i Ameryce Północnej. Zimuje w północnej Afryce, południowej Azji i w Ameryce Północnej.
rybołów Ptak; (łac. Pandion haliaetus); (ang. osprey). Zaliczony do rzędu ptaków drapieżnych. Prowadzi wędrowny tryb życia. Zamieszkuje lasy położone nad dużymi zbiornikami wodnymi. Żyje w Europie, środkowej i południowej Azji, Australii i Ameryce Północnej. Niektóre gatunki zimują w Afryce.
rycerzyk czerwonozłoty Grzyb jadalny; (łac. Tricholompsis rutilans). Rośnie w Europie, Afryce, Azji i Ameryce Północnej. Rośnie latem i jesienią na pniakach lub obumarłych pniach drzew iglastych.
ryczywół Inna nazwa brzęczyka.
rydz fałszywy Inna nazwa grzyba mleczaja wełnianki.
rypsalis Roślina; (łac. Rhipsalis Gärtn.). Jest rodzajem kaktusów epifitycznych z tropikalnej Ameryki, Afryki, Cejlonu i Madagaskaru. R. cassutha występuje w Ameryce Środkowej, tropikalnej Afryce i na Cejlonie. Pędy ma zielone, wałeczkowate, o grubości kilku milimetrów. R. houlletina dziko rośnie w Brazylii. Osiąga nawet ponad 2 metry wysokości. Pędy ma cylindryczne, wyżej spłaszczone, podobne do liści. Brzegi ich są głęboko wcinane. Osadzone w ząbkowanych wycięciach kwiaty mają okwiat pochylony w dół, biały.
ryś amerykański Ssak drapieżny z rodzaju kotów. Indianie Catawba nazywają go tu'pu'ke', ta'pa'ke_ke_, ipeke lub ipa'ke. Indianie Cherokee nazywają go gv-he.
ryś rudy - (Lynx rufus); ssak drapieżny z rodzaju kotów. Występuje w Ameryce Północnej.
Indianie Północno-Zachodniego Wybrzeża Pacyfiku Ameryki Północnej wrzody lub otwarte rany leczyli maścią zrobioną z mieszaniny tłuszczu i popiołu uprzednio spalonej sierści rysia. Swan w książce "The Northwest Coast" napisał: "Co do szczególnej wartości sierści rysia, która miałaby górować nad wszelkimi innymi, Indianie są bardzo przekonani i wierzą, że skóra rysia czy dzikiego kota, posiada niezwykłe właściwości lecznicze."
Ryś, czyli Meh-ho-ă', to nazwa jednego z klanów Indian Abnaki.
ryżak - (Oryzomys palustris); ssak z rodziny chomikowatych. Zamieszkuje tereny bagniste środkowej i zachodniej części Ameryki Północnej.
ryż wodny - (Zizania aquatica), zwany także indiańskim ryżem. Jest to gatunek z rodziny traw pokrewny ryżowi, rosnący w przybrzeżnej strefie słodkowodnych jezior i spokojnych rzek we wschodniej części Ameryki Północnej, na obszarach między Jeziorem Michigan i Jeziorem Górnym oraz przylegających do nich okolic.
Tworzy gęste szuwary, długie miejscami na 8, a szerokie na około 3 km. Występuje w dwóch gatunkach : Z. palustris i Z. aquatica. Z. aquatica ma mniejsze kłosy od Z. palustris i rośnie w Minnesocie.
Dziki ryż uzupełniał pożywienie Indian Santee Dakota, Cree, Kickapoo, Fox, Sauk, Winnebago, Chippewa i Menominee. Jako pożywienie posiadał tylko lokalne znaczenie, lecz jeszcze obecnie Indianie Chippewa i Menominee zbierają go na większą skalę.
Indianie Chippewa wierzą, że to właśnie Manitu stworzył ryż, który oni nazywają manomin, jako specjalne pożywienie dla Indian. Liczne legendy indiańskie usiłują wyjaśnić pochodzenie tego błogosławionego środka żywności. Indianie wierzą, że kiedyś, podczas klęski głodu, Manitu wysłuchał ich modlitwy, ukazał się szamanowi tajemniczego stowarzyszenia Midewiwin i przekazał Indianom te oto słowa:
- Zbierajcie nasiona, które są ostre jak grotu. Ich wnętrze zawiera słodkie pożywienie.
Jednocześnie Manitu powierzył im tajemnicę zbierania i przygotowywania ziarna, które dziś jeszcze przebiega tak samo, jak w pradawnych czasach.
Ryż wodny zbierany był na przełomie sierpnia i września przed całkowitym, dojrzeniem, aby ziarno samoistnie nie wysypywało się do wody. Zbioru dokonywały kobiety wypływające w kanu na ryżowiska. Naginały pęki łodyg nad wnętrze łodzi i drewnianymi bijakami wytrząsały ziarno. Na matach rozpiętych nad tlącym się ogniskiem podsuszały ziarna, a omłotu dokonywali już mężczyźni i w nowych mokasynach zgniatali je. Następnie kobiety rozsypywały ziarna na matach i potrząsając nimi na wietrze odwiewały łuski.
Ryż wodny spożywany był przez Indian Chippewa na wiele sposobów. Gotowali go więc w wodzie i podawali do jedzenia wraz z cukrem klonowym, lub bez niego. Gotowali go wraz z mięsem. Wkładali też do kociołka tłuszcz i piekli w nim ryż wodny poczym przyprawiano go cukrem klonowym. Często też tak przyrządzony ryż łączyli z borówkami Vaccinium angustifolium by mieć pożywienie na czas podróży. Ryż wodny, w stanie surowym, przechowywali też przez zimę z uprzednio wymienioną odmianą borówki po to, by móc na wiosnę je zagotować i smakowicie zjeść. Upieczony uprzednio ryż wodny, wrzucali też do rosołu z mięsa, lub ryby, i gotowano aż do jego zmiękczenia. Indianie Chippewa gotowali również i plewy pozostałe po wymłóceniu ryżu, uważając je za niezły przysmak.
rzeka Masa wody wypływającej ze źródeł lub biorącej swój początek ze strumieni górskich, potoków itp., płynąca w sposób ciągły lub okresowy w wyraźnym łożysku (korycie), opadającym w określonym kierunku do ujścia (do morza, jeziora lub innej rzeki .
Według Indian Mosenete rzeki powstały w wyniku tego, że Dohitt, ich bohater kulturowy, nosił wodę w koszykach.
rzepa preriowa - Indianie Dakota nazywali ją teep se nah. Spożywana była na surowo, gotowana oraz suszona i proszkowana na pożywną mąkę. Gotowano ją z żołądkiem bizona, ogonem bobra lub z tłustym psim mięsem, dodając czasem dzikiego grochu. Był to najsmaczniejszy indiański pokarm.
Rzucający Więźnia Na Stół Indianin Huron; (ind. Andask'aent). Wymieniony w spisach jezuickich z XVIII wieku.
Rzymski Nos (1) Indianin Brule Teton Lakota Sioux; (ang. Roman Nose). Zachowała się jego fotografia.
Rzymski Nos (2) Indianin Cheyenne Południowy, zwany też Roman Nose lub Crooked Nose (Zakrzywiony Nos). Członek Stowarzyszenia Żołnierzy Psów. 25 czerwca 1876 roku wziął udział w bitwie nad Little Big Horn, walcząc z kolumną Custera. Nie wiadomo kiedy zmarł.
Rzymski Nos (3) Indianin Cheyenne Północny, zwany też Roman Nose, Hump (Garb), Hump Nose (Garbaty Nos) lub Black Coyote (Czarny Kojot); (ind. Sunkmanitu Sapa). Urodził się około 1860. Kawaler. Zginął 25 czerwca 1876 roku podczas bitwy nad Little Big Horn, zabity na zachodnim brzegu rzeki ścigając uciekający oddział Reno.
Rzymski Nos (4) Indianin Minniconjou Teton Lakota Sioux; (ang. Roman Nose). Pełnił funkcję pomniejszego wodza. 25 czerwca 1876 roku był nad Little Big Horn.
Rzymski Nos (5) Indianin Cheyenne; (ang. Roman Nose). Nie był pokojowym wodzem Indian Cheyenne i mimo iż George Bent typował go do brania udziału w różnych naradach, pozostawał on stojącym na uboczu wojownikiem plemienia. Mimo to, będąc idolem czejeńskiej młodzieży, stał się symbolem czejeńskiego wojownika, którego imię jest dzisiaj odzwierciedleniem butności i dumnej wewnętrznej siły duchowej tego plemienia.
W zasadzie to było wielu Indian wśród plemion preryjnych, których orli wyraz twarzy przyczynił się do nadania im przez białych imienia - Rzymski Nos. Nie jest pewnym np. czy ten słynny wojownik Indian Cheyenne był owym mężczyzną, którego spotkał w Denver, w listopadzie 1863 roku gubernator John Evans. Evans identyfikuje tego mężczyznę jako Północnego Indianina Arapaho, lecz z powodu łączenia się tych plemion, mógł on zostać wprowadzony w błąd.
George Bent i Rzymski Nos należąc do tego samego Stowarzyszenia Krzywej Lancy, znali się dobrze nawzajem. Bent twierdzi, że jako mały chłopiec Rzymski Nos nazywany był imieniem Sautie, czyli Nietoperz (Bat), a gdy stał się wojownikiem, jego imię zmieniono na Waquini, czyli Zakrzywiony Nos (Hook Nose). Bent opisywał również tego wojownika jako "silnego jak byk, wysokiego jak przystało na Czejena, szerokobarczystego o wydatnej klatce piersiowej". Powiedział też, że w chwili, gdy go zabito nad Arickaree, był on w wieku pełnego swego rozkwitu.
Wojownicy Indian Sioux, wzburzeni karnymi ekspedycjami generała Alfreda Sully'ego w 1863 i 1864 roku, przybywali gromadnie z północy, by napadać na karawany wozów, stacje dyliżansów i osadników, wzdłuż szlaku Platte River. Dużą część winy za te napady przypisywano Południowym Indianom Cheyenne i Indianom Arapaho. Na nich też zwróciło uwagę wojsko, stacjonujące w Colorado. George Bent, który w lipcu przybył z dużą grupą Indian Cheyenne nad rzekę Solomon, powiedział, że byli oni nieustannie atakowani przez wojsko bez żadnego powodu, aż w końcu zaczęli sami brać odwet w jedyny znany sobie sposób - palili stacje, ścigali dyliżanse, rozpędzali bydło i zmuszali załogi karawan transportowych do walki obronnej.
Czarny Kocioł i starsi wodzowie próbowali powstrzymać te napady, lecz wpływ ich słabł wobec popularności młodszych wodzów takich jak Rzymski Nos i członków Hotamitanio, czyli grupy Żołnierzy Psów.
Nastał styczeń 1865 roku, Miesiąc Wielkiego Chłodu: Indianie z Równin tradycyjnie utrzymywali niegasnący ogień w swych tipi. Były to jednak złe czasy. Wiadomość o masakrze nad Sand Creek (29 listopad 1864 roku) rozeszła się po całej równinie a Indianie Cheyenne, Arapaho i Sioux rozsyłali posłańców nawołujących do wojny w odwet za morderstwa, jakich dopuścili się biali.
W obozie nad rzeką Republican wraz z Indianami Cheyenne zebrało się 1000 ich sprzymierzeńców: Brule i Oglala Teton Lakota Sioux, duże grupy Północnych Indian Arapaho. Żołnierze Psy Indian Cheyenne, obecnie dowodzeni przez Wysokiego Byka, którzy odmówili pójścia do Sand Creek oraz młodsi wojownicy dowodzeni przez Rzymskiego Nosa również znajdowali się na równinie. Wiosną zaś Indianie Cheyenne przeprowadzili swe konie nad Tongue River, gdzie były lepsze pastwiska i rozbili obóz w pobliżu plemienia Oglala Teton Lakota Sioux pod wodzą Czerwonej Chmury.
Przez całą wiosnę Indianie wysyłali grupy zwiadowców, aby obserwować żołnierzy, którzy pilnowali dróg i linii telegraficznych wzdłuż rzeki Platte. Zwiadowcy meldowali o większej niż zwykle liczbie żołnierzy, których grupy zapuszczały się na północ wzdłuż Szlaku Bozemana, poprzez krainę rzeki Powder. Czerwona Chmura i inni wodzowie zdecydowali, że nadszedł czas, by dać wojsku nauczkę; postanowili uderzyć w miejscu, gdzie posiłki wojskowe były najbardziej wysunięte na północ, a które zostało nazwane przez Białych stanicą Platte Bridge.
Ponieważ wojownicy Południowych Indian Cheyenne chcieli wziąć odwet za swych krewnych zmasakrowanych w Sand Creek, wielu z nich zostało zaproszonych do udziału w tej wyprawie. Dowództwo objął Rzymski Nos będący członkiem Stowarzyszenia Krzywej Lancy, a u jego boku znajdowali się: Czerwona Chmura, Tępy Nóż i Stary Człowiek Bojący się Swych Koni. Wyprawa ta liczyła prawie 3 000 wojowników.
24 lipca wojownicy dotarli do wzgórz, z których widać było most na rzece North Platte. Na przeciwległym końcu mostu mieścił się posterunek wojskowy - umocnienie ze stacją dyliżansu i biurem telegrafu. Placówki tej broniło około 100 żołnierzy. Spojrzenie przez lornetkę wojskową pozwoliło wodzom na szybkie podjęcie decyzji: spalą most, przeprawią się przez rzekę poniżej umocnień, w miejscu gdzie była ona najpłytsza i przystąpią do oblężenia posterunku. Najpierw jednak postarają się wywabić żołnierzy na zewnątrz i pozabijać ich jak najwięcej.
Po południu dziesięciu wojowników zeszło ze wzgórza w pobliżu umocnień, lecz żołnierze nie kwapili się do opuszczenia twierdzy. Następnego ranka wysiłki Indian znów okazały się bezowocne. Wprawdzie biali wyszli na most, lecz nie zrobili ani kroku dalej. Jednak na trzeci dzień, ku ogromnemu zdziwieniu Indian, pluton kawalerii opuścił fort, przeszedł przez most i kłusem ruszył na zachód. W ciągu zaledwie paru sekund kilkuset Indian Cheyenne i Sioux dosiadło koni i ruszyło w pogoń za Niebieskimi Kurtkami. Dwudziestoma pięcioma żołnierzami dowodził porucznik Caspar Collins.
Rzymski Nos będąc tam jednym z przywódców, którzy prowadzili szarżę Indian, ubrany był w swój czepiec wojenny a z broni, w którą był uzbrojony używał przede wszystkim łuku i strzał.
- Gdy wpadliśmy w szeregi wojska - relacjonował George Bent - ujrzałem jednego oficera, który w chmurze dymu i kurzu przejechał koło mnie na gniadym koniu. Nie panował już nad wierzchowcem; w jego czole tkwiła strzała, a twarz zalana była krwią.
Tym śmiertelnie rannym oficerem okazał się Collins. Kilku oficerom udało się umknąć i dołączyć do plutonu piechoty znajdującego się na moście. Działo z fortu położyło kres dalszemu pościgowi.
Gdy walka jeszcze trwała, Indianie, którzy znajdowali się na wzgórzach zorientowali się co było przyczyną wymarszu wojska z fortu. Mieli oni wyjść naprzeciw karawanie wozów zbliżających się od zachodu. W ciągu kilku minut Indianie otoczyli transport, lecz jego załoga bezpiecznie ukryta za wozami otworzyła ogień. Już w pierwszej chwili walki został zabity brat Rzymskiego Nosa. Gdy Rzymski Nos dowiedział się o tym, zapałał żądzą zemsty. Zebrał więc wszystkich Indian Cheyenne, by przystąpić do natarcia. "Opróżnimy karabiny żołnierzy" - krzyknął. Rzymski Nos miał na głowie ochronny pióropusz a u boku tarczę i wiedział, że żadna kula go nie dosięgnie. Ustawił Indian Cheyenne wokół wozów, którzy następnie zacinając ostro konie, galopem okrążyli wozy. W miarę jak krąg zacieśniał się wokół karawany, żołnierze jednocześnie oddawali salwy opróżniając karabiny i wtedy Indianie natarli na wozy zabijając wszystkich żołnierzy. Zawartość wozów rozczarowała atakujących - były one pełne pościeli dla wojska i kufrów z bezwartościowymi drobiazgami.
Latem 1865 roku Rzymski Nos odbył wiele postów, aby uzyskać od Wielkiego Ducha specjalną ochronę przed wrogiem. Podobnie jak Czerwona Chmura i Siedzący Bizon, był zdecydowany nie tylko walczyć o swój kraj, ale także tę walkę wygrać. Biały Byk, stary szaman Indian Cheyenne, poradził mu, aby udał się nad pobliskie jeziorko i tam nawiązał kontakt z duchami wody. Przez cztery dni Rzymski Nos leżał na trawie na jeziorze, bez jedzenia i picia, cierpliwie znosząc żar słoneczny w dzień i burze w nocy. Modlił się do Wielkiego Szamana i do Duchów Wody. Gdy powrócił do obozu, Biały Byk zrobił mu pióropusz wojenny na głowę z jednym rogiem bizonim i o tak wielkiej ilości orlich piór, że gdy Rzymski Nos dosiadał konia, jego pióropusz sięgał niemal ziemi.
We wrześniu, gdy wiadomość o żołnierzach uciekających na południe w górę rzeki Powder po raz pierwszy dotarła do obozu Indian Cheyenne, Rzymski Nos poprosił o przywilej poprowadzenia ataku na Niebieskie Kurtki. Dzień lub dwa później żołnierze obozowali w zakolu rzeki, otoczeni wysokimi urwiskami i gęstymi lasami. Wodzowie zdecydowali, że miejsce to znakomicie nadaje się do przeprowadzenia ataku. Ustawili więc kilkuset wojowników wokół obozu i zaczęli wysyłać małe grupki Indian w celu ściągnięcia na nie uwagi znajdujących się za wozami żołnierzy, lecz żołnierze nie chcieli wyjść zza zasłony.
Do wojowników podjechał Rzymski Nos na swym siwym koniu. Twarz miał pomalowaną w barwy wojenne, a jego pióropusz powiewał na wietrze. Wzywał wojowników by nie walczyli pojedynczo, jak to na ogół czynili, lecz by trzymali się razem na wzór wojska. Rozkazał im uformować szyk na otwartej przestrzeni między rzeką a urwiskiem. Wojownicy ustawili swe konie w szyku frontem do żołnierzy, którzy stali przed wozami. Rzymski Nos przejechał przed linią wojowników, nakazując im czekać aż do chwili, gdy sprowokuje żołnierzy do wystrzelenia całej amunicji. Następnie uderzył swego konia i pogalopował jak strzała w kierunku jednego skrzydła żołnierzy, a z ust jego wydobywały się pieśni wojenne. Gdy podjechał dość blisko, aby ujrzeć wyraźnie ich twarze, skręcił i pognał wzdłuż linii wojska, a żołnierze całą drogę strzelali za nim opróżniając swe karabiny. Gdy podjechał do końca linii, zawrócił i ponownie przegalopował przed frontem wojska.
- Przejechał trzy lub cztery razy przed frontem wojska - opowiadał George Bent. - Następnie jego koń został trafiony i upadł. Widząc to, wojownicy wydali okrzyk i ruszyli do szturmu. Zaatakowali żołnierzy wzdłuż całej linii, ale nie mogli jej przełamać.
Rzymski Nos stracił konia, lecz posiadany przez niego ochronny amulet - pióropusz, uratował mu życie. W czasie tej bitwy on, Czerwona Chmura, Siedzący Bizon, Tępy Nóż i inni wodzowie zdali sobie sprawę, że w walce z wojskiem w niebieskich kurtkach odwaga, liczebność i grupowe ataki nie liczyły się, jeśli wojownicy byli uzbrojeni jedynie w łuki, włócznie, pałki drewniane i stare karabiny, pochodzące z czasów, gdy sprzedawali skóry traperom.
- Byliśmy teraz atakowani ze wszystkich stron, od fortu, z tyłu i z boków - relacjonował pułkownik Walker - lecz wyglądało na to, że Indianie mieli zaledwie kilka sztuk broni palnej.
Wojsko uzbrojone było w nowoczesne karabiny używane w czasie wojny secesyjnej i wspierane haubicami.
Przez kilka dni po walce, która przetrwała w pamięci Indian jako walka Rzymskiego Nosa, Indianie Cheyenne i Sioux bez przerwy niepokoili żołnierzy.
Na wiosnę 1866 roku, gdy Czerwona Chmura przygotowywał się do walki w obronie rzeki Powder, znaczna liczba Południowych Indian Cheyenne, którzy byli razem z nim, gnana tęsknotą za krajem ojczystym, zdecydowała się udać na południe na okres lata. Chcieli oni znów zapolować na bizony wzdłuż ukochanej rzeki Smoky Hill i mieli nadzieję spotkać się ze swymi krewnymi i przyjaciółmi, którzy wraz z Czarnym Kotłem udali się na południe, w dół rzeki Arkansas. W grupie tej znajdowali się: Wysoki Byk, Biały Koń, Siwa Broda, Byk Niedźwiedź, Rzymski Nos i inni wodzowie Żołnierzy Psów, a także dwóch metysów, braci Bent.
W dolinie rzeki Smoky Hill napotkali kilka grup młodych Indian Cheyenne i Arapaho, które wymknęły się z obozów Czarnego Kotła i Małego Kruka w dole rzeki Arkansas. Przybyli oni na teren Kansas na polowanie wbrew woli swych wodzów, którzy podpisując układ w 1865 roku. Zrzekli się praw plemiennych do swych dawnych terenów łowieckich. Rzymski Nos i inni wodzowie Żołnierzy Psów szydzili z tego traktatu; żaden z nich go nie podpisał ani nie zaakceptował. Przybywszy prosto z wolnej i niezależnej krainy nad rzeką Powder nie darzyli szacunkiem wodzów, którzy podpisali rezygnację z ziem plemiennych.
Gdy stary przyjaciel Południowych Indian Cheyenne, Edward Wynkoop (który był obecnie agentem plemienia) dowiedział się, że Żołnierze Psy polowali w okolicy Smoky Hill, udał się na spotkanie z wodzami, aby przekonać ich do podpisania traktatu i połączenia się z Czarnym Kotłem. Spotkał się z odmową wodzów, którzy oświadczyli, że nic ich nie zmusi do ponownego opuszczenia własnego kraju. Wynkoop ostrzegł ich, że żołnierze uderzą na nich, jeżeli pozostaną w Kansas, lecz w odpowiedzi usłyszał, że mają zamiar "żyć tam lub umrzeć." Jedyną obietnicą, jaką otrzymał od wodzów, było to, że będą poskramiać swych młodych wojowników. Narada odbyła się w forcie Ellsworth a Wynkoop donosił też o Rzymskim Nosie, jako o "głównym wodzu północnej grupy Indian Cheyenne." Biorąc zaś udział w tej naradzie generał Rodenbough, pozostawił taki oto opis tego wojownika:
"Rzymski Nos wszedł uroczyście i majestatycznie do środka izby. Był on jednym z ostatnich przykładów nieokiełznanego dzikusa. Trudno jest opisać jego wspaniałą psychikę. Prawdziwy człowiek wojny, porywczy w walce a zajadłość i okrucieństwo biły z niego jak oddech z nozdrzy; około trzydziestoletni o sześciu stopach i trzech calach wysokości, wznosił się ponad swymi kompanami niby gigant. Wielka głowa z ostrymi rysami twarzy, rozjaśniona błyskającą parą czarnych oczu. Długie usta o cienkich wargach, spod których jednak połyskiwały dwa rzędy silnych, białych zębów; Rzymski Nos mając delikatne nozdrza podobne do tych jakie mają rasowe konie, od razy zwracał na siebie uwagę swą szeroką klatką piersiową o symetrycznych ramionach, na których znajdowały się muskuły schowane pod brązową skórą i podobne do poskręcanych drutów upodabniając się do mięśni jakiegoś wspaniałego zwierza. Ubrany był w nogawice i mokasyny zrobione z jeleniej skóry i pokryte wyszukanymi haftami z koralików i piór, a w jego kosmyk skalpowy wetknięte było orle pióro. Okryty był przywdziewaną na szczególne okazje skórą - białego - bizona, pięknie wygarbowaną i spadającą z jego ramion. Stał na przedzie jako wojenny wódz Indian Cheyenne."
Narada w forcie Ellsworth odbyła się w sierpniu a Wynkoop rozdzielił też wtedy roczną rentę należną Indianom. Przed końcem lata wiadomość o sukcesach czerwonej Chmury w walkach z żołnierzami w krainie rzeki Powder dotarła do Żołnierzy Psów. Jeżeli Indianie Siouxi i Północni Indianie Cheyenne mogli prowadzić zwycięską wojnę w obronie swego kraju, dlaczego Południowi Indianie Cheyenne i Indianie Arapaho nie mogliby uczynić tego samego w celu utrzymania swych ziem między rzekami Smoky Hill i Republican ?
Wybierając Rzymskiego Nosa na wspólnego przywódcę, wiele grup indiańskich połączyło się i wodzowie ich postanowili zatrzymać cały ruch na trasie wzdłuż rzeki Smoky Hill. Gdy Indianie Cheyenne byli na północy, została uruchomiona nowa linia dyliżansu, która przechodziła przez sam środek krainy obfitującej w bizony. Wzdłuż biegu Smoky Hill powstały jeden po drugiej stacje dyliżansu i Indianie byli zgodni co do tego, że muszą znieść je z powierzchni ziemi aby zatrzymać ruch dyliżansów i karawan wozów.
W tym czasie rozeszły się drogi George'a i Charlie'ego Bentów. George zdecydował się połączyć z Czarnym Kotłem, podczas gdy Charlie należał do zagorzałych zwolenników Rzymskiego Nosa.
10 listopada 1866 roku na terenie Kansasu, Rzymski Nos wziął udział w naradzie odbytej z kapitanem Charlesem Bogy przy forcie Zarah. Bogy powiedział, że znalazł się tam w celu zrobienia poprawki do traktatu z Little Arkansas i wysłuchania skarg Indian. Rzymski Nos był negatywnie ustosunkowany do wszelkich ustaleń, rozumując tak:
"Ja mam zawrzeć pokój z oddziałem wojskowym z północy (czyli Fort Laramie) i nie przybyłem tu po odzież czy coś do zjedzenia. Przyszedłem tu wysłuchać co masz do powiedzenia na temat mordowania białych ludzi (Meksykanów). Rozmawiałem już wiele razy z białymi, którzy jednak nie dotrzymują danego słowa. Ja nie wierzę białym. Nie czuję do nich miłości. Mając wielu wojowników mógłbym utrzymać ten kraj, lecz my jesteśmy za słabi. Biali są silni. Nie możemy ich zliczyć. Musimy wysłuchać to, co oni nam mówią. W traktacie zawartym na Północy, komisarze nic nie mówili o wypadach nad Smoky Hill. Naród nasz jest tu niewłaściwie reprezentowany, dlatego też nie powinniśmy wypowiadać się na ten temat.
My zawarliśmy pokój w North Fork i Platte. Chcemy go utrzymać. Codziennie spotykamy nowych, nieznanych ludzi, którzy prowadzą z nami rozmowy. Oni chcą, aby utworzyć nowe szlaki. My nie zgadzamy się na to. Ja nie przyszedłem tu jako wódz, lecz jako żołnierz."
Późną jesienią 1866 roku Rzymski Nos wraz z grupą wojowników przybył do Fort Wallace i poinformował agenta Dyliżansowego Towarzystwa Przewozowego, że jeśli w ciągu 15 dni nie zostanie zamknięty ruch dyliżansów przez ich kraj, Indianie zaczną je atakować. Wczesne burze śnieżne sparaliżowały jednak komunikację, zanim Rzymski Nos spełnił swą groźbę, a Żołnierze Psy musieli się zadowolić kilkoma napadami na stada bydła w zagrodach przy stacjach dyliżansów. Aby przetrwać długą zimę, Żołnierze Psy zdecydowali się na rozbicie swego stałego obozu w Big Timbers nad rzeką Republican i tam oczekiwali nadejścia wiosny 1867 roku.
Posłannicy Wynkoopa znaleźli większość wodzów Żołnierzy Psów i 14 z nich zgodziło się przybyć do Fort Larned, aby wysłuchać, co ma im do powiedzenia generał Winifield Scott Hancock. Wśród wodzów byli: Wysoki Byk, Biały Koń, Siwa Broda i Byk Niedźwiedź.
W czasie rozmów generał Hancock powstał przybierając postawę pełną wyższości. "Dlaczego Rzymski Nos nie jest tu obecny ?" - Zapytał. Wodzowie starali się go przekonać, że choć Rzymski Nos jest wielkim wojownikiem, nie jest jednak wodzem, a tylko wodzowie byli zaproszeni do udziału naradzie.
- Jeżeli Rzymski Nos nie przybędzie do mnie, sam pójdę na spotkanie z nim - oświadczył Hancock - Jutro pomaszeruję ze swym wojskiem do waszej wioski.
"Narada" ta odbyła się przed namiotem Hancocka dnia 12 kwietnia 1867 roku a wojsko generała składało się z grupy Indian, myśliwych, piechoty, artylerii i Siódmego Pułku Kawalerii dowodzonego przez porucznika-pułkownika George Armstronga Custera.
Tymczasem wieść o zbliżaniu się kolumny wojska dotarła do Indian Cheyenne. Wysłannicy zameldowali, że Stary Człowiek Piorun, czyli Hancock jest zły, ponieważ Rzymski Nos nie przybył na spotkanie z nim do Fort Larned. Choć próżność Rzymskiego Nosa została połechtana, ani on, ani też Zabójca Indian Pawnee z plemienia Indian Sioux (które obozowało w pobliżu) nie mieli zamiaru pozwolić Staremu Człowiekowi Pioruna na wprowadzenie wojska do swych bezbronnych wiosek. Wysłali około 300 wojowników, by śledzili zbliżającą się kolumnę wojska, a następnie podpalili trawę na prerii wokół wiosek, by uniemożliwić żołnierzom rozbicie obozu blisko osad indiańskich.
W ciągu dnia Zabójca Indian Pawnee wyjechał naprzeciw wojska, aby porozmawiać z Hancockiem. Powiedział generałowi, że jeżeli żołnierze nie będą obozowali zbyt blisko Indian, nazajutrz rano on i Rzymski Nos spotkają się z nim na naradzie. Gdy słońce zbliżało się ku zachodowi, żołnierze zatrzymali się i rozbili obóz. Znajdowali się kilka mil od osad nad Pawnee Fork. Działo się to trzynastego dnia kwietnia, Miesiąca Pojawienia się Czerwonych Traw.
Tej samej nocy Zabójca Indian Pawnee i kilku wodzów Indian Cheyenne opuściło obóz żołnierzy i udało się do swych wiosek, aby odbyć naradę i zdecydować co robić dalej. Stanowiska poszczególnych wodzów znacznie się różniły, nie osiągnięto więc porozumienia. Rzymski Nos chciał zwinąć tipi i rozpocząć marsz na północ rozpraszając plemię tak, aby żołnierze nie schwytali Indian, ale wodzowie, którzy poznali siłę wojska Hancocka, nie chcieli prowokować bezlitosnej pogoni.
Następnego ranka wodzowie starali się przekonać Rzymskiego Nosa, by wraz z nimi udał się na naradę z Hancockiem, lecz przywódca wojowników obawiał się pułapki. Czyż Stary Człowiek Pioruna nie wybrał jego właśnie spośród wszystkich wojowników i nie ruszył na czele swego wojska przez równinę, poszukując Rzymskiego Nosa? Ponieważ robiło się późno, Byk Niedźwiedź zdecydował, że lepiej będzie, gdy uda się z powrotem do obozu żołnierzy. Zastał Hancocka w butnym nastroju - żądał on wskazania miejsca pobytu Rzymskiego Nosa. Byk Niedźwiedź dyplomatycznie oświadczył, że Rzymskiego Nosa i innych wodzów zatrzymało polowanie na bizony. To jeszcze bardziej rozgniewało Hancocka. Odpowiedział on Bykowi Niedźwiedziowi, że ma zamiar wejść ze swym wojskiem do wioski i rozbić tam obóz do czasu aż spotka się z Rzymskim Nosem. Byk Niedźwiedź nic nie odpowiedział. Bez pośpiechu dosiadł konia i wolno odjechał z obozu, a gdy znikł żołnierzom z oczu, pogalopował do wioski co koń wyskoczy.
Wiadomość o zbliżaniu się żołnierzy wywołała w obozie indiańskim wielki zamęt. Nie było już czasu na zwijanie obozu i spakowania czegokolwiek, część kobiet i dzieci dosiadłszy koni pogalopowała na północ. Następnie wszyscy wojownicy uzbroili się w łuki, włócznie, noże i drewniane pałki. Wodzowie mianowali Rzymskiego Nosa wodzem wojennym, lecz przydzielili mu Byka Niedźwiedzia, który miał mu towarzyszyć i pilnować, aby w gniewie nie popełnił jakiegoś głupstwa.
Rzymski Nos przywdział swą wojskową bluzę ze złotymi epoletami błyszczącymi tak samo jak epolety Hancocka. Karabin umieścił na siodle, dwa pistolety za pasem, a ponieważ miał mało amunicji, zabrał również łuk i kołczan ze strzałami. W ostatniej chwili zdecydował się wziąć także flagę parlamentariusza. Swych trzystu wojowników ustawił w milową tyralierę, przecinającą równinę. Z podniesionymi włóczniami, napiętymi łukami, karabinami i pistoletami gotowymi do strzału, poprowadził ich wolno na spotkanie 1400 żołnierzy wraz z ich grzmiącymi działami.
- Ten oficer - powiedział Rzymski Nos do Byka Niedźwiedzia myśląc o Hancocku - rwie się do walki. Zabiję go na oczach jego własnych żołnierzy, dostarczając im w ten sposób powodu do walki.
Kilka minut później wojownicy ujrzeli zbliżającą się kolumnę wojska. Wiedzieli, że i oni zostali zauważeni, ponieważ żołnierze uformowali szyk bojowy. Twarde Pośladki Custer rozwinął kolumnę kawalerii w tyralierę, która z wyciągniętymi szablami ruszyła galopem w kierunku przeciwnika.
Rzymski Nos spokojnie zasygnalizował swoim ludziom, aby się zatrzymali. Widząc to żołnierze zwolnili i również się zatrzymali w odległości około 150 jardów od Indian. Flagi i proporce łopotały na silnym wietrze. Siódmy Pułk Kawalerii rozwinął swe skrzydła a przed nim ustawiła się piechota i oddział artylerii, zwracając się szybko frontem do Indian. W jakiś czas potem Indianie zobaczyli Wysokiego Wodza Wynkoopa samotnie jadącego w ich stronę.
- Otoczyli mego konia - opowiadał później Wynkoop - wyrażając swą radość ze spotkania ze mną i mówiąc, że wierzą w to, że teraz wszystko będzie dobrze i nie zostaną skrzywdzeni... Zabrałem wodzów i poprowadziłem ich na spotkanie z generałem Hancockiem i jego sztabem oficerskim w połowie drogi między obu liniami.
Hancock wysoki i przystojny mężczyzna, doczekawszy się wyróżnienia na kartach Wojny Secesyjnej nic praktycznie nie wiedział o Indianach. Myślał, że najwyższym wodzem jest stojący między wojownikami Rzymski Nos, który teraz przybył razem z delegacją wodzów. Generał podjechał do niego na swym koniu pytając przez tłumacza:
- Chcecie wojny czy pokoju ?
- Jeśli chcielibyśmy wojny - odpowiedział Rzymski Nos - nie podeszlibyśmy tak blisko pod twe długie strzelby (armaty).
- Dlaczego nie przybyłeś na naradę do Fort Larned ? - spytał Hancock.
- Moje konie są wynędzniałe - odpowiedział Rzymski Nos - a każdy inaczej przedstawiał twoje zamiary.
Wysoki Byk, Siwa Broda i Byk Niedźwiedź zbliżali się do rozmawiających. Spokojne zachowanie Rzymskiego Nosa napełniło ich obawą. Byk Niedźwiedź włączył się do rozmowy prosząc generała aby nie zbliżał się z żołnierzami do obozu Indian.
- Nie byliśmy w stanie zatrzymać naszych kobiet i dzieci - powiedział. - Wystraszyły się i uciekły a teraz nie chcą wrócić, gdyż obawiają się żołnierzy.
- Musicie sprowadzić je z powrotem - rozkazał szorstko generał Hancock - i spodziewam się, że to zrobicie.
Hancock przerwał spotkanie stwierdziwszy, że Indianie migają się od rozmowy w szczerości i podtrzymał swój zamiar rozbicia obozu w pobliżu wioski indiańskiej.
Gdy Byk Niedźwiedź odwrócił się, gestem wyrażając zawiedzione nadzieje, Rzymski Nos po cichu rozkazał, aby zabrał wszystkich wodzów z powrotem na linię Indian.
- Zamierzam zabić Hancocka - powiedział.
Zgodnie z Edmondem Guernierem, którego więzy krwi łączyły z Rzymskim Nosem poprzez pewne małżeństwo, uchronił Hancocka od śmierci jedynie Byk Niedźwiedź, który złapał za uzdę konia Rzymskiego Nosa, odprowadził go na ubocze. Byk Niedźwiedź i inni wodzowie domyślali się, że rezultatem takiego czynu będzie niewątpliwie zniszczenie wioski.
Wiatr wzmagał się coraz bardziej, niosąc tumany piachu i uniemożliwiając dalszą rozmowę. Rozkazując wodzom natychmiastowy wymarsz w celu sprowadzenia kobiet i dzieci Hancock ogłosił koniec narady.
Świadkiem powyższego spotkania był m. in. Theodore Davis, reporter wydawanego przez Harpera "Tygodnika", który to tak opisał Rzymskiego Nosa:
"Nigdy już później nie widziałem takiego przykładu rasy indiańskiej, jak tego osobnika o 6 stopach wzrostu i o pięknych kształtach. Pojechał do Hancocka na swym dobrej maści kucyku będąc ubranym w mundur Stanów Zjednoczonych i w pełnym uzbrojeniu, zaproponował mu rozmowę. Z jego sposobu zachowania jasno wynikało, że jest mu wszystko jedno czy będzie rozmawiał, czy też walczył. Na boku kucyka wisiał jego spencer, za pas miał wetknięte cztery ciężkie rewolwery, podczas gdy w lewej ręce trzymał łuk i kilka strzał - łuk był napięty i gotowy do natychmiastowego użycia."
Po zakończeniu rozmów przez Hancocka, Indianie wrócili natychmiast do swojej osady, będąc bardziej niż kiedykolwiek przekonani, że Hancock zamierza otoczyć i zaatakować tak jak to zrobił Chivington nad Sand Creek. Chociaż więc wodzowie i wojownicy posłusznie odjechali w kierunku uprzednio obranym przez kobiety, nie mieli zamiaru ich sprowadzać. Pozostawili oni swą wioskę ze stojącymi tipi i zgodnie ze zwyczajem, Rzymski Nos i inni przywódcy rozdzielili się uciekając przed Custerem i jego kawalerią, rozpraszając się po szlakach i znikając na bezkresnych preriach Kansasu.
Hancock czekał coraz bardziej zły na powrót Indian do wioski przez dzień czy dwa. Następnie wbrew uwagom Wynkoopa, rozkazał Custerowi, aby na czele kawalerii wyruszył w pogoń za Indianami a sam swą piechotę wprowadził do opuszczonego obozu, który całkowicie spalili.
Niepohamowany gniew Żołnierzy Psów i ich sprzymierzeńców - Indian Sioux, wywołany spaleniem ich wiosek, dał się odczuć na całej Równinie. Wybuch wojny, któremu przybycie Hancocka miało zapobiec, został w wyniku jego bezmyślności przyspieszony. Również i Rzymski Nos daleki był od zakończenia tej sprawy. Mylnie jednak obwiniał on za to wszystko Wynkoopa, który to namówił wodzów do odbycia rozmów z Hancockiem i którego Rzymski Nos prosił o wyjaśnienie zamiarów z jakimi nosił się generał.
Latem 1867 roku Rzymski Nos wykazał się dużą aktywnością biorąc udział w napadach wzdłuż rzeki Smoky Hill i zabijając przy lada okazji. Tymczasem wysokie władze urzędowe przekonały Shermana, aby spróbował przy komisji pokojowej zmusić Indian do odejścia z ich ziem. Komisję taką utworzono tego lata a Hancocka odwołano z Równin. Z chwilą rozpoczęcia wstępnych rozmów nad Medicine Lodge Creek z Indianami Cheyenne i nadzorcą Indian, Thomasem Murphy, Rzymski Nos pohamował swą butność.
Jako miejsce narady pokojowej, która miała odbyć się na początku października wybrano właśnie położone 60 mil na południe od Fort Larned - Święte Miejsce Nad Strumieniem.
Biuro do Spraw Indian zgromadziło w Fort Larned dużą ilość prezentów i rozsyłało starannie wybranych wysłanników. Jednym z nich był Georgę Bent. Udało mu się skłonić do przybycia na naradę grupy Czarnego Kotła, Małego kruka i Dziesięciu Niedźwiedzi. Ale gdy Bent przybył do obozu Żołnierzy Psów, przekonał się, że ich przywódcy niechętnie go słuchają, Stary Człowiek Pioruna nauczył ich wystrzegania się spotkań z dowódcami. Rzymski Nos powiedział kategorycznie, że nie pójdzie do Świętego Miejsca Nad Strumieniem, jeżeli będzie tam obecny Wielki Wojownik Sherman.
Zarówno Bent jak i członkowie komisji pokojowej zdawali sobie sprawę, że Rzymski Nos jest postacią kluczową w sprawie zawarcia pokoju z Indianami Cheyenne. Stał on obecnie na czele kilkuset sprzymierzonych wojowników ze wszystkich odłamów tego plemienia. Jeżeli Rzymski Nos nie podpisze traktatu, nie będzie on miał żadnego znaczenia dla sprawy pokoju w Kansas. Prawdopodobnie za podszeptem Benta misję udania się do Rzymskiego Nosa i przekonania go, aby przybył do Świętego Miejsca Nad Strumieniem co najmniej na wstępne rozmowy, powierzono Edmundowi Guerrierowi. Guerrier przeżył masakrę nad Sand Creek, był żonaty z siostrą Benta, a żona Rzymskiego Nosa była jego kuzynką. Przy takich powiązaniach rodzinnych misja dyplomatyczna nie przedstawiała żadnych trudności.
27 września Guerrier przybył do Świętego Miejsca Nad Strumieniem wraz z Rzymskim Nosem i Siwą Brodą. Rzymski Nos nalegał, aby Siwa Broda towarzyszył mu jako rzecznik, gdyż znal on trochę język angielski, dzięki czemu tłumaczowi nie łatwo było go oszukać. Komisarz Thomas Murphy, do którego należało przygotowanie spotkania przed przyjazdem członków komisji, gorąco powitał wodzów Indian Cheyenne. Następnie powiedział im, że zbliżające się obrady będą dla niego bardzo ważne, oraz obiecał, że członkowie komisji zagwarantują im dostawy żywności i "biorąc ich za rękę powiodą drogą pokoju".
Murphy spytał się dlaczego niektórzy członkowie plemienia Indian Cheyenne są tak wrodzy, że nie zaprzestali napadów.
- Ponieważ Hancock spalił nasze wioski - odpowiedzieli obaj, Rzymski Nos i Siwa Broda. - My się jedynie mścimy za to.
Murphy zapewnił ich, że Wielki Ojciec nie zaaprobował spalenia wiosek. Za uczynienie tego zła usunął on Hancocka z Równin. Jeśli chodzi o Wielkiego Wojownika Shermana, którego obecności sprzeciwił się Rzymski Nos, Wielki Ojciec również odwołał go do Waszyngtonu. W końcu Rzymski Nos zgodził się na kompromis. Wraz ze swymi ludźmi rozbije obóz nad rzeką Cimarron, 60 mil dalej i stamtąd będzie obserwował przebieg narady: jeżeli będzie z niej zadowolony weźmie w niej udział.
Narada rozpoczęła się 16 października w Miesiącu Zmian Pór Roku. W Świętym Miejscu Nad Strumieniem zebrali się przedstawiciele Indian Arapaho, Comanche, Kiowa i Apache z Prerii; obozowali oni wzdłuż lesistego brzegu strumienia opodal miejsca obrad. Czarny Kocioł wybrał na swój obóz przeciwległy brzeg strumienia. Uważał, że na wypadek jakichkolwiek kłopotów będzie oddzielony od 200 kawalerzystów, którzy stanowili ochronę komisji, przynajmniej szerokością strumienia. Rzymski Nos i wodzowie Żołnierzy Psów mieli swych łączników w jego obozie, którzy informowali o przebiegu rozmów. Łącznicy ci tak samo uważnie obserwowali Czarnego Kotła, jak i członków komisji, gdyż nie chcieli dopuścić do tego, by w imieniu plemienia Indian Cheyenne podpisał on zły traktat.
Chociaż w Świętym Miejscu zebrało się 4 000 Indian, plemię Indian Cheyenne było tak nielicznie reprezentowane, że do chwili rozpoczęcia narady wyglądało na to, że dotyczy ona wyłącznie plemion Indian Kiowa, Comanche i Arapaho. Fakt ten zaniepokoił członków komisji, których głównym celem było osiągnięcie pokoju z wrogo usposobionymi Żołnierzami Psami i przekonanie ich, że we własnym najlepiej pojętym interesie powinni się udać do proponowanego rezerwatu na południe od rzeki Arkansas.
21 października plemiona Indian Kiowa i Comanche podpisały traktat godząc się na życie w rezerwacie. Jednakże Czarny Kocioł nie zgodził się na podpisanie traktatu, dopóki więcej wodzów Indian Cheyenne nie przybędzie do Świętego Miejsca, a Indianie Arapaho, dopóki nie uczynią tego Indianie Cheyenne. Zawiedzeni członkowie komisji zgodzili się czekać tydzień, podczas gdy Czarny Kocioł i Mała Szata udali się do obozu Żołnierzy Psów, aby spróbować perswazji. Późnym popołudniem 26 października, Mała Szata powrócił z obozu Żołnierzy Psów. Zawiadomił on o zbliżaniu się wodzów Indian Cheyenne z 500 wojownikami, którzy przybyli w południe następnego dnia.
Rano, 28 października, Indianie Cheyenne i Arapaho podpisali traktat w myśl którego mieli udać się na południe za rzekę Arkansas. Traktat ten przewidywał również budowę kolei żelaznej przez tereny indiańskie. Byli jednak tacy, którzy na to się nie zgodzili. Trzystu czy czterystu wojowników wyruszyło z Cimarron w kierunku północnym na teren łowieckie, które właśnie zgodnie z traktatem przeszły w ręce białych, łącząc swe losy z losem tego, który się nie poddał. Imię Rzymskiego Nosa nie znalazło się pod traktatem.
Podczas zimy 1867 - 1868 większość Indian Cheyenne i Arapaho obozowała na południe od rzeki Arkansas w pobliżu Fort Larned. Brak żywności i odzieży doprowadził do tego, że od wiosny małe grupki zaczęły udawać się na północ w kierunku starych terenów łowieckich, łącząc się z niezależnymi Żołnierzami Psami, z których wielu napadało i zabijało białych, gdziekolwiek ich spotkali.
Do końca sierpnia większość Indian Cheyenne na północy znajdowała się w swych fortecach rozproszonych w dzikim kraju rzeki Upper Republican na obszarze północno - zachodniego stanu Kansas i północno - wschodniego Terytorium Kolorado. Byli tam wraz z około 300 wojownikami i ich rodzinami Wysoki Byk, Biały Koń i Rzymski Nos. Niedaleko nich obozowało kilku Indian Arapaho i Sioux pod wodzą Zabójcy Indian Pawnee. Dowiedzieli się oni od Byka Niedźwiedzia, który ze swą grupą obozował nad rzeką Solomon, że generał Philip Sheridan zorganizował oddział zwiadowców, który miał wyśledzić obozy indiańskie, lecz Indianie byli zbyt zajęci gromadzeniem mięsa na zimę, aby się tym przejmować.
Już w sierpniu narwany major George Forsyth wprowadził na ten niebezpieczny region swój mały oddział liczący 53 skautów (zwiadowców) cywilnych. Zapuszczając się coraz głębiej w kraj Indian, przeszli granicę Kansasu i weszli na indiański szlak wzdłuż Arickaree, dopływu rzeki Republican. Indianie dawali im do zrozumienia aby zawrócili. Forsyth nie chciał jednak słuchać tych ostrzeżeń swego zastępcy porucznika Freda Beechera, czy też uwag przywódcy zwiadowców, Sharpa Grovera. Pochód Forsytha skierował się w stronę rozległego obozowiska Żołnierzy Psów, Indian Sioux i kilku Indian Arapaho. Był tam również Rzymski Nos.
W południe, 16 września, Miesiąca Jelenich Godów, wyprawa łowiecka Indian Sioux z obozu Zabójcy Indianina Pawnee zauważyła grupę zwiadowców Forsytha rozbijającą obóz nad Arickaree, dwadzieścia mil na południe od obozu Indian.
Gdy tylko myśliwi Indian Sioux zaalarmowali swych ludzi, Zabójca Indian Pawnee wysłał gońców do obozu Indian Cheyenne, aby zapytać czy wezmą udział w ataku na białych zwiadowców, którzy najechali tereny ich polowań. Wysoki Byk i Biały Koń natychmiast posłali obwoływaczy, aby przeszli przez obóz i zawiadomili wojowników, że mają przygotować sprzęt bitewny i umalować się barwami wojennymi. Udali się oni też do Rzymskiego Nosa, który w swym tipi poddawał się zabiegom oczyszczającym. Kilka dni wcześniej, gdy Indianie Cheyenne wydali ucztę na cześć Indian Sioux, jedna z kobiet gości posłużyła się metalowym widelcem przy opiekaniu chleba. Dotknięcie pokarmu jakimkolwiek metalem było sprzeczne z jego ochronną magią. Gdy Rzymski Nos dowiedział się o tym po posiłku, poczuł jak słabnie jego magiczna moc i wiedział, że jego siła zostanie zabita, jeśli weźmie udział w najbliższych dniach w jakiejkolwiek walce. Żadna też magiczna siła nie mogła go obecnie uchronić przed kulami Białych.
Wodzowie przyjęli to w sposób naturalny, lecz Wysoki Byk zwrócił się do Rzymskiego Nosa, by przyspieszył ceremonię mającą na celu przywrócenie mu mocy. Wysoki Byk był przekonany, że Indianie Cheyenne i Sioux są w stanie pobić pięćdziesięciu zwiadowców, lecz w pobliżu mogły się znajdować oddziały Niebieskich Kurtek, a w takiej sytuacji Indianie potrzebowali Rzymskiego Nosa, by pokierował ich atakiem. Rzymski Nos powiedział im by zaczynali, a gdy będzie gotowy przyłączy się do nich. Ze względu na dużą odległość od obozu zwiadowców, wodzowie zdecydowali się zaczekać z atakiem do następnego dnia.
Atak Indian nastąpił w chwili, gdy zwiadowcy zaczęli zwijać obóz. Głównym siłom Indian Sioux i Cheyenne nie udało się jednak zaskoczyć oddziału białych, gdyż ci ostrzeżeni przez brawurę i bezmyślność ośmiu młodych Indian zdążyli przenieść się na małą wyspę w wyschniętym korycie Arickaree. Pozostawili oni swoje muły, z których zabrali jedynie kilka racji żywnościowych. Razem z końmi ukryli się wśród krzaków i wierzb na wyspie, obejmując wokół niej pozycje obronne.
Około godziny 9 rano Indianie przypuścili szturm na wyspę, jednak celny ogień skautów zatrzymał ich w połowie strumienia. Podczas ostrzału indiańskie pociski zalały fortyfikację, raniąc oficerów. Forsyth został ranny w prawe udo a inny pocisk trafił go w lewą nogę. Porucznik Beecher został również dwa razy postrzelony, a jedna z kul raniąc go w kręgosłup okazała się śmiertelną. Będący wśród zwiadowców chirurg J. H. Mooers został postrzelony w głowę i zmarł po trzech dniach nie odzyskując przytomności.
O godzinie 11 Indianie zaatakowali po raz drugi, lecz mężczyźni na wyspie zdążyli się już okopać i mając dogodniejszą pozycję do strzelania, odpowiedzieli jeszcze bardziej skutecznym kontratakiem. Atak Indian ponownie się załamał i posmutniali wojownicy wycofali się z pola rażenia karabinów. Jednak prawie natychmiast zaatakowali po raz trzeci; ogień był teraz bardziej celny i skuteczny. Celowano teraz do koni otaczających zwiadowców, zabijając je jednego po drugim aż do ustania rżenia ostatniego konającego konia.
Podczas względnego spokoju między walczącymi stronami zauważono na wzniesieniu w pobliżu wyspy stojącego wodza do którego jeden z wojowników powiedział: "Młody wojowniku, nas jest dużo a białych mało. Biali wystrzelali prawie wszystką amunicję. Potrzebujemy teraz wszystkich, aby wykonać jedno wielkie natarcie na białych." Byli tacy, co rozumieli słowa skierowane do wodza a Grover, przywódca zwiadowców, krzyknął do niego: "Hallo, stary przyjacielu, czy ty już składasz dzięki? Może i to ładnie z twojej strony, ale czy słuszne ?". Wódz prawdopodobnie spojrzał w stronę wyspy i odpowiedział: "Masz słuszną rację." Był to prawdopodobnie wódz Indian Sioux a Grover dobrze znał język tego plemienia.
W tym też mniej więcej czasie pewien młody wojownik zgodził się za namową Byka Niedźwiedzia i Białego Konia zanieść wiadomość do obozu Żołnierzy Psów skierowaną do Rzymskiego Nosa, prosząc go o pomoc w prowadzeniu do kolejnego ataku zdesperowanych, młodych wojowników. Mimo iż nadal brakowało mu świętej mocy, mogącej uchronić go przed śmiercią, Rzymski Nos nie odrzucił wzywającej go do walki prośby.
Wczesnym popołudniem Rzymski Nos zjawił się na polu walki i zajął pozycję na wzgórzu z widokiem na wyspę. Większość wojowników przerwała atak i czekała, żeby zobaczyć co zrobi. Wysoki Byk i Biały Koń podjechali by z nim porozmawiać, lecz nie zaproponowali mu przyjęcia dowództwa. Następnie zbliżył się Stary Wojownik Białe Przeciwieństwo i rzekł:
- Oto Rzymski Nos, człowiek na którym polegamy, stoi tu ukryty za wzgórzem.
Rzymski Nos roześmiał się. Podjął on już decyzję, co ma zamiar zrobić tego dnia i choć wiedział, że umrze śmiał się z tego co mówił starzec.
- Wszyscy, którzy tam walczą, czują, że należą do ciebie - powiedział Białe Przeciwieństwo - i zrobią wszystko, co im powiesz, a ty stoisz tu kryjąc się za wzgórzem.
Pojawienie się Rzymskiego Nosa spowodowało wielkie poruszenie wśród młodych wojowników i jeszcze na ten sam dzień zaplanowano jeden wielki atak, który miał się odbyć późnym popołudniem.
Rzymski Nos odszedł na bok i zaczął przygotowywać się do walki. Pomalował sobie czoło na żółto, noc na czerwono, brodę na czarno. Następnie przywdział swój pióropusz z czterdziestoma piórami i jednym rogiem bizona. Gdy był już gotowy dosiadł konia i zjechał w wyschnięte koryto strumienia, gdzie czekali już na niego ustawieni w szyku wojownicy, aby poprowadził ich do zwycięskiego ataku.
Wraz z zachodem słońca Rzymski Nos rozpoczął atak. Gdy spiął swego konia zabrzęczał grad czejeńskich kul i Indianie ruszyli w dół koryta strumienia. Początkowo puścili się kłusem, z wolna przechodząc w galop a następnie bez litości gnali swe konie tak, że nic nie mogło ich powstrzymać od przejechania wyspy. Lecz raz jeszcze ogień zwiadowców Forsytha ściął pierwsze szeregi atakujących, zmniejszając siłę tej desperackiej szarży. Rzymski Nos nie wiedział, że jeden ze zwiadowców znajduje się na wysuniętej pozycji, wśród wysokiej trawy na jednym końcu wyspy.
Rzymski Nos wśród krzyżowego ognia zwiadowców dojechał do pierwszych drzew, minął główny oddział zwiadowców a jedna z kul, wystrzelona najprawdopodobniej przez wyżej wspomnianego snajpera przeszyła mu kręgosłup powyżej bioder.
Istnieją dwie wersje tego, co nastąpiło dalej: 1) Dee Brown podaje: że Rzymski Nos spadł z konia i leżał w zaroślach aż do zmierzchu i dopiero wtedy udało mu się doczołgać do brzegu strumienia. Była tam kilku młodych wojowników, którzy go szukali. Zanieśli go na wzgórze, gdzie kobiety z plemienia Indian Cheyenne i Sioux doglądały rannych. W nocy Rzymski Nos umarł. 2) Natomiast autor "The Peace Chiefs of Cheyennes" pisze, że wojownik ten zginął padając z konia, lecz zawrócił tam, gdzie była reszta Indian i dopiero wtedy osunął się na ziemię ze swego wojennego rumaka. Kiedy podeszli do niego Byk Niedźwiedź i Biały Koń, powiedział im, że został zabity. Później pewna kobieta zawiozła go do głównej wioski, gdzie zmarł następnego ranka.
Biali nie wiedzieli kogo zabili w czasie walki. Teraz już ani Indianie Cheyenne ani Sioux nie mieli serca do dalszej walki, mimo tego oblegali zwiadowców Forsytha ukrytych w zaroślach do 25 września. Oblężeni jedli swe zabite konie i kopali dziury w piasku, żeby zdobyć wodę. Ósmego dnia, gdy kolumna wojska przybyła im na odsiecz, Indianie byli już gotowi odstąpić od oblężenia cuchnącej wyspy.
Biali nadali tej bitwie ogromny rozgłos. Nazwali ją Bitwą o Wyspę Beechera na pamiątkę poległego tam młodego porucznika Fredericka Beechera. Ci, którzy przetrwali, chwalili się, że zabili "setki czerwonoskórych" i choć Indianie doliczyli się nie więcej niż trzydziestu zabitych, śmierć Rzymskiego Nosa była niepowetowaną stratą. Dlatego zawsze nazywali tę walkę Bitwą W Której Zginął Rzymski Nos.
Znaleziono kolumnę reliefową wyżłobioną ku czci kilkunastu Indian, których ciała w tradycyjny sposób pozostawiono na rusztowaniach. Jeden z opisów głosi: "odziany w skórę jelenia pokrytą pięknymi ozdobami paciorkowymi, w górnej części błyszczał bizoni róg a orle pióra dosięgały stóp." George Bent zwracał później uwagę, że tym Indianinem nie był Rzymski Nos, lecz pewien Dakota. Zmarł on jednak nie wskazawszy miejsca gdzie pochowany został Rzymski Nos.
Dla młodych wojowników z plemienia Indian Cheyenne śmierć Rzymskiego Nosa była jak zachód wielkiego Słońca na niebie. Wierzył on - i wiarą swą zarażał innych - że jeśli będzie walczyć o swój kraj, jak czynił to Czerwona Chmura, muszą w końcu zwyciężyć.
Gdy minęła zima 1868 roku, Indianie Cheyenne nadal byli zabijani przez żołnierzy podległych generałowi Sheridanowi.
Dee Brown w swojej książce prezentuje zdjęcie z podpisem: "Rzymski Nos z plemienia Południowych Indian Cheyenne. Zdjęcie lub kopia wykonana prze A. Zeno Shindlera w Waszyngtonie w 1868 roku, za zgodą Smithsonian Institution."
Najprawdopodobniej jednak na tym zdjęciu nie jest uwieczniona postać tego jednego z najwspanialszych ludzi świata, lecz Indianina o tym samym imieniu z plemienia Mdewkaton Santee Dakota Sioux.