Tabanica - Ten Który Słucha Wschodu Słońca; był wielkim, muskularnym Indianinem, który nie miał zamiaru kroczyć ścieżką białego człowieka. Był wodzem Indian Iapparika, lecz związał się na długo z Indianami Kwadahi. Na naradzie w 1872 roku powiedział: "Wolałbym raczej pozostać na prerii i jeść łajno niż dać się zamknąć w rezerwacie." Niemniej, gdy ustały wojny, osiadł na ranczo i skończył życie na atak serca, chcąc zdążyć na pociąg do Anadarko. Został pochowany na cmentarzu Indian Comanche w rezerwacie Fort Sill.
Tabay - Indianie wenezuelscy.
Tabayara Tobajara
Tabeba - Indianie z Brazylii. W 1999 roku liczyli 984 osoby.
tabernaemontana poeppiggi - (Tabernaemontana poeppiggi); roślina w Peru zwana Uchu sanango. Przez tubylców używana jest przeciwko schorzeniom reumatycznym. W czasie kuracji Indianie pili codziennie przed posiłkiem niewielka dawkę z wywaru korzeni, względnie nalewki alkoholowej. Feliks Wojtkowski w "Peru. Moja ziemia nieobiecana" pisze:
"Zaobserwowałem, że lekarstwo to daje rzeczywiście pozytywne rezultaty, łagodząc, a nawet przerywając bóle."
Tabiica - Indianie boliwijscy.
Tabuya - Indianie kolumbijscy.
Tacacho - Indianie nikaraguańscy.
Tacana (1) - Indianie meksykańscy.
Tacana (2) - Indianie z boliwijskiego departamentu La Paz, Pando i Beni. W 1999 roku liczyli 3500 osób.
Tacaneco - Indianie meksykańscy.
Tacarigua - Indianie wenezuelscy.
Tachi - Indianie północnoamerykańscy ze stanu Kalifornia.
Tachira - Indianie wenezuelscy.
Tachuite - Indianie brazylijscy.
Tacrat Moro
Tacruccrac - Indianie brazylijscy.
Tacuatib - Indianie brazylijscy.
Tacumbu Magach
Tacunbiaco - Indianie boliwijscy.
Tacunhape - Indianie brazylijscy.
Taensa - Indianie żyjący w drugiej połowie XVII wieku w okolicach środkowego biegu rzeki Missisipi. W 1681 roku spotkała się z nimi wyprawa La Salle'a.
Tafalle - Indianie wenezuelscy.
Tagare - Indianie wenezuelscy.
Tage Crenge
Tagiro - Indianie wenezuelscy.
Tagnani - Indianie brazylijscy.
Taguaca Tsuahca
Tahami - Indianie kolumbijscy.
Taho - Indianie będący prawdopodobnie odłamem Indian Tonkawa i będący blisko związani, lecz różniący się, od Indian Tohaha. Cabeza de Vaca (1534) nazwał ich Atayos, Davis (1809) Atoyoa a Barcia (1723) idąc za de Vaca - Tayos. Podczas gdy Indianie Tohaha wymarli najpóźniej w 1721 roku, Indianie Toho, zwani potem Ton lub Tuu, oraz ich sprzymierzeńcy, Indianie Emet i Caras (lub Caguas), zyskali na znaczeniu. Około 1740 roku przeszli pod opiekę misji San Antonio de Valera przebywając tam w dużej liczbie do roku 1765.
Tahuantisuyo Quechuan
tahuari - (Tabebnia ochracea); olbrzymie drzewo (do 46 m wysokości i do 3 m średnicy) rosnące w klimacie tropikalnym Ameryki Południowej na wysokości około 1000 m n.p.m. w Peru, Kolumbii, Boliwii, Guajanie i Brazylii. Rośnie zwykle na terenach pagórkowatych, często zamieszkanych, w pobliżu pastwisk i obejść gospodarskich. Ma szorstką, popękaną, zielono-szaro-brązową korę po stronie zewnętrznej i kremowo-żółtawą, miękką od wewnętrznej strony. Liście ma złożone, dłoniaste. W czasie kwitnienia tworzy charakterystyczne kwiatostany w postaci żółtozłotych, dzwonkowatych kielichów. Owoc ma kształt podłużno-jajowaty, a obecne w nim nasiona są barwy szarobrązowej.
Surowcem leczniczym jest kora, liście i kwiaty, z których sporządza się odwary. Właściwości antybiotyczne tych preparatów są wykorzystywane we wspomaganiu leczenia grypy, kokluszu i innych schorzeń układu oddechowego. Oleisty sok stosuje się zewnętrznie na skórę w przypadku stłuczeń, reumatyzmu, leiszmonioz. Surowiec stosowany jest także w licznych schorzeniach wątroby. Lapachol - obecny w surowcu alkaloid - ma działanie zwiększające odporność immunologiczną organizmu, co może być wykorzystane m.in. pomocniczo w terapii nowotworów.
Mieszkańcy Amazonii wykorzystują tahuari nie tylko w celach leczniczych, lecz także typowo użytkowych. Drewno pnia i gałęzi stanowi doskonały surowiec z którego wyrabia się łodzie, łuki oraz strzały. Używane jest obecnie także do wyrobu mebli, podług i narzędzi.
Tahue - Indianie meksykańscy.
Tahulgi Phoi
Tahuru-ina - Indianie brazylijscy.
Taia Paya.
Taidnapam - Indianie północnoamerykańscy ze stanu Waszyngton.
Tai-hai-ya-tai - Indianin Comanche. Wziął udział w drugiej bitwie pod Adobe Walls 27 czerwca 1874 roku.
Taijatof - Indianie chilijscy.
Tain - Indianie brazylijscy.
Taino - Indianie z Haiti, Puerto Rico i Santo Domingo.
Taioba - Indianie brazylijscy.
Taipechichi - Indianie brazylijscy.
Taira - Indianie z Gujany Francuskiej.
Tairona - Indianie kolumbijscy.
Tait - Grupa Indian Salish znad górnego biegu rzeki Fraser.
Taitinapam - Małe plemię sahaptińskie, mówiące językiem klikitat i żyjące dawniej pośród rozlewisk rzek Lewis i Cowlitz w okręgu Skamania w stanie Washington. Rząd USA nigdy tych Indian nie traktował jako osobne plemię i jeżeli przeżył któryś z jego członków to mógł on być zaliczony do członków plemienia Klikitat.
Taje Creye
tajęża - (Goodyera); roślina z rodziny strączykowatych. Rodzaj obejmuje około 25 gatunków.
G. repens, tajęża jednostronna, to bylina wysokości 10-30 cm. Kwiaty ma białe, zewnątrz zielone, pachnące, drobne, omszone, zebrane w jednostronny, lekko skręcony kwiatostan. Występuje w cienistych lasach szpilkowych Europy, Azji i Ameryki Północnej.
tajfun - Według wierzeń Indian Araucan, trzęsienie ziemi powodowane jest przez cielsko boga Kaikavilo, który szuka chowającej się przed nim dla żartu rusałki Pire-Net.
Takotsi Nakawe - Nasza Pramatka. Bóstwo Indian Huichole o której mówią też Kukurydziana Matka.
Takrat More
Takshik Toba
taktyka wojenna - Większe inkaskie oddziały wojskowe nosiły zwykle ze sobą jeden lub kilka świętych przedmiotów, tak zwanych huacas, celem zapewnienia sobie ochrony sił wyższych.
Indianie Równin prowadzili trzy rodzaje działań wojennych o odmiennej taktykach: napady zaczepne, walki obronne i znaczni rzadziej - wojny międzyplemienne. Napadem zaczepnym dowodził jego organizator i mógł nim być każdy, kto zdołał zwerbować ochotników. W takiej wyprawie zazwyczaj brało udział kilku bądź kilkunastu wojowników, a celem jej było uprowadzenie koni, porwanie kobiet, a gdy sprzyjały okoliczności - branie skalpów. Pomyślne napady przynosiły inicjatorowi sławę, a liczba posiadanych koni oraz żon stanowiła o jego zamożności oraz znaczeniu w plemieniu. Taktyka działania legała na zaskoczeniu nieprzygotowanego wroga i jak najlepszym wykorzystaniu własnej przewagi. Najwięcej sławy przynosiło niepostrzeżone wślizgnięcie się do wrogiego obozu i uprowadzenie najlepszych koni, zazwyczaj dobrze strzeżonych i trzymanych obok chaty. Im większe ryzyko ponosił napadający, tym większą zyskiwał sławę. Zrezygnowanie z ataku na dobrze uzbrojonego lub ostrzeżonego nieprzyjaciela nie przynosiło ujmy.
Nieraz zabierano na wyprawę starszych chłopców, aby pełnili pomocnicze funkcje i uczyli się taktyki od doświadczonych wojowników. Walka obronna polegała na zbiorowej obronie własnego obozu czy osady, gdy wróg pod osłoną nocy lub w biały dzień podkradał się, aby brać łup, zabijać, skalpować i niszczyć ogniem osadę. Wtedy wszyscy mieszkańcy zagrożonej osady chwytali za broń i pod wodzą najbardziej przedsiębiorczego wojownika stawiali zawzięty opór, bowiem przegrana oznaczała zagładę. Wojny międzyplemienne wybuchały na tle zagrożenia całej społeczności, przeważnie w przypadku naruszenia przez wrogów plemiennej ziemi lub własnych terenów łowieckich. Wtedy w inny sposób organizowano i prowadzono bitwy. Na taką wojnę, która w pewnym sensie była demonstracją siły, wyruszali wszyscy wojownicy plemienia, a nieraz i kilku zaprzyjaźnionych plemion. Głównego wodza wojny wyznaczała wtedy rada starszych. Do pomocy wyznaczano mu także kilku "oficerów", zwanych u Indian Dakota blotaunka. Regulowali oni szybkość marszu i kierowali atakiem. Wybór na bloutaunka stanowił dla wojownika największy zaszczyt, mimo że pełnił on funkcję oficerską tylko na czas jednej wyprawy. Strona atakująca zbliżała się jawnie w pełnej gali wojennej i wyzywała wroga do próby sił, co w pewnym sensie przypominało średniowieczne turnieje rycerskie.
Taktyka prowadzenie bitew przez India Równin różniła się od taktyki wojennej tak zwanych społeczeństw cywilizowanych. Taktyka Indian polegała na gwałtowanym ataku w celu oddania strzału i na natychmiastowym wycofaniu się; a więc na zadaniu ciosu i pospiesznym odwrocie. Była ona najbliższa taktyce określanej wojną podjazdową.
Czerwony Lis, Indianin Sioux, opisując swoje dzieciństwo, zauważył w pewnym momencie: "Na każdej wyprawie wojennej wyznacza się grupy, które wyprzedzają główny oddział wojowników."
Wojny Indian Równin często traktuje się jako grę, która całkowicie ich pochłaniała i dla uprawiania której organizowali swe plemiona. W rzeczywistości przywiązywali oni duże znaczenie do wypraw wojennych, lecz były one czymś więcej niż grą. Indianie Równin nie wojowali jedynie z samego upodobania do wojaczki. Zabicie wroga oraz zdobycie skalpu nie stanowiło u większości plemion głównego celu wypraw wojennych, natomiast głównym powodem była chęć zyskania sławy, znaczenia i majątku, co ustalało rangę społeczną jednostki. Wiele plemion osiadłych na pobrzeżach Równin po zdobyciu koni przedzierzgnęło się w nomadów, dla których podstawą egzystencji stały się konie i bizony. Konie rozszerzyły zasięg polowań co spowodowało konflikty o naruszenie plemiennych terenów łowieckich, zwłaszcza po przesiedleniu na Równiny Indian ze wschodu i południa. Tak więc w wojnach Indian Równin istniały pobudki ekonomiczne, powodowane naturalnymi warunkami życiowymi.
Talamanca - Indianie z Kostaryki i Panamy.
Talamatano - Nazwa plemienia indiańskiego, wymieniona w "Czerwonych Kronikach Indian Delaware".
Tali - Indianie północnoamerykańscy ze stanu Tennessee.
talk - Minerał, krzemian magnezu. Tworzy tłuste skupienia blaszkowate i łuskowate, wykazując przy tym doskonałą łupliwość. Jego zbita odmiana nazywana jest steatytem. Największym producentem talku są Stany Zjednoczone Ameryki Północnej, gdzie eksploatuje się zasobne złoża w stanach Nowy Jork, Vermont i Wirginia.
Tallan - Indianie peruwiańscy.
Taltushtunde - Plemię żyjące pierwotnie przy Galice Creek w Oregonie. Wymarło w XIX wieku.
Taluche - Indianie argentyńscy.
Taluhet Taluche
Tama - Indianie kolumbijscy. W 1999 roku liczyli 260 osób.
Tamacoci Tamococi
Tamainde - Indianie brazylijscy.
Tamalameque - Indianie kolumbijscy.
Tamana - Indianie kolumbijscy.
Tamanaco - Indianie wenezuelscy wśród których występuje poliginia sorroralna i małżeństwo awukularne.
Tamathli - Indianie północnoamerykańscy ze stanu Georgia.
Tamaulipeco - Indianie meksykańscy.
Tamazulapa - Indianie meksykańscy.
Tame - Indianie kolumbijscy.
Tameono Tomoeno
Tametsa Palike Tamoyeke Tataveli - Nasz Brat Wielki Chodzący Gdziekolwiek. Bóg wiatru i powietrza Indian Huichole. Najczęściej nazywany jest Tamatsa, czyli Starszym Bratem.
Tamoco - Indianie wenezuelscy.
Tamococi - Indianie boliwijscy.
Tamocom - Indianie brazylijscy.
Tamoia - Indianie brazylijscy.
Tampa - Indianie peruwiańscy.
Tampo (1) Cuzco
Tampo (2) - Indianie peruwiańscy.
Tamprun - Indianie brazylijscy.
Tamud Caquetio
Tanaina - Indianie północnoamerykańscy ze stanu Alaska.
Tanana - Indianie północnoamerykańscy ze stanu Alaska.
Tangipahoa - Indianie północnoamerykańscy ze stanu Luizjana.
taniec - Rytmiczne ruchy ciała, zwłaszcza nóg, wykonywane w takt muzyki jako rozrywka, popis artystyczny lub jako forma obrzędowa. Jako mimiczne i rytmiczne oddanie pewnych czynności taniec absorbuje całe ciało uczestnika, począwszy od ruchów głowy, poprzez ruchy rąk i skręty tułowia, aż do pracy nóg w formie kroków, skoków, a nawet biegów, w zależności od treści wykonywanego tańca.
Taniec był od najdawniejszych czasów jednym z pierwszych objawów działalności artystycznej ludów prymitywnych. Wykonywany przez jedną osobę przed gronem widzów, albo też przez wiele osób, nabierał zawsze charakteru społecznego i doprowadzał do zespolenia luźniejszych grup w trwalsze zespoły. Wyzwalał równocześnie ważenia estetyczne człowieka, ułatwiał wzajemne zbliżenie obu płci i ich dobór, wreszcie wyrażał nastroje ludzi, ich radość i smutek, pragnienia i tęsknoty, gniew i obawy. W rytmicznym i mimicznym przedstawieniu pewnych czynności oddawano wrażenia z łowów, wojen, snów i innych przeżyć osobistych i zbiorowych. Każdy taniec wyraża więc jakiś głębszy sens.
Początkowo udział w tańcach ograniczał się zapewne wyłącznie do mężczyzn, kobiety natomiast uczestniczyły w nich marginesowo i wybijały przeważnie takt rękami lub trzymanymi w ręku przedmiotami. Bardzo często wykluczano je w ogóle z tańców i nie zezwalano na obserwowanie tańców nawet ze znacznej odległości. Z biegiem czasu dopuszczono je do tańców w coraz większym zakresie, aż w końcu powstały nawet ściśle żeńskie tańce.
Indianie Shawnee taniec nazywają meniedeluh.
W swych staraniach zbliżania się do centrum Mocy w naturze, Indianin często naśladował i przekształcał samego siebie w rzeczy świata natury, świata, który wypełniał go siłą i wizją. Siłę otrzymywał on poprzez swoje pieśni. Poprzez swoje tańce dotykał on natomiast nieznanych i niewidzialnych elementów, które wyczuwał w otaczającym go świece. Błędem jest mówić, że Indianin naśladował zwierzę, ponieważ jego zamiarem nie było upodabnianie się, ale przekształcenie.
Indianie Caingang z Brazylii opowiadają, że w dawnych czasach nie znali oni ani pieśni, ani tańca. Pewnego razu Kayurukre, ich heros kulturowy, idąc na polowanie, spostrzegł dwie gałęzie tańczące pod drzewem. Jedna z nich miała na czubku dynię, która w rytm melodii śpiewanej przez niewidzialną istotę wydawała grzechotliwe dźwięki. Towarzysze Kayurukre wzięli te gałęzie jako pałeczki do wystukiwania rytmu tanecznego, a on sam zatrzymał sobie dynię jako grzechotkę. I tańczyli wszyscy przy dźwiękach tych instrumentów. Kilka dni później Kayurukre spotkał wielkiego mrówkojada, który stał wyprostowany na tylnych łapach i śpiewał. Śpiewał tę samą melodię, którą Kayurukre słyszał, kiedy patrzał na tańczące gałęzie. Wtedy zrozumiał, że owymi tajemniczym śpiewakiem był wielki mrówkojad. Mrówkojad zażądał zwrotu swoich gałęzi i zaczął z nimi tańczyć. Przepowiedział on Kayurukre, że jego żona urodzi mu chłopca.
Według południowoamerykańskich Indian Cagaba matką wszystkich tańców, świętych przedmiotów i sanktuariów była bogini Gauteovan.
Większość aspektów życia Indian miało swój duplikat w tańcu i śpiewie połączonych razem w rytuał. Były więc tańce na pokój, na zwycięstwo, na radość i na smutek. Były i tańce na zaloty, na to by sprowa-dzić deszcz. Inne, takie jak tańce zwycięstwa, zapewniały sukces w łowach zwierząt lub połowach ryb lub czegoś innego, co było potrzebne do przetrwania. Taniec indiański nie jest więc tylko i wyłącznie plą-sanie dla rozrywki. Indianie Lengua tańcem odganiali złe duchy, które mogły zagrażać dziewczynom mającym miesiączkę. Jest to rodzaj modlitwy, rodzaj ceremonii, czy też święta. Z tego też powodu każdy taniec ma swą nazwę własną i ja nazwę taką zawsze pisać będę dużymi literami, tak jak pisze się na przykład Wielkanoc.
Bo przecież prawdą jest, że wiele świętych tańców indiańskich właściwych różnym Stowarzyszeniom, wymaga troskliwego odtwarzania we właściwy sposób rytualnych aktów. Prawdą jest i to, że niektóre z kroków wymagają dużego wysiłku. Ale elementy Tańców, które robi je świętymi i pełnymi mocy, są cał-kowicie inne od baletu, blueusa czy flamenco.
Tańce Indian dzielą się na dwie podstawowe grupy: albo stanowią one rozrywkę, albo też wyrażają pewną magiczno-religijną treść. W pierwszym przypadku przeprowadza się je dla przyjemności, dla od-prężenia widzów i uczestników, w drugim natomiast przypadku odbywa się je z zamiarem nawiązania łączności z siłami nadprzyrodzonymi, lub też celem wpłynięcia na siły przyrody. Przez taniec Indianie pragną wymusić coś dobrego lub udobruchać nieznane siły i demony. Dlatego też tańczą przy każdej okazji, zwłaszcza przy uroczystościach, ucztach pijackich, w chwilach radości i smutku, z okazji wyrusze-nia na wyprawę wojenną lub po powrocie z niej, w przypadku udanych czy nieudanych łowów, przy narodzinach, chorobach, śmierci, jednym słowem przy każdej nadarzającej się okazji.
Indianin tańcem wyrażał do bóstw prośbę o deszcz (Taniec Węża Indian Hopi), tańczył na cześć siane-go ziarna i tańcem czcił zbiory, przed łowami tańcem przyzywał zwierzynę (Taniec Przybądź Bizonie), odbywał tańce wojenne przed wyruszeniem na wyprawę, którą wieńczył Taniec Skalpu, tańcem wyrażał wdzięczność za doznane łaski (Taniec Słońca Indian Równin), tańcem zwalczał złe duchy powodujące choroby (Wielki Taniec Uleczający wschodnich plemion leśnych), tańcem czcił swe bóstwa: Słońce, Księżyc, planety, wiatr, deszcz, grzmot, błyskawicę i różne zwierzęta, bowiem we wszystkich przejawach życia na Ziemi upatrywał obecność i działanie nadprzyrodzonych mocy.
Nie wszystkie jednak tańce indiańskie wyrażają treść religijną, a nawet te najświętsze są często przeplatane groteskowymi intermediami dla odprężenia widza. Ale każdy taniec, choćby najbardziej swawolny i świecki, wyraża zawsze jakiś głębszy sens.
Forma tańca była bardzo różnorodna. Wśród Indian Chiriguano kobiety i mężczyźni tworzyli oddzielne szeregi trzymając za ręce swoich sąsiadów. Taniec prowadził przewodnik wybijając takt pękiem piór. Mężczyźni tańczyli w miejscu uginając lekko kolana, kobiety natomiast posuwały się naprzód i do tyłu, lub też potrząsając grzechotkami tańczyły wokół mężczyzn.
Kroki tańców Indian Ameryki Północnej wykonywane są z wewnętrznym wdziękiem i prostotą. Głębokie "wciągnięcie" się tancerza w swój taniec jest źródłem magii, a nie zawiłości gestów. Większość indiańskich tańców jest relaksujących oraz balansujących między świadomością a transem. Są one perfekcyjnie kontrolowane, szlachetne i dziwnie obce, nawet gdy ich kroki są niezmiernie żwawe.
Istnieją pewne unikalne cechy charakterystyczne w tańcu indiańskim: nogi zgięte w kolanach, wyprostowany korpus, wyprostowana sylwetka. Podczas gdy tułów niezbyt często faluje tak, jak ma to miejsce w tańcach afrykańskich, tancerz indiański często w zamian czyni wyszukane ruchy głową, zwłaszcza w tańcach zwierzęcych. Rzadko też w tańcu używa ramion, poza przypadkami, gdy odtwarza subtelnie mimiczne gesty wzbijającego się Orła lub lot Ptaka Grzmotu.
Istnieją kroki taneczne, które szczególnie często powtarzają się w tańcach socjalnych rytualnych, ale jest tyko kilka zaledwie wspólnych ruchów ciała. Podstawowe wzory stawiania stóp to kroki nazywane: palec-pięta, suwany, tupany i kanu.
Krok palec-pięta jest układem bardzo często widzianym i zarazem jest to najprostszy indiański krok taneczny. Wykonywany jest na dwa takty, z akcentem na takt pierwszy: RAZ - dwa. Na akcentowane uderzenie bębna tancerz dotyka ziem palcami lewej stopy i opuszcza piętę lewej nogi na "dwa". To samo powtarzane jest następnie prawą stopą i kontynuowane w dalszym ciągu, na przemian stopą lewą i pra-wą. Kierunek kroku może być okrężny, do przodu lub do tyłu, a jego stosowanie odnaleźć można w ol-brzymiej ilości wariantów tańców wielu plemion.
Kolejnym, dobrze znanym krokiem, jest kro suwany. Oparty jest też na dwóch taktach, ale akcentowany na takt drugi: raz - DWA. Tancerz kroczy do przodu na łagodne pierwsze uderzenie bębna i dotyka ziemi swymi palcami. Następnie stopa ciągnięta jest do tyłu i pięta ciężko opuszczana na dół, na głośne drugie uderzenie. Krok suwany nie jest dość często widziany w tańcach solowych, ale jest szczególnie popularny we współczesnym Tańcu Fantazyjnym plemion Równin.
Krok tupany jest energicznym tańcem często widzianym wśród tańców Indian Pueblo z Południowego Zachodu. Normalnie wykonywany jest przy wyprostowanej sylwetce z rękoma trzymanymi blisko ciała na wysokości bioder. Uderzenie bębna jest trzytaktowe, z akcentem na uderzenie pierwsze: RAZ - dwa - trzy. Na pierwsze głośne uderzenie tancerz podnosi swoje kolana wysoko i opuszcza stopy na dół z ciężkim przytupem. Następnie na miękkie uderzenie (dwa - trzy) posuwa się do przodu na palcach dwoma szybkimi podskokami, w wyniku czego potrząsane zostają grzechotki zrobione ze skorup żółwia i uważane poniżej klan. Tancerz Indian Pueblo często też trzymał w swej prawej ręce grzechotkę, opuszczając ją podnosząc przedramieniem tak samo jak to robił w tym czasie ze swoją prawą stopą. Pierwszy akcentowany takt przytupywany jest po kolei raz prawą, raz lewą stopą.
Krok kanu jest czterotaktowym ruchem z akcentem na pierwsze uderzenie bębna: RAZ - dwa - trzy - cztery. Na pierwsze, akcentowane uderzenie, tancerz staje na swej lewej stopie i następnie lekko podskakuje na stopie prawej, na uderzenie dwa - trzy - cztery. Po tym stąpa do przodu ciężko prawą stopą, na akcentowane pierwsze uderzenie. Pierwsze, akcentowane uderzenie, jest zazwyczaj wykonywane jako krótki, szybki skok opadający płasko z przytupem, wykonywany po kolei raz prawą, raz lewą stopą.
Interesujący taniec wykonywano również wśród południowoamerykańskich Indian Caduveo. Młodzi chłopcy i dziewczęta tworzyli oddzielne szeregi trzymając się za ręce lub za kibić i poruszali się miarowo do przodu i do tyłu od uderzenia bębnów i muzyki fletów. Od czasu do czasu mężczyźni łamali szeregi i obracali się wokół dziewcząt, albo też oddzielne pary wykonywały różne obroty. Były to przeważnie dwa wolne i jeden szybki krok naprzód z powrotem do pozycji wyjściowej. Ciało było przy tych krokach lekko zgięta i pochylone do przodu, cofało się natomiast przy ostatnim kroku. Inny taniec Indian Caduveo przeprowadzony przez kobiety dla uczczenia gości polegał na wykonywaniu szeregu małych kroków przy równoczesnych ruchach kołyszących ciała oraz rąk.
Niektóre tańce Indian Tereno mają charakter marszów paradnych odbywanych przed naczelnikiem przez kobiety i mężczyzn. Wśród ludu państwa Indian Inca istniał dostojny taniec, wykonywany przy odgłosie bębnów przez członków rodziny panującego władcy. Oddzielne rzędy kobiet i mężczyzn posuwały się wolno w kierunku władcy, dwa kroki naprzód i jeden w tył. Odmienny charakter miał taniec, który przeprowadzali mężczyźni, kobiety i dzieci wśród Indian Otomac. Odbywano go codziennie od zachodu Słońca aż do północy, z tym że mężczyźni tworzyli jeden krąg, kobiety następny, a trzeci zewnętrzny dzieci. W środku męskiego stał przewodnik tańca, pod przewodnictwem którego obecni śpiewali jednobrzmiące pieśni. Męskie i żeńskie kręgi taneczne tworzono również przy jednym z tańców wśród Indian Caduveo, które obracały się następnie na znak przewodnik w odwrotnych kierunkach, z tym że tancerze imitowali przy tym zrywanie kiści kukurydzy z łodyg. Taniec kobiet Indian Mojo i Baure, przeprowadzany w oddzielnej chacie, polegał na trzymaniu się za ręce i kręceniu w kółko przy równoczesnym śpiewaniu monotonnych pieśni. Po każdej zwrotce uczestnicy przerywali pieśń i schylali się prawie do ziemi. Podobny charakter miał taniec kobiet Indian Siriono, które obejmowały się razem i wykonywały chwiejne ruchy w rytm pieśni przewodnika.
Wśród Indian Roamaina na palach utwierdzano czaszki pokonanych wrogów, wokół których kobiety tańczyły dzikie tańce, podczas gdy mężczyźni upijali się alkoholem w trakcie uczty pijackiej. Tańcami objawiały również swą radość kobiety Indian Jivaro, które uczestniczyły w uroczystości honorowania wojownika, będącego w posiadaniu głowy przeciwnika osobiście pokonanego. Wykorzystywały one skwapliwie tę okazję, ponieważ była to jedyna szansa tańczenia w towarzystwie mężczyzny, który miał wyłączny przywilej preparowania głów.
Taneczne obrzędy indiańskie związane z kukurydzą są w znacznie rozpowszechnione w obu częściach Ameryki. Przybierają one najdziwniejsze formy: nad Zatoką Meksykańską i na atlantyckim brzegu Ameryki Północnej, a nawet na zachód od Missisipi praktykowany jest Taniec Zielonej Kukurydzy. Indianie Hopi urządzają wspaniałe korowody masek, a na półwyspie Jukatan wykonywane są rytualne tańce na cześć "pięknego daru" (Chichpan gracia), jak się tam zwie kukurydzę. Prawdopodobnie tańczyli też żałobnicy, którzy w peruwiańskich grobach składali zmarłym jedyne w swoim rodzaju ozdobne naczynia z wyobrażeniami kukurydzy i jej bóstwa.
Indianie Kwakiutl wystawiali coś w rodzaju festiwali tańców, zwanych Lao'Laxa. Tańce Lao'Laxa do-równywały Tańcom Szamana, jednak członkostwo w nich było zróżnicowane. Mężczyzna, bądź kobieta, nie mogli należeć do obu grup w tym samym czasie. Zdarzało się jednak często, że przedstawienia Tańców Lao'Laxa były wstępem do inicjacji Hamasta.
Tańce Lao'Laxa nigdy nie odbywały się w tym samym domu tanecznym co Tańce Szamana. Tak samo goście i członkowie jednego domu nie mieli wstępu do drugiego.
Poszczególne Tańce Lao'Laxa zależne były od rangi uczestników i związane były z dziedziczonymi przez nich mitami. Prezentowane były między innymi takie tańce jak Taniec Wojownika, Taniec Niedźwiedzia Grizzly czy też Taniec Wilka. Maski przedstawiać mogły wieloryba-zabójcę, rozmaite ryby i potwory morskie.
Podczas Tańca Niedźwiedzia Grizzly, tancerz przyodziany w kostium z niedźwiedziej skóry imituje ruchy oraz odgłosy zwierzęcia. Innym nadludzkim stworzeniem była Tsonogua, dzika kobieta z lasów. Przystrojona w groteskową masę z ludzkimi włosami, kobieta ta nosiła na plecach kosz w którym chowa-ła małe dzieci przeznaczone do zjedzenia. Tancerz Sisiutl nosił maskę, którą otwierał, by odsłonić ukrytą wewnątrz drugą postać. Zewnętrzną, ruchomą część maski stanowił dwugłowy wąż, który posiadał moc przeistaczania się w rybę, której ujrzenie lub zjedzenia oznaczało śmierć. Tego typu postacie wzbudzały szczególną trwogę i konsternację wśród widzów. Spokoju i porządku ceremonii Lao'Laxa pilnowali Czte-rej Pomocnicy (u Hamasta rolę tę sprawowali Nu'Lmal, Tancerze Błazny). W razie zamieszek, obkładali awanturujących się widzów kamieniami i kijami. Trzeba jednak zauważyć, że ceremonie inicjacyjne Lao'Laxa były mniej krwawe i ludożercze" od ceremonii Hamasta.
Notatki Barrett'a zawierają taki opis ceremonii Lao'Laxa:
Kiedy zaczynają się tańce, do tanecznego domu wchodzi, wraz z Czterema Pomocnikami, pierwszy zamaskowany tancerz. Zaczyna tańczyć. Najpierw miarowo, zwyczajnie, lecz nagle upada w szał i gwałtownie wybiega z domu. Uciekając porzuca swój kostium i maskę, którą do domu przynoszą Czterej Pomocnicy ogłaszając zabranym, że tancerz (on lub ona) zniknął. W chwilę po tym słychać dźwięk dwu kościanych gwizdków, który jest krzykiem tancerza. Sytuację wychodzi zbadać jeden z Pomocników. Je-śli jego oczom ukazuje się maska jakiegoś morskiego potwora, wraca do gości i ogłasza, że "coś wynurza się z morza". Wtedy wszyscy Czterej Pomocnicy wychodzą razem na zewnątrz, by ostatecznie upewnić się o tym. Kiedy ponownie wracają, ogłaszają, że "do brzegu zbliża się wielka fala". Udają się wtedy nad brzeg, otaczają tancerza, "rybę-potwora" i sprowadzają go do domu. Kiedy wchodzą, mówca (pełniący jakby funkcję narratora) pyta ich co takiego przynieśli. Następnie prosi się muzyków, by rozpoczęli grać. Pieśniarze śpiewają o rybie-potworze, którego pomocnicy sprowadzili do domu. Ryba-potwór zaczyna powoli obracać się w pozycji kucznej, jak najniżej ziemi. Po wykonaniu tańca odprowadzany jest przez Czterech Pomocników do ceremonialnej sypialni umieszczonej za m?' wiL (ogromny, drewniany para-wan). Tancerze prowadząc delikwenta, wykrzykują przy tym: Wak, Wok. Następnie wychodzą i ogłaszają koniec tańca, wywołując kolejnego kandydata.
Kiedy następny tancerz wkracza na salę, jeden z pomocników zaczyna szturchać go, szarpiąc za głowę i targając ubranie. Trzej pozostali przybywają, by chronić delikwenta. Po tym jednak tancerz wpada w szał i wybiega gwałtownie na zewnątrz. Towarzysze powracają z jego maską i kostiumem, ogłaszając zniknięcie tancerza. Ponownie dają się słyszeć z zewnątrz odgłosy dwóch gwizdków.
Czterej Pomocnicy tymczasem wprowadzają Czterech Hazardzistów. Wódz, do którego maski owych Hazardzistów należą, zapowiada grę, zwołując na nią wszystkich wodzów. Wódz, który jakąś grę ogłaszał, nie musiał być koniecznie najważniejszym rangą wodzem, lecz przede wszystkim człowiekiem bogatym. Gwarantował bowiem wszystkim graczom kanu i inne kosztowności. Zebrani wodzowie będą próbować swego szczęścia w grze przeciwko Czterem Hazardzistom posiadających nadnaturalną moc. Na koniec Czterej Hazardziści odprowadzani są do tajnego pomieszczenia za ma' wiL.
Ceremonia trwa dalej. Pojawia się tancerz i powtarzany jest cały cykl. Po kolejnych odgłosach gwizdków, Czterej Pomocnicy przyprowadzają kolejnego stwora - Tokwa' tenuL. Porozumiewają się z przybyszem za pomocą małego gwizdka. Po tajemniczej konwersacji tancerz wpada w trans i rozpoczyna swój taniec. Pomocnicy krzyczą wtedy do ludzi: "dajcie mu jakąś pieśń". W rzeczywistości jednak nie jest to jakaś przypadkowa pieśń, tylko prywatna pieśń tancerza, której chór uczył się w tajemnicy na długo przed ceremonią. To właśnie po mitach, pieśniach, masce oraz tańcu nowicjusz rozpoznawany był przez swych krewnych.
Po ostatniej prezentacji pomocnicy ogłaszają koniec cykli tanecznych. Ludzie, o trwającej cztery dni biesiadzie, obdarowani na zakończenie prezentami, poczynają rozchodzić się do swych domów.
Tańcom towarzyszą niekiedy różne tabu. I tak wśród niektórych plemion południowoamerykańskich z obszaru Uaupés-Caqetá kobiety mogą brać udział w tańcach z panfletami, lecz muszą opuścić tancerzy zanim mężczyźni nie skończą tańca.
Wśród Indian Achagua podczas pewnych tańców obnoszono wizerunki istot nadprzyrodzonych składające się z masek i kostiumów, na które kobietom nie wolno było spoglądać pod karą śmierci.
U Indian Baniva podczas niektórych uczt pijackich odbywają się tańce, w których biorą udział zamaskowani tancerze. Tańce mają na celu udobruchanie złego ducha, a kobietom nie wolno brać udziału w uczcie ani uczestniczyć w tańcu pod karą śmierci. Gdy któraś z kobiet spojrzy na taniec, czeka ją śmierć z ręki jednego z jej męskich krewnych, który musi wyrok wykonać.
Udział kobiet w tańcach Indian Ameryki Południowej jest niejednolity. Spotykamy tu przypadki zupeł-nego włączenia kobiet z tańców, poprzez sporadyczne uczestnictwo aż do czysto kobiecych tańców, które często, jak na przykład wśród Indian Mojo i Baure, odbywały się w oddzielnych chatach. Wśród dawnych Indian Tereno przebrani i pomalowani mężczyźni odbywali taniec z okazji pierwszego ścinania kukurydzy, w którym kobietom nie wolno było uczestniczyć. Kobiety Indian Siriono również nigdy nie tańczą razem z mężczyznami a zamężne kobiety Indian Maue były w ogóle wyłączone z tańców. Z typowo kobiecych tańców, z których mężczyźni byli wyłączeni wymienić należy taniec kobiet Indian Guaranoca przedstawiający pogoń za mrówką, która ugryzła człowieka oraz taniec przedstawiający pewne czynności związane z uprawą ziemi. Podobny taniec odbywają kobiety Indian Jivaro po zasadzeniu maniokiem swoich pól. W ciągu pięciu zastępujących po sobie nocy kobiety proszą boginię Ziemi o dobre zbiory przy pomocy tańców i śpiewów.
Wśród Indian Chake odbywa się taniec z okazji narodzin dziecka. Biorą w nim udział wszystkie dziewczęta i kobiety i jedynie dwaj mężczyźni asystują im przy tym. Wśród Indian Sae kobiety odtwarzały taniec podczas uroczystości związanych z osiągnięciem przez dziewczynę dojrzałości płciowej i równoczesnym wyborze męża. Kobiety tańczyły wokół dziewczyny, zaś cztery inne kobiety trzymały nad jej głową kosz pełen żywności. Często kobiecie wystąpienia miały również miejsce w tańcach odbywanych z okazji wypraw wojennych. Wśród Indian Roamaina kobiety tańczyły wokół słupków z zatkniętymi na nich czaszkami, a wśród Indian Chiriguano kobiety śpiewały i wykonywały tańce celem podniesienia odwagi wojowników. Bardziej aktywny udział kobiet występował wśród kanibalistycznych uczt Indian Tupinamba, gdzie kobiety tańczyły przez trzy dni z rzędu, przed właściwym pożarciem jeńców. Równie często miały miejsce tańce kobiece przy uroczystościach pogrzebowych, jak na przykład wśród Indian Abiponm, gdzie stare kobiety odtwarzały magiczny taniec.
Wśród Indian Okaina i Muenane osiągnięcie przez dziewczynę dojrzałości płciowej jest zarazem jej zamążpójściem, co stanowi podwójną okazję do wystąpień tanecznych. Wśród Indian Baniva pierwsza menstruacja dojrzewającej dziewczyny jest również okazją do odbycia szeregu uroczystości, podczas których w szóstym dniu świętowania odbywa się uczta pijacka z tańcami zamaskowanych mężczyzn, ma-jącymi udobruchać złego ducha; kobietom nie wolno w nich uczestniczyć. Również wśród Indian Mashacali osiągnięcie dojrzałości płciowej obchodzi się tańcami. Wśród Indian Lengua z obszaru Gran Chaco jeden z tańców przedstawiał niebezpieczeństwa, jakie zagrażają menstruującej dziewczynie. W trakcie obrządku pojawiali się zamaskowani tancerze przedstawiający złe duchy, którzy wydawali okrzyki i od czasu do czasu zbliżali się do dziewczyny, którą broniły inne kobiety przez odpędzanie napastników. Wśród Indian Campa i Piritu tańczono w szóstym dniu po zakończeniu okresu odosobnienia dziewczyny, podczas uczty pijackiej.
Inną okazję do ucztowania stanowiło zawarcie małżeństwa, co również nie obchodziło się bez tańców. Wśród Indian Guaiqueri zawarcie małżeństwa związane było z tańcami, które odbywano z specjalnym domu tańca pod przewodnictwem wodza siedzącego na stołku. Uroczystości rozpoczynano w przeddzień obrządku. Uczestnicy przystrajali się w pióra i malowali farbą, dziewczyną zaś ubierało kilka starych kobiet. O wschodzie Słońca uczestnicy zjawiali się przed domem dziewczyny przy dźwiękach muzyki i tańcach. Jedna ze starych kobiet wychodziła wówczas przed dom i częstowała zebranych żywnością, którą natychmiast zabierano do puszczy i porzucano demonom z prośbą o przyjęcie, nie przeszkadzanie uczestnikom w uroczystościach i pozostawienie wszystkich w spokoju. Po tej ofierze wracano przed dom dziewczyny wraz z tańczącym chłopcem, dziewczyna wychodziła przed dom w towarzystwie starej kobiety, która zawodziła przy tym, wyśpiewując niemal krzykiem różne pieśni, a na koniec rozpoczynano ucztę. Tańce podczas uroczystości weselnych odbywano również wśród Indian Caribe znad rzeki Barama, wśród Indian Tereno, Choroti, Guayupe, Sae, Maracapana, Conebo, szczepów znad rzeki Pilcomayo Orinoko, wśród Indian Zorca i wśród innych szczepów.
Bardzo często tańczono z okazji różnych uroczystości rolniczych. Wśród dawnych Indian Tereno tańczono z okazji pierwszego ścinania kukurydzy. Przebrani i pomalowani tancerze chodzili od chaty do chaty i straszyli kobiety i dzieci podając się za duchów zmarłych. Wśród Indian Caduveo w jednym z tańców kobiety i mężczyźni naśladowali zrywanie liści kukurydzy z łodyg, a wśród Indian Canella podczas suchej pory roku odbywają się tańce mające na celu ubłaganie duchów o deszcz. Uczestniczą w nim dziewczęta od siódmego roku wzwyż i młode kobiety, które nie były jeszcze w ciąży. Taniec odbywa się trzy razy dziennie przy współuczestnictwie męskiego i żeńskiego kantora. Kobiety śpiewają w tym tańcu jedynie wówczas gdy mężczyźni przestają.
Ciekawy taniec zaobserwowano wśród Indian Warrau. Odbywa się on z okazji dojrzewania manioku. Po zjedzeniu wspólnego posiłku odbywa się charakterystyczny taniec młodej kobiety i młodego mężczyzny. Oboje dzieli strzała wetknięta z ziemię grotem do góry. Mężczyzna ma wokół szyi owinięty nowy hamak, zawinięty za pośladkami. Ze splecionymi przed sobą rękami oboje tancerze robią prę pojedynczych i odmiennych dla każdego kroków w miejscu, z tym że nie wolno im na siebie wzajemnie spoglądać. Najmniejsza oznaka wesołości dyskwalifikuje partnera, które się natychmiast zmiana przy okrzykach i drwinach zebranych, mówiących, że nigdy nie dostanie żony względnie męża.
Wśród Indian Teremembe kobiety i dziewczęta tańczyły i śpiewały w nocy z twarzami zwróconymi w stronę Księżyca, podczas gdy mężczyźni wyrabiali z kamienia półksiężycowe toporki. Wśród Indian Vilela jedna z kobiet odgrywała rolę żony boga w tańcu błagalnym o deszcz. Inicjacje chłopięce były okazją do tańca wśród Indian Yahgan, Alacaluf i Caingang. Po porodzie kobiety często tańczyły wśród Indian Mo-covi, gdzie przy narodzeniu syna wodza stare kobiety przebierały się za wojowników i przybywały do dziecka w nakryciach głowy wykonanych z końskiego włosia a mających imitować skalpy oraz z małymi kultowymi strzałami, łukami i oszczepami w ręku. Tańcami kobiet i dziewcząt obchodzono również narodzenia dziecka wśród Indian Chake. O tańcach przy obrzędach pogrzebowych była już mowa; warto tu jeszcze wspomnieć o tańcu mężczyzn i kobiet wśród Indian Witoto, odbywanym przez nich podczas święta zmarłych z użyciem ozdobnych kijów tanecznych zaopatrzonych w grzechotki. Wśród tego samego szczepu zauważono również inny taniec o nieznanym bliżej przeznaczeniu, który odbywa się w obecności pnia drzewa wyrzeźbionego w formie popiersia kobiety.
Gdy mężczyźni Indian Cashinawa wyruszali na łowy, kobiety tańczyły w wiosce podczas ich nieobecności i śpiewały pieśni, które wyrażały pragnienia zdobycia jak największej ilości mięsa. Wśród Indian Toba istnieje taniec odbywany pod koniec suchej pory przez kobiety pod przewodnictwem czarownika. Rzucają się one na ziemię jak gdyby powalone nagłą chorobą, czarownik udaje, że je leczy, pozostali tancerze zaś kręcą się wokół nich, uderzają stopami rytmicznie w ziemię, wydają okrzyki i potrząsają grzechotkami. Ceremonia ta ma na celu zapewnienie kobietom zdrowia w ciągu następnego lata. Kobiety Indian Toba i Pilaga wykonywały również taniec ze skalpami mającymi przedstawiać ich poległych mężów. Solowy taniec dziewczyny z męskim partnerem stwierdzono wśród Indian Goajiro podczas nadania godności czarownika, natomiast wśród dawnych Indian Abipon tańce i śpiewy przy obrzędach przeprowadzały kobiety, które same były czarownikami. Wśród Indian Ica i wśród szczepów z obszaru Gujany czarownicy prowadzili wszystkie tańce. Jedyną okazją do tańca z mężczyznami była dla kobiet Indian Jivaro uroczystość honorowania wojownika, który zdobył podczas wyprawy wojennej głowę przeciwnika i przedstawił ją podczas uroczystości.
Tradycja przypisuje kobietom pierwszeństwo przy wprowadzaniu pieśni do tańca. Od początkowego wybijania taktu rękami, poprzez pierwsze melodyjne słowa i wersety, aż do długich hymnów, kobiety miały włączyć pieśni w charakter tańca. Wśród Indian znajomość tańca uważana była za właściwość uświęconą i dlatego też była często powodem dopuszczenia kobiet do uczestnictwa lub nawet prowadzenia tańców. Praktykowali to w szerokim zakresie Indianie Guarani, gdzie kobieta znająca wiele pieśni mogła zastąpić nawet czarownika przy prowadzeniu tańców. Ograniczony udział kobiet w niektórych tańcach zanotowano wśród szczepów znad rzeki Yuaupes-Caqueta, wśród współczesnych Indian Aymara i wśród Indian More, gdzie na przykład kobiety przygotowują napoje i farby, malują nią ciała mężczyzn oraz swoje własne i śpiewają razem z tańczącymi mężczyznami, lecz same w tańcach nie uczestniczą.
Z pozostałych tańców z udziałem kobiet na uwagę zasługuje jeszcze taniec miłosny wśród Indian Jivaro, przeprowadzany przez mężczyznę z towarzyszeniem kobiety, taniec dziewcząt Indian Yuracare, które wykonują go w ozdobnym stroju z przytwierdzonymi do ramion pęczkami piór, dzwonkami i skrzydełkami pewnych chrząszczy, taniec jaguara wśród Indian Zaparo, w którym mężczyzna ugania się za kobietą, potrząsając ją od czasu do czasu, rytmiczny taniec wśród Indian Camayura, do którego para młodych kobiet dołącza pod sam koniec oraz taniec wśród Indian Puri, pod koniec którego kobiety i dziewczęta rozsypują się jak gdyby w ucieczce, a następnie czynią to samo mężczyźni z chłopcami. Taniec jaguara odbywano również wśród Indian Toba celem ochrony kobiet przed atakami drapieżnika. Chłopcy i dziewczęta tańczą w kręgu, a każdy chłopiec biczuje lędźwie swojej partnerki kawałkiem tkaniny. Dziewczęta padają wówczas na ziemię, a czarownik odgrywający rolę jaguara podchodzi do nich, dmucha na nie i udaje, że wysysa im krew. Ciekawy szczegół odnośnie tańca stwierdzono wśród Indian Crao. Kobiety tańczą tam przeważnie przy wschodzie Słońca. Zapytane przez jednego z podróżników (Wustmann 1960) dlaczego tańczą, odpowiedziały, że nie wiedzą.
Ponieważ taniec nastręcza okazje do zbliżeń seksualnych, bardzo często wykorzystywano go do tych celów, jak na przykład wśród Indian Choroti, gdzie dziewczęta celowo wywabiają chłopców podczas tańca do lasu, albo wśród Indian Goajiro, gdzie pod wpływem tańców podczas niektórych uroczystości dochodzi wprost do promiskuistycznych scen seksualnych. Trzeba tu jednak podkreślić, że praktyki te nie mają charakteru wyuzdania, natomiast u podłoża tych zwyczajów leżą przesłanki magiczno-religijne. Sens moralny tej myśli uwidoczniony jest w szeregu tańców, które w mimiczny sposób przedstawiają spółkowanie i to zarówno ludzi, jak i zwierząt a nawet roślin.
Bobby Lake i Tela J. Lake, omawiając filozofię amerykańskich tubylców na łamach AKWESASNE NOTES w 1984 roku napisali:
"(..) Na przykład na początku świata, Wielki Stwórca dał każdemu z naszych ludów inny rodzaj świętych tańców, ceremonii, rytuałów, leków, mocy, oraz przywódców odpowiedzialnych za różne części Matki Ziemi. Niektóre z tych tańców, ceremonii, rytuałów, leków czy mocy bardzo się różnią w poszcze-gólnych plemionach, inne są bardzo podobne. Zgodnie z naszym rozumieniem prawa Stwórcy, pewne tańce i rytuały mogą być odprawiane, urządzane i użytkowane tylko w prawidłowych i właściwych miej-scach, tam, gdzie były pierwotnie dane przez Wielkiego stwórcę i odprawiane w sposób prawidłowy i właściwy przez właściwych ludzi. Święty Taniec Białej Skóry Jelenia plemienia Yurok, Miwok i Hopi na przykład nie może i nie powinien być odprawiany w Nowym Jorku (...) Jednakże w działaniach organizacji typu New Age zauważamy, że tańce i ceremonie związane z określonym miejscem i plemieniem są odprawiane na całej kuli ziemskiej i zwykle przez niewłaściwych ludzi, zazwyczaj za opłatą i dla celów ekonomicznych, a nie z potrzeby duchowej i dla duchowych celów. Kiedy to się robi, gwałci się praw Stwórcy i naturalne prawa stworzenia (...) W ten sposób, zgodnie z naszym rozumieniem Taniec Węża Indian Hopi jest naturalny tylko na ich terenie i nie ma sensu na innych terenach, na przykład na Północnym Zachodzie (...)."
Wiele tańców odtwarzanych kiedyś przez Indian dziś już nie istnieje. Niektóre z nich zagubione zostały z powodu represji misjonarzy, inne natomiast po prostu przepadły, ponieważ przestano ich używać, gdyż w XX wieku już nie odzwierciedlały życia Indian.
Taniec Białej Skóry Jelenia - Taniec ten był częścią ceremonii Indian Hupa zwanej Odnową Świata. Podczas tego tańca wodzowie trzymali rękach święty obsydianowy nóż.
O tańcu tym wspominają też Bobby i Tela J. Lake, omawiając filozofię amerykańskich tubylców na łamach AKWESASNE NOTES w 1984 roku:
"(..) Na przykład na początku świata, Wielki Stwórca dał każdemu z naszych ludów inny rodzaj świętych tańców, ceremonii, rytuałów, leków, mocy, oraz przywódców odpowiedzialnych za różne części Matki Ziemi. Niektóre z tych tańców, ceremonii, rytuałów, leków czy mocy bardzo się różnią w poszczególnych plemionach, inne są bardzo podobne. Zgodnie z naszym rozumieniem prawa Stwórcy, pewne tańce i rytuały mogą być odprawiane, urządzane i użytkowane tylko w prawidłowych i właściwych miejscach, tam, gdzie były pierwotnie dane przez Wielkiego stwórcę i odprawiane w sposób prawidłowy i właściwy przez właściwych ludzi. Święty Taniec Białej Skóry Jelenia plemienia Yurok, Miwok i Hopi na przykład nie może i nie powinien być odprawiany w Nowym Jorku (...) Jednakże w działaniach organizacji typu New Age zauważamy, że tańce i ceremonie związane z określonym miejscem i plemieniem są odprawiane na całej kuli ziemskiej i zwykle przez niewłaściwych ludzi, zazwyczaj za opłatą i dla celów ekonomicznych, a nie z potrzeby duchowej i dla duchowych celów. Kiedy to się robi, gwałci się praw Stwórcy i naturalne prawa stworzenia (...) W ten sposób, zgodnie z naszym rozumieniem Taniec Węża Indian Hopi jest naturalny tylko na ich terenie i nie ma sensu na innych terenach, na przykład na Północnym Zachodzie (...)."
Taniec Bizona - Indianie Pawnee Taniec Bizona wykonywali nieprzerwanie przez trzy dni. Po zakoń-czeniu tańca mężczyźni udawali się na polowanie.
Interesującą relację na temat Tańca Bizona sporządził George Catlin, który tę właśnie ceremonię zaob-serwował u Indian Mandan:
"Ta dziwna akcja odbywa się w publicznym miejscu, w środku wsi, przed wielkim sakralnym budynkiem. W tańcu uczestniczy 10-15 Indian. Każdy z nich nosi na głowie skórę z bizoniego łba (lub maskę) z rogami, a w ręce dzierży swój ulubiony łuk lub oszczep, który używa w polowaniu na bizona (...)
Taniec ten osiągał zawsze upragniony cel (...), ponieważ nie przerywano go, lecz kontynuowano bezustanni w dzień i w noc aż do nadejścia bizona. Tańczącym towarzyszy dudnienie bębnów, dźwięki potrząsanych grzechotek, nieustanne krzyki i pieśni. Widzowie, mając również na głowach maski a w ręku broń, stoją w pogotowiu, aby zająć miejsce tych, którzy się zmęczą i wyskoczą z kręgu.
W czasie tego ogólnego podniecenia, na wzgórzach wokół wioski przebywają zwiadowcy, którzy wypatrzywszy nadciągające bizony, dają znak poprzez zrzucenie swoich skór. Sygnał ten zostaje natychmiast dostrzeżony w wiosce i przez całe plemię właściwie zrozumiany. Po tej radosnej wiadomości wznosi się dziękczynny okrzyk do Wielkiego Ducha, a zwłaszcza jest on adresowany do szamana i tancerzy, którzy bezpośrednio przyczynili się do tego sukcesu! Następnie rozpoczynają się energiczne przygotowania do pogoni - rozpoczyna się wielkie polowanie (...)
Tańce te czasami trwają dwa i trzy tygodnie bez przerwy, aż do szczęśliwej chwili pojawienia się bizonów; sądzi się bowiem, że ceremonie te są środkiem przyciągającym je w pobliże wsi."
Taniec Ducha - Ruch religijny, który rozprzestrzenił się wśród Indian na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych XIX wieku. W 1888 roku trzydziestopięcioletni szaman Paiute Wovoka zapadł na febrę. W malignie choroby wyobraził sobie, że został zabrany do "krainy wiecznych łowów" i tam od "Wielkiego Ducha" otrzymał posłannictwo. Twierdził, że zobaczył Boga przekazującego mu wiadomość i misję. W niedalekiej przyszłości wszyscy przebywający w Krainie Wiecznych Łowów mieli powrócić na odrodzoną ziemię, pełną zwierzyny i nie znającą głodu, chorób i śmierci. Biali mieli po prostu zniknąć. Religia Wovoki opierała się na chrześcijańskiej miłości i pokoju. Taniec duchów, który tańczyli wyznawcy miał przybliżyć przyjście Mesjasza. Syn boży miał pokryć starą ziemię nową powłoką na której miała wyrosnąć słodka trawa i nieprzeliczone stada bizonów. Nowa powłoka miała przykryć wszystkich białych ludzi. "Wszyscy Indianie muszą tańczyć, tańczyć bez przerwy. Wkrótce wiosną nadejdzie Wielki Duch. Przywiedzie do nas wszelką zwierzynę. Wszędzie będzie jej pełno. Wszyscy zmarli Indianie wrócą tu i będą żyć dalej..."
Głównym obrzędem ruchu był taniec trwający pięć dni, któremu towarzyszyły post i rytualne oczyszczenie. Pojawiła się też koszula duchów. Robiono ją na wzór tradycyjnych indiańskich bluz myśliwskich z wyprawionej na biało skóry, jednak ze względu na jej brak częściej sporządzano koszule z płótna. Z czasem stała się nieodzownym elementem wszystkich ceremonii i przypisywano jej magiczną moc zatrzymywania kul.
Idee Wovoki rozprzestrzeniły się błyskawicznie, a każde plemię modyfikowało je stosownie do własnych wierzeń, potrzeb i oczekiwań. Ruch objął nie tylko Indian Cheyenne, Arapaho, Arikara, Paiute, Shoshone i inne plemiona Prerii, ale dotarł nawet na Południowy Zachód, do Indian Pueblo i Navaho. Najwięcej wyznawców znalazł wśród Indian Sioux. Plemię to żyło wtedy w warunkach zupełnie beznadziejnych. Po raz kolejny zabrano im część rezerwatu, zostawiając jego najbardziej nieurodzajną część. Panował permanentny głód, a epidemie dziesiątkowały ludność. Dla Indian osadzonych w rezerwatach nowa religia była ostatnią deską ratunku, zapomnieniem które pozwalało im uciec od surowej rzeczywistości do urokliwej krainy indiańskich wierzeń, wolnego życia, tego co minęło i w normalny sposób nie mogło wrócić.
W 1889 roku delegacja Indian Sioux udała się do Nevady na spotkanie z prorokiem. wrócili jako zwolennicy nowego ruchu. Wkrótce Taniec ducha tańczyli już nieomal wszyscy Indianie Sioux. Prawdopodobnie z czasem ruch umarłyby śmiercią naturalną, gdyby nie agenci rezerwatów. Nie zauważyli pokojowego charakteru nowej religii, w znacznym stopniu czerpiącej z chrześcijaństwa. Wręcz przeciwnie, bojąc się wybuchu powstania, zabraniali jej praktykowania, a w raportach słanych do Waszyngtonu wyolbrzymiali niebezpieczeństwo i żądali wsparcia wojska. Szczególnie zaniepokojeni byli agenci Indian Sioux. W rezultacie Taniec Ducha stał się jeszcze popularniejszy, a wykonywanie go nocami w ukrytych przed oczami białych miejscach dodawało mu aury tajemniczości i konspiracji. Wśród Indian Dakota szamani Kopiący Niedźwiedź i Niski Byk wprowadzili akcenty wojenne tzn. wymyślili koszule duchów, które miały chronić tancerzy przed kulami białych żołnierzy, oraz nienawiść do tych ostatnich. Zapewniali także wyznawców, żeby nie bali się śmierci skoro i tak mają powrócić wszyscy zmarli Indianie. W ten sposób pod wpływem białych pokojowy ruch mesjanistyczny nabierał cech rebelii. Najbardziej radykalnie nastawieni Indianie Sioux usiłowali zdobyć poparcie Siedzącego Byka, wodza i szamana cieszącego się wielkim autorytetem. Agenci zareagowali wysłaniem oddziału policji indiańskiej z rozkazem aresztowania starego wodza. Wcześniej władze waszyngtońskie wysłały do Siedzącego Byka jego przyjaciela, Buffalo Billa. Miał on zbadać sytuację i namówić wodza do uspokojenia nastrojów. agenci rezerwatu jednak nie dopuścili do spotkania, a wkrótce potem indiańscy policjanci zamordowali Siedzącego Byka. Z rezerwatu uciekło kilkuset Indian Sioux. Nadeszło wojsko. Niemal nie uzbrojeni, wygłodzeni, obarczeni rodzinami Indianie nie mieli żadnych szans w starciu z wojskiem. Znękana głodem grupa zgłosiła się do agencji Pine Ridge w Południowej Dakocie. Natychmiast otoczyły ją oddziały 7 pułku kawalerii. Na drugi dzień, 29 grudnia 1890 roku, zaczęto rozbrajać Indian. Nagle, z nie wyjaśnionych wynika przyczyn, padł strzał. Żołnierze otworzyli ogień. Tak rozpoczęła się masakra zwana bitwą nad Wounded Knee. Na miejscu zginęło 200 Indian - mężczyzn, kobiet i dzieci, a wielu rannych zmarło leżąc na mrozie. Straty wojska to 25 zabitych i drugie tylu rannych. Jak wynika z raportu, wielu żołnierzy padło od własnych kul i odłamków, gdy strzelano na oślep.
Taniec Fantazyjny - Jest typową modyfikacją kultury indiańskiej. Oparty jest na dawnym Tańcu Trawy. Jest bardzo szybki i dynamiczny, zawiera wyszukane kroki i towarzyszą mu wspaniałe stroje, które wyglądają tak, jakby szaleniec przerobił subtelny strój dawnych Indian Równin. Nie ma to jednak wpływu na to, że Taniec Fantazyjny (farbowana anilana ustrojona strusimi piórami i wyrobami z Hong Kongu) jest wywołującym imponujące wrażenie kawałkiem współczesnej indiańskiej biesiady. Odtwarzany jest on jedynie przez mężczyzn.
Taniec Gorący - Indianie Hidatsa taniec ten w 1870 roku przekazali Indianom Crow.
Taniec Jaguara - Taniec Jaguara występował między innymi w tradycji Indian Zaparo. Mężczyzna ugania się w nim za kobietą, potrząsając ją od czasu do czasu.
Taniec Jaguara odbywano również wśród Indian Toba celem ochrony kobiet przed atakami drapieżnika. Chłopcy i dziewczęta tańczą w kręgu, a każdy chłopiec biczuje lędźwie swojej partnerki kawałkiem tkaniny. Dziewczęta padają wówczas na ziemię, a czarownik odgrywający rolę jaguara podchodzi do nich, dmucha na nie i udaje, że wysysa im krew.
Taniec Jelenia - W Muzeum Etnograficznym w mieście Mexico, obejrzeć można makietę przedstawiającą Taniec Jelenia Indian Yaqui. Makieta ta wykonana jest przez wybitną malarkę i etnografa meksykańskiego, Carmen Antonez. Powstała ona na podstawie jej własnych obserwacji i fotografii. Taniec Jelenia należy do obrzędu rytualnego, mającego na celu zapewnienie myśliwym pomyślnych łowów. Jeleń zarazem czczony jest przez tych Indian jako bóg posiadający i trzymający w niewoli innego boga - pejotl. Każda wyprawa łowiecka na jelenia jest skrupulatnie przygotowywana według uświęconego rytuału w którym biorą udział czarownicy i tancerze danzantes. Taniec ten wywodzi się z ich dawnych rytuałów. Używanie kokonów jedwabników jako ozdób u nóg podczas wykonywania tego tańca ma interesujący odpowiednik; znajdują się one również na glinianej figurce z Ilatilco w stroju sprzed 2000 lat. W drugiej połowie XX wieku to niezwykłe widowiska odgrywane było między innymi przez zespół ludowy tancerzy baletu Amalii Hernandez.
Taniec Jelenia rozpoczyna samotny tancerz z głową ozdobioną jelenim łbem z rogami. Odziany też w jelenią skórę, lekkim krokiem symbolicznie przybiega z góry, Czasem zatrzymuje się by skubnąć jakiś listek, czasem nasłuchuje by spokojnie wędrować dalej. A jednak w lesie coś się zaczyna dziać. Podnosi nerwowo głowę, obraca się na wszystkie strony, wreszcie spłoszony niespodziewanym szelestem nagle uskakuje w bok błyskawicznym ruchem i znowu nadstawia ucha. Tymczasem z czterech stron zbliżają się do niego inni tancerze. Na głowach mają diadem z piór, na ramionach barwne opończe a w rękach napięte łuki. Jeleń zwietrzył niebezpieczeństwo ale go jeszcze nie widzi. Ruchy jego stają się szybkie i nerwowe. Spłoszony robi kilka kroków w przód, kilka w bok, aż wreszcie rzuca się do ucieczki. Czując czającego się wroga pędzi naprzód, przesadzając na oślep napotkane przeszkody. Skoki jego są lekkie, elastyczne, długie. Wytęża wszystkie siły, by ujść swemu prześladowcy, który wie, że zgoniona zdobycz już mu nie umknie, toteż ściga ją wytrwale. Jeleń usiłuje kluczyć, by zmylić wrogów, lecz siły pomału go opuszczają. Wyraźnie słabnie. Zrywając się ponownie do szybkiego biegu, potyka się raz i drugi. I wówczas dosięga go strzała myśliwego. Zwierzę zwala się, usiłuje powstać i ostatnie spojrzenie śle wschodzącemu Księżycowi. Przedśmiertelne drgawki wstrząsają jego ciałem i kona. Myśliwi radzi ze zdobyczy, śpiewają pieśń.
Taniec Kanibala Olbrzyma - Taniec Indian Chilkat z Północno-Zachodniego Wybrzeża Pacyfiku Ameryki Północnej. Opowiada on o olbrzymim potworze, który zwykł jadać ludzi. Kiedy się zestarzał, i nie był już w stanie dłużej ich łapać, zjadł wszystkie ryby, jakie kobiety indiańskie przygotowały jako zapas na zimowe dni. Olbrzym zostaje w końcu złapany i unicestwiony. Oryginalny Totem Kanibala Olbrzyma znaj-duje się w Klukwan.
Taniec Koca Indian Chilkat - Konkurencyjny taniec, do którego każdy klan wybiera swego mistrza. Tancerze okryci są słynnymi kocami Indian Chilkat. Jest to bardzo męczący taniec wymagający wyjątko-wej pracy nóg.
Taniec Kobiety Mgły - Jest to taniec Indian Tsimshian, w którym prezentuje się wiele różnych masek. Opowiada on historię o tym, dlaczego ludzie wybierają sobie partnerów w małżeństwie.
Taniec Kobiety Pływów - Taniec Indian Chilkat z Północno-Zachodniego Wybrzeża Pacyfiku Ameryki Północnej. Jest pantomimą, w której niektóre z używanych masek posiadają ruchome części. Taniec opowiada o tym jak to ludzie, pierwsze istoty na Ziemi, przymierali głodem. Kruk porosił wtedy starą kobietę o to, by pozwoliła, aby nastąpił przypływ, a wtedy ludzie będą mogli zgromadzić żywność. Kobieta odmawia i przepędza Kruka. Kruk jednak nie poddaje się i ostatecznie zwycięża nad kobietą.
Taniec Kręgu - Przez Indian Lakota zwany Nanslohan Wacipi i jak mówią: "Przy tych tańcach młodzi i mężczyźni i kobiety i wszyscy inni się bawili. Ale po pierwsze powinno się śpiewać pieśni dla dzieci lub kogoś ukochanego." Oto przykład pieśni Tańca Kręgu Indian Lakota:
(Imię), toki ilala hwo?
Cokata unye yo
Oyate ki wacin ninyanpe
(Imię), dokąd odszedłeś?
Pozostań na środku
Ludzie cię potrzebują
Anpetu zaptan ki wamaglakuwe
Wakta waun kte
Przyjdź do mnie w piątek
Będę czekała
Akowapa najin nan waciye
Owacin śilmaya ye
Tańcz w odległości
Rozgniewałeś mnie
Taniec Kręgu nie jest już wykonywany na zbyt wielu współczesnych świętach. Tak jak w Tańcu Królika pierwsza pieśń tradycyjnie zawiera czyjeś (Indianina) imię. Po niej może być śpiewana którakolwiek z wielu pieśni tańca kręgu. Niektóre pieśni posiadają słowa w drugiej połowie każdego powtórzenia. Inne składają się tylko ze zgłosek. Rytm bębna jest właściwie taki sam jak w Tańcu Królika. Tancerze nie są partnerami, ale tworzą wielki krąg i tańczą posuwając nogami w lewo po kręgu, lewa stopa wykonuje krok w lewo przy głośnym uderzeniu, a prawa jest dostawiana na lekkie uderzenie. Jedynie ostatnia pieśń posiada ogon.
Taniec Królika - Taniec Indian Ameryki Północnej zwany przez Indian Lakota Mastincala Wacipi. Sami Indianie Lakota mówią: "Dawno temu przed salę taneczną zajechał wóz. Wysiedli z niego trzej mężczyźni i trzy kobiety którzy weszli do środka. Wszyscy bardzo ładnie wyglądali. Zaczęli tańczyć nowy taniec. Po kilku tańcach wsiedli na wóz i odjechali. Wszyscy wyszli za nimi i patrzyli jak nikną w oddali. Widać jeszcze było jak wysiedli z wozu. Wszyscy byli królikami." A oto treść pieśni do Tańca Królika Indian Lakota:
Lakol wicoh'an ki he
Waśtelaka waun we
(Imię) heya cokata u ca
Kohan iha waun we
Zwyczaje Indian Lakota
Upodobałem sobie
Mówi to (imię) wychodząc na środek, więc w tym
Czasie się uśmiecham
Dearie, tokiyaś tehanal cante
Cante śica yaunwe
Tokśa, Rosebudta hecia cante
Waśteya mayagluha yaun kte
Skarbie, gdzieś daleko jesteś smutny
Za jakiś czas, w Rosebud będziesz mnie znowu
Miał przy sobie
Dearie, wicotapi cana, slolye śni
Śni kunzaye
Wa'aiye otaye
Hecegla ca tecihila ca slolkiya yaunwe
Skarbie, przy ludziach udawaj, że nic nie wiesz
Jest wielu plotkarzy
Przecież wiesz sam, że cię kocham
Według Bena Black Bear taniec ten pojawił się około 1920 roku wśród Indian Sioux, od których się rozprzestrzenił wśród innych plemion. Pierwotnie czterej śpiewacy z ręcznymi bębnami wychodzili na środek aby śpiewać. Agenci z rezerwatów próbowali położyć kres tańcowi królika ze względu na pewne związane z nim zachowania, ale jego głównym celem jest zabawa.
Tańczony jest parami, mężczyźni po lewej, kobiety po prawej. Trzyma się na różne sposoby "pozycji łyżwiarskich", a wszystkie pary, jedna za drugą, zwrócone są w jedną stronę. Taniec przesuwa się po okręgu, w prawo - z wyjątkiem ogona pieśni, kiedy się odwraca. W różnych momentach pieśni pojawiają się głośne, akcentowane uderzenia bębna, przy których pary wirują dookoła. Partnerzy trzymając się za ręce w sposób zbliżony do pozycji łyżwiarzy wykonują krok do przodu lewą nogą przy pierwszym głośnym uderzeniu bębna i dostawiają prawą do lewej przy pierwszym łagodnym uderzeniu bębna. Ten sam schemat powtarza się przy drugim głośnym i lżejszym uderzeniu. Przy trzecim głośnym, lewa stopa wykonuje krótki krok do tyłu, a na trzecie łagodne prawa stopa dostawia się do lewe.
Dzisiaj pieśni towarzyszące Tańcowi Królika wykonywane są grupowo, przy dużym bębnie i na ogół posiadają słowa (czasami angielskie) w drugiej połowie każdego powtórzenia. Rytm jest średnio szybki i mocno akcentowany. Najczęściej pierwsza pieśń jest wykonywana na życzenie i zawiera tradycyjne imię. Po niej może być zaśpiewana każda inna pieśń, a ostatnia z nieco szybszym tempem i w końcu ogon.
Taniec Kruka I Niedźwiedzia - Ten popularny taniec Indian Chilkat z Północno-Zachodniego Wybrzeża Pacyfiku Ameryki Północnej bazuje na tradycji ich kultury. Wódz zabity zostaje przez olbrzymiego, brunatnego niedźwiedzia. Wojownicy odnajdują jego ciało i zawiadamiają o tym kobietę, która owija je w ceremonialny koc, a następnie zabiera do domu. Wojownicy poszukują mordercy. Zabijają po drodze wiele niedźwiedzi do momentu, kiedy Kruk oznajmia, że mordercą jest ten niedźwiedź, w którego zębach znajdują się ludzkie włosy.
Starzy Indianie powiadają, że do dziś mają skórę owego niedźwiedzia, liczącą sobie już ponad 100 lat.
Taniec Miłosny - Istniał w tradycji Indian Jivaro. Przeprowadzał go mężczyzna przy współudziale ko-biety.
Taniec Niedźwiedzia Grizzly - Występuje w tradycji Indian Kwakiutl. Podczas Tańca Niedźwiedzia Grizzly, tancerz przyodziany w kostium z niedźwiedziej skóry imituje ruchy oraz odgłosy zwierzęcia.
Taniec Nocy - Indianie Teton Lakota Sioux zwą go Han Wacipi i mówią: "Dawno temu młodzi mężczyźni i kobiety Indian Lakota bawili się przy tych tańcach całą noc. Cieszyli się nimi. Wtedy nikt się nie upijał, więc wszystko to robiono trzeźwo. Pierwsza pieśń jest śpiewana powoli, więc tancerze na początku idą. Potem rytm przyspiesza, a wtedy tak mężczyźni jak i kobiety podskakują z nogami w powietrzu. Teraz w dzisiejszym życiu, pieśń jak ta przyprawiłaby kogoś z nas o atak serca. Wtedy wszyscy mieli się dobrze." Oto słowa lakockiej pieśni towarzyszącej Tańcowi Nocy:
(Imię) nanjin yo
Itisabye oyaleye
(Imię), powstań!
Szukasz czarnej farby do twarzy
Napsiohli wan cic'u kehaśke kśto
Micuwe, iśtelmayaye
Miyecinkala hignanwaye śni ye,
Ca iyoteyekiya mayuha ye
Enanwakiye nan, miye unk'un kte
Mówi się, że powiedziałaś, że dałem ci pierścionek
Oddaj mi go, zawstydziłaś mnie
Nie miałam wyboru żeby go nie poślubić,
Więc trzymał mnie w niedoli
Zostawię go i będziemy żyć razem
Tak jak inne tańce towarzyskie, Taniec Nocy przeznaczony jest nie tylko dla osób w strojach, ale dla wszystkich obecnych na tańcach. Pierwsza pieśń jest śpiewana dla kogoś, więc następuje po niej rozdawanie; druga i następne są pieśniami do właściwego tańca. Każda z nich jest zgodna z wzorem "manzasa", tj. przy paradnym rytmie pary kroczą po okręgu w prawo. Podczas szybkiej (rytm akcentowany) części pieśni tancerze zwróceni są do siebie podskakując na obu stopach jednocześnie, podobnie jak w tradycyjnym Tańcu Kobiecy, ale znacznie szybciej. Par mogą się trzymać za ręce, albo mężczyzna może położyć ręce w okolicach ramion partnerki. Taniec ten jest bardzo stary; prawdopodobnie sięga roku 1860. Ben Black Bear widział go po raz ostatni w roku 1936.
Taniec Obręczy - Indianie Lakota nazywają go Cangleśka Yuha Wacipi. Przybył od do tych Indian od południowych plemion i jest tańcem zręczności i zwinności. Tancerz trzyma kilka obręczy, układa je w różne wzory i przekłada przez ciało szybkimi ruchami. Mimo, że plemiona z południa posiadają odrębne pieśni Tańca Obręczy, Indianie Lakota zwykle śpiewają w tym przypadku zwykłą pieśń "Omaha".
Taniec Omaha - Taniec/rytuał Indian Równin. Prawdopodobnie został zapożyczony od tego Indian Omaha lub od Ponca (zwanych również Omahahci) w latach 60-tych XIX wieku. Określany jest również przez Indian Lakota jako Peji Wacipi, czyli Taniec Trawy przez północne grupy Indian Sioux, co odnosi się do faktu, że dawniej tancerze nosili przy pasie trawę. Niektóre z konwencji stroju zachowały się do dziś, podobnie jak parę innych najważniejszych cech. Jedną z nich jest noszenie w tym tańcu roacha , czyli grzebienia na głowie. W dodatku Taniec Omaha przykładał wielką wagę - i nadal to robi - do dzielności oraz hojności wśród ludzi. Praktyka wohanpi, czyli częstowania ludzi jedzeniem, oraz otuh'anpi, czyli rozdawania nadal pozostają głównym elementem tego tańca. Oto co sami Indianie mówią o tym tańcu:
"Mężczyźni, młodzieńcy, chłopcy, kobiety, dziewczyny i dziewczynki tańczą Omaha dla zabawy. Noszą wtedy wspaniałe stroje i popisują się. Chcą, byście widzieli, jak poruszają ramionami, nogami, karkiem i całym ciałem. Ich wygląd jest przyjemny dla oka. Jeśli będziecie tańczyli, polubicie to. Będziecie lubić tylko taniec. Zawsze zaraz po modlitwie i pomaganiu innym, będzie taniec. Będziecie się świetnie bawić i myśleć tylko o dobrym. Zauważycie, że tancerze odnoszą się do siebie bardzo dobrze. Ho hecetu."
Taniec Orła - Indianie Lakota nazywają go Wanbli Wacipi i mówią o nim:
"To właśnie orły prosimy o najwyższą świętość. Są w wysokim niebieskim niebie lub są Kamiennymi Ludźmi, lub są święte i są najważniejsze (wśród wszystkiego co istnieje). Jeśli się zastanowicie, zdacie sobie sprawę z tego, że wszyscy Indianie Lakota, biali i inne ludy uważają orła za najwyższego. Gdzie tylko są ludzie, tańczy się Taniec Orła. Robi się to w święty sposób, a tutaj w Rosebud także go tańczymy , ale jako taniec pokazowy. Ale i tak prosimy o dobrodziejstwo."
Przybrany w skrzydła i z gwizdkiem z kości orła, a czasami ogonem, tancerz wykonuje ten układ jako taniec pokazowy, chociaż wśród plemion Południowego Zachodu jest to święty taniec. Indianie Lakota śpiewają do tego tańca jakąkolwiek pieśń typu "Omaha" - dwa lub trzy razy z ogonem. Tancerz wykonuje okrąg w każdym z czterech kierunków (stron świata), a potem także na środku. Przy ogonie zakreśla okrąg by ukucnąć na zakończenie.
Taniec Pieśni Miłosnej - Indianie Lakota nazywali go Wioiste Olowan Wacipi i powiadali: "Dawno temu przez to, co nazywają Tańcem Pieśni Miłosnej, mężczyźni i kobiety ubiegali się o swoje względy. Ponieważ to robili, musieli być mądrzy. Mężczyźni i kobiety tańczyli całą noc, czasami zastawał ich świt. Czasami przestawali tańczyć; wtedy ofiarowano im fajkę, a potem tańczyli dalej, zatrzymując się gdzieś indziej. Robili tak całą noc, aż do rana . Nikt się więc wtedy nie rozwodził i nie był zazdrosny, wtedy wszyscy byli mądrzy." Oto lakockie słowa pieśni Tańca Pieśni Miłosnej:
Kola panapanpelo (6x). Wanmanyanka a uwe. Maka yugogo wec'un cna winyan nan wica ko iha kiyuze.
Przyjaciele krzyczą (wołają) (6x). Przybywają mnie zobaczyć. Kiedy zdrapuję ziemię, mężczyźni i kobiety ponownie się żenią, z uśmiechem.
Ho'okawinh wakuwe (4x). Tiwahe tanka ca omic'iye nan ho'okawinh waglihuniye. Ho'okawinh wakuwe. Niye ca ocicile ho'okawinh waglihuniye.
Powracam głosząc wieści (4x). Szukam dużej (bogatej) rodziny i wróciłem z wieściami. Powracam głosząc wieści. To ciebie szukam i powracam głosząc wieści.
Wokik'suye wanji mak'uwe (4x). Uha cik'suya waun kte. Wokiksuye wanji mak'uwe (2x). Napszohli mak'uwe. Yuha cik'suya waun kte.
Daj mi jakąś pamiątkę (4x). Będę ją przechowywać, żeby pamiętać o tobie. Daj mi jakąś pamiątkę. Daj mi pierścionek. Zachowam go, żeby cię pamiętać.
Taniec Pieśni Miłosnej wykonany został ostatni raz w 1930 roku. Taniec ten miał określony cel: umocnienie mężczyzn i kobiet przeciw zazdrości i plotkom, uodpornienie na drwiny. Po pierwszej pieśni w każdym obozie ktoś "waktoglaka", czyli wyliczał swe wyczyny, w tym przypadku z osobami płci przeciwnej, czyniąc aluzje do tej lub tamtej żony (lub męża). Takie insynuacje przyjmowano łaskawie i ze śmiechem. Pierwsza pieśń śpiewana była powoli, z paradnym rytmem. Przy pozostałych rytm był szybki, akcentowany rytm Tańca Kręgu. Pomiędzy pieśniami tancerze chodzili.
Taniec Pożegnania - W tańcu każdy z tancerzy ma możliwość zaprezentowania swego własnego stylu, kroku lub kostiumu, czy też inny rodzaj swej artystycznej pracy. Taniec ten był tradycją wszystkich plemion Północno-Zachodniego Wybrzeża Pacyfiku, choć prezentowany był na różne sposoby.
Taniec Przybądź Bizonie - George Catlin, odwiedzając Indian Mandan napisał:
"Indianie Mandan są małym szczepem i ponieważ nie lubią oddalać się zbytnio od swych siedzib, nie chcąc popaść pod przemoc potężniejszych od nich wrogów, narażeni są często na głód. W takim krytycznym położeniu każdy mężczyzna przynosi ze swego namiotu maską (skórę z głowy bizona razem z rogami); każdy jest bowiem obowiązany trzymać zawsze taką maskę w pogotowiu. Wtedy zaczyna się taniec, zwany przez nich Przybądź Bizonie!, którego celem jest nakłonić stada bizonów, aby zmieniły szlaki swych wędrówek, skierowały się w stronę wsi i zaczęły się paść na pięknych wzgórzach i w dolinach okolicznych, gdzie Indianie Mandan będą mogli je ubić i upiec.
Gdy nadal brak jest mięsa, wówczas donosi się o smutnym stanie rzeczy wodzom i czarownikom. Ci przyjmują to do wiadomości na uroczystym zebraniu i postanawiają, że trzeba zastosować starą i pewną metodę, która nigdy jeszcze nie zawiodła.
Wódz każe posłańcom i obwoływaczom głosić swoje zarządzenia. Już w kilka minut później pośrodku wsi, przed wielkim Domem Tajemnic, rozpoczyna się taniec. Wykonywany on jest w grupach po dziesięciu, piętnastu mężczyzn, z których każdy naciąga na głowę swą maskę, rogatą głowę bizona, i trzyma w ręce ulubiony łuk lub włócznię, broń używaną zwykle do polowania na bizony.
Taniec ten zawsze przynosi pożądany skutek. Wykonuje się go bowiem dzień i noc bez przerwy, tak długo, aż zjawą się bizon. Grzmią bębny, brzęczą grzechotki, rozbrzmiewają nieustannie pieśni i okrzyki, a przyglądający się stoją z maskami i bronią w ręku gotowi w każdej chwili do zastąpienia zmęczonego tancerza, który opuszcza plac. Podczas tej podniosłej ceremonii na pobliskich wzgórzach stoją czujki wypatrujące pojawienie się zwierzyny. Ujrzawszy zbliżające się stado, podrzucają w górę swoje płaszcze ze skóry bizonów. Znak ten jest natychmiast zauważony i zrozumiany przez całą wieś. Po odebraniu pomyślnej wiadomości rozlegają się okrzyki dziękczynne na cześć Wielkiego ducha, a w większym jeszcze stopniu na cześć czarowników i tancerzy, oni to bowiem są bezpośrednimi sprawcami sukcesu! Szybko postępują przygotowania do polowania. Najlepsze kawałki mięsa składa się w ofierze Wielkiemu duchowi, po czym następuje uczta, podczas której Indianie Mandan oddają się obżarstwu i pijaństwu.
Taki taniec wykonywano bez chwili przerwy dwa i trzy tygodnie, aż do wielkiego momentu pojawienia się bizonów. Tym sposobem jest on zawsze skuteczny, a tancerze wierz, że to oni sprowadzili zwierzynę.
Według panującego prawa każdy mężczyzna we wsi Indian Mandan jest więc obowiązany mieć w pogotowiu maskę bizona. Wisi ona na słupie u wezgłowia jego legowiska, aby mógł ją włożyć natychmiast, gdy rozlegnie się wezwanie wodza do tańca. Maskę nasuwa się na głowę. Jest ona zwykle zakończona paskiem skóry na całą długość ciała bizon; do tego przyczepiony jest ogon zwierzęcia, który tancerz wlecze za sobą po ziemi. Gdy któryś z tancerzy zmęczy się, daje to poznać w ten sposób, że pochyla się do przodu, zginając ciało do ziemi. Natychmiast jeden z widzów 'strzela' do niego tępą strzała i tancerz pada na ziemię jak trafiony bizon. Stojący dokoła mężczyźni chwytają go za pięty i wyciągają z kręgu tańczących, wymachując nad nim nożami. Następnie umownymi ruchami 'zdzierają skórę' i 'dzielą mięso' rzekomej ofiary, i dopiero po tym tancerz może odejść. Na jego miejsc inny mężczyzna nakłada maskę i przyłącza się do tańczących. Dzięki tym zmianom taniec może trwać bez przerwy dzień i noc aż do osiągnięcia upragnionego celu - przybycia bizonów."
Taniec Ptaka Grzmotu - Taniec Ptaka Grzmotu wśród Indian ze stanu Minnesota polega na krążeniu wokół świętego słupa, przy czym stary czarownik w zielonej peruce z trawy pełni funkcję reżysera bijąc w bęben, dmąc we flet, szepcząc magiczne zaklęcia, śpiewając i inscenizując rozmaite figury taneczne.
Taniec Skradania - Wanaslatapi Wacipi; towarzyszyła mu bardzo szanowana pieśń. Była to pieśń wypraw wojennych. Wszyscy tańczyli ją czterokrotnie. Za pierwszym razem podążali za łoskotem bębna. Potem tańczyli zgodnie z rytmem bębna. Kiedy bęben grzmiał, tańczyli blisko ziemi, kierując się w stronę środka placu. Kiedy bęben milkł, zatrzymywali się i odwracali. Działo się tak cztery razy. Jeśli bęben był uderzany w prosty sposób, robiło się to dwa, trzy lub cztery razy. Potem następował ogon pieśni, który był bardzo krótki. Ta pieśń była dla rannych (w walce). Oto jej treść:
Heyuha manipe
Heciya Lakota Hokśila ki waśośeyape
Heyuha manipe
Idą z nim. (8 razy)
Zrobili z (imię) dzielnego wojownika
Idą z nim. (3 razy)
Jest to nadal ulubiona pieśń współczesnych świąt. Posiada ściśle określony wzór z łoskotem (bardzo szybkimi uderzeniami bębna) w pierwszej połowie każdego z czterech pierwszych powtórzeń oraz standardowym rytmem "Omaha" w drugiej połowie każdego z nich. Podczas łoskotu tancerze potrząsają dzwonkami i wykonują ruchy imitujące śledzenie lub poszukiwanie wroga. Podczas "Omaha" posuwają się w kierunku środka i zatrzymują na ostatnim uderzeniu, wracając do kręgu. Czwarte powtórzenie nie kończy się jak poprzednie, ale przechodzi następne dwa lub trzy powtórzenia w prostszym rytmie "Omaha". W ten sposób pieśń posiada sześć lub siedem powtórzeń i (krótki) ogon. Ważne jest że Pieśń Podkradania nie ma standardowego zakończenia, ale kończy się na słowie "manipe".
Taniec Słońca - Była to charakterystyczna dla Indian prerii uroczystość religijna, gromadząca w jednym miejscu raz na rok, przeważnie w połowie lata, całe plemię. Około dwudziestu plemion prerii dokonywało tego obrzędu, a nie spotykano go tylko u Indian Pawnee, Wichita i Omaha oraz u kilku południowych plemion z rodziny sju. Szczególnie dużą uwagę do obrzędów Tańca Słońca przywiązywali Indianie Dakota, Cheyenne i Arapaho.
Indianie Blackfoot mówią, że początki odprawianego przez nich Tańca Słońca sięgają w daleką przeszłoś, w czasy, gdy zamiast koni używali psów jako zwierzęta juczne, a okrycia namiotów nie przytwierdzali jeszcze do ziemi drewnianymi kołkami, ale kamieniami. Wtedy to do Nieba trafił Gwiezdny Chłopiec, syn Skrzydlatej (Indianki Blackfoot) i Gwiadzy Porannej, który z kolei był synem Słońca i Księżyca. Gwiezdny Chłopiec, zyskał w niebie przychylność dziadka Słońce, którzy w końcu rzekł do niego:
- Zrobię cię swoim specjalnym wysłannikiem do Indian Blackfoot. Powiedz im, że przywrócę zdrowie chorym z ich plemienia, jeżeli będą raz w roku urządzali święto na moją cześć. Nauczył też Gwiezdnego Chłopca wszystkich sekretów Tańca Słońca oraz modlitw i pieśni, które powinny towarzyszyć obrzędowi. Dał mu też dwa krucze skrzydła jako znak wysłannika Słońca oraz suknie z miękkiej skóry łosia.
- Tę suknie wolno nosić tylko czystej i dobrej kobiecie - rzekł. - Niech taka kobieta urządzi Taniec Słońca, a jej chorzy współplemieńcy zostaną uzdrowieni.
Gwiazda Poranna dał synowi czarodziejski flet i nauczył go przepięknej pieśni.
- Muzyką i śpiewem oczarujesz serce dziewczyny, którą kochasz - zapewnił go.
Gwiezdny Chłopiec wrócił do obozu Indian Blackfoot Drogą Mleczną - najkrótszą ścieżką prowadzącą z Nieba na Ziemię. Powtórzył współplemieńcom wszystko, co wódz Słońce kazał mu przekazać. Spełniła się też obietnica, którą otrzymał od swego ojca - zdobył serce ukochanej. Potem wódz Słońce wziął młodą parę do Nieba i sprawił, że Gwiezdny Chłopiec stał się równie piękny i wspaniały jak jego ojciec.
Podarki przyniesione z Nieba przez Skrzydlatą zostały użyte podczas pierwszego Tańca Słońca, a później służyły podczas wszystkich następnych. Czarodziejski czepiec, suknia z miękkiej skóry obszyta zębami łosia, motyka do kopania rzepy, słodka trawa jako kadzidło i szczypce do wyjmowania z ognia gorących węgli to obrzędowe przedmioty używane przez kobietę, która ślubuje, że zorganizuje ceremonię na cześć Słońca. Ona też przechowuje je potem, aż do następnego Tańca Słońca.
Indianie Lakota Taniec Słońca nazywają Can Wakhan.
Ceremonię tę organizowano mniej więcej w czasie letniego przesilania dnia z nocą, tuż przed rozpoczęciem sezonu letnich polowań na bizony. W Tańcu Słońca uczestniczyło całe plemię, które ściągało ze swych zimowych koczowisk na uprzednio wyznaczone miejsce.
Podczas rozbijania obozu w kształcie gigantycznego kręgu, w jego centrum wznoszono duże, ceremo-nialne tipi, w którym później odbywały się wszystkie wstępne obrzędy Tańca Słońca. W nim też wybrani mężczyźni przygotowywali sprzęty liturgiczne, ćwiczyli się w wykonywaniu specjalnych na tę okazję pieśni religijnych, szamani zaś wyjaśniali im znaczenie nadchodzących uroczystości. Natomiast reszta plemienia intensywnie przygotowywała się do właściwych ceremonii Tańca Słońca. Grupa ludzi udawała się na poszukiwanie drewna i chrustu przeznaczonego na zmontowanie w środku obozowiska specjalnej konstrukcji, wewnątrz której odbywała się później większość rytuałów. Równocześnie inni zajmowali się przygotowywaniem pokarmów spożywanych w trakcie kilkudniowych uroczystości. Niektóre z nich, jak na przykład potrawa z bizonich języków, miały znaczenie rytualne. W czasie tej krzątaniny osobna grupa myśliwych organizowała też polowanie w celu zdobycia nowej skóry bizoniej. Wszystkie te wstępne przygotowania zamykało ostatecznie ukończenie budowy wspomnianej już konstrukcji, której głównym elementem był centralny słup. Zawieszano na nim przedmioty o charakterze sakralnym i ofiarnym. Rozpoczęcie właściwego Tańca Słońca poprzedzało jeszcze przygotowanie ołtarza. Czynnością tym towarzyszył już taniec wojowników.
Główne uroczystości rozpoczynał taniec błagalny, którego uczestnicy, jak zahipnotyzowani, patrzyli nieustannie na Słońce, a po jego zachodzie - na święte przedmioty pozawieszane na centralnym słupie. Ten obrzęd powtarzał się przez kilka dni i nocy. Kończył się szeregiem ceremonii ofiarnych, związanych z torturowaniem dobrowolnie zgłaszających się do tego uczestników Tańca Słońca.
W szczegóły obrzędowego torturowania występującego podczas Tańca Słońca u Indian Sioux wprowadza obszerna i sugestywna relacja George'a Catlina, który z godnym podziwu samozaparciem uczestniczył w tych wstrząsających dla postronnego obserwatora ceremoniach Tańca Słońca. Pozostawiony przez Catlina opis wprowadza czytelnika do wnętrza sakralnej budowli, w której zebrani przygotowują się do kolejnego etapu uroczystości - ofiarnego torturowania młodych mężczyzn.
"Przed niewielkim ogniskiem zasiada stary szaman, pełniący funkcję mistrza ceremonii. Na wstępie wyjaśnia zebranym znaczenie aktów, które za chwilę się rozpoczną. Następnie zapala obrzędową fajkę w intencji zwycięstwa młodych wojowników nad bólem i własną słabością. Wzdłuż ścian spoczywają w półleżącej pozycji bohaterowie przyszłych wydarzeń, którzy już wcześniej przygotowywali się do tej uroczystości poprzez kilkudniowe wstrzymywanie się od jadła, napojów i snu. Niektórzy z nich, ogarnięci już mistycznym uniesieniem, sami siebie zaczynają torturować. Wśród grona obserwatorów nadchodzących wydarzeń wyróżnia się grupa ubranych w skóry i wspaniałe ozdoby głowy wodzów i szamanów, którzy bacznie będą obserwowali przebieg operacji i zachowanie się każdego ofiarnika, aby później osądzić, który z nich wyróżnił się szczególną wytrzymałością o bohaterstwem. Odznaczający się największą odpornością obdarzeni zostaną zaszczytem dowodzenia w różnych niebezpiecznych akcjach, zwłaszcza wojennych. Uważa się bowiem, że wytrzymałość tych ludzi na cierpienia jest wynikiem posiadania przez nich dużej ilości nadprzyrodzonej mocy.
Na środek namiotu występuje w pewnej chwili dwóch mężczyzn, jeden z nożem do skalpowania, drugi zaś z pękiem zaostrzonych drewnianych kołeczków. Równocześnie podchodzi do nich młodzieniec pragnący jako pierwszy poddać się próbie tortur. Obrzędowy "oprawca" rozpoczyna operację, chwytając między palce ciało ofiarnika. Naciągając skórę przebija ją obustronnie zaostrzonym nożem, a następnie obraca go kilkakrotnie w ranie, aby zadać więcej bólu, a równocześnie powiększyć otwór, przez który przeprowadzony zostanie kołek. Nacięcie tego typu wykonuje się po obu stronach piersi i pleców, przy czym na tych częściach ciała są one głębsze i przechodzą pod mięśniami. Natomiast na ramionach i przedramionach, udach i łydkach przebija się tylko skórę. Przez wszystkie te rany przewleka się długie drewienka. Do kołków na plecach lub piersiach podwiązuje sę zwisające spod dachu namiotu dwa grube rzemienie, które na dany przez szamana znak podciągane są do góry, podrywając gwałtownie storturowanego młodzieńca. Gdy jego ciało zwisa już nieco nad ziemią, podchodzą do niego obserwatorzy tej krwawej uroczystości i do każdej wystającej z ciała szpili przywiązują mocno różne przedmioty - łuk, strzały, tarczę, bizonie czaszki itp. Po tym wzmagającym ból zabiegu tancerz Słońca windowany jest tak wysoko, aby wszystkie dodatkowo napinające poranioną skórę obciążenia uniosły się również nad ziemię.
Do zmaltretowanego, ale ciągle zachowującego przytomność młodzieńca, przystępuje teraz kilkunastu osobników, których zadaniem jest pomnożenie jego cierpień i zbadanie jak długo może nieść zadawany mu ból. Jeden z nich w tym celu przyniósł ze sobą długą żerdź, którą poczyna obracać ciało wiszącego. Obroty te, zrazu wolne i delikatne, stają się coraz szybsze i gwałtowniejsze. Procedura ta nie kończ się nawet wówczas, gdy wspomniany funkcjonariusz zmusi już wiszącego ofiarnika do krzyk, który przemie-nia się od razu w modlitwę błagającą ducha-Słońce o opiekę w tej strasznej próbie. Odtąd błagania te są coraz częstsze, obroty bowiem i towarzyszące im szarpania przybierają na sile, aż wreszcie głos młodzieńca załamuje się, a on sam traci przytomność. Wówczas rytualni "oprawcy" odstępują i przez pewien czas zwisa na sznurach nieruchome ciało tancerza.
Na dany znów znak torturowany zostaje delikatnie opuszczony na ziemię i tam pozostawiony własnemu losowi. Nie wolno wówczas nikomu przyjść mu z pomocą, jego życie bowiem znajduje się pod opieką sił nadprzyrodzonych, które wyprowadzą go ze stanu omdlenia. Tylko jeden z widzów podchodzi do niego i uwalnia go od rzemieni, wyjmując szpile z ran na piersiach i plecach. Pozostawia jednak wszystkie inne drewienka wraz z przytroczonymi do nich przedmiotami.
Po odzyskaniu przytomności, co zwykle następuje po upływie kilku minut, tancerz Słońca zaczyna pełzać wzdłuż ścian pomieszczenia, wlokąc za sobą rozszarpujące jego ciało ciężary. Celem tej znaczonej krwią wędrówki jest leżąca na ziemi czaszka bizonia, przy której siedzi inny funkcjonariusz kultu, dzierżąc w ręce toporek. Torturowany człowiek pragnie złożyć dodatkową ofiarę siłom nadprzyrodzonym. Stanowi ją mały palec lewej ręki, który po oparciu na czaszce świętego zwierzęcia zostaje amputowany. Niektórzy młodzieńcy, jakby rozkoszując się doznawanymi cierpieniami i ogarnięci szczególnym uniesieniem, nie kończą na tym ofiary, nakazując odrąbać sobie również palec wskazujący, a niekiedy mały palec prawej ręki. Ten ostatni akt według miejscowego systemu wartości wynagradzany był najwyższym uznaniem społecznym i miał wpływ na poważny wzrost prestiżu okaleczonego człowieka.
Przez opisaną wyżej serię prób przechodziło kolejno kilku tancerzy. Po krótkim odpoczynku byli oni wyprowadzani z ceremonialnego namiotu na centralny plac obozu, aby tam, na oczach całej wspólnoty przejść przez ostatni etap swoich nieludzkich cierpień. Polegał on na uwolnieniu ciała od wszystkich powpinanych w nie przedmiotów. W dokonaniu tego pomagało każdemu ofiarnikowi dwóch wypoczętych, atletyczne zbudowanych młodych mężczyzn. Owijali oni nadgarstki ofiarnika szerokimi rzemieniami i mocno je zaciskali, rozpoczynając ceremonie tak zwanego ostatniego wyścigu.
Na daną komendę zaczynali spokojny marsz, wlokąc za sobą storturowanego młodzieńca. Swój krok zaczynali powoli przyspieszać, aż wreszcie przechodzili do ostrego biegu. Baczyli jednak na to, aby ich podopieczny zbyt szybko nie stracił przytomności; powinien bowiem przez cały czas być świadomy doznawanego bólu, jaki powodowały wlokące się za nim przedmioty. Zahaczywszy się mocniej o jakąś przeszkodę terenową, powodowały one rozdarcie się skóry przez tkwiące w niej drewienka, uwalniając jednocześnie od siebie maltretowane ciało. Bieg ten trwał tak długo, dopóki wszystkie szpile nie rozerwały napiętej do ostateczności skóry. W akcji tej niekiedy z pomocą przychodzili widzowie, którzy rzucali się na wleczone po ziemi przedmioty, powodując tym gwałtowne rozerwanie ciała, a dzięki temu - wydatne skrócenie męczarni. Zespół przestrzeganych w tym względzie norm zabraniał innego sposobu uwalniania się od przytroczonych ciężarów. Nie tylko obraziłoby to świat duchów, ale uniemożliwiłoby również zwycięstwo tancerza nad martwymi przedmiotami, które już poprzednio przysporzyły mu tak wiele cierpień. Tego rodzaju zabiegi pozostawały na ciele człowieka blizny z dumą obnoszone przez całe życie."
Czerwony Lis, opisując swoje przeżycia, tak oto powiedział o Tańcu Słońca:
"Tuż przed pójściem na wyprawę wojenną odbywał się w wiosce Taniec Słońca i jego przywódca po-wiedział:
- Jeśli ktoś chce mieć szczęście na wojnie, to niech się zbliży i przyłączy do Tańca Słońca.
Było tam stu mężczyzn stojących rzędem tworzącym koło. Przywódca Tańca pytał się każdego z nas:
- Co chcesz ofiarować Wielkiemu Słońcu błyszczącemu nad twą głową? Czy ofiarujesz mu tytoń? A może chcesz dać mu swoje ciało i krew?
Gdy Intercessor podszedł do mnie i zadał mi pytanie, odpowiedziałem mu:
- Chcę ofiarować swoje ciało o krew, bym mógł pokonać swych wrogów.
Ślubowanie to spełniłem w Tańcu Słońca po zwycięskim powrocie z wyprawy. Ramiona moje zostały nacięte siedem razy poniżej łokci i dwa razy powyżej nich, tworząc razem osiemnaście blizn."
Czerwona Łasica, członek plemienia Teton Lakota Sioux. Uważany był przez swoich ziomków za autorytet w sprawach Tańca Słońca. W Tańcu tym brał cztery razy czynny udział. Ostatni raz uczestniczył w nim w roku 1881. Był to zarazem ostatni Taniec Słońca zorganizowany przez Indian Teton Dakota w XIX wieku. Jako uczestnik tego Tańca, raz oderwany był od słupa, a trzy razy otrzymał nacięcia na ramionach. Dawniej powołany został przez Marzącego W Słońcu do instytucji zwanej Intercessor (Kuwa'Kiya'pi), która to istniała w połowie XIX wieku. A oto, co sam Czerwona Łasica powiedział o Tańcu Słońca:
- Ja się nie chwalę. Mówię to, co sam wiem i co mogę powiedzieć innym. Mówię to, co nauczył mnie Śniący O Słońcu, gdy był moim nauczycielem a o czym sam również się dowiedział. Śniący O Słońcu był moim wujem. Miał on wielu innych krewnych, ale wybrał tylko mnie, co było szczególnym zaszczytem. Jego wiedzę miałem odziedziczyć po dojściu do wieku dojrzałego. Podjąwszy decyzję o nauczaniu mnie, zaczął mnie uczyć tak, jak to robiono w dawnych czasach. Jedną z pierwszych, najbardziej znaczących rzeczy, jakich mnie nauczył, było nabycie ogromnego szacunku do Wakan'tanka. Śniący O Słońcu mówił mi, że jeśli będę słuchać jego nauk, to będę tym samym pomagać narodowi Dakota. Mówił też, że jeśli właściwie przygotuję się do objęcia obowiązków tego wysokiego urzędu w Tańcu Słońca, nie będę odczuwał trwogi, gdy przyjdzie czas wzięcia w nim udziału. Jeśli chodzi o pieśni, to Śniący O Słońcu uczył mnie jak mam się modlić abym został wysłuchany; jeśli będę się modlił "śpiewająco", to "wkrótce" zostanę wysłuchany. Wszystkie modlitwy, które ofiarowałem w Tańcu Słońca i które mam jeszcze w swej pamięci, są modlitwami, których nauczył mnie Śniący O Słońcu.
Gdy Czerwona Łasica podawał swe informacje dotyczące Tańca Słońca autorce książki "Teton Sioux Music", Densmore Frances, miał około 80 lat i uginał się pod ciężarem swego wieku. Przebywał on wtedy wozem 43 mile ażeby brać udział w konferencjach z pisarką. Gdy przybywał do Agencji, Słońce wychodziło zza chmur zasłaniających niebo, co przyczyniło się do ogromnego szacunku jaki zyskał sobie wśród starszych ludzi, którzy często powtarzali:
- Mamy piękną pogodę ponieważ jest wśród nas Czerwona Łasica.
W roku 1881 zabroniono wykonywania wszelkich rytuałów związanych Tańcem Słońca. Zakaz ten obowiązywał aż do roku 1933.
Po kilku dziesięciu latach utajnienia, Taniec Słońca stał się znów centralną uroczystością religijną. Nie odrodził się jednak w pełni w swym pierwotnym kształcie. Ze scenariusza jego danych ceremonii wybrano tylko niektóre, poddając je ponadto zbiegom modyfikacyjnym. Wyeliminowano z niego między innymi praktyki ofiarnego torturowania. Mimo tych roszczeń, współczesny Taniec Słońca przyciąga do rezerwatów wszystkich tych Indian, którzy choć na co dzień uczestniczą w życiu Białych, to jednak pragną nadal utożsamiać się z autochtonicznymi wartościami kulturowymi. Ludzie ci, niekiedy wysoko wykształceni, nie przyjeżdżają na ogół jako bierni sympatycy folklorystycznego widowiska, lecz stają się aktywnymi funkcjonariuszami i organizatorami tego tubylczego życia.
Zarówno dla stałych mieszkańców rezerwatów, jak i dla przybyszów z zewnątrz, uczestnictwo w Tańcu Słońca oznacza podtrzymywanie więzi z tradycją, której fragmentaryczne choćby kultywowanie stanowi skuteczną broń przed uniformizującym działaniem kultury Białych.
Taniec Sowy - Indianie Lakota nazywają go Hinhan Wacipi i mówią: "Ten taniec pochodzi z północy. Jeśli młodzi i wszyscy inni tańczą go, zawołania są po angielsku. Nikt nigdy nie tańczy sam. Młodzieńcy i dziewczyny tańczą za sobą i ze wszystkimi razem. Kobiety tańczą do przodu, tak że mężczyźni za każdym razem tańczą z inną partnerką. Do każdego tańca należy być mądrym. Nikt nie powinien być zazdrosny. Ciało będzie tańczyć swobodnie. Indianie Lakota to robią. Nikt nie jest tłusty, nikogo nie bolą nogi i nikt nie jest chory na serce. Te tańce uzdrawiają ludzi. Dzięki nim są szczęśliwi i radośni." Oto lakocka pieśń do Tańca Sowy:
Ya hinhan wan.
Eyaśna miyeksuin kte.
Sowa
Wspominasz mnie od czasu do czasu.
Podczas tego tańca śpiewane są cztery różne pieśni. Pieśń pierwsza towarzyszy wyborowi partnera. Druga rozpoczyna taniec sowy: tancerze tworzą rząd piętnastu, dwudziestu par. Krok jest podobny do tańca królika, poza tym, że jest cały czas do przodu. Osiem zawołań jest po angielsku podczas każdej pieśni. Oto one:
Dobierz partnera i tańcz! (Chwytanie za ręce przed właściwym tańcem)
1. swing (obrót) (obrót jak w Tańcu Królika)
2. short cornerl (partnerzy gwałtownie obracają się o 90 stopni podczas tańca)
3. half swing (180-stopniowy obrót w tańcu)
4. Jelly roll (dwa obroty)
5. Side step (krok w bok, najpierw w lewo, potem w prawo)
6. Backward and forward! (do tyłu i do przodu)
7. KC! (kończy taniec)
8. Zmiana partnera! (co dwa zawołania lub po wszystkich siedmiu)
Na zawołanie "zmiana partnera" kobiety przesuwają się o jednego partnera . Na zawołanie "KC" wszyscy tańczą w miejscu dopóki nie skończy się pieśń. Podczas ostatniej pieśni tempo wzrasta. Ogon jest śpiewany bardzo szybko. Trzecia i czwarta pieśń składają się tylko z zgłosek.
Taniec Szala - Całkowicie współczesny wytwór Indian Ameryki Północnej, wykonywany głównie przez dziewczynki i młode kobiety. Jest zbliżony do męskiego tańca fantazyjnego, ale z niewielkim ruchem ciała i ramion. Głównym elementem tego stylu jest praca stóp. W tańcu jest noszony szal (chusta) - stąd nazwa - a ręce które go przytrzymują mają lekko wysunięte w bok łokcie.
Taniec Szalonego Psa - Indianie Hidatsa w 1870 roku przekazali ten taniec Indianom Crow.
Taniec Szamana - Taniec Indian Północno-Zachodniego Wybrzeża Pacyfiku. W tańcu tym główną rolę kreuje leczniczy człowiek. W dawnych czasach człowiek taki potrafił odpędzać choroby i boleści, ale kiedy przybyli misjonarze z nowoczesną medycyną, taniec tan stał się jedynie rozrywką.
Taniec Tradycyjny Kobiecy - Wykonywany przez kobiety Indian Równin, ubrane w tradycyjne stroje. Polega na pozostaniu w miejscu z uginaniem kolan i nieznacznym ruchem tułowia i ramion w górę i w dół, dla podkreślenia uginania kolan. Jednocześnie stopy delikatnie się przesuwają a ciało lekko obraca się z boku na bok.
Taniec Trawy Taniec Omaha
Taniec Tupania - lub Taniec Stukania, przez Indian Lakota zwany Wato Wacipi. Sami Indianie mówili o nim: "Dawno temu do tego tańca były także pieśni. Mężczyźni i kobiety tańczą go w parach, jedna za drugą. Trzymają się za obie ręce i kołyszą nimi. Jest podobny do Tańca Obrotów. W Tańcu Stukania także siedzi się w domu, stuka i śpiewa pieśni." Pieśni towarzyszące Tańcowi Tupania nie mają słów. Taniec ten jest oparty na miłości Indian Lakota do rytmu i pieśni. Ben Black Bear nie widział go od około 1930 roku. Śpiewacy, pojedyncze osoby lub grupy przyjaciół zaczynali śpiewać w czyimś domu, wśród przyjaciół, czy przy jakiejkolwiek spontanicznej okazji. Pieśni te nie zawierają słów i nie towarzyszy im bęben, ale stukanie, tupanie lub szuranie stopami, puszkami lub innymi przedmiotami. Rytm jest taki sam jak w tańcu kręgu. Każdy obecny na takich spontanicznych okazjach tańczy.
Taniec Tupnięcia - Indianie Lakota nazywają go Cahuta Wacipi i sami mówią o nim:
"Nie każdy tancerz może go wykonać. Jest trudny. Tylko niewielu tancerzy może go zatańczyć. Jeśli się go tańczy, dostaje się skurczów w nogach. Jest on dobrym widowiskiem."
Taniec Tupnięcia zaadoptowany został przez Indian Lakota z północnej Dakoty około 1956 roku. Jest tańczony w crouhing - split (pochylonej pozycji), najczęściej przez mężczyzn i chłopców. Pieśń towarzyszące temu tańcowi może zawierać dwa powtórzenia w średnim tempie, przy których tancerze tańczą właściwy taniec "tupany", a potem w szybkim "Omaha", do którego tańczą normalny "Omaha". Jest to trudny i męczący taniec, często wykonywany na zawodach.
Taniec Tykwy - Indianie Lakota nazywają go Wagmuha Yuha Wacipi i sami o nim mówią:
"Tańczenie z tykwą to święta tradycja. W plemieniu Indian Omaha Taniec Tykwy tańczą kobiety i mężczyźni, chłopcy i dziewczęta, prosząc tym samym o dobrodziejstwo. Robią to z poważaniem. Wykonują go z szacunkiem. Tykwy używają również do leczenia i modlitwy; proszą o dobrodziejstwo. Modląc się i lecząc, wykorzystują Cztery Wiatry wysyłane na Ziemię przez Wakan Tanka. Wykonują się ten taniec dla ludzi."
Pieśń ta prawdopodobnie także przyszła do Indian Lakota od południowych plemion (szczególnie tych z Oklahomy), które swego czasu doświadczyły wielkiego wzrostu liczb tradycyjnych stowarzyszeń Tańca Tykwy . Lakocka wersja jest jedynie tańcem pokazowym i wykorzystuje do niego, jako podstawową melodykę, Pieśń Podkradania. W tańcu występuje od jednego do czterech tancerzy, przez pierwsze cztery segmenty pieśni zwróconych w czterech kierunkach. Przy łomocie stają lub przyklękają na jedno kolano i potrząsają swoimi grzechotkami w powietrzu. Przy każdej z części "Omaha" pierwszych czterech segmentów tancerze tańczą w miejscu. Potem śpiewany jest krótki ogon, przy którym uczestnicy spotykają się na środku.
Taniec Ugniatania Trawy - Zgodnie z tradycją, wojownicy lub żołnierza Indian Lakota, ugniatali trawę rosnącą pod zadaszeniem wzniesionym dla ludzi gromadzących się na różnego rodzaju świętach połączonych z tańcami. Tej czynności towarzyszył właśnie Taniec Ugniatania Trawy a skojarzona z nim pieśń miała następujące słowa:
Taku Wakan mani. Kokipa pelo
Kokipapelo. Kokipapelo
(Imię) wakute ho'iye
Taku Wakan mani kokipapelo
Kroczy coś świętego. Oni boją się tego.
Oni boją się tego. Oni boją się tego.
(Imię) opowiada o strzelaniu.
Kroczy coś świętego. Oni boją się tego.
Taniec ten, widziany przez Bena Black Beara po raz ostatni około 1928 roku na Rosebud Fair, odprawiano w pierwszy dzień święta. Tuż przed rozpoczęciem tego tańca eyapaha, obwoływacz, wzywa tancerzy do przygotowań i zebrania się. Ubrani w stroje i mundury, dzierżąc broń i trofea wojenne, mężczyźni (wyłącznie) wykonują taniec dookoła zewnętrznej strony zadaszenia, a śpiewacy usadowieni są przy wejściu do kręgu. Naśladując ruchy wojenne, taktokum heci hel ikpazopi, tancerze wkraczają pod zadaszenie od wschodniej strony, a gdy tam tańczą, przyłączają się do nich inni ludzie. Taniec jest w stylu "Omaha", a tancerze poruszają się po kręgu zgodnie z ruchem wskazówek zegara w celu ugniecenia trawy. Śpiewacy udają się za tancerzami do wewnątrz, a potem na środek placu, gdzie wykonują ostatnią cześć pieśni. Następuje rozdawanie prezentów. Pieśń ta była częścią zarówno Tańca Słońca, jak Ceremonii Heyoka.
Taniec Węża - Istniało kilka różnych tańców określanych tą sama nazwą. Jeden z nich właściwy jest Indianom Quiche, zamieszkującym wyżyny Gwatemali. Taniec ten organizowany jest w okresie dojrzewania kolb kukurydzy i nazywany jest także "zginaniem kukurydzy", ponieważ w okresie tym dojrzałe kolby nagina się w dół by chronić je tak przed deszczem jak i przed ptactwem. Najprawdopodobniej ceremonia ta pochodzi z jakiegoś dawnego obrzędu kultowego, starszego nawet od cywilizacji Indian Maya.
W przeddzień ceremonii Indianie wychodzą do lasu, aby schwytać węże, których kryjówki wskazał wcześniej kapłan. Jadowitym wężom zawiązuje się szczęki i wkłada do kosza znajdującego się w domu tancerza, który podczas ceremonii odgrywać będzie rolę kobiecą. W obrzędzie udział bierze około dwunastu mężczyzn ubranych w zwyczajową odzież, ale noszących na twarzach maski, a w rękach trzymających kołatki - atrybut bogów Ziemi. Jeden z mężczyzn przebrany zostaje za kobietę. Ceremonia rozpoczyna się od tańców wstępnych, doprowadzających tancerzy do ekstazy. Następnie każdy z mężczyzn chwyta przebranego za kobietę i wykonuje z nim ruchy kopulacyjne. Przytrzymuje go przy tym dwóch, lub więcej, tancerzy. Pozostali uzupełniają pozorowany akt płciowy orgazministycznymi okrzykami, lubieżnymi ruchami i sprośnymi uwagami. W trakcie tańca biorący w nim udział również biczują się nawzajem bez litości, wyciągają węże z kosza i wkładają je za koszule. Gady wydostają się przez rękawy i nogawki. Po skończonej ceremonii węże zbiera się i wypuszcza na wolność.
Wiadomym jest, że w całej Ameryce Środkowej wąż był symbolem deszczu i urodzaju, a sens inscenizowanego w Tańca Węża Indian Quiche aktu płciowego polega na uzyskaniu przychylności bogów mogących spowodować wielki urodzaj kukurydzy.
Dogrzebałem się też i do informacji, że Taniec Węża praktykowany był i u Indian Nez Perce, którzy nazywali go Tu-ka-wi-ut, ale nic już więcej nie wiem na temat celowości oraz sposobu jego organizowania.
Indianie Sioux Taniec Węża nazywali Zuzeca Wacipi Eyapi jak mówią sami Indianie Lakota: "Do tego tańca śpiewa się każdą dowolną, przyjemną do słuchania pieśń. Tańczy się go wszędzie tam, gdzie jest wielu ludzi i dobra zabawa. Do prowadzenia jest wybierany czołowy tancerz, jeśli taki jest, albo ktoś, kto został uhonorowany. Tańczy się zygzakiem, a wszyscy tancerze (kobiety, mężczyźni), tańczą razem. Są wtedy liczeni. W ten sposób można się dowiedzieć, ilu jest tancerzy. Po to jest Taniec Węża. Oto lakockie słowa jednej z pieśni tego tańca:
Leciya oiyokipiye. Leciya oiyokipiye. Leciya oiyokipiye. Leciya oiyokipiye.
(Imię) heya kawita a u we.
Tutaj jest zabawa. Tutaj jest zabawa. Tutaj jest zabawa. Tutaj jest zabawa.
Mówiący to (imię) nadchodzi z innymi.
Leciya oiyokipiye. Leciya oiyokipiye. (Imię) heya kawita a u we.
Tutaj jest zabawa. Tutaj jest zabawa. Mówiący to (imię) nadchodzi z innymi.
Do Tańca Węża, umożliwiającego policzenie wszystkich tancerzy zebranych na święcie, zaśpiewana może być dzisiaj każda pieśń "Omaha". Powyżej cytowana jest stara, datuje się ją na rok 1928. Wszyscy tancerze podążają w tańcu za prowadzącym, dopóki wszyscy nie zostaną policzeni.
Taniec Węża Indian Winnebago wykonany został na Rosebud Fairgrounds w 1928 roku. Polegał on na tym, że na początku mężczyźni i kobiety dobierali się w pary. Mężczyzna chwytał stojącą przed sobą kobietę się za ramiona, a kobieta kładła ręce na biodrach poprzedzającego ją mężczyzny i tak tańczono razem w kręgu. Potem, z obiema rękami na ramionach poprzedzającej osoby, wszyscy tańczyli Taniec Węża Indian Winnebago, klucząc, rozdzielając się i puszczając. Tańcowi temu towarzyszyły pieśni. Były cztery pieśni do tego tańca. Przy pierwszej z nich w tańcu trzeba podskakiwać. Potem się zatrzymywano i tańczono jeden za drugim. Niektóre z tych pieśni miały angielskie słowa, inne nie miały ich wcale. Taniec ten zaadoptowany został przez Indian Teton Lakota Sioux w 1928 roku, ale jeszcze przed rokiem 1936 nie był przez nich wykonywany. Towarzyszy mu pięć pieśni. Pierwsze dwie mają angielski tekst. Pozostałe - jedynie zgłoski. Czasami śpiewacy przestają śpiewać, a kontynuują go sami tancerze. Przy pierwszej pieśni tancerze kładą dłonie na ramieniu osoby z przodu. Przy drugiej łapią się za ręce, i tańczą Taniec Kręgu, periodycznie zbliżając się do środka. W następnych pieśniach obie dłonie spoczywają na ramionach tancerza znajdującego się z przodu. Przy czwartej pieśni tancerze znowu trzymają się za ręce, a przy ostatniej tańczą w miejscu klaszcząc w dłonie. Rytm jest silnie akcentowany.
W kulcie wężów, jakby nie było, przodują jednak Indianie Hopi. Ich słynny Taniec Węża również jest w zasadzie wielką modlitwą o deszcz, powtarzaną regularnie, co dwa lata (w sierpniu) na przemian z ceremonią Tańca Fletu. Ta pełna tajemniczości ceremonia składa się z następujących części: zbieranie wężów z czterech stron świata, wystawianie ołtarza z kolorowymi rysunkami piaskowymi, mycia wężów, wyścigów i ceremonii oczyszczania. Do samego tańca uczestnicy muszą przygotowywać się przez osiem dni w tajemnych obrzędach dokonywanych w kivach. W samym już tańcu nosi się w ustach żywe węże, chwycone zębami w połowie ich długości. Poważne znaczenie ma wtedy również i zastosowanie orlich piór, oraz "kadzidła" tych Indian - świętej mączki kukurydzianej.
Cała ceremonia Tańca Węża jest w zasadzie 16-dniowym rytuałem, który najprawdopodobniej rozpowszechniony był wśród wszystkich Indian Pueblo znad Rio Grande, mimo, że dziś przetrwał jedynie wśród Indian Hopi.
Ceremonia ta jest odzwierciedleniem podróży młodzieńca Indian Hopi, który idąc w górę rzeki zwanej dziś Colorado odnalazł jej źródło (jak podają jedne zapiski) lub też zawędrował do jej ujścia (jak piszą inni). Mówi o tym cytowana poniżej legenda.
Młody człowiek imieniem Tiyo, zauważywszy, że rzeka płynie zawsze w tym samym kierunku, zapragnął stwierdzić, co ostatecznie dzieje się z tymi wodami. Opuścił więc swój dom, zabierając w podróż przedmioty ofiarne dla bogów, których spodziewał się napotkać po drodze. Uczepiwszy się dryfującego na rzece pnia drzewa, dotarł wraz z nim do morza, gdzie powitała go Kobieta Pająk. Zadowolona ze złożonej jej ofiar zgodziła się pomóc dzielnemu młodzieńcowi w trudnych poszukiwaniach miejsca, gdzie zbierają się wody całego świata. Tiyo, wraz ze swą boską przewodniczką, zawędrował do podziemnej krainy, w której spotkał Hikanawaję, bóstwo wyznaczające drogi wędrówek chmur deszczowych po niebie. Zetknął się też i z Muingwą nadzorującym kiełkowanie wszystkich nasion i dojrzewanie roślin. Odwiedził i Słońce, które zaprowadziło go na miejsce swego codziennego wschodu. Na barkach Słońca Tiyo przemierzył niebo, oglądając z góry cały świat. Po powrocie do podziemi spotkał Wężowy Lud, którego przedstawiciele nauczyli go nowych pieśni, odpowiedniego malowania ciała oraz wykonywania pałeczek modlitewnych w celu sprowadzania deszczowych chmur. Naczelnik tego ludu podarował nadto młodzieńcowi dwie Wężowe Dziewczyny, które znały zaklęcia chroniące przed śmiertelnymi ukąszeniami grzechotników. Tak wyekwipowany Tiyo powrócił do swej wioski. Już w nocy przeszły nad nią chmury deszczowe, z których opuścił się na Ziemię Wężowy Lud i wszedł do kiv. Następnego ranka wyruszył on w doliny, gdzie zmienił się w różne gatunki gadów. Po kilku dniach sprowadzone ze świata podziemnego dziewczyny nakazały ludziom złapać wszystkie narodzone w ten sposób węże i przynieść je do osiedla, aby wykonać z nimi wspólnie rytualny taniec. Po tym obrzędzie święte węże wróciły do swej podziemnej ojczyzn, zanosząc bóstwom ludzkie prosty i błagania.
Samo zbieranie węzy rozpoczynało się osiem dni przez publicznym rytuałem. Cztery dni spędzano na łowach; jeden dzień w każdym z głównych kierunków. Gdyby członkowie Stowarzyszenia Węża nie przynieśli żadnego węża choćby z jednego z tych miejsc, to ceremonia i w następstwie cała Droga Indian Hopi, mogłaby zostać niebezpiecznie pozbawiona równowagi. Błogosławiąc, łapano wszystkie węże, zarówno te jadowite, jak i niejadowite. W kivach Stowarzyszenia Węży i Stowarzyszenia Antylopy (gdzie przeprowadzano święty i tajemny rytuał) stawiano ołtarze i robiono piaskowe malunki. Codziennie zno-szone do kiv węże myto i czyszczono.
W wykonywany w kivie Tańcu Węża, tancerze Stowarzyszenia Antylopy tańczą naprzeciw tancerzy ze Stowarzyszenia Węża. W pierwszej figurze kapłan Antylopy tańczy w kucki dokoła ołtarza, po czym wycofuje się. Kapłan Węża powtarza to samo za nim. W drugiej figurze Antylopa z pędem winorośli w ustach tańczy przez inicjowanymi. W końcowej figurze Antylopa i Wąż występują razem, ciągle w kuci, i na koniec nie tańczą już dokoła ołtarza, lecz za nim.
Po tajnym cyklu ceremonii Tańca Węża przeprowadzonych w kivach, ósmego dnia, o wschodzie Słońca, organizuje się wyścigi Antylop. Uczestnicy biegną do wioski leżącej na szczycie mesy. Na placu zostaje wzniesione zadaszenie wykonane z drzewa bawełnianego, zwane kisi. Przed kisi robi się sipapuni, symbolizuje otwór, przez który wyszli ludzie z podziemi. Wieczorem na placu pojawiają się Ludzie Antylopy (o ciałach pomalowanych na szaro) oraz Tancerze Węża (również we właściwych sobie malunkach ciał) i stają naprzeciw siebie w dwóch szeregach koło kisi. Ludzie Antylopy śpiewają a Ludzie Węże tańczą.
Kulminacyjnym momentem uroczystości jest taniec z żywymi, ale pozbawionym jadu wężami w ustach, które w finałowej scenie puszczane są na wolność, aby zaniosły ludzkie modlitwy o deszcz i uro-dzaj siłom nadprzyrodzonym, zamieszkującym świat podziemny.
W książce "Wódz Słońca. Autobiografia D. C. Talayesvy, Indianina z plemienia Hopi" znajdują się niżej cytowane wspomnienia jej bohatera, dotyczące właśnie Tańca Węża.
"Wkrótce żebraliśmy się w Hotavila na Tańcu Węża. Mój stary wuj Don Coochongva wygłosił przemówienie do zebranych Indian i białych. Przypomniał im, że w dawnych czasach biali i czerwoni wszystkich plemion i narodów żyli szczęśliwie razem w świecie podziemnym. Gdy Istoty O Podwójnych Sercach popsuły życie pod ziemią, nasi przodkowie uciekli przez otwór w ziemi, znajdujący się w pobliżu tego miejsca, gdzie obecnie jest Wielki Kanion. Ale, niestety, Istoty O Podwójnych Sercach wyszły razem z ludźmi i spowodowały niezliczone nieszczęścia n Ziemi. Powiedział białym Powiedział białym, że ich przodkowie pośpieszyli na wschód, ale teraz, zgodnie z proroctwem, wracają jako nasi bracia. Przypomniał im również, że nam, Indianom Hopi, obiecał kiedyś pierwszy biały człowiek, że gdy Istoty O Podwójnych Sercach staną się zbyt potężne, do wiosek Indian Hopi powróci wielki biały brat, utnie głowy Istotom O Podwójnych Sercach i zniszczy ich zupełnie. Zakończył mówiąc:
- Dopiero wtedy Indianie Hopi i biali zjednoczą się w jeden naród i będą żyli w pokoju i dobrobycie, takim, jaki istniał niegdyś w świecie podziemnym. Mój ojciec, wódz Yokeoma, wyczekiwał powrotu potężnego białego człowieka, który wymorduje Istoty O Podwójnych Sercach za jego życia, ale rozczarował się. Ja wciąż jeszcze czekam na przybycie naszego Wybranego Białego Brata".
Taniec Węża Indian Hopi nie jest kokietowaniem niebezpiecznych i strasznych sił. W naszej cywilizacji istnieje tak powszechny lęk przed wężami, że po prostu błędnie interpretujemy tę ceremonię. Łatwo przypisujemy tancerzom uczucia, których my sami doznalibyśmy w podobnym przypadku. Indianie jednak rzadko boją się węży. Są one dla nich święte i czasami to jedynie ta świętość czyni je "niebezpiecznymi" tak, jak niebezpieczne może być wszystko inne o cechach nadprzyrodzonych, na przykład manitou. Indianie nie reagują jednak, jak my, na widok węży niedorzeczną odrazą. Nie obawiają się również specjalnie ich napaści. Istnieją opowieści indiańskie kończące się słowami "i dlatego grzechotnik nie jest niebezpieczny". Znajomość obyczajów grzechotników ułatwia ich ujarzmienie i Indianie doskonale dają sobie z tym radę. Uczuciem, które żywią tancerze wobec węży w Tańcu Węża, nie jest lęk czy odraza, lecz uczucie właściwe uczestnikom kultu wobec ich zwierzęcego opiekuna. Co więcej; wielokrotnie stwierdzono, że przed tańcem grzechotnikom usuwa się torebki jadowe. Zgniata się je i wyciska jad, a kiedy po Tańcu Węża zostają wypuszczone, torebki te odrastają i znów wypełniają się jadem. W czasie samego tańca węże są po prostu nieszkodliwe. Tak więc w odczuciu tancerza Indian Hopi cała sytuacja nie ma charakteru dionizyjskiego ani w aspekcie świeckim, ani nadprzyrodzonym. Jest to doskonały przykład tego, że samo obiektywne zachowanie może, w zależności od wpojonych wyobrażeń, być albo dionizyjskim zabiegiem o niebezpieczne i odrażające przeżycia, albo uroczystym obrzędem, dopełnianym w stanie absolutnie trzeźwym.
Indianie Pueblo nie szukają, ani też nie tolerują, żadnych przeżyć - uzyskiwanych za pomocą narkotyków, alkoholu, postu, tortury czy tańca - wybiegających poza zwykłe doświadczenia zmysłowe. Nie chcą mieć nic wspólnego z destrukcjami, indywidualnymi przeżyciami tego rodzaju. Właściwe ich cywilizacji zamiłowanie do umiaru nie zostawia po prostu na to miejsca. Jest to też powód, dla którego nie ma wśród nich szamanów.
Bobby Lake i Tela J. Lake, omawiając filozofię amerykańskich tubylców na łamach AKWESASNE NOTES w 1984 roku napisali:
"(..) Na przykład na początku świata, Wielki Stwórca dał każdemu z naszych ludów inny rodzaj świętych tańców, ceremonii, rytuałów, leków, mocy, oraz przywódców odpowiedzialnych za różne części Matki Ziemi. Niektóre z tych tańców, ceremonii, rytuałów, leków czy mocy bardzo się różnią w poszczególnych plemionach, inne są bardzo podobne. Zgodnie z naszym rozumieniem prawa Stwórcy, pewne tańce i rytuały mogą być odprawiane, urządzane i użytkowane tylko w prawidłowych i właściwych miejscach, tam, gdzie były pierwotnie dane przez Wielkiego stwórcę i odprawiane w sposób prawidłowy i właściwy przez właściwych ludzi. Święty Taniec Białej Skóry Jelenia plemienia Yurok, Miwok i Hopi na przykład nie może i nie powinien być odprawiany w Nowym Jorku (...) Jednakże w działaniach organizacji typu New Age zauważamy, że tańce i ceremonie związane z określonym miejscem i plemieniem są odprawiane na całej kuli ziemskiej i zwykle przez niewłaściwych ludzi, zazwyczaj za opłatą i dla celów ekonomicznych, a nie z potrzeby duchowej i dla duchowych celów. Kiedy to się robi, gwałci się praw Stwórcy i naturalne prawa stworzenia (...) W ten sposób, zgodnie z naszym rozumieniem Taniec Węża Indian Hopi jest naturalny tylko na ich terenie i nie ma sensu na innych terenach, na przykład na Północnym Zachodzie (...)."
Inaczej już wyżej poruszony problem opisał Jim Berenholtz w swej książce zatytułowanej "Podróż w cztery strony świata":
"(...) Gdy starzec przestał mówić, ktoś poprosił go, żeby opowiedział coś o Tańcu Węża. Rozpoczął od wyjaśnienia, ż kiedyś nie-Indianie nie mogli brać w nim udziału.
- A potem zrozumieliśmy - powiedział, - że dobrze, jeżeli chociaż jeden lub dwóch obserwatorów o dobrych sercach włączy się w nasze modlitwy. Sądzę, że najważniejszą rzeczą są intencje. Dobrze jest też wiedzieć, że węże, z którymi tańczymy, zostały złapane na pustyni ponad miesiąc temu. Przez cały ten czas przebywały wewnątrz kivy, gdzie napełnialiśmy je naszymi modlitwami o deszcz. Po tańcu wypuścimy je z powrotem do ich domów na pustyni. Węże nie zapominają o nas. Potem zawsze przy-chodzi deszcz."
A o tym jak Jim Berenholtz, Żyd polskiego pochodzenia obracający się w negowanym przez wyżej cytowanych Lake'ów kręgu New Age, odbiera osobiście Taniec Węża czytamy w innej części tej samej książki:
"Ceremonie rozpoczyna puls, stały rytm grzechotek i bębnów oraz werbel kościanych pałeczek nad otwartymi tykwami. Dołącza do tego równy śpiew mężczyzn. Wszystko to daje efekt jakby narastającego i opadającego bzyczenia, co przywodzi na myśl budzący się do życia ul.
Pojawiają się tancerze z wężami. Ciała ich ozdobione są przeróżnymi wzorami o różnych odcieniach. W ustach trzymają grzechotniki, z którymi przez ostatni miesiąc przebywali pod ziemią. Taniec ich jest hip-notyczny, podobny do transu, jak i też sposób poruszania się węża.
Zastanawiam się nad powiązaniem pomiędzy wężem a energią seksualną kundalili, tą samą główną energią życiową, która kursuje w górę i w dół naszych kręgosłupów. Jest to energia, która może stać się mostem pomiędzy naszą naturą duchową a fizyczną, która może połączyć przeciwności i wykrzesać iskrę elektryczną. Jest ona błyskawicą w naszych genitaliach i kręgosłupach, na Ziemi o we wszechświecie: siłą węża - siłą, która budzi fluidy, wzywa wody, czyni miłość i deszcz - esencję życia.
Czuję, że trans tancerzy obejmuje równie i mnie. Czepiając się głosu pieśni i bębnów oddycham ziemią. Im głębiej schodzę, tym wyżej się wznoszę. Myślę o flecie i oddechu, który w niego wdmuchuję. Wyobrażam sobie Taniec Fletu, jego główną energię - siłę Kokupellego - przepływającą wzdłuż kręgosłupów tancerzy, wzywającą błyskawicę i deszcz. Wtedy zdaję sobie sprawę, że taniec węża i pieśń grającego na flecie to jedno i to samo."
Dziś obrzęd Tańca Węża kultywowany jest tylko w Shungopavi, wiosce Indian Hopi.
Taniec Wilka - Występuje w tradycji Indian Kwakiutl.
Taniec Włóczni - Taniec Indian Północno-Zachodniego Wybrzeża Pacyfiku, zwany też Tańcem Wojennym. Przedstawi on wojowników walczących do momentu, gdy jeden z nich ginie. Pokonany wojownik leży wyśmiewany przez zwycięzcę.
Taniec Wojenny - Tradycyjne Taniec Wojenny był głównym wydarzeniem prezentowanym po powrocie wojowników z walki. Rozpoczynał się on od tego, że mężczyźni powracający z wyprawy wojennej pozostawali poza wioską i poprzez obrzędy oczyszczające przygotowywali się do wejścia do osady. Po tym wojownicy wchodzili do wioski w odpowiednim szyku i poprzez odpowiednią gestykulację i taniec przestawili swe wyczyny podczas walki. Poprzez swe ruchy naśladujące podkradanie się i pokonywanie wroga, każdy przedstawiał swą osobistą wersję walki.
Dziś Tanie Wojenny przedstawiany jest na Pow Wow przez utalentowanych tancerzy i jest głównym wydarzeniem tanecznym. Nie wyklucza on udziału w nim kobiet.
Taniec Wojownika - Występuje w tradycji Indian Kwakiutl.
Taniec Wstążki - Indianie Lakota nazywają go Le Wapahlate Yuha Wacipi i sami o nim mówią:
"Nie każdy może go wykonać. Może go tańczyć tylko jeden tancerz. Wstążki mają siedem lub dziesięć stóp długości i to z nimi się tańczy. Wywija się nimi we wszystkie strony. Jeśli nie wiesz jak ich użyć, wstążki spadną na ciebie. To bardzo trudne do zrobienia. To najlepsze, co można zobaczyć na spotkaniu ludzi. Używa się kilku wstążek czerwonych, niebieskich, żółtych albo białych" .
Na taniec składa się machanie szeroką wstążką dookoła siebie podobnie jak kręcenie liną w "Omaha". Do akompaniamentu nadje się każda szybka pieśń; śpiewa się ją dwa lub trzy razy, plus ogon.
Taniec Wstrząsania Mleka - Współczesny rodzaj Tańca Squaw. Składają się na niego zamaszyste, olśniewające kroki, bardzo podobne do dawnego charlestona, odtwarzane jednak w takt tradycyjnego bębnienia. Od czasu, gdy nie jest to już prawdziwy Taniec Squaw, nazywany jest on Tańcem Wstrząsania Mleka.
Taniec Zielonej Kukurydzy - Praktykowano go nad Zatoką Meksykańską i na atlantyckim brzegu Ameryki Północnej, a nawet na zachód od Missisipi.
Swego czasu Mac Cauley napisał:
"Wierzenia religijne Indian Seminole znajdują szczególny wyraz w widowisku zwanym Tańcem Zielonej Kukurydzy, które jest corocznie obchodzonym świętem oczyszczenia i radości. Widowiska tego nie oglądał jeszcze żaden Biały, a jedyny Indianin, który zechciał o tym mówić, czynił to z widoczną niechęcią. Powiedział mi wszakże, iż w okresie poprzedzającym samą uroczystość zbierają się czarownicy i za pomocą swoich praktyk ustalają, kiedy ma ona być urządzona i jak długo trwać. Inni natomiast mówili, że taniec trwa zawsze cztery dni.
Na piętnaście dni przed początkiem uroczystości wszyscy uczestnicy dowiadują się od zebranych czarowników o wyznaczonej dacie jej rozpoczęcia. Każdy zawiesza wtedy na swym domostwie tyle patyczków, ile pozostało jeszcze dni do rozpoczęcia tańca. Codziennie usuwa się jeden patyczek, aż wreszcie nadchodzi dzień, gdy całe rodziny schodzą się na plac taneczny. Pierwszego dnia wieczorem pije się Ps-sa-is-kit-a, obrzydliwie cuchnący i niesmaczny "czarny napój": Indianie wierzą, że będzie on ich chronił przez cały rok od chorób i że tylko po napiciu się go mogą jeść bez obawy świąteczną kukurydzę. Jeszcze podczas picia rozpoczyna się z udziałem czarowników taniec, który odtąd trwać będzie nieprzerwanie. Śpiewa się przy tym czarodziejska pieśń, której jednak mój Indianin nie chciał mi zdradzić. Powiedział, że nieszczęście spotka każdego, kto nie będąc czarownikiem zaśpiewa tę pieśń poza czasem trwania Tańca Zielonej Kukurydzy. W nocy po wypiciu 'czarnego napoju' Indianie śpią. Następnego dnia rano jedzą zieloną kukurydzę; trzeci dzień jest dniem postu, a po nim następuje Hom-pis-ya-i-ta, czyli 'dzień, w którym Indianie ciągle jedzą'."
Opis ten nie jest wprawdzie zbyt żywy, ale właśnie dzięki swej lakoniczności daje pojęcie o tym, jak dalece taniec, towarzyszący rytualnemu przyjmowaniu głównego pożywienia, kukurydzy, wiąże się z oczyszczającymi postami i świętym stanem duszy i ciała osiąganym za pomocą narkotyku. "Czarny na-pój" jest preparatem sporządzanym z bielunia.
Taniec Zwycięstwa - lub Taniec Powrotu Z Zabijania; przez Indian Sioux zwany Waktegli Wacipi. Dawno temu, jeśli Indianie Lakota wracali z wojny, tańczyli swoje zwycięstwo. Dziś Taniec Zwycięstwa tańczą ci, którzy powrócili ze służby wojskowej. Oto tekst pieśni towarzyszącej temu Tańcowi:
Ehantan hecamun kta ca, Tunkaśila oyak waśiun, toke oyake śni yelaka.
Zamierzałem to zrobić, więc powiedziałem Dziadkowi, by przekazał ludziom. Zdaje się, że tego nie zrobił.
Tunkaśila cemakiya ca iyaśica ki wakasote nan makoce ko wakiye.
Dziadek prosił mnie o pomoc, więc zniszczyłem Niemców i wziąłem ich ziemię.
Lakota hokśila kowakatahan iya ca ekta wicaceyahe. Hena hecanunwe.
Chłopiec Lakota wyruszył za morze, więc (obcy) tam płaczą. Ty to sprawiłeś.
Iyaśica ki taku maya yelaka nankehehca wiyutata nanyajinye.
Zdaje się, że wy, Niemcy, uważacie mnie za krewnego, więc przynajmniej machacie.
Iyaśica wan tawicun wasaskiye k'un, owah'an cunkecaye he silela nuke.
Niemiec kochał swoją żonę, ale ty zrobiłeś coś złego.
Iyaśica ki owewancinyanka he. Wahteśni t'a! Toke le ke eyaś nicicye ka.
Niemcy, obserw